Cortina Posted November 21, 2005 Posted November 21, 2005 powiem za Azir, że najlepiej to krytykować. Pies to nie maszyna i nawet świetnie przygotowany może pójść gorzej na zawodach, dwa to denerwujący się właściciel. W dwójce wszystkie psy które startowały są świetnie przygotowane a jednak niektóre spaliły swój występ. Zawody mają być przede wszystkim zabawą-pracą z psem, sprawdzeniem swoich umiejętności i psa, startujemy po to,żeby wiedzieć co jeszcze poprawić, doszlifować. A tak naprawde najtrudniejsza sprawa jest nauczenie radzenia sobie w trudnych warunkach w jakich odbywają się zawody i radzenia sobie ze stresem i swoim i psa Quote
Azir Posted November 21, 2005 Posted November 21, 2005 Wind, oczywiście, że bez urazy :wink: ! Ale czytając Ciebie połowa ludzi w Polsce szkoląca swoje psy powinna zapaść się pod ziemię i w życiu nie pokazywać się na ringu. Zwłaszcza, że większość występuje w rasami trudniejszymi, które muszą rywalizować na równi z psami pracusiami. Każdemu może trafić się zły dzień. Znam też pary świetnie wypadające na treningach, natomiast stres związany z występami publicznymi po prostu rozwala im cały występ. Czy ci uczestnicy nie mają prawa aby znowu zacisnąć zęby, kolejny raz spróbować poradzić sobie z tremą oraz nabrać doświadczenia i wyciągnąć wnioski? Tylko dlatego abyś Ty miała przyjemność oglądać tylko świetnie pracujące psy - maszyny? Mam nadzieję, że Twoich słów nie czytają ci, którzy mają niezbyt pewne psy (typu charty, husky czy inne którym trzeba poświęcić zdecydowanie więcej pracy, a efekty i tak czasem bywają niezadawalające) bo mogli by przestać trenować cokolwiek. No bo po co, skoro narażają się na śmieszność i cierpkie uwagi. Quote
Mokka Posted November 21, 2005 Posted November 21, 2005 Cortina napisał(a): Zawody mają być przede wszystkim zabawą-pracą z psem, sprawdzeniem swoich umiejętności i psa, startujemy po to,żeby wiedzieć co jeszcze poprawić, doszlifować. A tak naprawde najtrudniejsza sprawa jest nauczenie radzenia sobie w trudnych warunkach w jakich odbywają się zawody i radzenia sobie ze stresem i swoim i psa Zgadzam się :klacz: , zwłaszcza, że w "dzisiejszych czasach" :wink: jedyną możliwością sprawdzenia, czego nauczyliśmy psa z zakresu obedience są zawody. Szkolenie sportowe nie ma przełożenia na codzienne życie z psem. Na ringu "posłuszeństwa" (cokkolwiek by to miało oznaczać :wink: ) wymagamy od psa zupełnie innych czynności niż na codziennym spacerze. Dlatego nie potępiałabym w czambuł tych, którzy maja odwagę startować, nawet jeśli daleko im do krajowej czołówki. Nie organizuje się zawodów nieoficjalnych, w których zawodnicy niemający aspiracji do tytułów mistrzowskich mogliby startować, startują więc gdzie się da. To, co dla jednych jest porażką - mała ilość punktów, odległe lokaty, dla innych może być osobistym sukcesem, bo coś zostało zrobione, coś przełamane itd. "Matką" obedience w Polsce jest Maria Kuncewicz i Jej marzeniem od początku było, aby w zawodach startowało jak najwięcej osób, aby sport ten nie był elitarny, ponieważ do jego uprawiania tak niewiele potrzeba - pies, przewodnik i dobre chęci. :lol: Zawsze będą lepsi i gorsi, jeśli więc ktoś nie boi się ostatniego miejsca - niech startuje. Wy młode jesteście, ale może któraś pamięta, kim był Eddie-The Eagle ? :D Quote
AniaP Posted November 21, 2005 Posted November 21, 2005 Azir i Mokka dzięki :buzi: :klacz: . Wind napisał(a): Trzeba miec wiele uwielbienia dla siebie i zero samokrytyki, aby "sie nie przejmowac". Myślę, że nie ma takiego zawodnika, który się nie przejmuje startem. To nie tak. Nawet Ci, którzy zdobywają same doskonałe "marudzą" po zawodach, że to poszło nie tak i tamto mogło być lepiej. A zawody agility? Ilu zawodników tam startuje, ilu z nich na zawodach się jeszcze uczy, ilu z nich i jak często zbiera detki i co? Nie przejmują się, nie wycofują, startują dalej. Bo za każdym razem inny tor? Bo może następnym razem się uda? Bo to jest fajna zabawa? A czy obedience (i każdego innego psiego sportu) nie możemy tak traktować? Bo: Mokka napisał(a): To, co dla jednych jest porażką - mała ilość punktów, odległe lokaty, dla innych może być osobistym sukcesem, bo coś zostało zrobione, coś przełamane itd. Quote
AniaP Posted November 21, 2005 Posted November 21, 2005 Mokka napisał(a): może któraś pamięta, kim był Eddie-The Eagle ? a kto to był? :roll: :niewiem: :oops: Quote
Mokka Posted November 22, 2005 Posted November 22, 2005 Najgorszy skoczek narciarski w historii. :D Quote
lewka Posted November 22, 2005 Posted November 22, 2005 Mnie najbardziej w obedience podobają się klasy. Myślę, że w 0,1,2 jest miejsce dla każdego. Mam za sobą mało startów. 2 w zawodach nieoficjalnych i tylko 1 w oficjalnych. Pierwsze moje zawody to był sprawdzian; czy mój pies wogóle będzie mnie słuchał. :-? - mielismy za sobą trudny okres wzajemnego poznawania i nie mogłam przewidzieć co zrobi moje szczęscie. Pamiętam, ze byłam szczęsliwa, jak okazało się, ze nie wyłamał polecenia zostań Ten pierwszy start nauczył mnie najwięcej. Ogladanie zdjęć, filmów, czytanie relacji jest niczym w porównaniu z samodzielnym startem. Mój pies uczy się szybciej ode mnie :oops: , dlatego mam odwage powiedzieć, że nie zawsze pies potrzebuje dłuższego przygotowania, tylko przewodnik większego doświadczenia. Jak na 1 zawodach sędzia odjął mi punkty za odpiecie smyczy w nieodpowiedniej chwili, a w kolejnym starcie wyleciało mi kawałek smyczy i dyndało, a ja poprawiajac smycz klepnełam się i niechcacy przywołałam psa zawalajac ćwiczenie to na 3 zawodach sędzia mnie pochwalił, ze jako jedyna ze wszystkich startujących w 0 postepowałam ze smyczą :D perfekcyjnie : odpinałam kiedy trzeba, chowałam jak trzeba, układałam jak trzeba. Byłam z siebie bardzo dumna hihi Jestem podobna do Eddiego ciesze się jak wystartuje i uda mi sie dokończyć ćwiczenia, wynik nie jest taki wazny. Może nie mam bardzo sportowej postawy, wcale nie musze byc najlepsza, mnie wystarczy dobra zabawa. Oczywiście to nie znaczy, że lekceważe sobie zawody, nie staram się przygotowac, czy poprawić wyniki. :lol: Ktoś musi przegrać, zeby wygrać mógł ktoś ! Quote
Marzena Pokrywka Posted January 3, 2006 Posted January 3, 2006 Jesli chodzi o to czy powinno sie szkolic psy male uwazam, ze jak najbardziej i dziwie sie, ze ktos ma jakies watpliwosci. Do szkolenia nadaje sie kazdy pies kazdej rasy. Nalezy tylko zaobsewowac pod jakim katem najlepiej psa szkolic i w jaki sposob. Wiadomo, ze jedne psy ucza sie szybciej, a inne wolniej ale nie zalezy to od wielkosci psa lecz od jego predyspozycji do nauki i inteligencji. Tak jak i u ludzi. Ja jestem przewodnikiem psa specjalnego, na kursie ktory konczylam bylo kilka terierow i ich mieszancow oraz srednie sznaucery. Czesto ucza sie one szybciej od np owczarkow, a zadania przed nimi stawiane wykonuja z niesamowita zacietoscia i checia. Zaznaczam jeszcze raz, nie kazdy pies bedzie sie uczyl tak samo szybko to zalezy od jego indywidualnych predyspozycji oraz cierpliwosci i sprytu opiekuna :lol: Quote
Hexi Posted January 3, 2006 Posted January 3, 2006 co prawda nie mam malutkiego psa ale tez udalo mi sie uslyszec ze nie powinnam go szkolic.... dogow sie przeciez nie szkoli....:shake: cale szczescie trafilam do molosowej szkolki (nie same molosy tam sie ucza bo przewaga jest jak zwykle ON i rottow ale sa i westi i beagle) gdzie wiedzieli jak podejsc do mojego cielaczka i czego mnie nauczyc :) i maly od trzeciego miesiaca lata z cala psiia radoscia na szkolenia :multi: i przy okazji nauczyl sie jak sie bawic z roznymi psiakami, teraz jak chce sie pobawic np. z yorkiem albo szczeniaczkiem kladzie sie na boku albo plecach i jest caly szczesliwy ze taka kruszyna po nim skacze i obgryza uszy i fafle :D nauczyl sie delikatnosci... mimo to wielu wlascicielom maluchow trudno jet uwierzyc ze taki olbrzymek nie zrobi krzywdy ich skarbowi :roll: :) kazdego psaq trzeba uczyc i PT jak dla mnie jest podstawa ale przede wszystkim trzeba szkolic wlasciciela jak ma sie ze swoim zwierzakiem dogadac ;) Quote
M&M&O&I Posted January 10, 2006 Posted January 10, 2006 a ja mam pytanie czy 6 letniego Yorka można zapisać na szkolenie ?? Quote
olcha Posted January 10, 2006 Posted January 10, 2006 Jak można przeczytać wyżej, każdego psa można zapisać na szkolenie. Pewnie tylko troche więcej będziesz musiała poświęcić mu uwagi. To tak samo jak z ludźmi. Łatwiej przyswoić wiedzę małemu brzdącowi niż starszemu człowiekowi. A my z Tequilą nadal czekamy na pierwsze ciepłe promienie słońca. A narazie same pracujemy w domciu. Wczoraj nauczyłam ja dawać łapkę, a ok. tydzień temu otwierać drzwi (bo do tej pory stała i pod nimi piszczała, a nie umiała popchnąć łapką. Więc się pańcia poświęciła i zeszła na czworaka do poziomu psa i dotąd drapałam w drzwi aż psina załapała :lol: ) Quote
lewka Posted January 10, 2006 Posted January 10, 2006 olcha my także czekamy na cieplejsze dni. Niestety nie pracuje w domu, tylko uleglam urokowi małego pieska i rozpieszczam ile moge :oops: Maleństwo natomiast mnie wyszkoliło i nauczyło aportować :roll: Rzuca mi zabawki z łózka na podłogę, a ja mam podniesc i podac oraz rzuca lub turla do mnie piłkę, która ja mam dalej odrzucić. Szkoli mnie pozytywnie - nawet nie zauważyłam jak zaczęłam wykonywać polecenia. Quote
AniaP Posted January 10, 2006 Posted January 10, 2006 Lewka, no to brawa dla maleństwa. :klacz: Jak na wiosnę zapisze Cię na szkolenie, to będziesz wzorem dla innych człowieków :lol: i egzamin PT zdasz bez szkolenia. ;) Quote
lewka Posted January 10, 2006 Posted January 10, 2006 tak :lol: chciałabym podkreślić siłe pozytywnego szkolenia gdyby na mnie warczał, szczekał pewnie obudziłby moją czujnosc a tak zrzucał kogucika i patrzył raz na mnie, raz na zabawkę, a ja ją podawałam zupełnie nieswiadoma pobieranej lekcji z piłeczką myślałam, ze to przypadek jak mi turlał do reki, a ja rzucałam, trzeba było trzech powtórzeń żebym zrozumiała, ze to nie jest przypadek na wiosnę planowałam rozpoczęcie szkolenia :roll: w naszym przypadku to jest jak w tym przysłowiu: złapał kozak tatarzyna, a tatarzyn za łeb trzyma.....:painting: Quote
ayshe Posted January 11, 2006 Posted January 11, 2006 uo matko lewka:lol: .a Luciowi no patrz nie wychodzi bo sie stawiasz:razz: :peace: Quote
Gosia_i_Luka Posted January 11, 2006 Posted January 11, 2006 Kochani szkoleniowcy małych piesków, mam pytanie:lol: Może mieliście podobny problem... Niedawno zaczęłam uczyć białą komendy "do mnie", z siadem jak najbliżej moich nóg i oczkami wlepionymi w moje oczka. ;) :cool3: To taki nasz punkt docelowy.;) Zawsze przywoływałam ją od razu "noga" albo "chodź tu", co oznaczało - podejdź w zasięg moich rąk, ale bez żadnej szczególnej pozycji. W każdym bądź razie mam kłopot, bo Luka skumała już, że trzeba usiąść przede mną, siada ładnie, blisko, patrzy się w oczy... ale... siada krzywo...:-( Zadek odstaje na (moje) lewo. Nie mogę tego skorygować smakołykiem, bo nie szkoliłam naprowadzaniem. Jak próbuję naprowadzania smakolem czy piłką, pies wariuje, skacze i nie ma mowy o ładnym siadzie, bo zaraz łapy są na moich nogach...:-( Od początku było to naprowadzanie ręką i nagradzanie tylko prawidłowego siadu. Ale tych prawidłowych (nie krzywych) jest baaardzo mało i muszę ciągle przerywać ćwiczenie, żeby pies się nie znudził... Podobnie krzywo siadała kiedyś przy nodze, ale jeden mały trik wystarczył, żeby zaczęła siadać cudnie prosto i problem już nie istnieje... Ale zaczęły się schody przy "do mnie". Czy nadal wyłapywać tylko idealny, prosty siad? Czy może i na to istnieje jakiś cudowny, prosty trik? Help. :cool1: Quote
lewka Posted January 11, 2006 Posted January 11, 2006 Byłabym wdzięczna za ten jeden mały trik prostego siadania przy nodze :) Małego jako pierwszej komendy nauczyłam własnie "do mnie" jeszcze jak był szczeniakiem i w naturalny sposób do mnie pedził. Wybierałam moment gdy leciał prosto na mnie, w ostatniej chwili robiłam kilka kroków do tyłu i mówiłam komendę. Nagradzałam rzucaniem piłeczki za siebie, tak ze pies przebiegał miedzy moimi nogami. Jak uważacie - jak blisko powinien siedzieć mały pies przed przewodnikiem ? W przypadku duzych psów wiadomo - jak najblizej. Mój mały musi jednak bardzo zadzierac główkę, naturalne jest więc dla niego, ze siada ok. 80 cm przede mna.Nie wiem poprawiac to czy zostawic ? Quote
Gosia_i_Luka Posted January 11, 2006 Posted January 11, 2006 Przy nauce komendy "noga" w przyp. małych piesków najłatwiej użyć smakoli. Ale smakol ma czekać na psa przy Twojej lewej nodze, na wysokości pyska psa! Gdy psiak dojdzie do smakola, delikatnie kierujesz smakołykiem w górę i do tyłu, aby maluch usiadł. Wtedy nagradzasz. Ale bardzo ważne jest to, żeby smak czekał na psa tuż przy Twojej nodze, ale nisko! Ja wcześniej podawałam smaczka z góry i to powodowało, że Luka czkekając na smaka usadawiała się tak, żeby zadzierać główkę jak najwyżej - a to powodowało właśnie krzywe siadanie. Oczywiście potrzeba duuużo cierpliwości, aby psiak w końcu pojął, jak ma siadać, ale teraz praktycznie nie mam z tą komendą problemu. A jak usiądzie trochę krzywo, mówię ponownie "noga" - aż siądzie prosto - i nagroda. Na naszym etapie nagroda jest już TYLKO za doskonałe wykonanie "nogi". A zapewniam, że wcześniej próbowałam wszystkiego - stawałam obok ściany, obok patyka wbitego w ziemię, naprowadzałam ręką jej zad, poprawiałam dość skomplikowaną "klikerową" metodą podążania za smakołykiem (nieźżle się przy tym musiałam nagimnatykować, bo kieruje się psem do tyłu, potem musi zawrócić i dopiero wtedy siada prosto - szczerze mówiąc, z perspektywy patrząc - totalna bzdura! :roll: ). Nic nie skutkowało. Na drugich zajęciach szkolenia Zachraniarka sprzedała mi ten trik i potem poszło jak po maśle. :lol: Ale z tym "do mnie" mam niezły problem... :roll: lewka - Luka siada jak najbliżej, praktycznie tuż przed moimi stopami. Nie zauważyłam, żeby było jej jakoś wybitnie niewygodnie patrzeć mi w oczy... Quote
Rauni Posted January 11, 2006 Posted January 11, 2006 Gosia, ja bym jednak spróbowała z naprowadzaniem smakołykiem. Odnośnie świrowania na widok smakołyka: przeczekać. Vigo miał tendencję to podrywania się z siadu, jak chciałam go nagrodzić - jak on się podrywał, to moja ręka ze smakolem też i w końcu załapał, że musi wysiedzieć na doopce. Ewentualnie spróbuj naprowadzić smakołykiem trzymanym w zaciśniętej dłoni i jak się w końcu uspokoi i siądzie dobrze to pochwala i smakol do pysia. A w temacie szkolenia maluchów: Sunday na przedszkole chodziła w towarzystwie ONków i jednego dobermana, podobnie było potem na PT. Żadnego małego psa! Któregoś razu, jak czekałam przed szkółką, to właściciel jednego z tych wielkich stworów powiedział do mnie: "O, cocker. To są dopiero głupie psy, niczego się nie nauczy, sam kiedyś miałem, to wiem". :diabloti: Bardzo jestem temu panu wdzięczna, bo nikt inny mi tak na ambicje nie wjechał :evil_lol: Quote
olcha Posted January 11, 2006 Posted January 11, 2006 [quote name='Rauni'] A w temacie szkolenia maluchów: Sunday na przedszkole chodziła w towarzystwie ONków i jednego dobermana, podobnie było potem na PT. Żadnego małego psa! Któregoś razu, jak czekałam przed szkółką, to właściciel jednego z tych wielkich stworów powiedział do mnie: "O, cocker. To są dopiero głupie psy, niczego się nie nauczy, sam kiedyś miałem, to wiem". :diabloti: Bardzo jestem temu panu wdzięczna, bo nikt inny mi tak na ambicje nie wjechał :evil_lol: Brawo! MALUCHY GÓRĄ!!! Quote
Wind Posted January 11, 2006 Posted January 11, 2006 Gosia_i_Luka napisał(a):szkoleniowcy małych piesków, mam pytanie:lol: Nie jestem szkoleniowcem malych pieskow, tylko posiadaczem jednego malucha i nie napisze Ci nic pouczajacego :shake: Wiele komend dopracowywalam i dopracowuje w sposob zmienny, w zaleznosci od tego co jest do poprawy i jak zachowuje sie podczas konkretnego treningu moj pies. Niestety im wiecej sie ucze, tym mniej wiem ... i wciaz inicjatywa podjecia konkretnych dzialan wyplywa od mojej trenerki, bo to Ona widzi i mowi nam, ze np. dzisiaj siad bedzie przy scianie, albo dzisiaj jest ok, ale w nagrode wyrzucaj pilke na prawo, albo mowi jest ok i nie dawaj pilki tylko smakolyk, koniecznie z reki, albo mowi jeszcze inne dobre rady, po ktorych moj pies z lekko polamanej posturki, przechodzi do wyprostowanej i wyrownanej :-) Nie ma wiec jednej slusznej rady, a ja strasznie pokornie podchodze do tematu "dopracowywania komend" :cool1: A co do tego szalenstwa, gdy zobaczy pilke, to powtorze za Rauni. Trzeba przeczekac, az sie pies uspokoi i wlaczy do cwiczenia glowe ;) My nawet (przez to pileczkowe szalenstwo) musialysmy wypracowac sobie komende przypominajaca, ze jest trening, a na treningu nalezy myslec :cool3: BTW a teraz przez snieg, lod i mroz mamy czas okrutnego lenistwa, czym troche sie martwie. Jedyne co moge cwiczyc na zewnatrz to aport (byleby nie w puszystym sniegu) i kwadrat :roll: Quote
PATIszon Posted January 11, 2006 Posted January 11, 2006 Wind napisał(a): (byleby nie w puszystym sniegu) A skad Ty bierzesz puszysty snieg? :o Quote
Wind Posted January 11, 2006 Posted January 11, 2006 PATIszon napisał(a):A skad Ty bierzesz puszysty snieg? :o Jeszcze pare dni temu bylo go w nadmiarze :evil_lol: Quote
PATIszon Posted January 11, 2006 Posted January 11, 2006 U nas jest taka gruda, ze strach psa wypuszczac....no chyba, ze pies wazy "tyle" ze snieg pod nim nie peka :) Quote
Gosia_i_Luka Posted January 12, 2006 Posted January 12, 2006 Słuchajcie, chyba mam sposób!:lol: Jako że biała za każdym razem siadała z dupką odstawioną na (moje) lewo, zaczęłam nagradzać ją podając smakołyk z lewej ręki! Tym sposobem chyba skumała, że przednia część ciałka powinna też skierować się nieco w lewo, żeby dostać jak najszybciej smaczka.:cool1: Będziemy jeszcze nad tym pracować i dam znać, czy ten sposób rzeczywiście pomógł... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.