Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 627
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Chcialam jechac wlasnie do Misi na spacer i zadzwonilam do lecznicy, ale zaraz bedzie operacja. Pani chirurg juz przyjechala i przygotowuja Misie do operacji. Czekaja jeszcze na krew do ewentualnej transfuzji, gdyby byla potrzebna. Musza miec zapas. Pani doktor mysli ze moze zaczac za jakies 30-40 min.
Bosze starsznie sie boje :shake:
Ale trzymajmy kciuki!!!!!

Na Usg nie wyszly zadne inne zmany na narzadach, niestety nie zawsze wszystko widac. Wiec pani doktor sprawdzi wszystko po otwarciu. W razie licznych przerzutow Misia nie zostanie wybudzona z narkozy, ale to jest najczarniejszy scenariusz i pani doktor pociesza, ze usg jednak nic innego nie pokazalo, ale zapytac musiala.

W razie co bedzie dzwonic.

Pani doktor bedzie potem na dyzurze od 15 do 21 - bo teraz przyjechala specjalnie na operacje i wraca do domu, wiec wszelkie dokladne info otrzymamy na jej dyzurze.

Mozna Misie odwiedzic wieczorem pewnie kolo 19-20.

Posted

emilia2280 napisał(a):
Dorzucé narazie stówké. Z tym ze po wyplacie dopiero- po 1-szym :oops:



Hurraaa!! Pojawił się "dobry duch Ajania":lol: Pomogłaś Emilio Ajaksowi, który miał umrzeć, a wyszedł na prostą i żyje mu się wspaniale, może więc i tu będziesz miała szczęśliwą rękę i Miśka wyjdzie z tego:multi:Tym bardziej, że jest umieszczona w tym samym pokoiczku, co Ajaks... ja za wszelką cenę chcę łapać się takich drobiazgów, żeby tylko myśleć optymistycznie. Może to głupie, ale ona podobnie jak Ajaks kradnie serca przy pierwszym spotkaniu i bardzo chciałabym, żeby miala szansę na szczęśliwe życie, ile by miało nie trwać...

Posted

[quote name='Ewa Marta']Jesteś wspaniała Olu!!! bardzo dziękuję za wielkie serce. Nie będziesz żałować, to cudowna sunia:loveu:
Mogę ją przewieźć do Ciebie po operacji. Trochę mnie już zna, jechała moim samochodem, więc stres będzie może mniejszy. Wyproszę TZ-a, żeby prowadził, a ja usiądę z nią z tyłu, żeby czuła, że ktoś z nią jest.

Narazie deklaruję 50 zł...i bardzo ale to bardzo proszę Was o najmniejsze choćby wpłaty. Nawet 5 zł może pomóc. Prawdopodobnie po operacji potrzebne będą jakieś leki, nie wspominając o hoteliku, czy DT.

dziekuje bardzo bardzo :loveu:

[quote name='emilia2280']Dorzucé narazie stówké. Z tym ze po wyplacie dopiero- po 1-szym :oops:

serdeczne dzieki cioteczko :loveu:

z deklaracji na te chwile mamy:
MiK-Jozefow - 40 zł
betinka24 - 30 zł
lulka - 50 zł
Ewa Marta - 50 zł
emilia2280 - 100 zł
_______________________

kto sie jeszcze dorzuci???

Posted

Lulka napisał(a):
Chcialam jechac wlasnie do Misi na spacer i zadzwonilam do lecznicy, ale zaraz bedzie operacja. Pani chirurg juz przyjechala i przygotowuja Misie do operacji. Czekaja jeszcze na krew do ewentualnej transfuzji, gdyby byla potrzebna. Musza miec zapas. Pani doktor mysli ze moze zaczac za jakies 30-40 min.
Bosze starsznie sie boje :shake:
Ale trzymajmy kciuki!!!!!

Na Usg nie wyszly zadne inne zmany na narzadach, niestety nie zawsze wszystko widac. Wiec pani doktor sprawdzi wszystko po otwarciu. W razie licznych przerzutow Misia nie zostanie wybudzona z narkozy, ale to jest najczarniejszy scenariusz i pani doktor pociesza, ze usg jednak nic innego nie pokazalo, ale zapytac musiala.

W razie co bedzie dzwonic.

Pani doktor bedzie potem na dyzurze od 15 do 21 - bo teraz przyjechala specjalnie na operacje i wraca do domu, wiec wszelkie dokladne info otrzymamy na jej dyzurze.

Mozna Misie odwiedzic wieczorem pewnie kolo 19-20.



Mocno trzymam kciuki!!!!!!! Oby wszystko się udało.
Dobrze, że podjęłyście taką właśnie decyzję. Miejmy nadzieję że ten najczarniejszy scenariusz się nie spełni, ale gdyby tak, to jest to najmądrzejsza decyzja...

Posted

Ewa Marta napisał(a):
Hurraaa!! Pojawił się "dobry duch Ajania":lol: Pomogłaś Emilio Ajaksowi, który miał umrzeć, a wyszedł na prostą i żyje mu się wspaniale, może więc i tu będziesz miała szczęśliwą rękę i Miśka wyjdzie z tego:multi:Tym bardziej, że jest umieszczona w tym samym pokoiczku, co Ajaks... ja za wszelką cenę chcę łapać się takich drobiazgów, żeby tylko myśleć optymistycznie. Może to głupie, ale ona podobnie jak Ajaks kradnie serca przy pierwszym spotkaniu i bardzo chciałabym, żeby miala szansę na szczęśliwe życie, ile by miało nie trwać...


Hah, ja to tylko raz u Ajania bylam. A kto go namiétnie odwiedzac i szeptal do uszka jak nie Ty? Nawet uszka byly wáchane, co mu wyszukalas infekcjé swoim nosem :eviltong: (Chyba nie pomylilam tego wáchania z Jola_li, ona tez namiétnie szeptala Ajaniowi dobre rzeczy podczas odwiedzin).

To dla psa w szpitalu najwazniejsza czésc dnia- odwiedziny i spacer. Chéc zycia od razy sié ujawnia u takiego odwiedzanego pacjenta. Takze odwiedzaj cioteczko i szeptaj suni do uszka. :loveu:

Posted

Ewa Marta napisał(a):
Hurraaa!! Pojawił się "dobry duch Ajania":lol: Pomogłaś Emilio Ajaksowi, który miał umrzeć, a wyszedł na prostą i żyje mu się wspaniale, może więc i tu będziesz miała szczęśliwą rękę i Miśka wyjdzie z tego:multi:Tym bardziej, że jest umieszczona w tym samym pokoiczku, co Ajaks... ja za wszelką cenę chcę łapać się takich drobiazgów, żeby tylko myśleć optymistycznie. Może to głupie, ale ona podobnie jak Ajaks kradnie serca przy pierwszym spotkaniu i bardzo chciałabym, żeby miala szansę na szczęśliwe życie, ile by miało nie trwać...


dokladnie tak, sa takie psy co po 1 spotkaniu, po spojrzeniu na fotke wiesz ze ten nie inny :loveu:

Posted

emilia2280 napisał(a):
Hah, ja to tylko raz u Ajania bylam. A kto go namiétnie odwiedzac i szeptal do uszka jak nie Ty? Nawet uszka byly wáchane, co mu wyszukalas infekcjé swoim nosem :eviltong: (Chyba nie pomylilam tego wáchania z Jola_li, ona tez namiétnie szeptala Ajaniowi dobre rzeczy podczas odwiedzin).

To dla psa w szpitalu najwazniejsza czésc dnia- odwiedziny i spacer. Chéc zycia od razy sié ujawnia u takiego odwiedzanego pacjenta. Takze odwiedzaj cioteczko i szeptaj suni do uszka. :loveu:


Te jego uszy, to rzeczywiście ja:roll: mam fobię w tej kwestii, bo jeden z moich psów ma permanentnie nawracające zapalenie ucha. W każdym razie Miśka nie ma, bo też sprawdziłam.
Będę Miśkę odwiedzać, głaskać, przytulać i szeptać jej do uszka jaka jest wspaniała, ale przede wszystkim musimy znaleźć jej dom, w którym będzie mogła spokojnie pożyć, ile jej jeszcze jest dane.
Mimo wszystko raźniej mi, kiedy tu jesteś;)

Posted

Ewa Marta napisał(a):
Mocno trzymam kciuki!!!!!!! Oby wszystko się udało.
Dobrze, że podjęłyście taką właśnie decyzję. Miejmy nadzieję że ten najczarniejszy scenariusz się nie spełni, ale gdyby tak, to jest to najmądrzejsza decyzja...

zgadzam się w pełni. Oby się nie sprawdziło tylko...

czyli czekamy. Strasznie mocno trzymam kciuki! Trzymaj się Misia, czekamy na Ciebie!

Posted

Ewa Marta napisał(a):

Mogę ją przewieźć do Ciebie po operacji. Trochę mnie już zna, jechała moim samochodem, więc stres będzie może mniejszy. Wyproszę TZ-a, żeby prowadził, a ja usiądę z nią z tyłu, żeby czuła, że ktoś z nią jest.

to super, że możesz ją przewieźć. My dziś wieczirem chciałysmy robić małe przemeblowanie w pokoju, w którym będzie - żeby było wygodnie, żeby miała własny kacik itd. Ale może nie będę zapeszać - poczekamy na wiadomość, że wszystko jest ok i że przyjeżdża.

Posted

Wydaje mi się, że to nie będzie dzisiaj. Lepiej chyba, żeby te dni, w których dostaje kroplówkę, została jeszcze w klinice. Trudno będzie wozić ja przez cale miasto na kroplówkę. Ja do niej jutro pojadę i jak tylko będzie miała siłę, wyjdę na spacer, choćby krótki. A jak nie da rady wyjść, to posiedzę przy niej i pogłaszczę bidę. Zobaczymy zresztą, co powiedzą lekarze.... Ale mi się czas dłuży, nie mogę się skoncentrować na pracy, tylko stale tu wchodzę....

Posted

Ewa Marta napisał(a):
Wydaje mi się, że to nie będzie dzisiaj. Lepiej chyba, żeby te dni, w których dostaje kroplówkę, została jeszcze w klinice. Trudno będzie wozić ja przez cale miasto na kroplówkę. Ja do niej jutro pojadę i jak tylko będzie miała siłę, wyjdę na spacer, choćby krótki. A jak nie da rady wyjść, to posiedzę przy niej i pogłaszczę bidę. Zobaczymy zresztą, co powiedzą lekarze.... Ale mi się czas dłuży, nie mogę się skoncentrować na pracy, tylko stale tu wchodzę....

na pierwszą kroplwke kazali nam przyjechac nastepnego dnia po operacji, najlepiej do południa, ale nikt nie mógł więc przyjechaliśmy dopiero koło 17-18 ale było wszystko w porzadku
to było na zasadzie ze jakby pies był przez noc "niewyrażny" to nei ma bata MUSI byc z rana na kroplówce a jak bedzie wszystko ok to może później
u nas na szczescie było wszystko ok
druga kroplówka miała być na zasadzie, "prosze przyjechać na zbadanie krwi i zobaczymy czy druga kroplówka jest konieczna", trafiliśmy na inną panią wet, która od razu zapodala kroplówkę bez oglądania psa czy jest taka koniecznośc, mało tego przyszalała i chciała mu dac dwa razy większą niż miał poprzedniego dnia, dopiero jak zwróciliśmy jej uwagę, ze wczoraj miał mniejsza ilośc to dała tyle co wczesniej
a w nas utwierdziło sie tylko przekonianie ze Michu dostał kroplówkę bo o niej powiedzieliśmy
"ze gdyby była konieczna to miał dostac"
naszym zdaniem nie była konieczka bo pies czuł sie bardzo dobrze
no ale na pewno mu nie zaszkodziła
więc może być w przypadku Misi, że druga kroplówka nie będzie konieczna czego jej życzę bo wtedy wczesniej bedzie mogła pojechac do DT
przy drugiej kroplówce dostaliśmy jeszcze w tabl przeciwbólowe do podawania w domu przez kolejne dwa dni
i antybiotyk, który brał Michał jeszcze przed operację (jak szukaliśmy przyczyny jego "zasłabnięcia")
innych leków mu nie podawaliśmy
antybiotyk w zaleceniach (sprawdze w domu i ew skoryguję) był na 5 dni po operacji

a wszystko to pewnie powie wet, tzn to albo co innego, ja tylko chcialam napisac jak było w naszym przypadku, bo to jest w miarę akrualne

Posted

Ewa Marta napisał(a):
Wydaje mi się, że to nie będzie dzisiaj. Lepiej chyba, żeby te dni, w których dostaje kroplówkę, została jeszcze w klinice.

no tak, myślę, że lepiej będzie jak tam zostanie - na pewno fachowa opieka może okazać sie potrzebna. Ale jak już będzie gotowa do opuszczenia klinki to Twoja pomoc będzie niezbędna :)
ja też się denerwuje o nią...

Posted

Juz po operacji, wybudzila sie, wszystko wyciete, nie ma przerzutow.
Niestety ropniaki to jednak nie byly, tylko rak.

Teraz Misia dochodzi do siebie w klinice, potem kilka dni spedzi w Dt u Oli za co ogromnie dziekujemy :loveu:.

No i bedzie sie trzeba zastanowic co dalej? kto ja przygarnie na dozycie, platny tymczas, domowy hotelik?
Nie chcialabym zeby siedziala w kojcu, ona musi miec kontakt z czlowiekiem, zasluguje na to nasza kochana Misiunia :loveu:

Posted

Lulka napisał(a):
Juz po operacji, wybudzila sie, wszystko wyciete, nie ma przerzutow.
Niestety ropniaki to jednak nie byly, tylko rak.

Z jednej strony dobre wieści, z drugiej nie. Juz sama nie wiem, co myśleć :roll:
wiem tylko, że trzeba zrobić wszystko, żeby w jak najlepszy sposób spędziła ten czas, który jeszcze przed nią. W NAJLEPSZY sposób, bez względu na to, ile jej tego czasu zostało :-(

Posted

Boze tak chcialabym sie obudzic i zeby okazalo sie ze to tylko zly sen i ze naszej Misi nic nie grozi. Ja mam ciagle nadzieje ze okarze sie ze nasza Misia jeszcze bedzie zyla i zyla po tej operacji!!!

Posted

jak na razie rozmawialam tylko z asiaf1, ona z kolei z pania chirurg, ktora stwierdzila ze chyba nie ma sensu tego badac, bo wg ogledzin jest to ten rodzaj raka o ktorym mowila


problem w tym, ze na te chwile nie ma jeszcze na operacje i pobyt suni, a takie badanie jest drogie :shake:


bede dzwonic po 15, zeby porozmawiac bezposrednio z pania doktor i dowiedziec sie dokladniej

Posted

Lulka napisał(a):
jak na razie rozmawialam tylko z asiaf1, ona z kolei z pania chirurg, ktora stwierdzila ze chyba nie ma sensu tego badac, bo wg ogledzin jest to ten rodzaj raka o ktorym mowila
problem w tym, ze na te chwile nie ma jeszcze na operacje i pobyt suni, a takie badanie jest drogie :shake:
bede dzwonic po 15, zeby porozmawiac bezposrednio z pania doktor i dowiedziec sie dokladniej

kurcze wiem, ze nie ma :placz:
ale wydaje mi się, że trzeba zbadac, zeby wiedzieć co i jak dalej
nie mogę zadeklarowac wpłaty,
jedyne co to te mychy na bazarek wydziergam

Posted

Co tu robic? Myslicie ze tak na oko to nie wiadomo? kurcze ja sie nie znam, myslalm ze jak lekarz widzi organ to wie co to jest. Na wszelki wypadek zadzwonilam juz teraz i poprosilam o nie wyrzucanie sledziony.
koszt tego badania to 80 zł
Zadzwonie jeszcze potem do doktor ktora operowala i porozmawiam z nia.

kochani szukajcie prosze wszedzie gdzie sie da domowego hoteliku dla niej lub domu tymczasowego platnego.
Juz teraz trzeba poszukac zebym nie zostala z psem na ulicy :-(
wiem ze kolejki wszedzie wielkie, ja mam tylko boksowe hoteliki :-(
a po domowym pobycie u Oli nie wyobrazam sobie oddac ja do budy :placz:

Posted

Lulka napisał(a):
Co tu robic? Myslicie ze tak na oko to nie wiadomo? kurcze ja sie nie znam, myslalm ze jak lekarz widzi organ to wie co to jest. Na wszelki wypadek zadzwonilam juz teraz i poprosilam o nie wyrzucanie sledziony.
koszt tego badania to 80 zł
Zadzwonie jeszcze potem do doktor ktora operowala i porozmawiam z nia.


moja nauczycielka od plastyki techniki i innych cudów w liceum mówiła : "na oko to chłop w szpitalu umarł"
wiesz, jak się nie zbada to w sumie pozostaje nam tylko czekac na przezrzuty bo wycięty kawałek wyglądał jak wyglądał

to ja bedę dziergac na tym szydełku aż nadziergamna te 80 zł
wszystko co bedzie trzeba wydziergam i dokąd będzie trzeba będę dziergac aż nadziergam !

(to się chyba nazywa desperacja z tym dzierganiem :evil_lol:)

Posted

zacytuję jeszcze gusię z wątku http://www.dogomania.pl/forum/f341/pies-po-usunieciu-sledziony-43606/index50.html#post13152606

[quote name='gusia0106']My też czekaliśmy na wynik koło 2 tygodni.
I faktycznie nie wyobrażam sobie opcji, że guz nie jedzie do badania.

Mimo, że rokowania były kiepskie.
Mimo, że guz pękł.
Mimo, że rozsiały się po ciele komórki nowotworowe.
Mimo, że wydawało się, że nie ma sensu ani zbyt wielkich szans.

A załapaliśmy się na 10% szczęściarzy nowotworu łagodnego.
Bez przerzutów.

I w kwestii finansów - ja wiem, że to kwestia indywidualna.
Ja wzięłam kredyt na leczenie Varia.
Dla mnie nie ma równowagi między dwiem szalami: z pieniędzmi i z życiem przyjaciela...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...