Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 64
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dogo07 napisał(a):
Niestety, okazało się że labradorkowate pieski będą dopiero w styczniowym numerze Mój Pies czyli przed samymi Świętami.

OKi, dzięki Dogo07 za pamięć:).

Korciaczki, coś się ostatnio zmieniło na dogo i wszystkie dotychczasowe linki przestały mi działać :(. Na banerku z miau sobie poradziłam, ale tutaj jakoś inaczej się te banerki montuje :oops: i nie umiem go na nowo podlinkować. Może umiecie coś zaradzić :oops:?

  • 2 weeks later...
Posted

Witam,
cisza i cisza, wątek umiera, piesio smutny w schronie... Aż tu w piątek maila dostałam z zapytaniem o Pilota. Jest pewna p. Dorota, bardzo miła, której piesio też w sercu zamieszkał po tym jak ogłoszenie znalazła. Ponieważ jednak sama ma już pieska, postanowiła pomóc szukać mu domu. No i to zapytanie było właśnie od koleżanki :). Nie minęło pół godziny jak po wysłaniu odpowiedzi zadzwonił telefon. Myślałam, że to ta pani właśnie, a to druga rodzina pytała o Pilota :). Może ktoś wreszcie wypatrzy psinkę... Obie rodziny mają dzieci i ważne aby psiaczek był łagodny. Szczegółowe pytania dotyczyły właśnie charakteru pieska. Jedna z pań umówiła się nawet na wizytę w schronisku, by pieska osobiście poznać. Mam wielką nadzieję, że może coś zaiskrzy. A jeżeli z jakiegoś powodu nie Pilot, to będąc już w schronisku na pewno odwiedzi też inne pieski. Będzie z nią osoba, której bardzo psi los na sercu leży, więc na pewno zaproponuje inne psie serce czekające na dom. Mam więc nadzieję, że tak czy inaczej jakiś psie szczęście odnajdzie się w te święta w ciepłym, pełnym miłości domu...

A tak opisała Pilota b_b, rekomendacja pierwsza klasa:

[FONT=Arial]Psiak jest towarzyski, interesuje sie ludzmi, ale w boksie dominuja inne psy wiec nie chcialam narazac go na ich zeby (gdyby do mnie podszedl byc moze ktorys z nich chcialby go przegonic i mogloby sie to zle skonczyc). Nie zauwazylam zeby nadmiernie szczekal, jest spokojny i zrownowazony - wiadomo ze jak wszystkie psy zaczynaj szczekac, to i on, ale uspokaja sie bardzo szybko i raczej obserwuje z daleka. Pilot wydaje mi sie bardzo lagodnym psem, troche bal sie aparatu, byc moze dlatego ze musialam uzyc lampy blyskowej, zreszta na zdjeciach to widac. Na pewno jest typem uleglym, pokazuje to wyraznie. Po moim odejsciu tez byl spokojny. Mysle ze on troche boi sie silniejszych psow, dlatego zrobil sie troche wycofany. Na pewno nie jest agresywny, nie probuje dominowac, wiec czlowiekowi tez sie podporzadkuje, a co za tym idzie bedzie spokojnym psem, halasliwe sa psy ktore chca podkreslic swoja pozycje i zalezy im zeby ona byla jak najwyzsza. Mysle ze w domu psiak odzyje, bedzie wesoly i energiczny, jak na poczatku. Nie widze u niego zadnych negatywnych zachowan, jest jak najbardziej godny polecenia. Trzeba tylko pamietac ze to dosc spory, mlody pies i na pewno potrzebuje duzo ruchu, jesli zapewni mu sie odpowiednia ilosc spacerow na pewno bedzie spokojnym i fajnym towarzyszem.[/FONT]

No po prostu brać i kochać!

Posted

Nie uwierzycie :crazyeye:! Właśnie dostałam maila od jednej z pań, o których pisałam wcześniej! Odwiedziła Pilota. Napisała, że gdyby nie zdjęcie - psiaka by nie rozpoznała. Cyt.: "...otępiały, obojętny i smutny... " Ale za to "bez cienia agresji" . Pani daje szansę naszemu kochanemu Pilotowi i na 21 grudnia jest umówiona po odbiór psiaka :Cool!:! Co za prezent na Święta od losu. Może wszyscy dostaną przyjaźń na długie długie lata... Trzymam kciuki, mam nadzieję, że wszystko pójdzie pomyślnie i, że Pilot szybciutko odzyska radość życia, zaaklimatyzuje się w nowym domu i pokocha nową rodzinę.

Z rozmowy telefonicznej odniosłam bardzo pozytywne wrażenie. Państwo mieli już wcześniej pieska, który dożył z nimi swojej starości. Bardzo przeżyli jego śmierć, i postanowili nie mieć więcej zwierząt, ale na szczęście zmienili zdanie.

Mam nadzieję, że otrzymam jakąś relację z nowego domu. Jeżeli tak, na pewno się podzielę :).

Posted

Rozmawiałam z Panią przez telefon, wiem, że to nie to samo. Ale piesek jest w schronisku, nie chcę mu zamykać drogi. Już stracił całą radość, siedzi zdominowany w kącie przez "szefa boksu". Wrażenie sprawiała naprawdę bardzo dobre. Jestem przekonana, że będzie miał tam dobrze. Pani wydawała się wrażliwą, odpowiedzialną osobą. W rozmowie i mailach ciepło odnosi się do pieska.

  • 2 weeks later...
Posted

[quote name='rybcie']PILOT W SWOIM DOMU!!! WSZYSTKO WSKAZUJE NA TO, ŻE TO TEN DOM :multi::multi::multi:. Więcej napiszę w wolnej chwili, przepraszam.

Cieszymy się bardzo , że Pilocikowi się udało :loveu:.

Posted

wrzucam wieści z domku Pilota :)
Jesteśmy w domu.Pilot pozostanie Pilotem - na lepsze imię nikt nie wpadł. Gdyby mi przyszło do głowy,że psa po kastracji wpakują do boksu,to chyba spałabym z nim w tym schronisku. Pytaniem,czemu nie zadzwonili, że nie mają miejsca w szpitaliku rozbawiłam panią ze schroniska bardzo...Przynajmniej już jest u siebie.
Samochód nie podobał się psu bardzo. Dopiero gdy zostawiłam go przy otwartych drzwiach i otworzyłam z drugiej strony wszedł do środka- to znaczy chciał przejść na wylot i nie zdążył ...Po próbie wejścia po schodach okazało się, że nie, bo nie...Na szczęście pod domem jest sklepik, a każdy facet to facet (nawet,gdy jest wykastrowanym psem)- za coś dobrego do żarcia zrobi wszystko - w tym wypadku za kawał kiełbachy.
W domu wszyscy zaopatrzeni byli w przekupywacze w postaci psich ciastek itp, pies był chwalony za każde podejście do każdej osoby - nie chciałam,żeby od początku kogoś wyróżniał i na razie towarzyszy temu, kto go zawoła. Zostawiony sam sobie stara się usytułować tak, aby mieć na oku wszystkich. Piłkę z radości zjadł, ale dopóki był chociaż kawałek przynosił do rzucania. Kółeczko jest z pełnej gumy, więc pewnie pożyje dłużej...
Wpadki: po poczęstowaniu parówką zjadł i poszedł do śmietnika po flaka. Zanim pomyśkałam już wydłubywałam mu go z buzi - pies stał rozdziawiony i czekał - to był głupi sposób na sprawdzenie czy pies nie jest nerwowy- na szczęście nie jest...
Rzeczywiście jest kontaktowy i stara się spełniać wszystkie oczekiwania. Nie wiem czy tak szybko się uczy, czy już wiedział różne rzeczy, ale zachowuje się świetnie.
Na spacerach nie spuszczamy go ze smyczy, w domu robi co chce, a chce być z nami tak bardzo, że wyproszony do przedpokoju leży z nosem w drzwiach, więc z rozczulenia wołamy go do pokoju a on leży i cały szczęśliwy śmierdzi na potęgę, bo wykąpać będzie go można za dwa tygodnie, a ścierką z denaturatem (zalecenie na stronach schroniska) to nie przetarłabym nawet psa bez nosa...
Ogromnym problemem jest temperatura - po boksie na powietrzu w domu jest mu naprawdę za gorąco. Widzę, że się męczy. Myślałam, że "aklimatyzacją" będzie pobyt w szpitaliku, ale okazało się, że po zabiegu trafił na dwór...Bardzo ciężko oddycha, nie wiem czy częściowo nie z bólu po kastracji - jest spuchnięty zaczerwieniony ("jak się pogorszy niech pani przyjedzie"- to usłyszałam zabierając go do domu - moim zdaniem już było pogorszone, ale pomyślałam,że w boksie i tak nikt by nic nie zauważył, więc powiedziałam, że zabieram, najwyżej skonsultuję go w jakiejś dyżurującej lecznicy)
Żółw go nie interesuje, dźwięk otwieranej lodówki rozpoznaje bezbłędnie, na zabawę i pogłaskanie ma ochotę zawsze, w czasie wolnym "od nas" poleguje na podłodze i sprawdza jednym okiem czy wszystko jest jak powinno.
Wygląda na to, że Pilot potrzebował rodziny równie mocno jak my potrzebowaliśmy psa.

fragment kolejnego maila:

Pilot sterroryzował rodzinę - minką "smutnego misia"zmusza nas do głaskania i podkarmiania. Dowody załączam... Na poważnie: Gdyby można było zamówić sobie psa na miarę, lepszego byśmy nie wymyślili. Jest posłuszny, nie szczeka, niczego nie obgryza, nie pilnuje jedzenia ani zabawek, więc nie ma obawy, że chapnie kogoś, kto schyli się nad miską czy jego kością. Jego potrzeba towarzyszenia nam wszystkim jest tak silna, że gdyby mógł to by się "rozczworzył". Jeżeli chodzi o relacje z z synkiem jest jak widać - Pilot znosi cierpliwie przeliczanie zębów, zaglądanie do nosa i sprawdzanie, czy nadaje się na kucyka...Kiedy (nie ukrywam, że na początku z obawy o dziecko, a teraz z troski o psa) przerywam im te zajęcia patrzą na mnie jak na jakąś zrzędę. Ale popiskuje gdy wychodzę z domu, nawet, gdy nie zostaje sam. Myślę, że będzie potrzebował sporo czasu, żeby się upewnić, że nas ma na zawsze. Gdy został sam w domu na dwie godziny niczego nie zniszczył i nie hałasował - chociaż popiskiwał gdy wychodziłam.

No i 2 zdjęcia: Pilot spłoszony, podkulony PRZED ...i na swojej kanapie PO!!!


Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...