Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

nice_girl napisał(a):
Tak, pies to nie samochód. W związku z tym tych dwóch przypadków nie należy porównywać.

Sa sprzedawane. I tu jest podobienstwo. Sa ogloszenia o sprzedazy. Drugie podobienstwo. Sa zawierane umowy kupna-sprzedazy, gdzie pies jest nazwany rzecza, przedmiotem umowy. Trzecie podobienstwo. No chyba, ze w umowie macie co innego. Albo w ogole nie zawieracie.
Wiec poczatek ten sam. A juz wybor ostatecznego wlasciciela jest na podstawie wlasnie bardziej szczegolowych rozmow i umow. Wy cos sprzedajecie, inni chca kupic. Zwykla transakcja i nie ma sie co oburzac, ze pies to nie rzecz. Tu jest prawnie tak traktowany. I pod tym katem to pisalam. Nie musisz mi tlumaczyc, ze pies to nie rzecz i nie o to tu chodzi. Chodzi o sprzedaz.
nice_girl napisał(a):
Tak samo, gdy piszę maila, to podpisuję się imieniem i nazwiskiem. Dlaczego? Bo tak nakazuje kultura.

A ja dzwoniac pod ogloszenie nie przedstawiam sie z imienia i nazwiska, bo jestem dla sprzedawcy szara masa i wcale go nie obchodzi jak sie nazywam. Moze go obchodzic pozniej, jak juz beda jakies konkrety. Dla mnie jest konkretne ogloszenie. Dla sprzedawcy rowniez. A wy robicie jakis cyrk z tego. Zupelnie nie wiem czemu. Tlumaczycie to kultura i innymi glupotami. A jak widac jeden drugiego chetnie utopilby w lyzce wody, bo jest dla niego konkurencja. Ktos, kto przeczyta ten watek i zobaczy czego oczekujecie to popuka sie w glowe i pojdzie na bazar.. :cool1: Ale to juz was nie obchodzi..
Pomine milczeniem niektore uwagi hodowcow, ktore tutaj padaly.. :cool1: Czy to jest kultura?

cockermanka napisał(a):
Hmm..może nie uogólniaj....

A czy wy nie uogolniacie? Skazujecie potencjalnego chetnego na odstrzal, bo smial nie tak poprowadzic rozmowe. Chociaz NIC nie wiecie o tym czlowieku.

  • Replies 729
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Edzina, no tak jakoś wychodzi, że nie sprzedajemy (w większości) masła, bułek czy pietruszki. Sprzedajemy żywe zwierzęta, które w większości są dla nas efektem pewnych planów. Planów, czyli, najczęsciej hodujemy, aby potomstwo naszych psów było coraz lepsze (także wystawowo). Od nas wymaga się kultury - grzecznie rozmawiać, miło tłumaczyć (żeby czasem nabywcy nie obrazić - to wg ciebie). A chętny na psa, to się nawet przedstawić nie musi.
No wybacz, ale kultura kontaktów międzyludzkich mówi, że dzwoniąc czy pisząc należy sie przedstawić - ktoś cię może nie znać,ale wie jak się nazywasz .
I to nie jest tak jak piszesz, że my traktujemy ludzi niegrzecznie. Ale no tak jakoś jest, że chcąc kupic od dobrego hodowcy trzeba się trochę postarać. Poza tym mnie osobiście musi się po prostu osoba spodobać - w końcu kupuje ta osoba psa na całe jego życie, a to oznacza, że będę się z nią kontaktować wiele, wiele lat jeszcze, a to oznacza, że nie mam ochoty znosić niegrzecznych rozmów przez telefon w późniejszym czasie.
A jeśli komuś to nie odpowiada (czyli kulturalna forma prowadzenia rozmowy) to nie musi u mnie kupować - jest cała masa hodowli cavalierów choćby, które sprzedadzą cavaliera za cenę o wiele niższą niż u mnie.

Posted

Edzina ja nic nie sprzedaję, mam psa który nie krył i nigdy nie będzie krył (mimo iż wszystkie formalne wymagania zostały spełnione).

A "MY" jak to nazwałaś oczekujemy chociaż trochę kultury w rozmowie.

Ja jeśli gdzieś dzwonię lub piszę maila to też się zawsze przedstawiam lub podpisuję imieniem i nazwiskiem.

I moze w tym tkwi problem, bo jeśli wyślesz maila jako "Gal Anonim" to nie ma się co oburzać, ze nie otrzymasz odpowiedzi.

Posted

Cavisia napisał(a):
Edzina, no tak jakoś wychodzi, że nie sprzedajemy (w większości) masła, bułek czy pietruszki. Sprzedajemy żywe zwierzęta, które w większości są dla nas efektem pewnych planów. Planów, czyli, najczęsciej hodujemy, aby potomstwo naszych psów było coraz lepsze (także wystawowo). Od nas wymaga się kultury - grzecznie rozmawiać, miło tłumaczyć (żeby czasem nabywcy nie obrazić - to wg ciebie). A chętny na psa, to się nawet przedstawić nie musi.

Otóż to, szczeniaki są efektem planów, niejednokrotnie wielomiesięcznych przemysleń, zastanawiania sie, analiz, wczytywania w rodowody, rozmów z bardziej doświadczonymi hodowcami, wielokrotnie dodatkowo wyjazdów na krycie zagranice.
Pozniej szczeniaki potrzebuja czasu - nieprzespane noce na początku, pozniej akcja "siki wszędzie kupy wszędzie", jakies tam początki socjalizacji, ze juz nie wspomne o wizytach u weta, czy zkwp by załatwic formalnosci.

To jak to jest Edzina, hodowca musi miec czas na to wszystko a kupujacy nie ma czasu na rozmowe z hodowcą?

Nie oszukujmy sie, posiadanie w domu szczeniat to cudowna sprawa, zabawa, wiele wzruszen, jak rosna, otwieraja oczy zaczynała chodzic, łobuzowac, ale jest to też ogrom włozonej w szczeniaki pracy, i każdy hodowca ma prawo wymagać by ktoś zwyczajne te jego pracę uszanował.

Chocby przez przedstawienie sie przez telefon i kilka krótkich zdan : nazywam sie jas kowalski, szukam dupelka plamiastego suki/psa o kolorze zielonym/niebieskim, na wystawy/agility/kolanka, mam zone/kochanke/jestem sam/mam 16 lat, dzieci mam/nie mam, mieszkam tu/tam. Czy ma pan/pani takiego pieska na sprzedaz? Jaka jest jego cena?

Posted

Cavisia napisał(a):
Ale no tak jakoś jest, że chcąc kupic od dobrego hodowcy trzeba się trochę postarać.

Racja w 100%.
Jestem na etapie czekania na dzidziusia z zagranicy.
Starania o szczenię z super hodowli to ciężka praca.
Ja np kontaktuje się droga mailową,piszę o sobie,o psach,o oczekiwaniach i o tym,co mogę zaoferować moim psom.
Piszę dlatego,bo nie zawsze hodowca biegle posługuje się ang. i chcę dać mu czas ,żeby przejrzał uważnie,na spokojnie mojego maila.
Nigdy nie pytam o cenę.
O cenie będę rozmawiać,jak urodzą się maluszki i jak polecimy do dzieci w pierwsze "odwiedziny".
Zawsze mam "odwiedziny" w planach :evil_lol:
Konkaktowałam się już w 2 hodowlami-z jednej zrezygnowałam sama,bo Włoch był dla mnie zbyt "śliski" ,w drugiej ,hiszpańskiej nie "załapałam" się na szczenię,ale nawiązałam kontakt z super hodowcą.
Obiecałam mu bezpośrednie spotkanie(to super sędzia i hodowca)-i słowa dotrzymam-chociaż szczenię będę kupowała gdzieś indziej :lol:
Dla mnie to zaszczyt,zę tak znany hodowca chce nas poznać osobiście :multi:

Proces kupowania to coś więcej,niż płacenie i odbieranie.
Ja to tak właśnie rozumiem.
To taka specyficzna transakcja między hobbistami,wymagająca taktu i delikatności.
To zawieranie znajomości, które mogą trwać bardzo długo,często nawet przyjaźni.
Pies z super hodowli to nie tylko pies-stoją za nim lata pracy,dumy i porażek hodowlanych.

Posted

[quote name='sylwia i boksery']Racja w 100%.
Jestem na etapie czekania na dzidziusia z zagranicy.
Starania o szczenię z super hodowli to ciężka praca.
Ja np kontaktuje się droga mailową,piszę o sobie,o psach,o oczekiwaniach i o tym,co mogę zaoferować moim psom.
Piszę dlatego,bo nie zawsze hodowca biegle posługuje się ang. i chcę dać mu czas ,żeby przejrzał uważnie,na spokojnie mojego maila.
Nigdy nie pytam o cenę.
O cenie będę rozmawiać,jak urodzą się maluszki i jak polecimy do dzieci w pierwsze "odwiedziny".
Zawsze mam "odwiedziny" w planach :evil_lol:
Konkaktowałam się już w 2 hodowlami-z jednej zrezygnowałam sama,bo Włoch był dla mnie zbyt "śliski" ,w drugiej ,hiszpańskiej nie "załapałam" się na szczenię,ale nawiązałam kontakt z super hodowcą.
Obiecałam mu bezpośrednie spotkanie(to super sędzia i hodowca)-i słowa dotrzymam-chociaż szczenię będę kupowała gdzieś indziej :lol:
Dla mnie to zaszczyt,zę tak znany hodowca chce nas poznać osobiście :multi:

Proces kupowania to coś więcej,niż płacenie i odbieranie.
Ja to tak właśnie rozumiem.
To taka specyficzna transakcja między hobbistami,wymagająca taktu i delikatności.
To zawieranie znajomości, które mogą trwać bardzo długo,często nawet przyjaźni.
Pies z super hodowli to nie tylko pies-stoją za nim lata pracy,dumy i porażek hodowlanych.

Dla mnie nic dodać nic ująć tak sama rozumiem hodowlę, tego wymagam i w taki sposób jestem traktowana przez mojego hodowcę.
sylwia i boksery :klacz: :klacz: :klacz: :klacz: :klacz: :klacz:

Posted

karenina napisał(a):
To jak to jest Edzina, hodowca musi miec czas na to wszystko a kupujacy nie ma czasu na rozmowe z hodowcą?

Nie musi. Nie musi niczego hodowac. A jesli ja dzwonie do kilkunastu hodowli tylko po to, zeby zorientowac sie w cenie, to nie bede opowiadac o swoim zyciu. Poza tym moge to zrobic dla kogos prawda? Bo ktos mnie poprosil o zorientowanie sie w cenach a sam nie bardzo moze.
karenina napisał(a):
i każdy hodowca ma prawo wymagać by ktoś zwyczajne te jego pracę uszanował.

Czy ja to neguje? Od tego sa wlasnie umowy i rozmowy. Ale nie oceniajcie ludzi po pierwszym zdaniu.
karenina napisał(a):
mam zone/kochanke/jestem sam/mam 16 lat, dzieci mam/nie mam, mieszkam tu/tam. Czy ma pan/pani takiego pieska na sprzedaz? Jaka jest jego cena?

Teraz to juz gruba przesada.. Co ma posiadanie kochanki do zakupu psa? To juz parodia po prostu.. Nie mam zamiaru tlumaczyc sie ze stanu mojej rodziny skoro nawet nie wiem czy mnie stac na tego psa. Wybacz. Nie zwyklam sie zwierzac obcym osobom, z ktorymi rozmawiam pierwszy i byc moze ostatni raz w zyciu. Szanuje swoja prywatnosc po prostu. Jesli cena nie bedzie dla mnie zaporowa, to wtedy chetnie porozmawiam. Ale juz z tym jednym, konkretnym hodowca. Ale nie widze sensu tlumaczyc sie wszystkim. Zrozumcie - nie szukam psa wybitnego, na wystawy, szukam (teoretycznie, bo niczego nie szukam) psa do domu, do kochania i chce znac cene. Wobec czego jest mi obojetne jak bardzo utytulowane sa psy. Dla mnie wazne jest, ze hodowca jest mily, nie hoduje psow w klatkach i nie ma kilkunastu ras. A psy sa traktowane jak czlonkowie rodziny. Dzwonie i mowie "dzien dobry, chcialam zapytac o ceny szczeniakow". I co? Z waszych postow wynika, ze nie dostane takiej odpowiedzi, bo sie nie przedstawilam, nie opisalam sytuacji rodzinnej i wiele innych glupot.
Mam tylko nadzieje, ze sa tez normalni hodowcy.. Bo inaczej robicie sobie niezla reklame.. :cool1:
I nie piszcie mi tu o ciezkiej pracy, bo nie o to tu chodzi. Chodzi o fakt traktowania ludzi. Tak. Musicie byc kulturalni, bo jestescie wizytowka swojej hodowli, a takze wszystkich rodowodowych hodowli. I jesli niegrzecznie sie odezwiecie, czy wysmiejecie to fama niestety pojdzie dalej i taka wlasnie bedzie opinia o was. Pomyslcie czasem o tym zanim wypowiecie super blyskotliwa uwage do potencjalnego nabywcy..

Posted

A jak byście się czuli gdyby ktoś po zapytaniu o cenę szczenięcia i usłyszeniu odpowiedzi od hodowcy (czyli ceny) rozłaczył się nawet nie mówiąc za przeproszeniem "pocałuj mnie w .......". Dla mnie jako hodowcy osoba pytająca tylko o cenę to nie jest potencjalny nabywca. Oczywiście ja nigdy nikogo nie zbywam, staram się zawsze odpowiadać na pytania moich rozmówców, ale często po takich pytaniach tylko i wyłącznie o cenę czuję jakiś niesmak. Poza tym staram się od razu nie podawać ceny, tylko próbuje się wypytać co mojego rozmówcę interesuje tzn. płeć, umaszczenie, czy to ma być szczenię wystawowe, itp. sprawy. Natomiast jego sprawy prywatne absolutnie mnie nie interesują bo one przy kupnie szczeniaka uważam nie mają znaczenia. Natomiast nie jest mi obojętny los moich szczeniąt i dlatego cieszę się kiedy osoba która dzwoni sama podejmuje tematy związane z opieką nad szczeniakiem, interesuje się jego rodzicami i moją hodowlą, wtedy wiem że jest to osoba zainteresowana poważnie kupnem szczeniaka. Ktoś kogo interesuje tylko i wyłącznie cena na pewno nie kupi szczenięcia u hodowcy ponieważ stwierdzi że "jemu papierek nie jest potrzebny i płacił za niego nie będzie". Znam takich przypadków bardzo wiele.
Znam los wszystkich szczeniąt z mojej hodowli i utrzymuję kontakt z ich właścicielami, ale są to ludzie, którzy kupując szczenie nie interesowali się tylko i wyłacznie ceną.

Posted

Edzino, u mnie psa być raczej nie kupiła z takim podejściem. Ja wychodzę z założenia, że jak komuś nie chce się powiedzieć choć paru zdań grzecznościowo, to jak mu się będzie chcieć rozmawiać ze mną po zakupie psa? Ja z moimi "właścicielami" regularnie rozmawiam, wypytuję, radzę.

A co ma posiadanie kochanki ;). Z pozoru nic. Ale, ja wybierałam rodziny z ustabilizowaną sytuacją, dlatego ja pytałam - gdzie mieszkają, pytałam o rodzinę, dzieci, inne zwierzęta. Ale jeszcze raz powtarzam - u hodowcy który tak wypytuje nie musisz kupować. On i tak ma chętnych od groma i jeszcze więcej. Przecież jest masa ludzi, którzy o nic cię nie zapytają, tylko wręczą ci psa i tyle.
Tylko pytanie - pewnie nie zechcesz od niego kupić?

Natomiast zapewniam cię, że jakbyś zadzwoniła do mnie i w pierwszym zdaniu zapytała o cenę, grzecznie, ale stanowczo bym cię uświadomiła, że pies to nie TYLKO cena.
I niestety ktoś kto szuka psa i kieruje się tylko ceną, nie będzie dobrym właścicielem. Jeśli nie stać cię na wydanie jakiejś kwoty na psa, to może warto się zastanowić, czy wydasz jeszcze więcej pieniędzy na leczenie psa, kiedy zachoruje?
Ja chyba miałam to szczęście, że ludzie o cenę pytali właściwie jak już się na psa zdecydowali...

Posted

Cavisia jest różnica duża w cenie psa wystawowego i psa który wystawiany być nie może,pozatym dobrze wiesz że o ile nie stac kogoś na wydanie 3000zł to psa tej samej rasy za 500zł już może kupić i możesz być pewna ze na leczenie zawsze znajduja się pieniadze[przynajmniej u nas]
zreszta podobnie z dziećmi, nie stać nas na nie, ale mam dwójkę , obydwoje są chorzy, choć na inne choroby i uwierz mi że są pod opieka lekarską,okulistyczną i wszystko co trzeba maja zakupione,gdybym myslała tak jak Ty to dzieci bym nie miała, zresztą nie tylko ja
poprostu jeżeli jest mus to pieniadze sa wyciagane z podziemi, a jeżeli nie chcę psa hodowlanego czemu mam płacić 3000 kiedy moge za mniej i będzie tak samo kochona i zadbany jak ten mega drogi,co więcej moge sobie odłozyć reszte kasy na nagłe wypadki[u mnie tak jest]

Posted

Cavisia, to prawda, ale zycie czasami jest skomplikowane i niesie niespodzianki.Znajomi kupili psa w jednej z najbardziej renomowanych hodowli tej rasy w Polsce za 2500 tys. Bardzo kulturalni, odpowiedzialni ludzie - o cenę zapytali dopiero wtedy, kiedy szczeniak był zaklepany, na tydzień przed odbiorem.Ponieważ nie byli przygotowani na taką kwotę ( bo nie zapytali wczesniej) musieli w ostatniej chwili dopozyczyć trochę gotówki. Kupili. Z wrodzoną dysplazją. Piesek zaczął kuleć już w wieku 4 m-cy. Dzisiaj płaczą, że byli naiwni i głupi, bo gdyby od razu zapytali o cene, byc może szukając gdzie indziej, kupiliby psa zdrowego.

Posted

Caruso napisał(a):
Cavisia, to prawda, ale zycie czasami jest skomplikowane i niesie niespodzianki.Znajomi kupili psa w jednej z najbardziej renomowanych hodowli tej rasy w Polsce za 2500 tys. Bardzo kulturalni, odpowiedzialni ludzie - o cenę zapytali dopiero wtedy, kiedy szczeniak był zaklepany, na tydzień przed odbiorem.Ponieważ nie byli przygotowani na taką kwotę ( bo nie zapytali wczesniej) musieli w ostatniej chwili dopozyczyć trochę gotówki. Kupili. Z wrodzoną dysplazją. Piesek zaczął kuleć już w wieku 4 m-cy. Dzisiaj płaczą, że byli naiwni i głupi, bo gdyby od razu zapytali o cene, byc może szukając gdzie indziej, kupiliby psa zdrowego.

Pies to nie jest auto-nie ma na niego gwarancji,nie wychodzi z linii produkcyjnej i nie przechodzi testów na niezawodnośc.
Zawsze może się zdarzyć,że nawet najdroższe szczenię będzie chore.
Ja też zapłaciłam baaardzo dużo za sunię,która okazało się,że jest nieuleczalnie chora i..nic to nie zmienia.
A była moją wielką nadzieją hodowlaną...
Kocham ją bardzo-a pianiadze??To tylko pieniądze,rzecz nabyta.
Teraz skupiam się na jej zdrowiu i szczęścliwym życiu-zmieniły mi się priorytety i tyle.
To samo polecam Twoim znajomym-właśnie to człowiek jest winny swojemu czworonożnemu przyjacielowi-szacunek w zdrowiu i chorobie.

Posted

sylwia i boksery napisał(a):
Pies to nie jest auto-nie ma na niego gwarancj.


A niektórzy hodowcy udzielają nawet 2 letniej gwarrancji rozruchowej:cool3: A w opisanym przypadku zwykła przyzwoitość nakazywałaby coś z tym fantem zrobić:roll:

Posted

[quote name='Edzina'] Teraz to juz gruba przesada.. Co ma posiadanie kochanki do zakupu psa? To juz parodia po prostu.. Nie mam zamiaru tlumaczyc sie ze stanu mojej rodziny skoro nawet nie wiem czy mnie stac na tego psa. Wybacz. Nie zwyklam sie zwierzac obcym osobom, z ktorymi rozmawiam pierwszy i byc moze ostatni raz w zyciu. Szanuje swoja prywatnosc po prostu. Jesli cena nie bedzie dla mnie zaporowa, to wtedy chetnie porozmawiam. Ale juz z tym jednym, konkretnym hodowca. Ale nie widze sensu tlumaczyc sie wszystkim. Zrozumcie - nie szukam psa wybitnego, na wystawy, szukam (teoretycznie, bo niczego nie szukam) psa do domu, do kochania i chce znac cene. Wobec czego jest mi obojetne jak bardzo utytulowane sa psy.
Kiedys na wystawie podszedł do mnie człowiek i poprosił o odpowiedź na jedno(!) pytanie. Brzmiało to mniej wiecej tak:
" Mieszkam w takim a takim miejscu, mam takiej wielkości działkę graniczącą z lasem, mam takiego rodzaju pracę, mam takie dzieci. Prosze mi powiedziec czy taki pies dobrze by sie u nas czuł? Czy to są odpowiednie warunki ?"
Ja takiemu nabywcy sprzedam psa nawet jezeli nie bedzie go na to stać. Dostanie go na współwłasność, hodowlanke, raty, albo po prostu z b. dużą zniżką.
Jezeli ktos zacznie rozmowę od ceny i okaże sie dla niego za wysoka to nie bedzie ciągnął rozmowy. Czasem warto sie troche wysilić. Dla niejednego hodowcy kasa to nie wszystko. Niektórzy sa skłonni do znacznych ustępstw jezeli nabywca jest odpowiednim człowiekiem

Posted

A ja jestem bardzo zadowolona bo hodowla w USA która mnie interesuje, ma na stronie napisane po prostu, że szczenie wysatwowe kosztuje 1200$, a pet 800. I tyle, boleć ich nie bolało, a są szanowaną hodowlą, która nie produkuje szczeniaków masowo i nie ma mnóstwa psów w kojcach...
I w tym momencie wiem, czy warto w ogóle do nich pisać, czy sobie odpuścić, bo mnie na psa od nich nie stać. Wiem też, że najbardziej prestiżowe hodowle wystawowe w USA to ceny od 3000$ w górę, bo tak ogólnie jest, a hodowle mneijsze i mniej wystawowe to ok.1200$. A w europie, nie mam pojęcia. Od kilkuset euro do ponad tysiąca. Tylko niech ja zgadnę, gdzie po ile? ;)

Nie wiem, ja nie widzę nic złego w zapytaniu o cenę. Mimo to boje się reakcji hodowcy, nie dość, że niepełnoletnia, to jeszcze o cenę pyta:roll:

Posted

Aro - hodowcy w ostatecznej fazie zagrali także nuta sentymentalizmu i szlachetności, argument ostateczny, wobec którego cóż znaczy sakiewka czy praktyczna strona zycia....? Niczego nie będą dochodzic, pogodzili się z tym, będa uczestniczyć w cierpieniach psa, o kosztach już nie wspominają.

Posted

[quote name='Puliszonka']Kiedys na wystawie podszedł do mnie człowiek i poprosił o odpowiedź na jedno(!) pytanie. Brzmiało to mniej wiecej tak:
" Mieszkam w takim a takim miejscu, mam takiej wielkości działkę graniczącą z lasem, mam takiego rodzaju pracę, mam takie dzieci. Prosze mi powiedziec czy taki pies dobrze by sie u nas czuł? Czy to są odpowiednie warunki ?"
Ja takiemu nabywcy sprzedam psa nawet jezeli nie bedzie go na to stać. Dostanie go na współwłasność, hodowlanke, raty, albo po prostu z b. dużą zniżką.
Jezeli ktos zacznie rozmowę od ceny i okaże sie dla niego za wysoka to nie bedzie ciągnął rozmowy. Czasem warto sie troche wysilić. Dla niejednego hodowcy kasa to nie wszystko. Niektórzy sa skłonni do znacznych ustępstw jezeli nabywca jest odpowiednim człowiekiem
Zgadzam się w 100 % z tym co napisała Puliszonka. Jeżeli ktoś w taki sposób podchodzi do kupna i posiadania psa to jestem gotów pójść na spore ustępstwa pod względem ceny.

Posted

[quote name='Puliszonka']Kiedys na wystawie podszedł do mnie człowiek i poprosił o odpowiedź na jedno(!) pytanie. Brzmiało to mniej wiecej tak:
" Mieszkam w takim a takim miejscu, mam takiej wielkości działkę graniczącą z lasem, mam takiego rodzaju pracę, mam takie dzieci. Prosze mi powiedziec czy taki pies dobrze by sie u nas czuł? Czy to są odpowiednie warunki ?"
Ja takiemu nabywcy sprzedam psa nawet jezeli nie bedzie go na to stać. Dostanie go na współwłasność, hodowlanke, raty, albo po prostu z b. dużą zniżką.
Jezeli ktos zacznie rozmowę od ceny i okaże sie dla niego za wysoka to nie bedzie ciągnął rozmowy. Czasem warto sie troche wysilić. Dla niejednego hodowcy kasa to nie wszystko. Niektórzy sa skłonni do znacznych ustępstw jezeli nabywca jest odpowiednim człowiekiem

Otóż to!
Kilka slów, ale jaki efekt!
I odrazu inaczej sie z kimś takim rozmawia ..

Posted

POMIAN napisał(a):
Ktoś kogo interesuje tylko i wyłącznie cena na pewno nie kupi szczenięcia u hodowcy ponieważ stwierdzi że "jemu papierek nie jest potrzebny i płacił za niego nie będzie". Znam takich przypadków bardzo wiele.

Czy ja pisze niewyraznie? Nie wmawiaj mi czegos, czego nie napisalam. Podaje caly czas przyklad czlowieka, ktory CHCE kupic psa z rodowodem. I chce sie dowiedziec jakie sa ceny. Bo najzwyczajniej w swiecie nie wie. Nie wie jakie i gdzie sa hodowle. Dzwoni do ZK i dostaje telefony. Chce po prostu zapytac o cene, bo nie wie czy to co ma mu wystarczy czy jeszcze musi nazbierac. A wy tu mi caly czas wyjezdzacie z ideologia.. Po co komplikowac sobie i innym zycie? Skoro cos sprzedajecie to nie mozecie byc oburzeni, ze kogos interesuje cena. I jesli hodowca unioslby sie honorem to pomyslalabym ze nosi wyzej glowe niz to wszystko jest warte. I na pewno nie polecalabym tej hodowli nikomu. No niestety to sa realia. Sprzedawca ma byc mily, a kupujacy moze byc nawet idiota. I to od was zalezy jak poprowadzicie rozmowe i czy bedzie wszystkim odradzal czy nie. Wcale nie musicie mu tego psa sprzedawac, ale wrazenie zostaje.
A odnosnie telefonow to jestem przyzwyczajona, ze ktos dzwoni, slyszy inny glos i ani be ani me. I jakos zyje. Wiec nie robmy problemu tam gdzie go nie ma.
To ze od razu zapytam o cene niczego nie mowi o przyszlych kontaktach. Zupelnie niczego. Nie mam pojecia skad takie pomysly. Ale ingerencji w moje zycie nie lubie. Zwlaszcza osob, ktorych nie znam i zupelnie nie widze powodu spowiadac sie kazdemu ze stanu rodzinnego czy majatkowego. Kiedy beda juz rozmowy z jednym, konkretnym hodowca - wtedy moge mu opowiedziec o warunkach i chetnie porozmawiam dluzej.
I nie wmawiajcie tez, ze jak kogos nie stac na psa za 3000, tylko za 1000 to nie bedzie o niego dbal. Bo to kolejna bzdura. To nie sa kwoty 200-300zl. To juz sa kwoty, nad ktorymi trzeba sie zastanowic i uzbierac. No chyba ze wy 1000 to wydajecie ot tak.. A na leczenie ZAWSZE znajda sie pieniadze. Tak samo jak na leczenie innego czlonka rodziny. I nie ma tu akurat dla mnie znaczenia czy to pies ze schroniska czy z hodowli. Nie mam zadnego zwierzaka z hodowli a zawsze sa leczone i szczepione na czas. I jakos pieniadze musialy sie znalezc tez na szkolenie. Jak trzeba to trzeba.
Wiecie co mnie zawsze zastanawia? Ze ludzie, ktorzy maja ogromna wiedze, sa profesorami, naukowcami i bardzo inteligentnymi ludzmi - nie unosza sie i nie nadymaja. Robia to ludzie, ktorzy wiedza duzo mniej i chyba tym sobie nadrabiaja.. Im czlowiek wiecej wie i wiecej przezyje - tym wiecej ma w sobie pokory. I to jest ciekawe..

Posted

Edzina, polecać cokolwiek można wtedy jeśli się to zna i i ma doswiadczenia osobiste.
Więc jak możesz polecić lub tez nie jakąś hodowlę, której w ogóle nie znasz? Nie będzie godna polecenia, bo zaczynając rozmowę telefoniczną pytaniem o cenę szczenięcia nie otrzymasz jej?

A jeśli chodzi o wydanie lekką ręką 1000 złotych przy zakupie szczeniaka, to jesli pies zachoruje lub tez np. ulegnie wypadkowi to w krótkim czasie jego leczenie będzie duzo więcej kosztowało. I co wtedy pieniądze się znajdą?
Poza tym róznica w cenie az 1000 złotych moim zdaniem może być tylko między szczenięciem wystawowym lub typowym kolankowym, lub tez między szczeniakiem pochodzącym z baaardzo znanej hodowli a tym, który jest z mało znanej lub dopiero zaczynającej.

Są również hodowle, które sprzedają szczenięta taniej, ale TYLKO sprawdzonym osobom, po wielu rozmowach i osobistym poznaniu. Inaczej nici ze szczeniaka.

Posted

Edzina ma całkowita racje i przynajmniej widzi problem racjonalnie.O co chodzi z tym pytaniem o cene? Co w tym złego skoro WIEKSZOSC hodowców prowadzi zwyczajna działalność zarobkową, a poprawiając sobie samopoczucie dorabia ideologię i nazywa to szlachetnym "doskonaleniem rasy".Ludzie pytaja o cenę w pierwszym zdaniu z różnych powodów, także ci, którym konto w szwach pęka i mają do tego prawo. Ale żeby z tego powodu wyprawiać fumy i dzielic klientów na tych co pytają (źli, odpadają w przedbiegach) i tych co nieśmiało na końcu coś bakną " ile kosztują szczeniaczki" - to jest smieszne. Obdzwoniłam blisko 20 hodowli i w pierwszej rozmowie pytałam o cene i bardzo niesympatycznie mnie traktowano, potem juz nie pytałam i pokornie 3 tys. zapłaciłam za psa przecietnej bardzo klasy, bo sie hodowcy wydawało i do dzis wydaje, że jest WIELKI i tyle musi u niego kosztowac.

Posted

[quote name='Edzina']Skoro cos sprzedajecie to nie mozecie byc oburzeni, ze kogos interesuje cena. I jesli hodowca unioslby sie honorem to pomyslalabym ze nosi wyzej glowe niz to wszystko jest warte. I na pewno nie polecalabym tej hodowli nikomu. No niestety to sa realia. Sprzedawca ma byc mily, a kupujacy moze byc nawet idiota.
Sęk w tym,że my nie sprzedajemy czegoś - sprzedajemy żywą czującą istotę,dla której chcemy jaknajlepiej i to od nas zależy,do kogo szczenię trafi - a nie odwrotnie :cool3:

Posted

Taaak, wszystkie posty, znakomicie czytam. Problem brzmi - jak klasyfikowac klientów, którzy na wstepie pytają "po ile szczeniaki"? Według częsci hodowców takie pytanie jest niestosowne, bo świadczy o ogólnej ignorancji pytającego, zainteresowanego tylko najtańszym zakupem. Inni uważają zaś, że takie pytanie jest naturalne i nie świadczy ani źle ani dobrze o potencjalnym kliencie.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...