Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 507
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

malibo57 napisał(a):
Rada Starszych w składzie Magda, Ajlii i ja ustaliła, że Konar zmieni miejsce pobytu, bo już mu się to należy.
I słowo stało się ciałem - dziś wieczorem Konar zamieszkał u Ajlii.
Właśnie miałyśmy telekonferencję dłuższą z udziałem Psa Konara:) Jest dobrze!
Maja wszystko opisze, jak złapie chwilkę oddechu - obecnie Konar śpi sobie.


Zapiszę wątek, bo znów zgubię za chwilę ;)


Relację z wczoraj juz zdawałam Małgosi i Magdzie, jak będę miała chwilę to opiszę.

Dziś rano ok. Jak przyszłam do Niego, to najpierw się wyraźnie ucieszył... ale chwilę później wlazł do kenela. Wylazł za smaczkami, i wyszliśmy na spacer. Zachowywał się super - cieszył się, prezentował, zwiedzał. Ale jak wróciliśmy na podwórko, wyraźnie pokazywał "gdzie pies mieszka" i chciał wejść do swojego pokoju. W pomieszczeniu nawiązywał kontakt, chciał pieszczot i smaczków.

Posted

Konar wczoraj zapoznawał się z psami. W dniu przyjazdu zaprzyjaźnił się owczarzycą Ilą, i po chwili spacerował z nosem pod Jej ogonem. Oraz moim Kazanem. A wczoraj... najpierw do Konara udała się delegacja w składzie: Rudolf i Falek. Padłam jak to zobaczyłam... dwa psy (jeden wysoko-łapny, drugi nisko-podwoziowy) przez cały ogród równo ramię w ramię :) Przywitały się i poszły. Potem reszta. Borys koniecznie chciał pokazać Konarowi że jest wyższy (co nie było trudne ;) ). Basio napadł na Konara - "no baw się!". Kazio popatrzył, podumał... i sobie poszedł. Czako nie wiedział co ma z sobą zrobić, ale w koncu uznał że nowy kolega to fajna sprawa. Moja Julka dostawała *******ca od zeszłego wieczora i autentycznie obawiałam się czy nie przestraszy Konara swoją radością i nachalnością. Ale zniósł do dzielnie ;)

Ogólnie zapoznanie przebiegło dobrze. Falek jest bardzo ucieszony z nowego kolegi, i razem już buszowały po ogrodzie. Generalnie obaj nie chciały wracać do domu, razem się prowadzały i siedziały w tych samych dziurach.

Z mężem, zgodnie ze wskazówkami Magdy, staramy się po równo obdzielać Konara uwagą. I efekt jest fajny - ze mną chodzi na spacery, z mężem pracuje w ogrodzie (wczoraj grabili liście i zbierali orzechy).

Na dziś mamy zaplanowane wprowadzenie Konara do domu i zapoznanie z dźwiękami, zamieszaniem, domowymi sprawami. Wcześniej miał osobne pomieszczenie, już z meblami (które Mu wcale nie przeszkadzają), materacem, kenelem. A dziś zobaczymy jak sobie poradzi w starciu z kanapą, kuchenka i pralką ;)

Posted

Wczoraj, w ogrodzie...




Wymiana uprzejmości :)



Nowi koledzy!



"Zobaczcie jaki jestem śliczny!" :)



... i uśmiechnięty :)



I są fajne drzewka do obwąchiwania :)

Posted (edited)

Rany, ale się cieszę, że tak to przebiega. Wierzyłyśmy w Konara, ale lekka niepewność była, bo, a nuż...
Zdjęcia cudowne:) Konar w kręgu oraz z Falkiem - to ostatnie jest wręcz artystyczne!
Maju, a ten czarny pan za Falkiem na zdjęciu zbiorowym, to kto?

Edited by malibo57
Posted (edited)

malibo57 napisał(a):
Maju, a ten czarny pan za Falkiem na zdjęciu zbiorowym, to kto?


Ten czarny pan to korabiewicki Borys - moja ogromna duma i radość. Przyszedł z zanikami mięśniowymi nawet na głowie. Od pół roku go masuję i z nim ćwiczę, żeby utrzymać masę mięśniową i mógł mimo wszystko chodzić. A ostatnio sprawił mi wielką niespodziankę - zaczął używać ogona! Może go unieść już na wysokość grzbietu prawie, może nim poruszać na boki...

Edited by ajlii
Posted

malibo57 napisał(a):
Może trzeba mu HMB?


Oj, pewnie tak - ale musimy sobie radzić narazie bez tego preparatu.
Natomiast dobre odżywianie i tak zrobiło swoje - chłopak jest okrągły i nie straszy już wystajacymi wyrostkami ze wszystkim możliwych kosteczek. A masowałam Go, żeby nie zanikły mięśnie tylnich łap - bo nie używał ich jak powinien. A jak widać taki niespodziewany efekt :)
Obecnie sam sobie dodatkowo ćwiczy przewalając się z jednej kanapy na drugą :)


A w kwestii kanap... Konar dzisiaj nakryty na kanapowaniu się razem z Iskrą - zabawy, przytulanki... :) Szybko się chłopak uczy :)))

  • 2 weeks later...
Posted

Taaaaa... Jedno co napewno można powiedzieć o Konarze, to że swoim przyjazdem uszczęśliwił moją Julkę! Uwielbiają się - bawią się razem, przytulają, razem śpią... Konar prawie dwa razy wiekszy od Julianka, ale przyjaźń ogromna :)

Posted

Konar ma trudności z wchodzeniem w nowe sytuacje. Jeszcze nie udało mi się zachęcić Go, by wszedł po schodach na poddasze (ulubione miejsce pozostałych psów - kolejka się ustawia jak otwieram dzwi).
Łatwiej jest Go zachęcić do nowych rzeczy, jak jest "rozbujany" - smakołykami, zabawą, pieszczotami. Jeśli ma szansę zastanowić się nad sytuacją, wybiera wycofanie się. Trudno przekonać Go do także do nowych smaków.
Na nieznajomych reaguje nieufnością, ale nie agresją. Wykorzystuję wszystkich znajomych i rodzinę do ćwiczeń.
Gdy przychodzą goście, Konar jest na podwórku ale chodzi luzem. Wycofuje sie do ogrodu, przebiera łapami, gada. Prosimy, wołamy, zachęcamy. Podchodzi na pewną odległość (czasem kilka metrów). Nie może być za płotem czy zamkniętą furtką, bo zaczyna się zachowywać jak "pies łańcuchowy" (szczeka, warczy, próbował rzucać się na siatkę).
Tak na codzień to niesamowicie serdeczny i uczuciowy pies. Chce się bawić, chce być głaskany, zauważany. Lubi żeby mówić do Niego pieszczotliwie - zaczyna się wdzięczyć i pieścić.
Świetnie wie do czego służy kanapa ;) Ale nie umie wejść na fotel... Nie zagląda na blat kuchenny, ale lubi oprzeć łapy o parapet i wyglądać przez okno (najczęściej do wewnątrz ;) ).

Posted

Musze, bo się normalnie uduszę :)

Zgadnijcie kto był takim dzielnym psem i dał się namówić na wejście na poddasze???

Kolejny krok za Konarem. Łatwo Mu nie było. Z wrażenia jak już wlazł, obsikał wszystko - łącznie ze świerzym praniem. Oraz zakończył żywot stadzie bombek choinkowych. Ale cieszę się i tak, bardzo, bardzo się cieszę.

Następny ważny krok to będzie podróż do Łodzi. Lecznica, tramwaje, park.

Co poza tym? Konar jest nierówny. Ma lepsze i gorsze chwile. Daje sobie radę już przy obcych wchodzących na podwórko, nie szaleje, nie szczeka. Są momenty że nie chce do mnie podejść, że coś jest nie tak, jest poddenerwowany. Wiąże to z pogodą: ciśnienie, wiatr. Nic innego nie zaobserwowałam.
Ale jak ma dobry humor (szczególnie wieczorami), to przybija piątkę :) Nauczył sie od Leny i Julki.

Posted

Konar dziś odbył pierwszą "poważną" wycieczkę, odkąd jest u nas. Otóż pojechał się zaszczepić ;)

I naprawdę, zachował się rewelacyjnie! Bałam się Jego reakcji na ludzi, nowe miejsce, samochody. Do tego gabinet, obcy człowiek dotykający psa... A tu niespodzianka :)) Konar wysiadł z samochodu, obsikał klombik, wszedł do pustej poczekalni. A potem do gabinetu. Dał się pogłaskać, obmacać, zajrzeć w uszy, oczy i zęby, osłuchać, zbadać łapki. Dostał zastrzyk bez protestów ze strony psa! W czasie wypisywania zaświadzenia o szczepieniu położył się grzecznie i czekał. Potem wyszedł do poczekalni, gdzie byli inni ludzie i zwierzęta. Bez problemu przeszedł obok nich, wyszedł na zewnątrz i wsiadł do samochodu :)

  • 2 weeks later...
  • 2 weeks later...
Posted

Dzisiaj Konarek wybrał się rano po chleb do piekarni.
I co usłyszał mój mąż od pani sprzewaczyni? "Ma pan PIĘKNEGO psa!" :)))))))))))))))

Konar jest faktycznie ślicznym psem. Wysoko-łapnym owczarem. Z niesamowitą gracją w ruchach.
Pod względem zachowania - nie mam zastrzeżeń do Konara. Jeszcze nie jest psem rozpieszczonym, ale stara się jak może ;)
Uwielbia kontakt z człowiekiem. Pieszczoty - w obie strony :) Konar często łapie moje dłonie, mamle, podgryza, "szuka pcheł". Potrafi walnąć mnie łapą i zaprezentować piękny uśmiech ("no, baw się!"). Podaje łapę, przybija piątkę - najczęściej z własnej inicjatywy. Uwielbia byc tulony, drapany. Uwielbia by mówć do Niego pieszczotliwym tonem, w przelocie choć na moment się przytulić, podsunąć łepetynę do głaskania.
Miasto jest dla psa niesamowitym i wciąż nieodgadnionym tworem. Ludzie, samochody, sklepy, maszyny budowlane - oglądać wszystko, i najlepiej wszystko naraz. Nie boi się, jest zafascynowany choć także ostrożny. Co ciekawe... Konar umie chodzić ładnie na smyczy, ale na... łące. I w lesie. Na ulicy jest ze wszystkich stron naraz i chce iść w każdym kierunku.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...