Ulaa Posted April 8, 2010 Posted April 8, 2010 KrzysiekM - treser to jest w cyrku i raczej żadnych problemów nie rozwiązuje, wręcz przeciwnie. Trener - nazwa mówi sama za siebie. Zoopsycholog - rozumie, tłumaczy i pomaga naprawić problemy zachowania zwierzaków (ich przyczyny, przebieg, możliwe skutki i droga postępowania najlepsza do ewentualnego rozwiązania). Pies to nie krowa, którą się "obsługuje". Najczęściej problemy psów biorą się od niedoświadczonych lub źle poinformowanych ludzi i to tych ludzi ma uczyć zoopsycholog. Quote
KrzysiekM Posted April 8, 2010 Posted April 8, 2010 Zawsze mi się wydawało, że trener szkoli ludzi a treser zwierzęta tak jak podaje PWN: trener: http://sjp.pwn.pl/lista.php?co=trener treser: pkt1 http://sjp.pwn.pl/lista.php?co=treser Według PWNu zoopsychologia to teoria która niezbędna jest każdemu treserowi/trenerowi http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2580186 A na mój rozum i w praktyce i w teorii zoopsycholog zajmuje się tym samym co treser/trener. Dlaczego? Bo każdy treser/trener nie tylko musi szkolić psa, ale przed wszystkim szkolić właściciela żeby radził sobie z psem i umiał "utrzymać" efekty szkolenia. Rozwiązywanie problemów psa i problemów z psem to także zadanie dla szkoleniowców, więc naprawdę nie widzę sensu wyróżniania treserów/trenerów i zoopsychologów skoro zajmują się tym samym i muszą mieć taką samą wiedzę :) Quote
karjo2 Posted April 8, 2010 Posted April 8, 2010 No raz sie z Toba zgodze :). Po prostu madra nazwa 'behawiorysta' ladnie i modnie brzmi, wiec co poniektorzy lykaja to, jak... Quote
Ulaa Posted April 8, 2010 Posted April 8, 2010 Zoopsycholog nie musi umieć wyszkolić psa do PT czy sportów. Quote
KrzysiekM Posted April 8, 2010 Posted April 8, 2010 Czyli zoopsycholog musi mniej umieć niż treser? Quote
Paulina_mickey Posted April 8, 2010 Posted April 8, 2010 Zoopsycholog szkoli się w innym zakresie, czasem to co musi się nauczyć zbiega się z umiejętnościami trenera i odwrotnie, ale na pewno nie jest to to samo. Quote
KrzysiekM Posted April 8, 2010 Posted April 8, 2010 Oki, czegoś nie rozumiem. Treser szkoli i rozwiązuje problemy z psychiką psa, a zoopsycholog rozwiązuje tylko problemy z psychiką? No i z punktu widzenia laika wydaje mi się, że szkolenie PT jest umiejętnością podstawową dla każdej osoby pracującej z psami. Quote
Paulina_mickey Posted April 8, 2010 Posted April 8, 2010 Moim zdaniem głównym zadaniem tresera jest nauczenie psa tego co akurat w większości przypadków zaleca właściciel. To czego właściciel nie jest w stanie sam nauczyć swojego podopiecznego. Zoopsycholog raczej tłumaczy poszczególne zachowania nie tylko psa, ale i chyba przede wszystkim uczy jak człowiek powinien się zachowywać w stosunku do psa, aby nie dochodziło pomiędzy nimi do nieporozumień, bo ludzie bardzo często źle interpretują to co dla psów jest oczywiste... Quote
Ulaa Posted April 8, 2010 Posted April 8, 2010 "Treser" nie jest zoopsychologiem! Dla mnie to ktoś, kto po prostu na zwierzęciu pewne rzeczy wymusza, skłania do określonych zachowań środkami motywacji lub przymusu. Ktoś taki to np p. L.W. kiedyś popularny... wg jego metod pies jest jak pralka z instrukcją obsługi: skacze na człowieka-podeptaj mu łapy. Problem + proste rozwiązanie. Pies biega za samochodem: niech dostanie batem z jadącego auta. Efekt jest? Jest, "metoda działa". Efektów nie ma? Pies "nie ma predyspozycji do szkolenia", "jest miękki", "genetycznie głupi" etc. Natomiast dobry SZKOLENIOWIEC powinien mieć choćby minimum zakresu wiedzy z tej dziedziny (obszar komunikacji psiej i zachowania społeczne, przewidywane reakcje na określone sytuacje itd). Metoda pracy ze zwierzęciem - naturalna - tj. pozytywne wzmocnienie, wygaszanie. Generalnie, budowanie w psie poczucia własnej wartości z jednoczesną nauką zachowań. Choć jak dla mnie, bardziej wyraźny jest podział na "starych treserów" nie mających o niczym zielonego pojęcia, a nowoczesnych szkoleniowców będących jednocześnie całkiem niezłymi zoopsychologami ;) dobierając metodę i tryb pracy indywidualnie do każdego psa. Quote
Paulina_mickey Posted April 8, 2010 Posted April 8, 2010 No stara szkoła przede wszystkim opierała się na wymuszaniu. Teraz prym wiedzie "pozytywne szkolenie". To daje znacznie lepsze efekty niż zdobycie jakiegoś zachowania wymaganego siłą. Quote
KrzysiekM Posted April 8, 2010 Posted April 8, 2010 Używam słowa treser tak jak podaje słownik PWN, czyli "treser to osoba która szkoli psy", bez rozróżnienia na metody. Wychodzę też z założenia, że osoba, która szkoli psy, potrafi także rozwiązywać problemy z trudnymi zachowaniami a więc treser=zoopsycholog. Oczywiście ktoś może specjalizować się w szkoleniu a ktoś w rozwiązywaniu trudnych problemów z psami. Wydaje mi się jednak, że w obydwu przypadkach potrzebna jest ta sama wiedza i te same umiejętności, więc po co wszystko komplikować i używać zamiennie słów: treser, zoopsycholog, czy behawiorysta? Quote
Ulaa Posted April 8, 2010 Posted April 8, 2010 A po co używać zamiennie słów: rower, motocykl, samochód? Przecież wystarczyłoby jedno: pojazd... "wychodzę z założenia", że każdym można wszędzie dojechać. Po co wszystko komplikować? ;) Quote
KrzysiekM Posted April 8, 2010 Posted April 8, 2010 Ulaa napisał(a):A po co używać zamiennie słów: rower, motocykl, samochód? Przecież wystarczyłoby jedno: pojazd... "wychodzę z założenia", że każdym można wszędzie dojechać. Po co wszystko komplikować? ;) Hmm, tutaj jest duża różnica. Jak zwał tak zwał w skrócie można podsumować, że treser jest od wszystkiego a zoopsycholog tylko od psów z zachowaniami problemowymi :) Quote
Ppx Posted April 8, 2010 Posted April 8, 2010 Wrr... buu... coraz częściej wspominają w TV o zoopsychologii (patrz: Majka), popularyzacja = im więcej chętnych, mniejsze szanse... No jeszcze zależy kto chce być, takie osoby jak na forum mi nie przeszkadzają, chodzi mi bardziej o takie pod wpływem impulsu. o; (np. osoby nie mające pojęcia o zwierzętach, a wcześniej interesujące się psychologią ludzką) Quote
Ulaa Posted April 8, 2010 Posted April 8, 2010 [quote name='KrzysiekM']Hmm, tutaj jest duża różnica. Taka sama. Efekt osiągniesz. Jak zwał tak zwał w skrócie można podsumować, że treser jest od wszystkiego a zoopsycholog tylko od psów z zachowaniami problemowymi :) Gadał dziad do obrazu... Nie rozumiem, po co wdajesz się w dyskusję, jak swoje zdanie i tak masz. "Treser" to jest obrzydliwa nazwa kojarzona z emerytowanym milicjantem szkolącym pałą i kolczatką. Każdy szanujący się szkoleniowiec obraziłby się po takim określeniu go. PWN nie jest kompendium wiedzy o psach. Krzysiek, na chłopski rozum: Szkoleniowiec: Człowiek kupuje szczeniaka. W wieku 6 mcy idzie na szkolenie, po chce nauczyć psa siadać, warować, bawić się z innymi psami, nie ciągnąć na smyczy, przychodzić na wołanie. Sam nie umiał tego nauczyć, ale generalnie nie popełniał błędów w dotychczasowym postępowaniu z psem. Na szkoleniu uczy psa komend i podstawowej "obsługi". Zoopsycholog: Człowiek kupuje szczeniaka i popełnia błędy wychowawcze. Pies sika w domu, niszczy, wyje, rozlizuje sobie łapy do krwi, gryzie ogon. Teraz rozumiesz?? Komendy to jedno. Problemy psychiczner to drugie. Obydwie specjalności: trener i zoopsycholog powinny się uzupełniać - cud miód jeśli występują w jednym ciele ;) Ale nie zawsze tak jest bo np: - nie każdy zoopsycholog miałby do dyspozycji teren do ćwiczeń w mieście, za to jeździ po domach i doradza - nie każdy szkoleniowiec ma czas jeździć po domach i obserwować psy, bo sam szkoli też swoje psy i startuje w zawodach. Tak to w realu wygląda :) Quote
puli Posted April 8, 2010 Posted April 8, 2010 [quote name='Ulaa'] "Treser" to jest obrzydliwa nazwa kojarzona z emerytowanym milicjantem szkolącym pałą i kolczatką. Każdy szanujący się szkoleniowiec obraziłby się po takim określeniu go. Znam paru świetnych szanujacych sie szkoleniowców którzy wcale by sie nie obrazili. Jeden z nich jest nawet doskonałym pozorantem, sędzią i czynnym zawodnikiem. A na stronie ma jak byk: "Tresura psów" :evil_lol: Krzysiek, na chłopski rozum: Szkoleniowiec: Człowiek kupuje szczeniaka. W wieku 6 mcy idzie na szkolenie, po chce nauczyć psa siadać, warować, bawić się z innymi psami, nie ciągnąć na smyczy, przychodzić na wołanie. Sam nie umiał tego nauczyć, ale generalnie nie popełniał błędów w dotychczasowym postępowaniu z psem. Na szkoleniu uczy psa komend i podstawowej "obsługi". Trzeba chyba popełnic wszystkie mozliwe błędy żeby półroczny pies tak sie zachowywał :evil_lol: Zoopsycholog: Człowiek kupuje szczeniaka i popełnia błędy wychowawcze. Pies sika w domu, niszczy, wyje, rozlizuje sobie łapy do krwi, gryzie ogon. A co tu ma do roboty zoopsycholog? Quote
Saint Posted April 8, 2010 Posted April 8, 2010 Dla mnie dyskusja troszkę drętwa, po prawdziwych zoopsychologów i behawiorystów zajmujących się stricte psami to my w Polsce nie mamy. Quote
Ulaa Posted April 8, 2010 Posted April 8, 2010 Puli, przykłady, które przytoczyłam nie są z kosomosu. Ludzie naprawdę robią ze szczeniakami takie rzeczy. Niedawno odbieraliśmy w interwencji fundacji sunię 5mieś. mix ONka i labka, która robiła po prostu wszystko: niszczyła, załatwiała się w domu, wyła... Ludzie myśleli, że to "głupi pies" (to ona http://www.dogomania.pl/threads/181201-Jestem-szczeniakiem-nie-pluszakiem-DAISY-najmAE-drzejszy-dzieciak-A-wiata-MA-SUPER-DOM). Quote
KrzysiekM Posted April 9, 2010 Posted April 9, 2010 [quote name='Saint']Dla mnie dyskusja troszkę drętwa, po prawdziwych zoopsychologów i behawiorystów zajmujących się stricte psami to my w Polsce nie mamy. Zgadzam się jeśli weźmiemy pod uwagę kursy i możliwość zdobycia rzetelnej wiedzy z zakeresu zoopsychologii to jest to zdecydowanie trudne. Myślę jednak, że jest wielu szkoleniowców, którzy dzięki praktyce i samodzielnemu doszkalaniu się są w stanie rozwiązywać problemy z problematycznymi zachowaniami. Dlaczego denerwuje mnie termin zoopsycholog? Bo to pomieszanie z poplątaniem. Żeby być psychologiem trzeba skończyć 5 letnie studia psychologiczne a nie 2 tygodniowy kurs. Do tego w zoopsychologii.pl nie podoba mi się to, że nawiązuje do nlp. W skrócie nlp to zbiór przydatnych technik służących do manipulacji i samorozwoju, są skuteczne. Problemem jest jednak filozofia nlp, która wmawia uczestnikom praktyka a potem mastera, które trwają w najlepszym wypadku łącznie 3 tygodnie, że są już terapeutami i mogą rozwiązywać poważne problemy psychologiczne. Byłem młodym studentem kiedy nlp wchodziło do polski i wszyscy się nim zachłysnęli (miałem wtedy okazje poznać też większość początkujących trenerów, którzy teraz są na topie). Wciskanie ludziom ciemnoty w stylu, że są wspaniali i za pomocą nlp mogą rozwiązać każdy problem psychologiczny doprowadziło do wielu smutnych sytuacji. Po takich doświadczeniach uważam, że nazywanie kogoś psychologiem lub terapeutą po kilku tygodniowym kursie jest szkodliwe i zagraża zarówno nowemu psychologowi jak i jego przyszłym klientom. Quote
karjo2 Posted April 9, 2010 Posted April 9, 2010 [quote name='Ulaa']Puli, przykłady, które przytoczyłam nie są z kosomosu. Ludzie naprawdę robią ze szczeniakami takie rzeczy. Niedawno odbieraliśmy w interwencji fundacji sunię 5mieś. mix ONka i labka, która robiła po prostu wszystko: niszczyła, załatwiała się w domu, wyła... Ludzie myśleli, że to "głupi pies" (to ona http://www.dogomania.pl/threads/181201-Jestem-szczeniakiem-nie-pluszakiem-DAISY-najmAE-drzejszy-dzieciak-A-wiata-MA-SUPER-DOM). Gwarantuje Ci, ze dobrze prowadzony, normalny szczeniak moze sie tak samo zachowywac, a lepiej sobie z tym poradzi doswiadczony szkoleniowiec niz 'behawiorysta'. Jak tak sobie obserwuje srodowisko psiarzy, to dla mnie szkoleniowiec/treser to ludzie preferujacy prace z psami, konkretne wyniki swoich dzialan, behawiorysta jest niezly w medialnym kontakcie, rozmowie z klientem, potrafi 'madrze' napisac elaborat, dlaczego pies sie tak zachowuje i bedzie zachowywal, uroczo kasujac niezla stawke za pare kartek A4 :evil_lol:. Quote
Merenwen Posted April 12, 2010 Posted April 12, 2010 No właśnie - gdzie potencjalny behawiorysta (dajmy na to) ma szukać praktyk? Poza wolontariatem w schroniskach i ćwiczeniami z własnymi psami? Quote
singiel Posted May 17, 2012 Posted May 17, 2012 Niestety, miałem zajęcia z niby wybitnymi specjalistami, takimi jak prof. Pisula i Kaleta, lecz studia kończyliśmy obładowani wiedzą teoretyczną w większej części nie przydatnej w codziennej praktyce. Moja grupa nieraz nalegała, by włączyć do studiów zajęcia praktyczne, skoro płacimy niemałe czesne, gdyż nasi poprzednicy, którzy przed nami kończyli studia u ww. profesorów, byli zmuszeni na własną rękę kończyć dodatkowe (tak krytykowane przez Pisule) szkolenia i kursy, by nabyć praktycznych umiejętności w pracy zoopsychologa (dlatego odradzałem moim znajomym moją uczelnię, bo to wyrzucone pieniądze w błoto). Stąd wzięła się osobista niechęć prof. Pisuli do takich kursów jak np. Europejskie Studium Psychologii Zwierząt, bo cieszyło się ono większym zainteresowaniem. Sami profesorowie nie mają żadnych konkretnych sukcesów praktycznych, gdyż ich praca ogranicza się do dydaktyki, czyli teoretyczna praca na uczelni. Po wielu walkach studentów o przygotowanie praktyczne okazało się, że... zaczęto zapraszać ze swoimi wykładami wykładowców z tego nielubianego ESPZ (można to sprawdzić w internecie, np. zajęcia Pana Wierzby z ESPZ). Znam parę osób po ESPZ i opinie są mieszane, tzn. część zajęć jest "ciężkich", ale większość zajęć kładzie nacisk na umiejętności praktyczne (m.in. prowadzone są ćwiczenia z autentycznymi "przypadkami", z klientami pod nadzorem superwizora), co cieszy się największym zainteresowaniem. Podsumowując, powiem tak: jeśli komuś zależy na pracy naukowej to pozostaje mu tylko np. SWPS lub inna wyższa uczelnia; lecz jeśli ktoś chce być praktykiem i pracować w terenie to zdecydowanie powinni zainteresować się szkoleniami, które to zapewniają np. w ESPZ. Ja osobiście więcej praktyki nauczyłem się od zwyczajnych doświadczonych wolontariuszy ze schroniska i od treserów, którzy mają spore wymierne sukcesy w podejściu do zwierząt. Ostatecznie podejście do zwierząt trzeba mieć we krwi ("powołanie"?). Podobnie jak jest wśród weterynarzy: jedni mają nie tylko wiedzę, ale doświadczenie i doskonałe podejście do zwierząt; a inni są zainteresowani głównie jak szybko i dużo zarobić, a same zwierzęta są na 2, 3 miejscu... Pomijam kwestię, że forum nie jest dobrym miejscem na szukanie obiektywnych opinii o danej uczelni i mam świadomość, że i moja opinia jest bardzo subiektywna :) Quote
GAJOS Posted May 18, 2012 Posted May 18, 2012 Miałem nieprzyjemność współpracować z podobnym "studium' a dokładniej pisząc Warszawskim Studium Kynologii, które po około roku działalności zwinęło interes :) Co do ludzi był tam min. pan Szydełko , który obiął patronat...Cóż, w Polsce wystarczy mieć papierek jakikolwiek związany z "oświatom' by móc założyć takie coś... Taka nauka jest podobna do korespondencyjnej nauki jazdy konnej... Więc mnie nie przekonuje choćby w 1% :) Quote
esoX Posted January 27, 2013 Posted January 27, 2013 Witajcie, Nie chcę być źle odebrany.. jednak będąc zainteresowany opiniami nt. szkoleń z tej firmy, nie mogłem doczytać się właściwie opinii osoby, która odbyła tam szkolenia. Widzę negatywne jedynie teoretyzowanie - jak to źle muszą uczyć bo to nie specjalistyczne studia wyższe (mając nie jeden kierunek wiem, że studia wyższe to nie argument, na który powinno się powoływać). OK, rozumiem, że kurs/szkolenie to tylko kurs/szkolenie.. i nie można po kilku zjazdach powiedzieć o sobie specjalista w dziedzinie X - zwłaszcza, gdy mowa jest tutaj o istotach żywych i rozumieniu ich zachowań. To nie tokarka numeryczna, która można za pomocą instrukcji obsługi uruchomić i władać... Co istotne -(napiszę krótko) - czy może się ktoś wypowiedzieć na temat tej instytucji i jej szkoleń, ktoś kto miał z nimi bezpośredni wpływ i nie jest w nią wmieszany (np. jest jej pracownikiem)? Myślę, że takie informacje będą najbardziej wartościowe. Przeczytałem więcej opinii studentów bądź byłych studentów Psychologii Zwierząt na studiach wyższych i nie widzę tutaj wcale innej opinii niż ta o Europejskim Studium Psychologii Zwierząt... z tym, że ta jest zazwyczaj budowana na bazie teoretycznych przypuszczeń.... Proszę o wypowiedź osób kompetentnych (nie chodzi o dyplom.. a o bezpośrednie doświadczenie). Najistotniejsze jest to, czy szkoła ta/kurs/szkolenie jest w stanie przekazać jakieś chociażby podstawy pracy ze zwierzętami czy faktycznie obecność na szkoleniach wprowadza w człowieku zmiany na tyle istotne, że odczują to przede wszystkim nasze zwierzęta? Jakieś wskazówki komu warto odwiedzić kursy/szkolenia bądź czy w ogóle warto? Dzięki i przepraszam jak ktoś się poczuł urażony - to nie było moim zamiarem. Pozdrawiam serdecznie Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.