Kika 1984 Posted November 14, 2008 Posted November 14, 2008 platforma e-learning na SWPS działa aż za dobrze:) już zadania do samokształcenia są. tylko czas, czas na to wszystko... Quote
Saint Posted January 25, 2009 Posted January 25, 2009 Dopóki to nie będzie miało podstaw naukowych, dopóki nie będzie trwało odpowiednio długo, dopóki nie zajmą się tym specjaliści (!!) od psychologii, etologii, ekologii behawioralnej i socjobiologii - dopóty będzie to kpina i wybitne nadużywanie słowa 'zoopsycholog'. Póki co, wstawić można tych wszystkich pożal się Boże 'specjalistów' od psychologii zwierząt między książkami Fishera na półce. Pozdrawiam Saint Quote
Kika 1984 Posted March 1, 2009 Posted March 1, 2009 Saint, Twoje "dopóki" nadchodzi zatrważająco szybko - studia na SWPS kończymy przecież już w maju, a na nich aż trzeszczy od przyszłych zoopsychologów:) Martwią się tylko strasznie, że im rozszerzyli grupę klientów o właścicieli mrówek, ale to pewnie z powodu konieczności zmiany wpisu do rejestru działalności. Na ostatnim zjeździe padło pytanie, jakie uprawnienia (czy tytuł) mamy po tych studiach - biedny Pisula nie wiedział, jak na tę mnogą nadzieję w oczach odpowiedzieć, że studia podyplomowe tylko dokształcaniu służą... No i co Ty masz do Fishera? Klasyk w końcu! Poza tym przyznał się, że popełnił parę błędów... Czyli jednak Giordano Bruno to nie ostatni facet, który był do tego zdolny:cool3: Pozdrawiam Quote
Saint Posted March 1, 2009 Posted March 1, 2009 Jeżeli zoopsychologiem nazywa się kogoś, jedynie po studiach podyplomowych - to nie dziwię się, że jest ich tak kiepski poziom w Polsce. Najgorsze jest w tym wszystkim to, że absolwenci takowych studiów mają często wrażenie posiadania unikalnej wiedzy i szerokich kompetencji - a w gruncie rzeczy, parafrazując pewne mądre powiedzenie - nawet nie wiedzą, czego nie wiedzą. ;) Odnośnie Fishera - oczywiście, przyznał się do popełnianych błędów (paru? jakże delikatnie go oceniasz..), rozwijał się, ale to nie powód, żeby go rozgrzeszać ;) W Polsce Smyczyński jest taką rodzimą klasyką - a wg. jego rad szkolą aktualni chyba jedynie starzy, nierozwijający się szkoleniowcy pod egidą ZKwP.. Pozdrawiam ;) Quote
Morgi Posted July 10, 2009 Posted July 10, 2009 Wydaje mi się, że kursy zoopsychologi powinny być po prostu przeznaczone dla osób, które mają już gruntowną wiedzę z zakresu fizjologi zwierząt itp. Bez tego ani rusz i żadne kursy, ani szkoły podyplomowe nas tego nie nauczą - po prostu nie starczy godzin. Z tego, co się dowiadywałam na temat europejskiego studium psychologii zwierząt, ukończenie tam kursu wystarczy zupełnie, żeby być dobrym zoopsychologiem, jeśli się skończyło tematyczne studia (zootechnika albo weterynaria), albo chociaż technikum zootechniczne. Poza tym to studium ma przewagę nad podyplomowymi na WSPS, bo kończy się egzaminem MEN, który uprawnia do wykonywania zawodu. Psychologia zwierząt na WSPS jest chyba raczej dla osób, które chcą swoją wiedzę na temat zwierząt poprawić (hodowcy, weterynarze, pasjonaci itd.), a nie po to, żeby pracować jako zoopsycholog. Poza tym wydaje mi się dość dziwne, że takie studia prowadzi uczelnia psychologiczna, a nie SGGW. Na prawdę psychologia ludzka ma mało wspólnego z zoopsychologią (może tylko sam sposób prowadzenia terapii, bo u zwierząt stosuje się terapie behawioralno-poznawczą, którą przechodzą też ludzie leczący się np. na zaburzenia lękowe). Jestem dopiero studentką,ale jestem przekonana, że wiedza z zakresu funkcjonowania organizmu zwierząt, ich naturalnych zachowań, fizjologii, rozrodu, czy nawet embriologii i filogenezy jest niezbędna do prawidłowego rozpoznania problemu i leczenia problemów w zachowaniu zwierząt. Być może kurs wystarczy, żeby rozwiązywać podstawowe problemy. Jednak podstawowe problemy często możemy rozwiązać samemu, czytając więcej o naturalnych zachowaniach psa. Niestety czasem przyczyna złego zachowania nie jest tak oczywista i wtedy pojawia się problem. A są też przypadki, gdy wydaje się, że to problem z psychiką, a jest to problem ze zdrowiem. Dlatego uważam, że sensowniej jest, gdy zoopsychologiem jest zootechnik, który na problem będzie mógł spojrzeć całościowo. Quote
jackdaw Posted July 28, 2009 Posted July 28, 2009 Ja mam opinię pewnego naukowca w tym temacie. Fragment wypowiedzi naukowca na ten temat: " ........ "Merytoryczna zawartość oferty jest dramatycznym dowodem braku jakichkolwiek standardów kształcenia w zakresie etologii i psychologii zwierząt. Jakże łatwo w Polsce jest zostać "Specjalistą Psychologii Zwierząt"! Wystarczy mieć maturę i ukończyć szkolenie! Szkolenie prowadzone przez "specjalistów" legitymujących się certyfikatami ośrodków szkoleniowych o podobnych standardach kształcenia. Nie neguję przy tym wartości szkoleń, rozumianych jako nabywanie praktycznych umiejętności szkolenia psów lub rozwiązywania problemów behawioralnych. Ale słowa mają swoje znaczenie, także prawne. Sugerowanie ewentualnym uczestnikom, że po ukończeniu szkolenia zostaną "specjalistami psychologii psów i kotów" jest zwykłym oszustwem i winno podlegać środowiskowemu napiętnowaniu oraz prawnemu ściganiu. W programie szkolenia znajdujemy następujące tematy: wprowadzenie do psychologii, psychologia zwierząt, psychoterapia (sic!), organizacja pracy psychologa zwierząt. Warto wiedzieć, że nauczanie psychologii jest aktywnością określoną przez Ustawę o zawodzie psychologa i samorządzie zawodowym psychologów jako forma uprawiania zawodu psychologa. Osoby dopuszczone do uprawiania zawodu muszą spełniać określone w ustawie wymagania. Nie trzeba być specjalistą, aby stwierdzić, że w ofercie nie zostały wymienione osoby, które mają kwalifikacje do wykonywania zawodu psychologa. Nazwiska dwóch psychologów znajdujemy na wskazanych stronach www, nie jest jednak, jasne jakie zajęcia będą oni prowadzić. Ewidentnym nadużyciem jest posługiwanie się tytułem zawodowym "specjalisty psychologii zwierząt" przez p. J.Kosińską. Jest jasne, że aby zostać specjalistą w jakimś obszarze psychologii, trzeba najpierw zostać psychologiem. Opatrywanie nazwy dyspliny naukowej jaką jest psychologia dodatkowymi określaniami (psychologia zwierząt) ma zaciemnić ten obraz. Jest to praktyka rodem z czasów, gdy np. słowo demokracja opatrywano dodatkiem "socjalistyczna". Na ten zabieg nabierali się tylko ci, którzy nie znali znaczenia słowa demokracja." Wizerunku całej sprawy nie poprawia lektura artykułów zamieszczonych na stronach www.zoopsychologia.pl autorstwa p. J. Kosńskiej. Z tekstów tych wyziera brak kontaktu z wiedzą mającą podstawy naukowe. Jest to mieszanina zdroworozsądkowych poglądów z tezami rodem z psychoanalizy lat trzydziestych XXw." prof. Wojciech Pisula (specjalista psychologii zwierzat, Instutut Psychologii PAN, Warszawa)" Quote
ailata Posted July 28, 2009 Posted July 28, 2009 Jak się tu trochę poczyta, to wychodzi na to, że wszystko jest bez sensu, że kursy nic nie dają, że to jedno wielkie oszustwo i marketing. Kurs np. zoopsychologa w Międzyborowie, to na pewno za mało żeby uważać się za fachowca, no ale od czegoś trzeba zacząć. Do mnie przemawia to, co napisał jeden z kursantów: że udało mu się pomóc kilku osobom. Jak dla mnie, to po to właśnie robi się te kursy - żeby pomagać innym w radzeniu sobie z ich psami. Jeśli po tym kursie da się komuś pomóc, to już choćby dlatego warto go skończyć. Tak mi się wydaje. Ludzie bardzo często mają problemy z psem, które są łatwe do rozwiązania, a właściciele nie wiedzą jak to zrobić. Jeśli trafią do kogoś po kursie zoopsychologa i ten ktoś im pomoże (mimo niewielkiego doświadczenia), to chyba wszyscy będą zadowoleni, prawda? Czy nie o to chodzi? Wiem, wiem, można by iść do szkoleniowca, który za też by pomógł. Tyle tylko, że są ludzie, którym nie przyszłoby do głowy żeby z niektórymi problemami iść do szkoleniowca. "No bo co ma warczenie na właściciela do wykonywania komend?" No a jak słyszą o zoopsychologu, to wiedzą, że to kogoś takiego szukają. Kwestia nazewnictwa? W dużym stopniu pewnie tak, ale co z tego? Jak dla mnie ważne jest, żeby osoby, które potrzebują pomocy w związku z problematycznym zachowaniem psa, taką pomoc otrzymały, bo inaczej istnieje ryzyko, że oddadzą psa do schronu. Czy pomoże wet, zoopsycholog czy treser, to już mniej istotne. Ważne, żeby udało się pomóc. Jeśli inne nazewnicto sprawi, że właściciel poprosi o pomoc i rozwiąże problem, to nie widzę nic w tym złego. Cieszę się, że coraz więcej osób chce zajmować się zawodowo psami. Mam nadzieję, że rynek zweryfikuje kto jest dobry, a kto nie. Quote
jiggy11 Posted July 29, 2009 Posted July 29, 2009 Aliata, na pewno zawsze warto pomagać innym. No ale, pomaganie, a uznawanie się za specjalistę w danej dziedzinie to zupełnie co innego. Można sobie zrobić hobbystycznie kurs medycyny chińskiej czy jakiejkolwiek innej i się podzielić tą wiedzą z innymi, no ale otworzenie z tej okazji swojego gabinetu lekarskiego i przyjmowanie klientów za opłatą taką jak u lekarza z prawdziwymi kwalifikacjami to już jednak pewne nadużycie (akurat w tej kwestii zapewne wchodzą regulacje prawne). A weryfikacja się odbywa na różnych poziomach między innymi w takiej dyskusji jak ta. Sprawdzając w necie kursy jakie ukończył trener/zoopsycholog którego usługą zainteresowany jest potencjalny klient w wyszukiwarce pojawi się m.in ten wątek i oby takich dyskusji było więcej (szczególnie z udziałem osób szkolących psy z rezultatatami obiektywnie mierzalnym np. na zawodach). Quote
M@d Posted July 29, 2009 Posted July 29, 2009 Jiggy11 ma rację. Jak szukam specjalisty, to liczę, że dyplom który mi pokazuje jest coś wart, a nie że jednym taki "specjalista" pomoże, a innym zaszkodzi (oops, sorry, nie wyszło ...) To nie szewc, żeby "rynek weryfikował", bo pies to nie buty i jak "specjaliście" nie wyjdzie, to nie wyrzucę na śmietnik i nie kupie nowych ... Quote
jackdaw Posted July 29, 2009 Posted July 29, 2009 ailata napisał(a):, Kurs np. zoopsychologa w Międzyborowie, to na pewno za mało żeby uważać się za fachowca, no ale od czegoś trzeba zacząć. Cieszę się, że coraz więcej osób chce zajmować się zawodowo psami. Mam nadzieję, że rynek zweryfikuje kto jest dobry, a kto nie. Tak zaczac od czegos trzeba, ale ukonczenie teorii to poczatek a nie koniec po ktorym zakladamy szkole dla psow . Sami mamy na praktyce dziewczyne ktora ukonczyla zoopsychologie, szkoli swojego labka i uczy sie od nas. Szkola JB ja odrzucila z powodu lekow suczki, stwierdzajac ze "z tym psem nic nie da sie zrobic".Dalo sie zrobic i robi sie nadal . Ma juz pierwszy start za soba i przygotowuje sie do nastepnych. My nie skreslamy takich psow tylko wyciagamy z nich ile sie da. A dalo sie duuuzo. Ma piekne kontaktowe, radosne chodzenie przy nodze przy ktorym "zapomina" ze boi sie strzalu.:p Wrzucimy wkrotce filmik z jej praca. Pracujemy tez z psami agresywnymi , i to nie takimi "agresywnymi"ktore pokazuje pan G na youtube:lol:. Jako szkoleniowcy rozwiazujemy PRAKTYCZNIE psie problemy wszytkich psow i wszystkich ras.Nie piszemy wypracowan jak "behawiorysci" pozal sie boze, tylko na zywo rozwiazujemy problem , pokazujac i wyjasniajac wlascicielowi w czym rzecz. W danej sekundzie negatywnego zachowania sie psa.A nie jak to czynia "inni" czekajac na pozytywne zachowanie sie psa,poto zeby zeby je wzmocnic . Quote
eagle Posted July 29, 2009 Posted July 29, 2009 jackdaw napisał(a):Tak zaczac od czegos trzeba, ale ukonczenie teorii to poczatek a nie koniec po ktorym zakladamy szkole dla psow . Sami mamy na praktyce dziewczyne ktora ukonczyla zoopsychologie, szkoli swojego labka i uczy sie od nas. Szkola JB ja odrzucila z powodu lekow suczki, stwierdzajac ze "z tym psem nic nie da sie zrobic".Dalo sie zrobic i robi sie nadal . Ma juz pierwszy start za soba i przygotowuje sie do nastepnych. My nie skreslamy takich psow tylko wyciagamy z nich ile sie da. A dalo sie duuuzo. Ma piekne kontaktowe, radosne chodzenie przy nodze przy ktorym "zapomina" ze boi sie strzalu.:p Wrzucimy wkrotce filmik z jej praca. Pracujemy tez z psami agresywnymi , i to nie takimi "agresywnymi"ktore pokazuje pan G na youtube:lol:. Jako szkoleniowcy rozwiazujemy PRAKTYCZNIE psie problemy wszytkich psow i wszystkich ras.Nie piszemy wypracowan jak "behawiorysci" pozal sie boze, tylko na zywo rozwiazujemy problem , pokazujac i wyjasniajac wlascicielowi w czym rzecz. W danej sekundzie negatywnego zachowania sie psa.A nie jak to czynia "inni" czekajac na pozytywne zachowanie sie psa,poto zeby zeby je wzmocnic . Mnie Slawku, najbardziej draznia "psi psycholodzy" ktorzy zabieraja sie za problemy ras takich malina, onek etc. Psow ktore nawet eksterierowe maja we krwi chec pracy i aktywnosci z czlowiekiem a nie kolejne lekcje w stylu "usypianie popedow". Ludzie Ci ktorzy kupili onka dziwia sie ze pies ciagnie, pilnuje strefy, jest glosny, domaga sie aktywnosci. Zamiast przepisac jakas forme aktywnosci ktora zaangazuje calego psa - tropienie - agility - jakis element pracy z pozorantem itp. Dwoja sie, glowia sie co zrobic aby zamienic psa w wypranego z popedow i tego co piekne . Mam swoje okreslenie - socjalny dywan ktory przypomina piekny kobierzec ktory zostal wyprany w 90 stopniach z gotowaniem z dodatkiem ACHE. Sam majac misia pysia el futro wiem jak nie duzo trzeba aby psa zwyczajnie zmeczyc praca przez co dziamgoczacy onek zmienia sie w slodziaka ktory wracajac z placu ma w 4 literach caly swiat. Mysli o jednym, kiedy dostanie miche i bedzie mogl zyczajnie odpoczac. A jak to wplywa na zrozumienie sie miedzy psem i czlowiekiem wie kazdy kto co kolwiek z psem robil. Wiem jak moj zachowuje sie gdy zaniedbamy prace a jaki z niego "socjal" gdy pysiek dostanie odpowiednia dawke pracy. No ale tak bywa ze jedni mysla jak rozbudzic w psie to co i tak jest kiepskie jak u mojego a drudzy aby upodobnic Onka czy innego do lezacego dywanu.. To nie dla mnie. A do prawdziwie trudnych psow po prawdziwych przejsciach i tak potrzeba "Specjalisty" nie po takim kursie ale z wieloletnia praktyka z okreslona rasa poniewaz psy roznia sie nie tylko wzrostem i sierscia. Ktos kto doskonale poradzi sobie z Onkiem moze polegnac na malinie czy ttb. Quote
yamayka Posted August 27, 2009 Posted August 27, 2009 No, na idealny wątek trafiłam, bo właśnie zaczęłam się zastanawiać nad udziałem w kursie (ale "treserskim") organizowanym przez Europejskie Studium..... ale po to, by się czegoś nauczyć w interesującym mnie temacie (ile można książki czytać?), a nie aby z certyfikatem w dłoni dumnie ruszyć działać zawodowo :lol:. Po przeczytanych postach poważnie się nad tym zastanowię... Obecność w tym wątku jackdaw to dla mnie kolejny znak ;) bo po przyjrzeniu się pracy z psami w "pewnej" łódzkiej szkole, zamarzyło mi się stać się w niej kursantką (wraz z psem). Quote
leepa Posted October 2, 2009 Posted October 2, 2009 opinie? http://zoopsychologia.ovh.org/index.html trochę mnie przeraża że osoby po kursie moga byc fizjoterapeutami... ale może? Quote
Bajaga Posted October 2, 2009 Posted October 2, 2009 mnie raczej przerażają kwoty!!!:crazyeye:...i fakt że po samodzielnej nauce można nazwać się jakimkolwiek tytułem:cool3: Quote
Kika 1984 Posted October 9, 2009 Posted October 9, 2009 http://www.dogomania.pl/forum/f30/http-www-zoopsychologia-pl-czy-ktos-ma-opinie-22245/index9.html opinie na temat placówki w Międzyborowie były już szeroko komentowane w wątku powyżej. skoro z ludzi po maturze kształcą tzw. psychologów zwierząt, to czemu nie kształcić fizjoterapeutów... wszak szumnie to brzmi. nieświadomym przypominamy, że tytuł psychologa uzyskuje się po 5 latach studiów, fizjoterapię też się studiuje - uwaga - na uczelniach wyższych:) żeby było jasne, nie twierdzę, że placówka w Międzyborowie jest zła - nie podoba mi się jednak polityka nazywania jej jedyną w kraju, po której można uzyskać tytuł zoopsychologa, bo tak nie jest, a także oferta edukacyjna, która może wprowadzić w błąd potencjalnych kandydatów ("masz maturę? zostań psychologiem/fizjoterapeutą") jeżeli takie kursy robią ludzie, którzy mają praktykę i chcą się dokształcać - być może znajdą ciekawe wątki w tych ofertach. ale na pewno nie można zakładać, że 18latka, której marzy się szkolić albo rehabilitować pieski, zyska po tym kursie kompletną wiedzę na ten temat. Quote
leepa Posted October 10, 2009 Posted October 10, 2009 Też mi się tak własnie wydaje. No studiowanie samej psychologii czy fizjotereapii to też nie jest to bo to dotyczy ludzi, to zupelnie co innego. Może dac jedynie podstawy. Ale taki... kurs.. tez średnio mi się widzi. Jeszcze psycholog to jak cię mogę, człowiek może sam ocenić, zmienić. A fizjoterapeuta? Może poważnie skrzywdzić zwierzę i trudniej ocenić jego zdolności. Quote
Kika 1984 Posted October 10, 2009 Posted October 10, 2009 teoretycznie taki niedoświadczony zoopsycholog też może zwierzakowi zrobić kuku na psychice. ale fizjoterapia to rzeczywiście poważna sprawa. w obu przypadkach nadrzędną zasadą, jakiej tam powinni uczyć, to "nie zaszkodzić"... słyszałam o przypadku w Polsce, gdzie fizjoterapeuta "ludzki" założył wraz z lekarzem weterynarii placówkę zajmującą się fizjoterapią zwierząt. zawsze to jakieś podstawy dobre. w końcu czym się różnią nasze stawy i mięśnie od psich i kocich? faktem jest natomiast, że w Polsce nadal brak porządnych studiów z takich zakresów, i dzięki temu placówki takie jak w Międzyborowie nadal mają i będą miały się dobrze. Quote
kundelkowa84 Posted October 31, 2009 Posted October 31, 2009 uważam że nie można takimi kursami, tytułami itd wprowadzać ludzi w błąd. W końcu z reguły się nikogo nie prosi żeby pokazał dyplom tylko wierzy na słowo że wet rzeczywiście skończył weterynarię, a fizjoterapeuta fizjoterapię. I bardzo mi się nie podoba że ktoś miałby się tytułować tytułem do którego nie ma żadnych praw tylko dlatego ze jakiś organizator kursu sobie tak wymyślił. Niech psychologią zwierząt zajmują się osoby które rzeczywiscie mają jakieś o tym pojęcie a nie ludzie z przypadku, bo osobiście zacznę się obawiać leczyć własne zwierzę, bo a nuż ktoś sobie wymyśli Europejskie Studium Weterynarii gdzie po dwóch dniach będzie można się tytułować weterynarzem... Quote
Ppx Posted January 11, 2010 Posted January 11, 2010 Są może gdzieś w woj.podkarpackim podobne kursy i szkolenia jak na www.zoopsychologia.pl ? Niestety to jest niedaleko Warszawy - dla mnie za daleko. :< Quote
brams Posted January 11, 2010 Posted January 11, 2010 ludzie! jesteście Wielcy z tymi wypowiedziami!! tylko dlaczego jest tak mało takich rozsądnych ludzi wokół..... Jestem przerażony, kiedy słyszę od moich Klientów, że był u nich, lub będzie "specjalista" zoopsycholog. Ja niestety takiego "dyplomu" nie mam.. tylko robię to od ok 4 lat w praktyce.. Ostatnio zauważyłem że ukończenie tej "szkoły" jest dość modne, większość osób o tym myśli, lub skończyła. nikt już nie szuka praktyki, tylko papier się liczy. smutne. jak można się korespondencyjnie nauczyć szkolić psa...? swojego jeszcze, ale cudzego? przykre jest to, że nikt nie jest kompetentny, żeby weryfikować tę "wiedzę" pozdrawiam maciej Quote
Mokka Posted January 14, 2010 Posted January 14, 2010 [quote name='Ppx']Są może gdzieś w woj.podkarpackim podobne kursy i szkolenia jak na www.zoopsychologia.pl ? Dzięki Bogu, chyba nie... Quote
Ppx Posted January 18, 2010 Posted January 18, 2010 A czemu dzięki Bogu, że nie ma? xD To źle ajkby było ;> ? Quote
Paulina_mickey Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 Czy ogólnie jakieś kursy są w województwie podkarpackim?Sama bym się z chęcią załapała :D Quote
Mokka Posted January 19, 2010 Posted January 19, 2010 Ppx napisał(a):A czemu dzięki Bogu, że nie ma? xD To źle ajkby było ;> ? Przeczytaj dikładnie cały wątek... Quote
KrzysiekM Posted February 11, 2010 Posted February 11, 2010 Eee, a czym miałby się zajmować taki zoopsycholog. Czy nie tworzy się tu przypadkiem zbędnego zawodu i pojęcia? Przecież od rozwiązywania problemów z zachowaniem zwierząt jest treser/ trener (nie wiem które z tych pojęć jest odpowiednie)? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.