Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

piękne są :loveu: dzięki :)
gdybyś jeszcze zechciała mnie poinstruować, jak się je wstawia... ;-) sierota jestem.

Z Misią już całkiem normalnie jeśli chodzi o załatwianie się. Na wieczornym spacerze było wszystko, co potrzeba, na rannym tez :)
Za to, niestety, chyba zaczęły ją swędzieć te szwy. Nic się nie stało, ale zdjęła sobie w nocy piżamkę. Szwy całe, nic nie porozwalała, ale widać było, że troszkę lizała. Jak nie wymyślę żadnego bardziej profesjonalnego piżamo-kaftanika, to chyba wrócimy do kołnierza :/

  • Replies 627
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

sliczne sliczne :multi:


czy jest wszystko ok z raną? nie ropieje, nic sie nie saczy?

masz racje teraz pewnie swedzi dlatego zaczela sie tym interesowac :mad:

w sobote wypada 10 dzien po operacji, pewnie bedzie mozna zdjac szwy ;)
do soboty juz niedlugo, bedzie trzeba zabrac nasza kochana kosmatke gdzies do hoteliku.

czy ma ktos namiary na jakis hotelik, płatny tymczas?
popytajcie znajomych, moze ktos zechce przygarnac ja nawet za kase :modla:

Posted

[quote name='Ewa Marta']A jak Miśki kontakty z pozostałymi czworonogami? Czy nadal wszystkie ignoruje, czy zaczynają się zauważać?

Jest bardzo (!) uległa w stosunku do zwierząt.

koty :kociak: ignoruje kompletnie. Wie, że łażą, ale się nimi nie interesuje. Raz kocica szła pewnym krokiem w stronę jedzącej Misi :mad: i Misia po prostu odeszła od miski. Czasem zerka na napotkane na ulicy koty, ale albo faktycznie patrzy na nie, albo to po prostu przypadek.


psy :Dog_run: też ignoruje. One ją jeszcze trochę wąchają, poddaje się temu bez problemu. Ładnie odczytywała ich sygnały (np warknięcia), usuwała się na bok (teraz już na nią nie warczą :) )
Przyznam, a już kilka ładnych lat szkolę psy - że aż tak niekonfliktowe pisaki to rzadkość. Nie wiem, co by się musiało dziać, żeby Misia jakkolwiek zareagowała na zaczepki psa. I jestem pewna, że nie broniłaby się, gdyby ją pies zaatakował. Na ulicy tez się za psami nie rozgląda.
Nie wykazuje chęci do zabawy. Gdy suki podchodzą i wąchają ją po pysku - daje się wąchać, a potem się odwraca/odchodzi.
Można powiedzieć, że nie wchodzi ze zwierzętami w żadne interakcje.

Posted

Lulka napisał(a):


w sobote wypada 10 dzien po operacji, pewnie bedzie mozna zdjac szwy ;)
do soboty juz niedlugo, bedzie trzeba zabrac nasza kochana kosmatke gdzies do hoteliku.

czy ma ktos namiary na jakis hotelik, płatny tymczas?
popytajcie znajomych, moze ktos zechce przygarnac ja nawet za kase :modla:

dobrze by było jakby Misia miała miejsce w jakimś domowym DT albo hoteliku
bo nam Michał zaczął rozlizywać ranę dopiero po zdjęciu szwów
i teraz w jednym miejscu się moze nie tyle co paskudzi, co jest "żywa"
nie wiem jak to nazwac, nie wlizał się w srodek brzucha, ale to jedno miejsce ma takie "świeże"
i nie wyobrazam sobie zeby miał z tym latac po dworze, zeby się jakieś zakażenie czy coś nie wdało
oczywiście nie życze tego Misi ale myslę, że warto ją poobserwować jeszcze kilka dni po zdjęciu szwów

Posted

Lulka napisał(a):
czy jest wszystko ok z raną? nie ropieje, nic sie nie saczy?

masz racje teraz pewnie swedzi dlatego zaczela sie tym interesowac :mad:


wiekszość szwu wygląda ok. W jednym miejscu, pod koniec (początek? ;-)), na długości ok 2 cm wyglada jakby lekko ropiało. Ale to od dzis, wczoraj był ok całkiem. Ciężko powiedzieć, ze sie sączy, choć na piżamce w tym miejscu były dwie żółtawe (ropne) plamki. Cała reszta zupełnie normalnie wygląda.
no i nie wiem, co z tym zrobić. Do dziś było idealnie :/

Posted

[quote name='Lulka']
w sobote wypada 10 dzien po operacji, pewnie bedzie mozna zdjac szwy ;)
do soboty juz niedlugo, bedzie trzeba zabrac nasza kochana kosmatke gdzies do hoteliku

[quote name='3 x']dobrze by było jakby Misia miała miejsce w jakimś domowym DT albo hoteliku
bo nam Michał zaczął rozlizywać ranę dopiero po zdjęciu szwów


[quote name='3 x']
oczywiście nie życze tego Misi ale myslę, że warto ją poobserwować jeszcze kilka dni po zdjęciu szwów

słuchajcie. Ja wiem, że mija powoli te 10 dni. Ale wg tego co mówi 3X - po zdjęciu szwów też może nie być fajnie. Dlatego na razie proponuję takie rozwiązanie:
Misia zostaje u nas do całkowitego wyleczenia rany pooperacyjnej.

Posted

[quote name='3 x']dobrze by było jakby Misia miała miejsce w jakimś domowym DT albo hoteliku
bo nam Michał zaczął rozlizywać ranę dopiero po zdjęciu szwów
i teraz w jednym miejscu się moze nie tyle co paskudzi, co jest "żywa"
nie wiem jak to nazwac, nie wlizał się w srodek brzucha, ale to jedno miejsce ma takie "świeże"
i nie wyobrazam sobie zeby miał z tym latac po dworze, zeby się jakieś zakażenie czy coś nie wdało
oczywiście nie życze tego Misi ale myslę, że warto ją poobserwować jeszcze kilka dni po zdjęciu szwów

a moja ma uczulenie na szwy i wielką, żywą ranę :placz::placz::placz:

[quote name='L/Olka']słuchajcie. Ja wiem, że mija powoli te 10 dni. Ale wg tego co mówi 3X - po zdjęciu szwów też może nie być fajnie. Dlatego na razie proponuję takie rozwiązanie:
Misia zostaje u nas do całkowitego wyleczenia rany pooperacyjnej.

L/Olka jestes wielka!!!!!! :loveu::loveu::loveu: gdzie Ty sie do tej pory podziewalas :razz:

Posted

Lulka napisał(a):
w czwartek jedziemy pod Warszawe obejrzec hotelik, ktory sie otwiera, ma byc ogrzewany
zdam relacje w czwartek wieczorem
poza tym nie mam nic :-(


To zarezerwuj od razu miejsce jeśli ceny będą przystępne

Posted

L/Olka napisał(a):
a myślicie, że nie ma szansy na jakiś ds? Może gdyby tak ja poogłaszać, coś by się udało...


L/Olka napisał(a):
aha, no i jeszcze na wpłatę Pana Jerzego czekamy :loveu:


nie no jasne, ze trzeba pooglaszac
choc jakos malo to realne, ze ktos wezmie psa, ktory nie wiadomo ile pozyje..... nawet nie wiem jak ja oglaszac, bo nie wiadomo do konca co jej jest :roll:

dziekujemy pani Jerzemu :loveu::loveu::loveu:

aaa i jest wplata od pani Malgosi K - dziekujemy :loveu::loveu::loveu:

Posted

Lulka napisał(a):
aaa i jest wplata od pani Malgosi K - dziekujemy :loveu::loveu::loveu:

a, to zaraz poproszę mamę, żeby przesłała Pani Małgosi podziękowania :loveu:

Posted

ja też nie liczę na żaden dom stały dla Misi... nie taki "z ulicy", z ogłoszenia...

ludzie tacy "zwykli" boją się psa z wyrokiem, bo ojej będą musieli patrzeć, jak umiera...
a nie to, że ten pies traci życie... :/ a nie oni...

jeśli już to pewnie ktoś z dogo mógłby ją wziąć, ale... niby kto? wszyscy mają już po 150 swoich nieszczęść.

Posted

L/Olka napisał(a):
a myślicie, że nie ma szansy na jakiś ds? Może gdyby tak ja poogłaszać, coś by się udało...


Szansa zawsze jest. Jamnik Maksio też miał raka, a ds znalazł. Misia przecież może jeszcze długo pożyć.

Posted

no tak... ale to trzeba już ruszać z ogłoszeniami

napisać dobry tekst, dać dobre foty i tak dalej

hotelik to na pewno gorsze z wyjść :(

Posted

to ja tak na dobranoc napiszę :) Siusiu wieczorne było, w deszczu bo w deszczu, ale było.
Udało mi się bannerek w podpis wrzucić, przy wielkiej pomocy mru :loveu:
Wiecie, jaka ona jest zdolniacha?! :crazyeye: Takie mi cudowne instrukcje zrobiła, jak w jakis profesjonalnych poradnikach :-o niesamowite, naprawdę...
dzieki mru :klacz:

Posted

[quote name='L/Olka']Udało mi się bannerek w podpis wrzucić, przy wielkiej pomocy mru :loveu:
ta, akurat. Przy pomocy mru to ja go jutro zreperuję... Bo wrzuciłam, ale cos nie wyszło jednak :shake::mad:
poprawki będą jutro, teraz narzucam Misi nocna pelerynę i idziemy spać :)

Posted

tak sobie licze ze do wynikow histopatologi to jeszcze ponad tydzień czekamy?
jak nic nam nie stanie na przeszkodzie to jutro z Miskiem jedziemy do Pani Kasi i jak nie zapomnę to się wypytam o rokwania własnie w przypadku nienowotworowego guza śledziony w przypadku młodszych od Michała psiaków, czyli pod kątem Misi :)

Posted

no niestety tak dlugo sie czeka :shake:

Musze podzielic sie z Wami bardzo dziwną historią.
Jak wiecie odczytalam nr tatuazu, w schronisku udalo odnalezc sie karte adopcyjna, okazalo sie ze sunia bylo adoptowana w marcu 2001 roku razem z innym pieskiem.
Dzwonilam tam kilka dni i nic, na miejscu tez nikt nie otwieral. Dzis mi sie udalo i sie dodzwonilam. Pytam czy to pani XXX i otrzymuje odp ze tak. wiec sie ucieszylam i mowie ze ja w sprawie zaginionej suni, a pani w jakiej sprawie? No mowie ze w sprawie psa ktory pani zaginal. A babka ze ona w zyciu psa nie miala :shake: To zdebialam, pytam raz jeszcze o nazwisko, adres, wszystko sie zgadza. Pani mowi ze jest kociara i psa nie miala a tym bardziej dwoch.
Mowie jej ze jej dane sa na umowie adopcyjnej. Powiedziala mi ze w 2001 zostala napadnieta i ukradli jej torebke ze wszystkim.
Powiem Wam, ze historia niewiarygodna, po licho ktos by 2 psy na kradziony dowod adoptowal????? do tego sunia tak blisko przebywala tego miejsca gdzie ta pani mieszka. dziwne to wszystko. no ale coz, moje nadzieje, ze Misia trafi do domu pekly jak banka mydlana :placz:

Gdyby tylko byla zdrowa, to wszystko wygladaloby zupelnie inaczej....

Posted

Lulka napisał(a):
no niestety tak dlugo sie czeka :shake:

Musze podzielic sie z Wami bardzo dziwną historią.
Jak wiecie odczytalam nr tatuazu, w schronisku udalo odnalezc sie karte adopcyjna, okazalo sie ze sunia bylo adoptowana w marcu 2001 roku razem z innym pieskiem.
Dzwonilam tam kilka dni i nic, na miejscu tez nikt nie otwieral. Dzis mi sie udalo i sie dodzwonilam. Pytam czy to pani XXX i otrzymuje odp ze tak. wiec sie ucieszylam i mowie ze ja w sprawie zaginionej suni, a pani w jakiej sprawie? No mowie ze w sprawie psa ktory pani zaginal. A babka ze ona w zyciu psa nie miala :shake: To zdebialam, pytam raz jeszcze o nazwisko, adres, wszystko sie zgadza. Pani mowi ze jest kociara i psa nie miala a tym bardziej dwoch.
Mowie jej ze jej dane sa na umowie adopcyjnej. Powiedziala mi ze w 2001 zostala napadnieta i ukradli jej torebke ze wszystkim.
Powiem Wam, ze historia niewiarygodna, po licho ktos by 2 psy na kradziony dowod adoptowal????? do tego sunia tak blisko przebywala tego miejsca gdzie ta pani mieszka. dziwne to wszystko. no ale coz, moje nadzieje, ze Misia trafi do domu pekly jak banka mydlana :placz:

Gdyby tylko byla zdrowa, to wszystko wygladaloby zupelnie inaczej....


To naprawde jest bardzo dziwne, ale fakt jest jeden ze nie ma juz szans ze Misia odnajdzie swój dom.
Nie wiem a moze babe jakos podejsc spytac sie czy zglaszala kradziesz na Policje zeby zobaczyc co babak odpowie, moze sie zmiesza. albo wziasc do niej Miskie i zobaczyc jak Miska sie zachowa czy ja rozpozna.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...