filodendron Posted October 12, 2010 Posted October 12, 2010 Nie śmiej się, Panbazyl - jak dawno, dawno temu, za górami, za lasami ;) pierwszy raz w życiu zobaczyłam czarnego labradora, to myślałam, że to letko skundlony rottweiler :D Quote
Martens Posted October 13, 2010 Posted October 13, 2010 [quote name='Sybel']Ja mam może fioła, ale staram się zawsze chodzić na spacer z psami z gazem pieprzowym (takie malutkie, poręczne puszeczki, polecam żel pieprzowy, bo go nie zawiewa na psikającego). Raz uzyłam[/QUOTE] I działa? Bo ja jeszcze nie miałam na szczęście okazji testować osobiście. Quote
Sybel Posted October 13, 2010 Posted October 13, 2010 Raz użyłam na psa, który chciał się z moim pogryźć. Do końca życia omijał nas szerokim łukiem. Nie miałam poza tym okazji, ale z tamtego przykładu wiem, że jak pies dostanie tym w nos (lekko, bo zwiało większość), to nie jest mu fajnie i sobie skojarzy, że ta baba jest be i fe. Quote
panbazyl Posted October 13, 2010 Posted October 13, 2010 [quote name='filodendron']Nie śmiej się, Panbazyl - jak dawno, dawno temu, za górami, za lasami ;) pierwszy raz w życiu zobaczyłam czarnego labradora, to myślałam, że to letko skundlony rottweiler :D[/QUOTE] taaa. Na Bazyla - ten z awatarka, mowią - o, to golden, a na te czarnuchy - ta, to rotki.... I nie boisz się z dziećmi te psy trzymać????? Znam to. hehehe! Quote
Evas Posted October 26, 2010 Posted October 26, 2010 Dzielnicowy był na rozmowie z właścicielami, upomniał. Od tego czasu dwa razy natknęłam się na dziewczynę z amstaffem, była dosyć daleko, ale widzialam, że ten pies poznaje moją Fige, aż się odwraca. Pies oczywiście bez kagańca. Czuję się jak ofiara, cel. Wygląda na to, że to ja powinnam się pozbyć psa żeby bez strachu wyjść na ulicę. Dzisiaj znowu zadzwoniłam do dzielnicowego. Musze kupic ten żel pieprzowy. Quote
kendo-lee Posted October 28, 2010 Posted October 28, 2010 Evas,mam nadzieję,że już nie spotka cię nic złego ze strony tego psa.W razie czego molestuj dzielnicowego do skutku.Kup sobie ten gaz w żelu,działa na prawie wszystkie psy.Jednak z astami jest różnie,gdy atakują mało co robi na nich wrażenie.Na moje psy gaz pieprzowy nie działa. Quote
panbazyl Posted October 29, 2010 Posted October 29, 2010 na dzielnicowego też nie licz.... Licz na siebie. Powodzenia! Quote
ajeczka Posted February 10, 2012 Posted February 10, 2012 Mam nadzieję, że sprawa dobrze się skończyła. Mam ttb i chodzę z nim na smyczy lub lince bez kagańca. Pies nie jest agresywny, odwoływalny, przytulaśny. Na spacerach jesteśmy obszczekiwani przez mixa yorka, rudy ogania się jak może, ale dopiero jedna moja dość konkretna interwencja zadziałała. Teraz szczeka z pewnej odległości. Gorsza sytuacja jest z czarnym labem. Ten już raz pogryzł mojego psa i rzuca się na mnie nawet jak jestem sama. Na osiedlu jest piękny amstaff i pit bullka. Tych nikt się nie boi, bawią się z innymi psami i wszystko jest ok. To nie rasa gryzie.... Quote
Karilka Posted February 10, 2012 Posted February 10, 2012 Mojego dobermana zaatakował husky i odgryzł mu 1/3 ucha (mój był w kagańcu) to słyszałam od właścicielki, ze dobermany to zabójcy i jestem $%^& że takiego psa puszczam luzem.. Jej to jest zaprzęgowy i nie robi nikomu krzywdy.. itd.. W tym czasie mój pies zemdlał od utraty krwi. Przez 2 lata polowałam na tą babe z tym kundlem na osiedlu, jednak niestety nie zdarzyło mi się jej spotkać ... ani tego psa. Na policji zgłosiłam, jednak bez danych sprawcy nie mogli nic zrobić. Teraz nastąpiło przedawnienie, jednak mój pies już nie nosi kagańca.. Quote
panbazyl Posted February 11, 2012 Posted February 11, 2012 Mojego laba tez zaatakował pies ras pociągowych - malamut. Od tamtej pory mój normalnie spokojny lab tępi prawie wszystkie "pierwotniaki" z 5 grupy. Quote
Karilka Posted February 11, 2012 Posted February 11, 2012 Ja bez skrupułów mówię "wolny" w razie kiedy obcy pies jest nieprzewidywalny i bez kontroli. Ta komenda uprawnia mojego psa do walki. To straszne, ze jest tyle takich ludzi, nie dbających o bezpieczeństwo.. Często słysze "niech pani go puści! Niech pani mu da pogonić mojego bo on inaczej nigdy sie nie nauczy nie podbiegania do innych psów!".. Mnie cierpnie kark ale - cóż. Prosze bardzo, chociaż przed oczami miga mi obraz uszkodzenia oka lub ucha... Straszne. Quote
Evas Posted March 3, 2012 Posted March 3, 2012 Amstafka nadal chodzi bez kagańca, tyle tylko że dziewczyna jak mnie widzi, skręca na drugą stronę, ja robię to samo. Z drugiej strony ulicy mam pitbulkę z którą wychodzą dwie panie, a pitbulka nie wiedzieć czemu szczeka prawie na wszystko co się rusza, na mojego psa też. Wypada mieć tylko nadzieję, że ją utrzymają, bo też bez kagańca. Na dodatek przy najbliższym sklepie stoi menel z dużym jakby miksem amstafa, też suka. Menel mówi, że łagodna, wolę nie sprawdzać na skórze mojej Figi. Quote
retmed500 Posted April 4, 2013 Posted April 4, 2013 Wiesz Evas, inna sprawa jest też taka, że właściciele malizny często wręcz się proszą o pogryzienie ich psa. Mówię tu oczywiście o sytuacjach, w których duży jest na smyczy, a mały nie. Ja masę razy słyszałam, że mój ma dać nauczkę jakiemuś mini. Więc zaczęłam odpowiadać, że jak go złapie za gardło, to mu je wyciągnie z wątrobą. Część osób na tyle to sobie zwizualizowała, że trzyma pieski na smyczy. Ogólnie sytuacji bardzo Ci współczuję. Quote
darunia-puma Posted April 4, 2013 Posted April 4, 2013 zgadzam się z retmed500 niestety my mamy podobny problem część ludzi nauczyła się chodzić z psem na smyczy a część ma swoje psy daleko w poważaniu... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.