Toller Posted June 15, 2007 Posted June 15, 2007 Edzina napisał(a):No tak, ale powiedz mi po co mam pytac, jesli wczesniej poczytalam na temat tej rasy? Moge miec jakas odlozona kwote i chce sie dowiedziec czy mi wystarczy. W tym celu mam mailowac do hodowcy(jednego?) przez pol roku? Teraz mam akurat psa bez papierow(kiedys o tym pisalam, szukal domu i w koncu zostal u nas). ale sporo wiem na temat seterow, bo widze, ze on tak wlasnie sie zachowuje. Wiec jesli chcialabym kiedys kupic setera, to po co mialabym dzwonic i pytac jaki maja charakter skoro juz to wiem? Dobra, Ty to wiesz, ale hodowca tego nie wie, że Ty wiesz :p A wiesz ile ludzi nie ma zielonego pojęcia o danej rasie, a chce takiego pieska? Wiesz ile jest potem problemów, bo ktoś nie przypuszczał ze pies może być tak aktywny, i potrzeba mu więcej ruchu/bycia z właścicielem/ szkolenia? Nie twierdzę że Ty czy ktokolwiek ma robić tak jak ja- po prostu opisałam własne doświadczenia. Co do odłożonej kwoty- utrzymanie psa miesięcznie kosztuje do kilkuset PLN. Te pieniądze MUSZĄ być do dyspozycji, jeśli ma sie już szczeniaka. A więc trzeba co miesiąc takie pieniądze posiadać. A jeśłi tak, to wystarczy poczekać te kilka miesięcy, odkładać to co i tak by się na psa wydało, i masz za jakiś czas już większy fundusz. Edzina napisał(a): Ale byc moze zapytalaby o cos jeszcze, gdyby dano jej taka mozliwosc. A jesli pyta o cene i dostaje pokretna odpowiedz to co ma zrobic? Jesli cena jest w zasiegu moich mozliwosci - rozmawiam dalej. Jesli nie - dzwonie do innego hodowcy. Co w tym zlego? Jesli mam ten 1000zl, to na dzien dzisiejszy nie bede miala tych 500 dodatkowo. Jesli nie stac mnie na psa z wybitnej hodowli, to kupuje z mniej wybitnej i peta. Zwlaszcza jesli nie planuje wystaw. Ja daję taką możliwość. Dzwoni ktoś, pyta o cenę. Spokojnie mówię po ile, i czekam co dalej. A ludzie mi na to, kiedy można przyjechać po odbiór. Nie mam nic do petów- ale pet czy wystawowy, tak samo potrzbuje szkolenia czy ruchu. I akurat "wywiad środowiskowy" jest dla mnie identyczny w obu przypadkach- bo pomijam jedynie część dotyczącą linii rodowodowych, sukcesów przodków, itd. A hodowlę oceniam nie tyle o ile jest wybitna pod względem sukcesów na wystawach, ale o ile socjalizacja i praca z psami stoi na wysokim poziomie, a hodowca uczciwie mówi o wszystkich problemach zdrowotnych w liniach. A to akurat dotyczy i petów i psów wystawowych. Edzina napisał(a): Nie musze wykazywac sie, ze nie jestem wielbladem na dzien dobry, zeby pozniej miec kontakt z hodowca. A powiem Ci, ze mily hodowca moze duzo. Nawet jesli ma drozsze psy, to ten ktos zadzwoni drugi raz jak juz nazbiera te pieniadze. Jesli go zrazi, to moze byc roznie.. No to nie zadzwoni drugi raz- zostaną na liście chętnych ci, którym naprawdę zależy, a dobry hodowca i dobra hodowla ma na tyle chętnych że może w nich wybierać. Nie rzecz w opchnięciu szczeniąt komukolwiek, ale w oddaniu je do domów gdzie znajdą właścicieli spełniających wymagania rasy. Edzina napisał(a): Ale ja nie pisze o tym, ze kupie bez rodowodu. Zalozenie jest takie CHCE kupic z rodowodem, ale dysponuje na dzien dzisiajszy okreslona kwota i chce wiedziec czy mi wystarczy. Ale dlaczego przekrecasz to co pisze? Jesli chce owczarka to nie dzwonie do hodowcy yorkow. Cena jest pytaniem wyjsciowym. Reszte zawsze mozna dopowiedziec i porozmawiac. I ja też nie piszę konkretnie do Ciebie i twoich wyborów- ani też absolutnie nie robię prywtnych wycieczek. Ironicznie napisałam o tych, którzy dzwonią do mnie i pytają tylko o pieniądze za szczeniaka. Nie przekręcam - piszę jedynie że ludzie naprawdę POJĘCIA NIE MAJĄ jakie są Tollery, dla nich to tylko fajny rudy piesek, a reszta już nie jest tak istotna. Quote
Edzina Posted June 15, 2007 Posted June 15, 2007 cockermanka napisał(a):Nie miałam umowy z obowiązkową kastracją. Czyli wszystkie Twoje psy sa wystawiane? A jesli nie to jak zabezpieczasz swoje psy przed niekontrolowanym rozmnazaniem? Quote
jfn Posted June 15, 2007 Posted June 15, 2007 Ja o cenę, gdy rezerwowałam Ciapkowskiego, bałam się zapytać - z prostej przyczyny, że tak strasznie się traktuje ludzi, którzy o cenę pytają. Bałam się, że po takim pytaniu rozmowa z hodowcą się skończy i psa nie kupię... Wiele osób pyta o cenę najpierw nie dlatego, że to jedyny wyznacznik, tylko gdzieś trzeba się dowiedzieć, ile wymarzony psiak danej rasy kosztuje, a bicie piany w rozmowie z hodowcą i stwarzanie pozorów, że chciałoby się psa kupić (podczas gdy może się okazać, że pieniędzy nie starczy - co wtedy? Nie każdy będzie się targował - nigdy bym czegoś takiego nie zrobiła, a o ratach też nie każdy słyszał...) jest dosyć niepoważne. Co innego, gdy orientuje się nabywca w rasie i wie mniej więcej, jakie są stawki na szczenięta z określonej hodowli. Wydaje mi się, że tacy ludzie pytanie o cenę stawiają jako wyjściowe - czy w ogóle będzie ich stać na takiego psa, a jeśli nie, dalej będą zbierać pieniądze. Tak to widzę... :) Quote
cockermanka Posted June 15, 2007 Posted June 15, 2007 Edzina napisał(a):Czyli wszystkie Twoje psy sa wystawiane? A jesli nie to jak zabezpieczasz swoje psy przed niekontrolowanym rozmnazaniem? Oczywiście,że nie wszystkie.Mam w umowie punkt dotyczący rozmnażania,mówiący o tym,że takowe musi być zgodne z regulaminem ZKwP - czyli uprawnienia hodowlane + badania. Nie jestem zwolenniczką ciachania wszystkiego co się rusza i nie biega po ringach (wyjątkiem są wskazania medyczne)- wystarczy odpowiedzialny właściel,a takich mają moje psy. Quote
Edzina Posted June 15, 2007 Posted June 15, 2007 Toller-Fox napisał(a):Dobra, Ty to wiesz, ale hodowca tego nie wie, że Ty wiesz :p . I w druga strone. Dlaczego hodowca zaklada, ze nie wiem? :-) Toller-Fox napisał(a):A wiesz ile ludzi nie ma zielonego pojęcia o danej rasie, a chce takiego pieska? . Oczywiscie, ze wiem. I nalezy to nabywcy uswiadomic. Ale jedno glupie pytanie na poczatku rozmowy nie moze dyskwalifikowac chetnego na dzien dobry. Toller-Fox napisał(a):A jeśłi tak, to wystarczy poczekać te kilka miesięcy, odkładać to co i tak by się na psa wydało, i masz za jakiś czas już większy fundusz.. I znow jestem w punkcie wyjscia. Nazbieralam wiecej, tamtych szczeniakow juz nie ma i znow musze dzwonic i pytac o cene. Zabawa zaczyna sie od poczatku. :-) Toller-Fox napisał(a):No to nie zadzwoni drugi raz- zostaną na liście chętnych ci, którym naprawdę zależy, a dobry hodowca i dobra hodowla ma na tyle chętnych że nie może w nich wybierać. . Ale zrozum. Tu nie chodzi o odstraszenie od siebie potencjalnych zlych wlascicieli, ale o caloksztalt. Rowniez o to, zeby nie poszli na bazar i zeby czegos sie nauczyli po kontakcie z Toba. I zeby zechcieli miec tego psa z rodowodem, nawet jesli musza poczekac. Wiem, ze niektorzy wiedza lepiej i ciezko z takimi rozmawiac, ale zawsze warto byc milym. Toller-Fox napisał(a):ludzie naprawdę POJĘCIA NIE MAJĄ jakie są Tollery, dla nich to tylko fajny rudy piesek, a reszta już nie jest tak istotna. Coz.. Tak samo jak setery.. Dopiero pozniej lapia sie za glowe, bo demoluje mieszkanie.. Quote
Edzina Posted June 15, 2007 Posted June 15, 2007 cockermanka napisał(a):Mam w umowie punkt dotyczący rozmnażania,mówiący o tym,że takowe musi być zgodne z regulaminem ZKwP - czyli uprawnienia hodowlane + badania. Punkt punktem, ale jaka masz pewnosc? A jesli pokryje przypadkowo? cockermanka napisał(a):Nie jestem zwolenniczką ciachania wszystkiego co się rusza i nie biega po ringach (wyjątkiem są wskazania medyczne)- wystarczy odpowiedzialny właściel,a takich mają moje psy. Coz.. a ja jestem po tym jak widze te oferty krycia nawet psami rodowodowymi. Gdzies tam hodowca nie zadbal o to. Poza tym moze uciec, zgubic sie, zostac ukradziony.. Kastrat "hodowcy" sie nie przyda. A rasowy pies zdolny do rozrodu i owszem. Ile ich sprzedalas? Quote
Toller Posted June 15, 2007 Posted June 15, 2007 Wierz mi, staram sie być miła, a może po prostu uprzejma, ale czasem to ręce opadają. Co do pieniędzy- tak jak mówiłam, zawsze możesz poczekać jeszcze dłuzej, odłożyć jeszcze więcej, a najwyżej później gdy koszt okazałby sie mniejszy będziesz miała na turnus w SPA :evil_lol: CO do hodowcy- na około 100 pytań o szczeniaki przez te kilka lat, nie wiem czy 10 - 15 osób wiedziało z czym ma do czynienia. Większość nie wiedziała nic, nic nie czytała, i - co najgorsze, bo w sumie każdy kiedyś zaczynał, i ma prawo nie wiedzieć- nie do końca chciała sie dowiedzieć jakie Tollery są. Bywali tacy, co uparli się że takiego chcą, a niekoniecznie się nadawali na właścicieli tej rasy z wielu względów; bywali tacy co chcieli przyszpanować nową rasą jakiej nie mają żadni znajomi, bywali tacy co chcieli kupić Tollera jako zabawkę dla dziecka, bywali tacy co na pytanie jak będą wychowywać, dziwili się bardzo że wogóle trzeba, i że psiak sie sam nie wychowa. Bywali też tacy co chcieli TOllera do stróżowania do budy. Tak że wierz mi, moja neiufność ma solidne podstawy. A dla tych 15 % co wiedzą czego oczekują, i którym zależy szczeniaki będą dostępne. Quote
cockermanka Posted June 15, 2007 Posted June 15, 2007 Edzina napisał(a):Punkt punktem, ale jaka masz pewnosc? A jesli pokryje przypadkowo? A jaka masz pewność,że kastracja/strylizacja nie pociągnie za sobą ujemnych skutków ubocznych,o których mało się mówi...? Edzina napisał(a):Coz.. a ja jestem po tym jak widze te oferty krycia nawet psami rodowodowymi. Gdzies tam hodowca nie zadbal o to. Poza tym moze uciec, zgubic sie, zostac ukradziony.. Kastrat "hodowcy" sie nie przyda. A rasowy pies zdolny do rozrodu i owszem. Ile ich sprzedalas? Zbaczamy z tematu. A co,jeśli np po roku,czy dwóch właściciel jednak zdecyduje się wystawiać swojego psa ,bo przekonał się że ma dobre zwierzę,był na wystawach poprzyglądać się i chce spróbować? Kastrata nie wystawi...a tak się składa,że u mnie 5 na 7 sprzedanych (z dwóch miotów) szczeniąt to psy. Quote
Agnieszka K. Posted June 15, 2007 Posted June 15, 2007 Edzina napisał(a):Coz.. a ja jestem po tym jak widze te oferty krycia nawet psami rodowodowymi. Gdzies tam hodowca nie zadbal o to. A ilu właścicieli hodowlanych psów-reproduktorów, czasem nawet utytułowanych, kryje nimi również suki, które nie mają spełnionych wymagań hodowlanych? I to nie zawsze nawet suki są rodowodowe. Takich właścicieli tez znajdziesz. Quote
Dada Posted June 15, 2007 Posted June 15, 2007 Jeżeli się mylę, to mnie uświadomcie, proszę. Jeśli ktoś pyta o cenę, nawet tylko i na pierwszym miejscu to nie ma nic w tym złego pod warunkiem,ze jeżeli mu ona odpowiada, to zadaje więcej pytań i udziela odpowiedzi o sobie zgodnych z prawdą. Bo bez sensownym jest chyba odkładanie na psa 3.000(albo i więcej..), jeżeli taki za 1500 spełnia nasze "domowe" wymagania po to tylko, by nie urazić hodowcy pytaniem o cenę..:shake: Quote
Toller Posted June 15, 2007 Posted June 15, 2007 Ja nie jestem przeciwna pytaniom o cenę- normalna rzecz- tylko temu, że na ogół to jest jedyne kryterium wyboru, a nie to w jakich warunkach są odchowywane szczenięta, jacy są rodzice, czy mają badania, itd. No i mam dość ludzi którzy chcą takiego pieska, a nie zadają sobie nawet trudu zapytania czego taki psiak wymaga od swojego właściciela. Quote
Edzina Posted June 15, 2007 Posted June 15, 2007 cockermanka napisał(a):A jaka masz pewność,że kastracja/strylizacja nie pociągnie za sobą ujemnych skutków ubocznych,o których mało się mówi...? . Jakich? Jak dotad najwiekszym skutkiem ubocznym hodowli sa psy niekastrowane i potomstwo po nich. Gdyby hodowcy bardziej tego pilnowali to pseudo nie mieliby skad wziac tych rodowodowych do pokatnych hodowli. cockermanka napisał(a):A co,jeśli np po roku,czy dwóch właściciel jednak zdecyduje się wystawiać swojego psa ,bo przekonał się że ma dobre zwierzę, Chwileczke. Jesli ktos kupuje peta, to przeciez nie z mysla o wystawianiu? Poza tym psa kastruje sie jak skonczy mniej wiecej rok. Wiec do tego czasu moze sie zastanowic. No ale pet to pet. Jesli z gory wiadomo, ze jest niehodowlany i taki ma wpis to o czym mowisz? Quote
Toller Posted June 15, 2007 Posted June 15, 2007 Hmm, ja pierwszego Tollera kupiłam jako peta :eviltong: A potem zaczęłam wystawiać :razz: i wszystko sie zaczęło. Quote
Edzina Posted June 15, 2007 Posted June 15, 2007 Ale rozumiem, ze wpisu nie mial? Bo jesli tak, to chyba sprawa jest przesadzona? Nie moze okazac sie nagle, ze to super pies wystawowy. Quote
Toller Posted June 15, 2007 Posted June 15, 2007 Kupiłam peta, w sensie że nie myśleliśmy wtedy o wystawach- oczywiście nie miał zadnych wad i był psem "wystawowym". Quote
cockermanka Posted June 15, 2007 Posted June 15, 2007 [quote name='Edzina'] Chwileczke. Jesli ktos kupuje peta, to przeciez nie z mysla o wystawianiu? Poza tym psa kastruje sie jak skonczy mniej wiecej rok. Wiec do tego czasu moze sie zastanowic. No ale pet to pet. Jesli z gory wiadomo, ze jest niehodowlany i taki ma wpis to o czym mowisz? No jednak nie czytasz dokładnie....:shake: pytałaś : Czyli wszystkie Twoje psy sa wystawiane? A jesli nie to jak zabezpieczasz swoje psy przed niekontrolowanym rozmnazaniem? więc nie chodziło o "peta",tylko o psa pełnowartościowego,ale nie wystawianego... Quote
Dada Posted June 15, 2007 Posted June 15, 2007 Czyli jednak ok ;) To oczywiste, że cena nie może być jedynym kryterium. Mam w planach zakup kolejnego psa i boję się, że jak dojdzie do tego, to moja lista pytań będzie za dłługa :evil_lol: Quote
Edzina Posted June 15, 2007 Posted June 15, 2007 cockermanka napisał(a):No jednak nie czytasz dokładnie....:shake: pytałaś : więc nie chodziło o "peta",tylko o psa pełnowartościowego,ale nie wystawianego... Moze nie do konca sie zrozumialysmy. W takim razie jak zabezpieczasz sie przed rozmnazaniem petow? W sytuacji, kiedy pies ma wpis w ksiazeczke? No chyba ze takich nigdy nie sprzedawalas. Jak dla mnie istnieje kilka grup: pet z wpisem - niehodowlany, pies byc moze wystawowy a byc moze nie i pies typowo wystawowy. Doswiadczony hodowca chyba potrafi okreslic mniej wiecej jaki to typ psa? W koncu od tego zalezy cena? W ciagu roku chyba juz wiadomo czy pies sie nadaje do hodowli i cos osiagnie czy nie? I czy nabywca bedzie go wystawial czy nie? Wiec jesli nie, to co wtedy? Praktycznie nie masz zadnych gwarancji, ze go nie rozmnozy. Quote
arnika Posted June 15, 2007 Posted June 15, 2007 Każdy medal ma dwie strony. Rozumiem hodowców nie odpowiadających na maile typu "po ile?" albo na smsy, jakkolwiek kulturalne by one nie były. Sam fakt wysyłania smsa i oczekiwania odpowiedzi jest już dla mnie kompletnym brakiem kultury. I to sie tyczy nie tylko szczeniąt - jak TY masz jakąś sprawę to na miłośc boską wysil się i zadzwoń a nie oczekuj, ze ktoś Ci będzie na smsa odpowiadał! brrr Potrafię równiez zrozumieć, że kulturalne pytanie w pierwszym mailu czy telefonie tylko i wyłącznie o cenę może urazić ambicje hodowcy. I wydaje mi się, ze tu tak naprawdę tkwi problem. Człowiek poświęca kupę czasu i serca na planowanie kariery wystawowej swojej suki, na dobór odpowiedniego repa, na odchowanie szczeniąt, odpowiednią socjalizację. Szczenięta są wyczekane, wyniuniane i sa wielką dumą dla hodowcy. Pytanie jedynie o cenę to jak policzek, chcąc nie chcąc w sercu hodowcy rodzi się bunt, no bo jak to, on tyle w to wszystko włożył a ktoś jedyne co docenia to cenę szczenięcia? Oczywistą sprawą jest, że idealnie by było aby każdy potencjalny kupiec był wieloletnim miłośnikiem rasy, a pies był wyczekany i decyzja o tym konkretnym szczenięciu z tego skojarzenia była przemyślana na 10 stronę. Nie czarujmy się jednak - taki kupiec to rarytas i o takiego kupca też warto zabiegać - takie realia niestety. Znacznie częściej trafiają się ludzie, którzy coś tam o rasie wiedzą, w najlepszym wypadku wiedzą już, ze warto z rodowodem, ale tak naprawdę serdecznie gdzieś mają osiągnięcia wystawowe rodziców, powód takiego a nie innego skojarzenia itp. Nie mają zamiaru wystawiac psa, chcą go mieć dla siebie jako towarzysza. Dobrze jeśli mają świadomość, ze kupując psa z hodowli ZK po przebadanych rodzicach, mają większą szansę na zdrowe, odpowiednio zsocjalizowane szczenię. Ludzie tacy często nie mają obowiązku znać się na wzorcu rasy, na konkretnych hodowlach, nie mają obowiązku nawet znać imion rodowodowych rodziców psa ani czytać książek na temat rasy. Pies to dla nich dodatek do pełnej rodziny a nie wielka pasja, hobby i bóg wie co jeszcze. Zwracają się do hodowcy, bo to on ma obowiązek się na tym znać - w przekonaniu takich ludzi zwracają się do profesjonalistów. W takiej sytuacji w pełni rozumiem, że podstawowym kryterium wyboru malucha jest cena. Nie widzę w takim podejściu nic złego. Ludzie biorąc psa ze schroniska najczęściej nie mają pojęcia o charakterze psa, o jego przodkach, co nie przeszkadza im w byciu wspaniałymi właścicielami. Rodzina decydująca się na konkretną rasę i to z rodowodem jest zwykle jeszcze bardziej świadoma swojego wyboru i w takich wypadkach naprawdę warto odrzucić urażone ambicje na bok i pomóc. Teraz przykład z mojego "podwórka". jakieś 2 miesiące temu kolega mojego Grześka z pracy zwrócił się do nas o pomoc w zakupie spaniela dla swojej siostry. Kobieta mieszka z mężem i 2 dzieci w Belgii, w rodzinie zawsze były psy. Chcieli psa rodzinnego, aktywnego, o miłym usposobieniu, o średnim wzroście i sympatycznej mordzie - coś tam poczytali i wybór padł na spaniela. Zaczeliśmy wymieniac maile. Ludzie otwarci, chętnie czytali te moje wywody i chłoneli wiedzę. Po kilku mailach wiedzieli już, że jeśli rasowy to tylko rodowodowy, po przebadanych rodzicach o stabilnej psychice. Wiedzą już ile tygodni powinien miec piesek kiedy idzie do nowego domu, jak wazna jest socjalizacja, no i całą resztę uniwersalnych wiadomości dotyczących zakupu psa rasowego. Tu moja osobista wiedza niestety się kończy, ponieważ spaniele to zupełnie nie moja rasa. Jako, ze obracam się w środowisku kynologicznym od kilku lat, sądziłam że nie będzie żadnego problemu z dalszym pokierowaniem ich. W związku z tym, ze jestem w 8 miesiącu ciąży, sama mam 2 psy plus jednego adopcyjnego podopiecznego, nie bardzo miałam czas żeby jechać do Związku czy obdzwaniać hodowle - zresztą i tak liczyłam na pomoc ludzi, którzy "siedzą" w rasie, bo wiadomo, ze przez telefon to wszystko ładnie wygląda ;) Założyłam już sporą chwilę temu post na dogo w spanielach, zarejestrowałam się nawet na spanielowym forum z nadzieją, ze ktoś pomoże. I zgadnijcie co? Ano g... Jedyną konkretną radą było, zebym sobie weszła w dział "sprzedam szczenię" i obdzwoniła hodowle. no dzięki serdeczne, faktycznie bardzo cenna rada. :evil_lol: Może powinnam napisać, ze chcę spaniela bez rodowodu, bo z moich obserwacji wynika, że wtedy rzuca się cały tłum dogo/spanielomaniaków chętnych do naskakiwania, tudziez przekonywania, że nie i nie warto i w ogóle. Jeśli jednak normalni ludzie szukają normalnego psa okazuje się, że chętnych do pomocy brak. Dzieciak, którego mama nie chce się zgodzić na psa rodowodowego i tak kupi bez rodowodu bo on już chce i koniec i kropka, ale co się ludzie nagadają to ich. Nie wiem czy dzięki temu dowartościowują się, mają poczucie pełnienia misji czy ki inny czort, ale podczas kiedy do jednego krnąbrnego dziecka wszyscy ci miłośnicy wysmarują 10 stron postów, moja prośba o pomoc nadal pozostaje bez odpowiedzi. Bardzo to przykre. W końcu finał będzie taki, że dziecko i tak postawi na swoim, a ludzie którzy są przygotowani na przyjęcie psa w konkretnym terminie (i tez w tym nie ma nic złego, że 2 miesiące wcześniej zaplanowali urlop, zeby odchowac szczenię i akurat wtedy je chcą) zoataną albo bez psa, albo w końcu kupią na giełdzie, bo ich świadomość kynologiczna nie jest jeszcze tak głęboko zakorzeniona jak niektórych tu obecnych. Ja wiem, że obowiązkiem hodowcy nie jest zbawianie całego psiego świata. Wiem, że najważniejsze jest dobro ich szczeniąt a nie jakiś tam innych hodowli. Wiem, że ich obowiązkiem nie jest tez uświadamianie ludzi. Dużo się czyta o tej wielkiej pasji, dokładanej kasie i poświęceniu. Czy częścią tego nie powinno byc równiez wyłapywanie (że tak to brzydko nazwę) tego typu ludzi i zaszczepianie w nich miłości do rasy? To trochę jak w kampanii wyborczej. Planując działania jako główny target nie bierze się tych co i tak są już przekonani, nie bierze się tych którzy są po totalnie drugiej stronie. Najcenniejszą grupą docelową są Ci, którzy stoją gdzieś po środku i to o nich własnie toczy się najbardziej zacięty bój. Więc może czasem warto odłożyć rodowody na bok i zastanowić się nad innym aspektem hodowli. Po co tak naprawdę hodujemy i jakie części składowe tworzą szumne określenie "dobro rasy"? Quote
cockermanka Posted June 15, 2007 Posted June 15, 2007 arnika napisał(a): Teraz przykład z mojego "podwórka". jakieś 2 miesiące temu kolega mojego Grześka z pracy zwrócił się do nas o pomoc w zakupie spaniela dla swojej siostry. Kobieta mieszka z mężem i 2 dzieci w Belgii, w rodzinie zawsze były psy. Chcieli psa rodzinnego, aktywnego, o miłym usposobieniu, o średnim wzroście i sympatycznej mordzie - coś tam poczytali i wybór padł na spaniela. Zaczeliśmy wymieniac maile. Ludzie otwarci, chętnie czytali te moje wywody i chłoneli wiedzę. Po kilku mailach wiedzieli już, że jeśli rasowy to tylko rodowodowy, po przebadanych rodzicach o stabilnej psychice. Wiedzą już ile tygodni powinien miec piesek kiedy idzie do nowego domu, jak wazna jest socjalizacja, no i całą resztę uniwersalnych wiadomości dotyczących zakupu psa rasowego. Tu moja osobista wiedza niestety się kończy, ponieważ spaniele to zupełnie nie moja rasa. Jako, ze obracam się w środowisku kynologicznym od kilku lat, sądziłam że nie będzie żadnego problemu z dalszym pokierowaniem ich. W związku z tym, ze jestem w 8 miesiącu ciąży, sama mam 2 psy plus jednego adopcyjnego podopiecznego, nie bardzo miałam czas żeby jechać do Związku czy obdzwaniać hodowle - zresztą i tak liczyłam na pomoc ludzi, którzy "siedzą" w rasie, bo wiadomo, ze przez telefon to wszystko ładnie wygląda ;) Założyłam już sporą chwilę temu post na dogo w spanielach, zarejestrowałam się nawet na spanielowym forum z nadzieją, ze ktoś pomoże. I zgadnijcie co? Ano g... Jedyną konkretną radą było, zebym sobie weszła w dział "sprzedam szczenię" i obdzwoniła hodowle. no dzięki serdeczne, faktycznie bardzo cenna rada. :evil_lol: Może powinnam napisać, ze chcę spaniela bez rodowodu, bo z moich obserwacji wynika, że wtedy rzuca się cały tłum dogo/spanielomaniaków chętnych do naskakiwania, tudziez przekonywania, że nie i nie warto i w ogóle. Jeśli jednak normalni ludzie szukają normalnego psa okazuje się, że chętnych do pomocy brak. Dzieciak, którego mama nie chce się zgodzić na psa rodowodowego i tak kupi bez rodowodu bo on już chce i koniec i kropka, ale co się ludzie nagadają to ich. Nie wiem czy dzięki temu dowartościowują się, mają poczucie pełnienia misji czy ki inny czort, ale podczas kiedy do jednego krnąbrnego dziecka wszyscy ci miłośnicy wysmarują 10 stron postów, moja prośba o pomoc nadal pozostaje bez odpowiedzi. Bardzo to przykre. W końcu finał będzie taki, że dziecko i tak postawi na swoim, a ludzie którzy są przygotowani na przyjęcie psa w konkretnym terminie (i tez w tym nie ma nic złego, że 2 miesiące wcześniej zaplanowali urlop, zeby odchowac szczenię i akurat wtedy je chcą) zoataną albo bez psa, albo w końcu kupią na giełdzie, bo ich świadomość kynologiczna nie jest jeszcze tak głęboko zakorzeniona jak niektórych tu obecnych. Ja wiem, że obowiązkiem hodowcy nie jest zbawianie całego psiego świata. Wiem, że najważniejsze jest dobro ich szczeniąt a nie jakiś tam innych hodowli. Wiem, że ich obowiązkiem nie jest tez uświadamianie ludzi. Dużo się czyta o tej wielkiej pasji, dokładanej kasie i poświęceniu. Czy częścią tego nie powinno byc równiez wyłapywanie (że tak to brzydko nazwę) tego typu ludzi i zaszczepianie w nich miłości do rasy? To trochę jak w kampanii wyborczej. Planując działania jako główny target nie bierze się tych co i tak są już przekonani, nie bierze się tych którzy są po totalnie drugiej stronie. Najcenniejszą grupą docelową są Ci, którzy stoją gdzieś po środku i to o nich własnie toczy się najbardziej zacięty bój. Więc może czasem warto odłożyć rodowody na bok i zastanowić się nad innym aspektem hodowli. Po co tak naprawdę hodujemy i jakie części składowe tworzą szumne określenie "dobro rasy"? ....a wystarczyło odpowiedzieć mi na proste pytanie zadane już jakiś czas temu - w jakim umaszczeniu ma być ten cockerek... Quote
arnika Posted June 15, 2007 Posted June 15, 2007 cockermanka - myślę, ze nie ma to dla nich wiekszego znaczenia ;) Quote
cockermanka Posted June 15, 2007 Posted June 15, 2007 arnika napisał(a):cockermanka - myślę, ze nie ma to dla nich wiekszego znaczenia ;) a powinno...bo charkter jest współzależny od umaszczenia...poza tym - jak juz pisałam - hodowle zazwyczaj specjalizują się w grupach umaszczeń... Quote
karenina Posted June 16, 2007 Posted June 16, 2007 Edzina - a co to znaczy znajomość rasy ? Bo to jest też hasło jakiego uzywali ludzie dzwoniąc/pisząc do mnie. Tylko kiedy w odpowiedzi zadawałam im pytania zwiazane z rozwiazaniem typowych problemów wieku szczenięcego/dorastania charcika okazywało się, ze nic nie wiedzą. Więc jak hodowcy maja wierzyc w takie deklaracje ? Oczywiscie zgadzam sie z wypowiedzią arniki - wiele osób poprostu chce psa - i cudownie jeśli wiedzą ze chcą psa z rodowodem i dlaczego z a nie bez. I o co z charcikiem/chartem chodzi, czego potrzebuje .. Ale jest też wiele osob które same nie wiedzą czego chcą. i na pytanie czemu chcą charcika mówia - bo jest mały, bo pewno mało je, bo nie zajmuje miejsca, bo podobno nie pachnie psem, bo ... I mało z tych osób wie, ze charcik wcale nie je mało a do tego musi jesc wartosciowo w okresie wzrostu, nie wiedzą ze zle zywiony/zaniedbany moze połamac sobie nogi a operacja kosztuje 1000 zł, nie wiedzą ze czesto trzeba wyrywać zęby mleczne ( ok 250 zł), nie wiedzą ze charcik potrzebuje ruchu i zmeczenia inaczej moze demolowac w domu, że nie nadaje sie do domu z małymi dziecmi - słyszałam o szczeniaku charcika który w zabawie zadrapał dziecko a mamusia w ataku nadopiekunczej furi złapała psa i cisnęła nim o ściane .... Wielu rzeczy nie wiedzą.. I to ma byc znajomosc rasy ? Quote
Edzina Posted June 16, 2007 Posted June 16, 2007 No dobrze. A powiedz mi teraz: czy o takich szczegolach pisza hodowcy na swoich stronach? Zazwyczaj sa ogolne informacje. I o tym w zasadzie mowie. O ilosci ruchu, o zagrozeniach np. dysplazja, o najczestszych chorobach, o tym czy to psy dominujace, czy czesciej zdarzaja sie agresywne, jak reaguja na inne psy.. Dla mnie to juz jest znajomosc rasy. Wtedy, kiedy ktos wie, ze huski potrzebuje kilometrow a nie jest lagodna przytulanka. Ze niewybiegany seter demoluje dom, ogrod a poza tym nie nadaje sie do pilnowania. Ze czesciej moze chorowac na uszy ze wzgledu na to, ze ma wiszace i trzeba zwracac na to uwage, czyscic i pielegnowac. Podstawy odnosnie zywienia i ogolnych potrzeb psa i rasy sa w zasadzie wystarczajace, zeby swiadomie na jakas sie zdecydowac. Przeciez tez nie wiedzialas wszystkiego od razu. Do tego moga sluzyc juz dalsze rozmowy z hodowca. I o to wlasnie chodzi. Ze jesli widzimy, ze chetny nie bardzo wie czego chce, to trzeba mu pokazac przede wszystkim wady. Jesli sie nie zniecheci - to juz plus. Quote
zakla Posted June 17, 2007 Posted June 17, 2007 A szkoda, że na stronach hodowli nieczęsto są informacje dotyczące WAD i PROBLEMÓW z rasą. Przeważnie jest kilka zdań nt.wspaniałości tych psów etc. Mi się niezwykle podoba podejście hodowców, którzy na stronie piszą, jakie dana rasa przeważnie sprawia problemy, z jakimi chorobami się boryka, co koniecznie trzeba takim psom zapewnić itp. Ja czekam na swojego psa wymarzonej rasy trzeci rok. Za dwa tygodnie okaże się, czy na pewno będę go miała (na szczęście wszystko wskazuje na to, że tak;)). Ale i tak wezmę szczeniaka dopiero w przyszłym roku. Pisałam do wielu hodowli. Większość niemieckich, jedna czeska, norweska. Mailowałam też z właścicielką pięknego repa żeby wypytać, kiedy i gdzie będzie miał mioty. W zeszłym roku napisałam też do polskiej hodowli. Pytałam o charakter wybranego szczeniaka, jego rodzeństwa i rodziców. Dostałam odpowiedź kiedy mogę szczeniaka odebrać i ile kosztuje. Więcej już tam nie napisałam. Część niemieckich hodowców mi nie odpisała w ogóle, część nie planowała w danym terminie miotów, a niektórzy zaczęli rozmowę. Opisywali charakter suczki etc. Oni zostali na mojej liście, ale żaden z nich nie wie, jakim psem będzie kryć ;) Hodowla czeska jest na pierwszym miejscu razem z belgijską. Z czech dostałam bardzo wiele informacji nt.charakteru suczki, jej problemów i zalet, problemów, które mogą wystąpić u jej szczeniąt. Jednym słowem zostały mi przedstawione wszystkie wady jakie mogą mnie spotkać u szczeniaka po danej suce. Bardzo mi się to podoba, niedawno poznałam tę hodowczynię i jej suczkę oraz kilka szczeniaków z jej poprzedniego miotu. Z Belgii dostałam na razie tylko jednego maila, że będzie planowany miot i że ojciec danej suki jest piękny i ma wspaniały charakter. Teraz czekam na informacje nt.samej suczki. W obydwu tych hodowlach nie mogę powiedzieć, że chcę szczeniaka, bo nie ma wybranych reproduktorów. I szczerze Wam przyznam, że jeżeli obydwa mioty będą mi pasowały, to będę się kierować ceną. Nie wiem, kidy o nią zapytać, jakoś mi głupio. Ci hodowcy wiedzą, że mam dużą wiedzę na temat rasy, że znam wiele jej przedstawicieli i że zapewnię psu dobre warunki- sport, wystawy zagraniczne. Wiedzą też, że szukam zdrowej suczki do hodowli. Tylko jak i kiedy zapytać o cenę?:roll: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.