Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

29-y września. Jadę do Boguszyc. Zostaje mi przyniesiony do salki operayjnej mały, brzydki piesek. "A bo go pogryzły" słyszę. Patrzę na niego. Mały brzydki piesek ma na wierzchu lewe oko. Próbuję je obejrzeć. Próbuję dotknąć psa, ale ten wyje i warczy, broni się. Ok, myślę sobie, trzeba go znieczulić. Pies zasypia, oglądam oko dokładniej. Oko jest poza czaszką, opuchnięte, leje się spod niego ropa. Patrzę blizej. Oko widzi. Żrenica reaguje, mięśnie gałki ocznej pracują. Siadam przy nim i myślę. Co mam zrobić? To oko można uratować. Wsadzić je do oczodołu, wyleczyć. Ale to wymaga pracy, zakraplania, masowania, wyciskania wylewającej się spod oka ropy. Tego nikt tu nie zrobi. Jak go mam zostawić, to muszę mu to oko usunąć. Zapalam papierosa, chodzę po salce, rozmawiam z agnest. Nie wiem, no ciągle nie wiem co mam zrobić. Proszę telefonicznie o pomoc na dgm, ale wiem, ze cudów nie ma, że tymczas w ciągu kilku godzin się nie znajdzie. Gaszę papierosa. Gole okolicę oka, próbuję odprowadzić gałkę oczną na miejsce. W mądrych książkach piszą, że po odpowiednim masażu i nawilżeniu oko łatwo odprowadzić. Taaa, ale nie w Boguszycach chyba. Nacinam brzeg oka, robi sie więcej miejsca w oczodole. Oko pięknie "wchodzi" na miejsce. Zaszywamy powieki, żeby utrzymać je na miejscu i zostawiamy szparkę małą, żeby ropa mogłą odpływać i żeby można było to płukać co kilka godzin. "I co dalej?" - pytam Agnest. Ona zapala papierosa. Biorę kocyk z darów od Niemców. Piękny, zielony w białe żabki. Wyglada jak jakiś kiepski żart w tym co nas otacza. Zabieramy psa do auta. Pytam jak ma na imię - nikt nie wie.




30-y września. Pies jest totalną histerią. Patrzy na mnie i trzęsie się jak galareta. Dotknąć się da. Albo kamienieje, albo sie trzęsie. Na dworze koszmar. Maleńki siedzi i się trzęsie. Nie je, nie pije, nie sika, nie robi kupy. Myślę: "Co ja zrobiłam. I jemu i sobie". Chodzę za nim, proszę, mówię, a on się boi. Wieczorem daje sobie przepłukać oczko po dobroci, tylko się trzęsąc. Zasuwam do sklepu po mięso, może to zje. Zjada. Dalej chowa się za klatkę kotów. Zostawiam go na noc z włączonym radiem. To podobno psa uspokaja, bo czuje się jak w domu. Kolejny kiepski żart jeśli chodzi o boguszyckiego psa...



01-y października. W nocy wszystko zjadł. Na dworze usiadłam z nim na trawie. Trząsł się, ale wszedł pod moje kolana i siedział. Dotykał mnie. To chyba dobrze, no tak mi się wydaje przynajmniej. Wracając już musiałam go nieść, bo za bardzo się bał. Postawiłam go w lecznicy i odeszłam. Poszłam do kotów, sprzątam im i czuje, ze coś mnie dotyka z tyłu. Noskiem dotyka. Oglądam się powoli. Małe oczko wpatruje się we mnie i znowu dotyka mnie noskiem. Siadam. Małe oczko siada obok mnie i się o mnie opiera. Głaskam. Główka z małym oczkiem się podsuwa pod rękę. "Już jestes mój" - myślę. Po godzinie znów targam go na trawę. Staje, patrzy na mnie i .... staje na tylnych nóżkach i przednimi łapie mnie za nogę. "Spróbujemy kawałek pójść" - mówię do niego. Właściciel małego oczka idzie, bardzo blisko, ale idzie. Siku robi. Ja się cieszę.

02-i października. Do pracy, to wchodzę najpierw do pomieszczenia kotów. Robię co jest do zrobienia. Słyszę, że skrobie w drzwi. Uchylam je. Mała główka z jednym oczkiem najpierw tylko pojawia się na chwilę. Za chwilę mały pocisk wybiega z pomieszczenia obok, skacze, uśmiecha się, przytula się, wystawia brzuszek do głaskania. Idziemy na spacer. Normalnie, na szelkach, na smyczy, wśród ludzi, na trawkę. Jest kupka i siku. I to jakie siku - z podniesioną nogą na drzewko. "To prawdziwe siku. Jesteś super" mówię do niego. "Chodź Bobiś" - krzyczę, a on pędzi i skacze i cieszy się. Wracamy do lecznicy. On cały czas przy mnie, cały czas. Bez żadnej przerwy, nawet na sen.

Bobiś musi trafić do domu tymczasowego. Nie może być u mnie w lecznicy. Nie teraz. Teraz jest za dużo zwierząt i sytuacja jest już zbyt napięta. Jutro Bobiś będzie miał usunięte szwy, oczko rokuje na całkowite wyzdrowienie. Proszę o dom tymczasowy dla niego. Ma około 3 lat. Jest wykastrowany (trzy dni temu). Jest zaszczepiony na wściekliznę i zaczipowany. Bardzo proszę o tymczas w imieniu Bobisia. Bardzo!

  • Replies 67
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Nie mogę go wziąc. Pisałam do kilku osób z dogo- też nie mogą. Ale podnosze i myślę intensywnie.
To musi być domowy tymczas, prawda?
I coolcaty- nie wiele to zmienia w sytuacji Bobisia - ale uważam, że jesteś niezwykłą osobą.

Posted

Przyznaje bez bicia.. wczoraj tylko zaznaczyłam, a dopiero teraz przeczytałam Twoja relację CoolCaty.. Mam łzy w oczach.
Czasem jest to budujący, znaczy zawsze jest budujące, jak te psy się otwierają, zmieniają.. Tak nie wiele (może wiele?) im trzeba..
Ale ile takich przerażonych, ale kochanych psów jest w OS, ile gdzie indziej, za co, dlaczego.. I gdzie szukać im domów? Nawet tych tymczasowych...

Posted

3-i października. Dzień bez Bobisia. Nie pracowałam dziś i nie dałam rady podjechać do lecznicy. Nad ranem wyjechałam do Boguszyc. Wróciłam pod wieczór, zjadłam i zasnęłam. Nie dałam rady fizycznie, żeby do niego podjechać. Cały dzień wracały do mnie myśli o nim, jak sobie radzi dzisiaj beze mnie. Czy zaufa tak samo lekarzowi, który dziś był na dyżurze? Czy ktoś mu dziś poświęcił czas, czy go przytulił, czy był z nim na dworze? Nie każdy ma takiego hopla jak ja. Od rana już będę u niego.
Widziałam dziś jego siostrę w Boguszycach. Tak samo się boi jak on.

Posted

4-y października - spotkaliśmy się przed dziesiątą rano. Bobiś był na spacerze z panią doktor. I głupek nie poznał mnie. Chciałam do niego podejść, a on chciał uciekać. Bardzo się bał. Powoli poszłam do lecznicy a Bobiś z panią doktor za mną. Już o chwili pani doktor wołała, żebym poczekała, bo Bobisiowi się przypomniało kim ja jestem. Skakał i wariował, popiskiwał zadowolony i czywiście przytulał się jak głupi. Szewki zdjęte, oczko w porządku.









tu fotoalbum straszliwy z fotkami oczka w Boguszycach: http://coolcaty.fotosik.pl/slideshow.php?id=694097&type=album&add1=coolcaty

Posted

Poznałam go - przemiły, spokojny psiaczek.
Oczko jak nowe - prawie śladu nie ma po wypadku, świetna robota chirurga

Niestety mogęe tylko podnieść...

Posted

CoolCaty, Bobis ma ogloszenia?
Napisz moze dane osoby do kontaktu i zacznie sie szybciutko oglaszac chlopaka, gdzie przebywa, ile ma latek, wszystko co mozna wrzucic w tekst.

Znajdzie domek, taki sliczny i pokrzywdzony!

Posted

5-y października - Bobiś się zakochał. Problem polega na tym, że zakochał się we mnie. Wszędzie za mną chodzi, cieszy się tylko do mnie, przytula się tylko do mnie, całuje tylko mnie. Innych ludzi się boi. I jak mu domku szukać? Wiem, że swojego nowego właściciela pokocha tak jak mnie, ale kiedy to będzie i czy w ogóle? W ramacah socjalizacji Bobiś siedzi ze mną w gabinecie i znosi głaskanie każdego kto się nawinie. Wieczorem poszedł z moimi znajomymi na spacer. Musiał być wyniesiony, bo nie chciał iśc beze mnie. Wszyscy mówią, ze jest brzydki. Mi tam się podoba. Bobisiowi ogłoszenia zrobię i wkleję przykład. Może akurat ktoś się zakocha w małym.



Czasem siusiam jak dziewczynka



I taki jestem w ciocię wpatrzony:





A na tym zdjęciu widac, dlaczego ciocia do mnie mówi czasem szczerbol, no bo ja nie mam jednej dolnej jedynki.

Posted

Mój ojciec mówi o takich psach (w tym i o moim Soniku), że jest taki brzydki, że aż piękny ;-) Mnie się Bobiś strasznie podoba, tak z pyszczka przypomina tego szalonego wiewióra z Epoki Lodowcowje (kto ma dzieci, ten wie o co chodzi..).

Cool Caty, ja na jego miejscu też bym się w tobie zakochała :-) Uratowałaś go. Kurcze tylko teraz to nawet do hoteliku cięzko go oddać. Dobry DS potrzebny.

Posted

Faktycznie! podobienstwo ogromne do wiewiora :evil_lol:
Mnie sie rowniez podoba i uwazam, ze domek szybko sie znajdzie. Piesio mały, taka podtuczona sarenka ;) Musi to byc odpowiedzialny domek, potrafiacy skrasc serce malego Bobisia...

Czekam zatem CoolCaty na wzor ogloszenia i pomoge szukac domu.

Posted

Blah, nawet kasá nie mogé pomóc na stale- zwrot z Niemiec. mam 2 krézlowianki do wyadoptowania. Ale bédé kibicowac szczerbolkowi. Gdyby byla potrzebna jednorazowa wplata- np za transprt, mogé wtedy sié dorzucic.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...