luśka Posted October 20, 2009 Posted October 20, 2009 Ja mogę tylko śledzić wątek i trzymać kciuki za złąpanie psinek. Nie jesteście same w zamartwianiu się, głowy do góry :) Quote
demi Posted October 20, 2009 Posted October 20, 2009 Basia1244 napisał(a):1. Rozumiem, że masz dużo obowiązków i mało czasu. 2. Nie prawdą jest, że ideą poszukiwań jest jedynie nakarmienie dziewczyn. 3. Dzwoniłam do schroniska i dokładnie wypytałam się jakie procedury obowiązują przy przyjęciu bezdomnego psa do schroniska i czy prawdą jest, że psy są usypiane z marszu. - Otóż psy mają 2 tygodnie kwarantanny i nikt z marszu ich nie uśpi (to wbrew prawu) - dwa tygodnie to już jest dużo na szukanie tymczasu. Poza tym tam, jakby nie patrzył, mają lekarza weterynarii i są choćby odpchlone, odrobaczone i zaszczepione. 4. Nie prawdą jest, że to są staruszki! Pisanie o nich staruszki to chyba jakiś zabieg psychologiczny mający usprawiedliwić ich śmierć. To są młode suki! OBIE. 5. To nie był mój pomysł (grupowe poszukiwania) ani mój wątek. 6. Ja też mam mało czasu (naprawdę) i dlatego z żalem żegnam się z wątkiem i biorę do roboty. Pozdrawiam i może przy lepszej okazji się spotkamy. to ze tak powiedzieli w schronisku, nie znaczy że tak jest. Widocznie nie miałaś styczności na tyle z naszym schroniskiem. Wg mnie lepiej by im było pod kołami auta niż w schronie, gdzie inne psy się nad nimi pastwią, nie dopuszczają do jedzenia itd. Wiemy, ze nie staruszki, ale tą jasna tak domyślnie nazywamy. To ze czyjś wątek, nie znaczy to że to czyjeś psy, i że ktoś za nie jest odpowiedzialny. Także nie ma się co denerwować, bo tak jest na dogo zazwyczaj. Umiesz liczyć, licz na siebie... Ja taką zasade przyjmuje, dlatego potem nie jestem rozczarowana. Quote
gosikf & dogs Posted October 27, 2009 Author Posted October 27, 2009 Ja nie jestem za oddawaniem suk do schroniska, nie jestem także za ich rozdzielaniem. Nie łudziłabym się, że w schronisku będą razem, bo my uważamy, że tak byłoby lepiej dla nich. Schronisko to miejsce gdzie wciąż jest przepełnienie. Psy w tym miejscu zagryzają się nawzajem z powodu braku miejsca. Każdy z psów w schronisku jest istnieniem nad którego losem ubolewam, czy mam więc namnażać to nieszczęście? Nie znalazłam domu tymczasowego, nie znalazłam osoby z działką na której można by postawić im budę. Niestety nie widzę dla nich perspektyw. Rozwiązaniem byłoby umieszczenie ich w hotelu dla psów, w kojcu z wybiegiem. Niestety ta opcja jest niedostępna z powodów finansowych. Co więc można jeszcze zrobić? Być może ja o czymś nie pomyślałam lub na coś nie wpadłam. Może istnieją jeszcze inne sposoby na zapewnienie tym sukom dobrobytu? W schronisku czeka je stres związany ze znalezieniem się w obcym miejscu, z ogromną ilością otaczających ich psów, a także z rozdzieleniem. Potem stres związany z walką o miejsce, być może także o pokarm lub budę, z zamkniętym terenem, z którego nie ma drogi ucieczki. To wszystko może powodować u psa depresję lub agresję, w obu przypadkach szanse psa spadają praktycznie do zera. Nie uważam tego za dobre wyjście z sytuacji. Quote
Agnieszka(Visenna) Posted October 28, 2009 Posted October 28, 2009 Gosiu - wybacz...ale w schronisku przynajmniej nie umrą z głodu... Quote
Basia1244 Posted October 28, 2009 Posted October 28, 2009 Gośka! - to są suki obyte z radzeniem sobie w ekstremalnych warunkach - nie domowe kanapowce, tylko szlajające się od dawna suczydła, które jak do tej pory w trudnych warunkach dawały sobie radę - myślę, że i w schronisku dałyby sobie radę, poza tym zostałyby zdiagnozowane przez lekarza weterynarii i byłoby wiadomo: czy maja choroby zakaźne typu świerzby czy tylko niezakaźne typu nużeniec - a to ułatwia sprawę z dalszym przechowywaniem np. w mieszkaniu, czy garazu. Miałam już tu się nie wymądrzać, więc kończę. Dodam tylko, że jak je znajdę w pojedynkę, to sama podejmę decyzję, co dalej. Quote
luśka Posted October 28, 2009 Posted October 28, 2009 Filozoficzne dywagacje się zaczynają, czy lepiej żyć krótko, a szczęśliwiej, czy nieco dłużej, a w nieszczęściu. Każdy ma swoje zdanie, nie ma co wnikać w takie dyskusje. tzrymam kciuki za SZCZĘŚLIWE rozwiązanie Quote
Basia1244 Posted November 7, 2009 Posted November 7, 2009 Dzisiaj byłyśmy z koleżanką od 14.00 do zmierzchu na Maślicach - suczki były. Dominika nawet schwyciła tą czarną za obrożę, ale sunia tak spanikowała, że wyrwała się i obszczekała nas zajadle. Brązowa suczka jest w stanie dramatycznym. Na głowie nie ma już prawie sierści, a skóra ropieje. Ropieją też uszy i oczy. Ma obwisły i dziwny brzuch (szczeniaki?? - szukałyśmy szczeniąt, ale nie było), tego brzucha wcześniej nie było, chodzi coraz bardziej starczo - widać, że stawy obu przednich łap są popuchnięte, jest zagłodzona, jej stan wymaga natychmiastowego leczenia, - jeśli ma żyć. Czarna suczka jest bardzo chuda, ale w dobrej kondycji. Nie ma żadnych zmian skórnych, sierść lśni, sprawnie biega, zajadle broni swojej towarzyszki, wygląda na zdrową, choć głodną. Ale jest sfrustrowana - atakuje rzeczywiście po to, żeby przegonić od siebie i od swojej towarzyszki - również psy - czego poprzednio nie było. Jutro jedziemy tam ponownie. Weźmiemy jedzenie i poszukamy ich. Brązowa suczka jest tak chora, że nie odważymy się jej wieźć zwykłym samochodem w towarzystwie ludzi i innych psów - nie wiadomo, co ona ma na skórze. Powiem wprost, nie podejmę się opieki nad nimi - z przyczyn finansowych - nie stać mnie na leczenie tych suniek. Jeśli tam będą jutro, i uda się je pojmać, to zabieram ze sobą telefon do schroniskowego kierowcy. Ostateczną decyzję podejmę jutro. Quote
Poker Posted November 7, 2009 Posted November 7, 2009 Finansowe problemy można pokonać, gorzej z lokum. W schronie pewnie po kwarantannie starszą uśpią. Quote
Basia1244 Posted November 7, 2009 Posted November 7, 2009 I powiem Ci, że sama nie wiem, czy ma konać z głodu i choroby w cierpieniu, czy lepiej w schronie, bo ona kona. A ja nic nie mogłam dziś zrobić, nie mogłyśmy nawet ich unieruchomić, bo nie mamy żadnej klatki. Nie mogę ich wziąć do mieszkania - ja mam dziecko i nie zaryzykuję jego zdrowia Dziadek - złomiarz, który ma działkę jest w szpitalu, garaż sąsiada już nieaktualny - bo trzeba skrobać samochód - nic nie wymyślę. Alternatywa jest tylko taka - albo kona tam, albo do schronu. Quote
Basia1244 Posted November 7, 2009 Posted November 7, 2009 Tym bardziej trudna, że ja dziś z tym nieszczęściem oko w oko stałam i byłam bezradna - kompletnie bezradna. Te psy miesiąc temu,a dziś, to niebo a piekło - ostatnim razem były w zupełnie dobrym stanie, porównując do dnia dzisiejszego - koszmar ujrzałam, koszmar. A czarna naprawdę z tego wszystkiego dziczeje - to już nie jest pies, który podbiega radośnie poszczekać i przywitać się z psami, to pies zajadły, nieufny, przerażony - ona dziczeje - brązowa w stanie cierpienia, nie reaguje na człowieka - odwraca się i najszybciej, jak może zwiewa - ale nadal w pierwszym odruchu patrzy na ręce, czy masz coś do jedzenia - no ja dziś nocy nie prześpię, po tym, co zobaczyłam. Quote
Basia1244 Posted November 8, 2009 Posted November 8, 2009 Sukcesu nie było. Zostawiłyśmy w kilku punktach pojemniki z suchą karmą. Jutro jadę sama, z kanapkami i termosem i albo je znajdę, albo odpuszczę - one pojawiają się i znikają - w tym samym miejscu są tak średnio raz w miesiącu, więc może teraz znowu idą w stronę Kozanowa?? W sumie od sierpnia pojawiły się 3 razy - ja je widziałam 3 razy. Trzy razy z Dominiką - + ten jeden raz, co Gośka je widziała. Łazęgi, chudzielce, chorowitki, bidule - i ta brązowa albo jest w ciąży albo gdzieś się oszczeniła - bo ten jej brzuch i sutki :( Quote
kikou Posted November 8, 2009 Posted November 8, 2009 trzymam kciuki żeby jednak udało się je znaleźć i odłowić, uważam że schronisko w tym stanie rzeczy jaki opisujecie to rozsądny kompromis, jeśli bedziemy wiedzieć kiedy dokladnie sunie trafiły tam , można coś przedsięwziąć, a bedą one tam przynajmniej najedzone i jako tako zaopatrzone medycznie, do tej pory było tak że rozdzielano tylko pary mieszane, jak trafiają dwie suczki ktore żyły razem to zazwyczaj zostają razem w jednym boksie, mogłyby zostać rozdzielone najwyżej gdyby we dwójke były zagrożeniem dla innych piesków... jeśli jak piszecie, brązowa sunia nie jest sędziwa, a jedynie chora to jest nawet szansa że wyleczono by ją w schronisku, w tej chwili nie ma przesadnego przepełnienia u suk Quote
Basia1244 Posted November 8, 2009 Posted November 8, 2009 Natchnęłaś mnie nadzieją, bo już zaczynałam wątpić w swój tok myślenia. Jutro zakasam rękawy i włożę buciory do łazęgowania i wio. Oby mi się udało i oby znowu nie zwiały. Quote
Poker Posted November 8, 2009 Posted November 8, 2009 to dobre informacje kikou podziwiam Basię za tyle samozaparcia. :roll: Quote
Basia1244 Posted November 9, 2009 Posted November 9, 2009 Właśnie wróciłam. Deszcz mnie przegonił. Byłam już przed 9 i miałam zamiar połazić długo, ale tak zmokłam, że wymiękłam. Niemniej przeszukałam teren od wysypiska śmieci do zlewni ścieków na Praczach - pojemniki z karmą były nie ruszone (jednego pojemnika nie było, ale chrupki były wysypane na ziemię - po co komu opakowanie po lodach? Chyba, że to jakiś ptak zwinął plastik???) Obeszłam oba laski, oba stawy, wszystkie rowy melioracyjne, polanki i zarośla na tym odcinku.Wniosek mam taki - sunie idą znowu w kierunku Kozanowa. Popołudniu, jak przestanie padać, to pójdę od tego miejsca w którym Ślęza wpada do Odry aż do stadniny koni na Maślicach. Może uda mi się wyjść im na przeciw! Quote
Basia1244 Posted November 9, 2009 Posted November 9, 2009 No i ze względu na tę pogodę - pójdę jutro - dziś to mogę sobie najwyżej popłynąć, a rozchorować się nie chciałabym. Quote
demi Posted November 10, 2009 Posted November 10, 2009 Basia1244 napisał(a):Dziś suń nie zanlazłam. bede sie starać coś dla "staruszki" zmotać, jakieś dt. Bo w schr napewno razem na boksy nie pójdą, to jest z góry wiadome. Quote
Basia1244 Posted November 11, 2009 Posted November 11, 2009 I dziś znów to samo - kilka minut temu wróciłyśmy - suń nie znalazłyśmy. Dominika mówi, że to tak nam pisane, że jak jesteśmy zaopatrzone i usprzętowione i zdeterminowane, to one się nie pokazują, a jak idziemy na luziku, spacerkiem z psami - to z krzaków na nas hops i da2aj obszczekać - ehh. Dobrze, że choć krajobrazy na tych naszych wędrówkach są przepiękne, bo jakby jeszcze ziemia obrzydliwa była, to już depresja na śmierć. Quote
Basia1244 Posted November 11, 2009 Posted November 11, 2009 A jeszcze jedno - rozmawiałam o tych suniach i o ich zachowaniu z behawiorystą. Osobiście za facetem nie przepadam, ale jako fachowiec jest bez zarzutu, -więc on po moim opisie stwierdził, że sunie nie tylko można rozdzielić, ale wręcz należy je rozdzielić, żeby skutecznie rozpocząć socjalizację wtórną - tzn. trzeba czarną zabrać od matki, żeby zaczęła współpracować z ludziem i nie miała "guru" w postaci matki. On uważa, że czarna, jeśli się jej nie odseparuje od brązowej, będzie długo okazywać agresję obronną i masę innych mi tam nagadał. W każdym razie doszłam do wniosku, że moje przekonanie o tym, że suń nie należy rozdzielać jest błędne. Podobno im tez będzie łatwiej nawiązać współpracę z człowiekiem, gdy będą osobno. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.