Teutonka Posted March 13, 2010 Author Posted March 13, 2010 Wiosenny image Albina, z "radosnym" uśmiechem nr 3 Quote
Teutonka Posted March 13, 2010 Author Posted March 13, 2010 Postawa prawie wystawowa, prosimy podziwiać firanki. Quote
Teutonka Posted March 13, 2010 Author Posted March 13, 2010 na plecki mamy swetrosek :) - czerwony z golfem !!! Quote
Teutonka Posted March 16, 2010 Author Posted March 16, 2010 "Zakazany owoc" czyli lizanie śniegu. Quote
Teutonka Posted March 16, 2010 Author Posted March 16, 2010 Kondycja Lusi jest... "pod psem"!!! Quote
Teutonka Posted March 19, 2010 Author Posted March 19, 2010 z "Rudego pamiętnika": Ta Mała to ma farta.... Pańcia przemyślała sprawę wiosennych fryzur i tylko ja chodzę goły! Jeszcze bardziej niż przed tygodniem, bo załapałem się na poprawkę. Korzyść z tego taka, że małoletni przestał mnie nazywać .... niegrzecznie. Fakt, Pańcia zagroziła Małoletniemu dożywotnią kasacją kieszonkowego (jakieś ciasteczka albo coś?) za używanie pewnych zwrotów w domu. I dobrze, bo już miałem go chapnąć. Denerwuje mnie gość. Wielki taki, macha kończynami i z rozpędu siada na kanapie. A to że JA tam leżę to pikuś!!! Generalnie facet jest nieprzewidywalny. I wydaje dziwne dźwięki. Piszczy jakoś irytująco. .. No cóż, gorsze rzeczy w życiu bywały :) Przeżyjemy i Małoletniego! Quote
Teutonka Posted March 25, 2010 Author Posted March 25, 2010 Fragment "Rudego Pamiętnika" Dziś były porządki w ogrodzie. Fajna sprawa! Pańcia wypuściła nas bez kubraków przed dom. Biegałem, tarzałem się i goniłem Małą. Potem Mała goniła mnie i gryzła w ucho. Kurczę! To niesprawiedliwe! Mała mnie gryzie w cienkie. A jak ja próbuję jej oddać to mam cały pysk kłaków:( Potem pomagałem Pańci. Wycinała patyki i układała w koszyku. To je aportowałem. Specjalnie tego nie lubię, ale czego się nie robi dla Pańci:) Tylko specjalnie nie była zadowolona z tego wyciągania patyków. Nie bardzo wiem o co chodziło, ale pogroziła mi palcem i miała srogą minę. Potem Pańcia kopała dołki w ziemi i wyciągała kolejne patyczki. No nie - musiałem jej pomóc i też wyciągałem patyczki. Takie zielone z fioletowym końcem. Trzeba było tylko uważać, bo bzyki w nich siedzą. To też się nie spodobało Pańci... Nawet bardzo... Nazwała mnie zbirem, mordercą niewinnych kwiatków i takie tam...No dobra. Odpuściłem aportowanie (i tak nie przepadam za taką zabawą). Zacząłem kopać dół! OGROMMNY!!! Mała się też przyłączyła i kopaliśmy razem. W drugim końcu ogrodu, żeby Pańci nie przeszkadzać. Fajny ten dół nam wyszedł. Wytarzałem się w nim i Mała też! I wykopaliśmy skarby! Takie kule z zielonym czymś. Zaniosłem Pańci. No i to był błąd. Duży niestety. Pańcia na mój widok zaniemówiła. Potem wzięła kulę do ręki. Popatrzyła i stwierdziła, że następnym razem uwiąże mnie do płotu! I zapakuje w kaftan! Bezpieczeństwa... Ale kąpieli to się po Pańci nie spodziewałem. W środku tygodnia???? Do wanny??? Balsam??? (ciekawe co za dureń wymyślił szampon lawendowy dla psów! Jakby nie było lepszych zapachów...) Mała też wylądowała w wannie. I miała gorzej ode mnie, bo jeszcze była suszona. Mnie udało się zwiać i wytarłem się w sypialni Pańci! Próbowałem się wytrzeć u Małoletniego, ale mnie pogonił!!! A takie miał fajne zapachy w pokoju... Quote
Isadora7 Posted March 27, 2010 Posted March 27, 2010 o taką lekture poproszę co wieczór na dobranoc. Rambo bardzo współczuje też nie rozumie jak może pies pachnieć lawendą Quote
Teutonka Posted March 30, 2010 Author Posted March 30, 2010 "Rudy pamiętnik" - "odchudzanie kurcze!!!" Nie, no ja to mam zawsze pod górkę:( :( Pańcia wczoraj zabrała Małą do weta. Na szczepienie i takie tam inne bzdury. Mnie się upiekło. Chociaż nie powiem - groźnie było, bo Pani nie mogła znaleźć jakiegoś, mojego zaświadczenia. Podobno ważnego. Na szczęście znalazła i zostałem w domu. Mała wróciła od weta...z karmą odchudzającą. Waży podobno 6kg (a się zastanawiałem czemu mam problemy ze zwaleniem Malej z kanapy...). Smakołyki zostały schowane. Małoletni skrzyczany za karmienie nas pod stołem. Pańcia zagroziła zainstalowaniem kamerek, coby znaleźć "skrytokarmicieli". No i w ramach "zdrowego trybu życia" zostaliśmy przegonieni na spacerze przez całe osiedle. My tzn: Mała, Duży Ludź i ja. Wracaliśmy następująco: Mała na Pańci, ja na Dużym Ludziu, który sapał okropnie i zdecydowanie był cieplejszy niż zazwyczaj. Podobno dziś będzie powtórka.... i też będę jechał:eviltong: Quote
Isadora7 Posted March 30, 2010 Posted March 30, 2010 ooo jaaaa cię piórkuje, ale wam współczuje tego odchudzania Quote
Teutonka Posted April 2, 2010 Author Posted April 2, 2010 Przygotowania świąteczne w pełni. Psiaczki - zbóje pasztetowe korzystając z nieuwagi "zaopiekowały" się koszykiem ze święconką. Albin jako wprawny himalaista, skorzystał z nieco odsuniętego krzesła przy stole i sprawnym ruchem wężowym wśliznął się na blat. Ponieważ nie jest egoistą - podzielił się zdobyczą koszykową z Lusią. Czyli inaczej mówiąc stoczył na podłogę jaja. Sam zeżarł kiełbachę i rozmymłał święconkową babeczkę. Pomijam fakt, ze była to druga mini kiełbaska - pierwszą wrąbał TZ "pomagając" rozpakowywać zakupy. O tym, że Małoletni też "pomagał" i napoczął mazurka nie wspomnę.... No cóż... liczę na to, że uda mi się jutro "reanimować" zawartość koszykową...albo pójdę do kościółka z jajami... Quote
Isadora7 Posted April 2, 2010 Posted April 2, 2010 [quote name='Teutonka'][...] No cóż... liczę na to, że uda mi się jutro "reanimować" zawartość koszykową...albo pójdę do kościółka z jajami... Tylko je pomaluj :) Quote
a.piurek Posted April 3, 2010 Posted April 3, 2010 Teutonko Tobie i Twojej rodzinie, Twoim czterołapkowcom życzę radosnych i spokojnych Świąt Wielkiej Nocy Quote
Teutonka Posted April 4, 2010 Author Posted April 4, 2010 Wszystkim Odwiedzającym teutoński wątek: Radosnych, Wspaniałych i Kolorowych Świąt Wielkanocnych! Wiosennego nastroju i odpoczynku w gronie rodziny i przyjaciół. Mokrego dyngusa, smacznego jajka a nade wszystko mnóstwo wiosennego optymizmu :loveu::loveu::loveu: Quote
a.piurek Posted April 7, 2010 Posted April 7, 2010 A gdzie poświąteczne zapiski z "rudego pamiętnika"? Widziałam w święta z dużymi ludźmi Albinka i Lusię, ale chyba to jacyś inni duzi ludzie..... Quote
Osa Posted April 8, 2010 Posted April 8, 2010 Teutonka napisał(a):Przygotowania świąteczne w pełni. Psiaczki - zbóje pasztetowe korzystając z nieuwagi "zaopiekowały" się koszykiem ze święconką. Albin jako wprawny himalaista, skorzystał z nieco odsuniętego krzesła przy stole i sprawnym ruchem wężowym wśliznął się na blat. Ponieważ nie jest egoistą - podzielił się zdobyczą koszykową z Lusią. Czyli inaczej mówiąc stoczył na podłogę jaja. Sam zeżarł kiełbachę i rozmymłał święconkową babeczkę. Pomijam fakt, ze była to druga mini kiełbaska - pierwszą wrąbał TZ "pomagając" rozpakowywać zakupy. O tym, że Małoletni też "pomagał" i napoczął mazurka nie wspomnę.... No cóż... liczę na to, że uda mi się jutro "reanimować" zawartość koszykową...albo pójdę do kościółka z jajami... :evil_lol::evil_lol::evil_lol: a.piurek-dopiero zobaczyłam tego "przodownika" :megagrin: Quote
a.piurek Posted April 8, 2010 Posted April 8, 2010 Osa napisał(a)::evil_lol::evil_lol::evil_lol: a.piurek-dopiero zobaczyłam tego "przodownika" :megagrin: no co... ja jestem przodownik w każdej pracy :megagrin::megagrin::megagrin: Quote
Isadora7 Posted April 8, 2010 Posted April 8, 2010 [FONT=Palatino Linotype]Gdzie kartki z pamiętnika, rudego na dodatek?[/FONT] Quote
Teutonka Posted April 9, 2010 Author Posted April 9, 2010 No dobra.... proszę mi tu już nie piórkować.... Fragment "Rudego pamiętnika": No normalnie dumny jestem z siebie! Obroniłem Pańcię.... I nie chapałem jakby co! Kulturalnie popatrzyłem w oczy przeciwnikowi (no prawie nie chapałem).A było tak: Bladym świtem Pańcia zerwała mnie z koszyka. Trochę zły byłem - ucho świńskie mi się śniło i nie zdążyłem do zmemłać do końca. Ale dobra. W końcu Pańcia to Pańcia. Poświęcić się czasem trzeba. Zresztą Mała też została wyrwana ze snu i załapała co się dzieje dopiero po godzinie hi hi hi.... Pojechaliśmy gdzieś daleko. Na miejscu nasza Pani postanowiła zostawić nas w samochodzie. Na szczęście chwila wrzasku wystarczyła (szczypnąłem Małą żeby lepiej krzyczała, bo ten szczeniol nie załapał o co chodzi i grzecznie spał na siedzeniu). Pani mamrotała coś pod nosem w stylu: wredne pasztety ale wzięła nas ze sobą. No i fajnie! Zacząłem szperać po wszystkich kątach. Jakie zapachy!!! No mówię Wam....bajka!!! W kącie znalazłem coś co cudnie pachniało...padlinką (Wyjaśnienie kronikarza: zakapior wytarzał się w dodatku mięsnym do krowiej paszy:mad:) A Pańcia na kogoś czekała. W końcu przyszedł... i jakoś mi się facet nie spodobał. Wylazłem więc z padlinkowego kąta i poszedłem na Ludzia popatrzeć.... Pańcia popatrzyła na mnie wzrokiem typu: jedziesz w bagażniku kundlu jeden! (Trochę tego fajnego piasku miałem na sobie, ale żeby zaraz bagażnik?) Natomiast facet zdębiał na mój widok. Przytuptała Mała w tej swojej głupiej sukience i gość zdębiał jeszcze bardziej... chyba się mnie wystraszył po gwizdnął po ochronę. I przyszedł....jakiś długoryjec. No nie będzie mi tu nikt Pańci wyżłami straszył!!!! Byłbym już wyżła chapnął, ale niestety Pańcia ma niezły refleks i wylądowałem na jej rękach... kurcze! Normalnie się Pańcia robi coraz szybsza i nie nadążam!!! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.