gosikf & dogs Posted October 8, 2009 Author Posted October 8, 2009 Byłam dziś znowu, gwizdałam, ale po sukach ani śladu. Biedne dziewuszki, gdzie one się podziały, takie smutne, chude, wycieńczone, gdzie je poniosło w takim stanie. Quote
demi Posted October 8, 2009 Posted October 8, 2009 gosikf & dogs napisał(a):Byłam dziś znowu, gwizdałam, ale po sukach ani śladu. Biedne dziewuszki, gdzie one się podziały, takie smutne, chude, wycieńczone, gdzie je poniosło w takim stanie. byłam dziś rano i nic.... nie mam pojecięcia co sie z nimi stało :shake: Quote
Basia1244 Posted October 8, 2009 Posted October 8, 2009 Asia, Gosia jakie decyzje? Mam się na jutro szykować na poszukiwania? Bo sądzę, że rano to one powinny jeszcze tam siedzieć . Samochód będę miała do dyspozycji. Quote
Basia1244 Posted October 8, 2009 Posted October 8, 2009 AAA właśnie wrzuciłam do garnka serduszka kurzęce i jakieś tam inne mięsko i gotuję - może się przydać. A jeśli akcji nie będzie, to mój niuniuś zje sam z apetytem. Quote
demi Posted October 8, 2009 Posted October 8, 2009 A ja się chyba zabije... Bo teraz nawet jak bym chciała, to nie mam jak tej czarnej przewieźć. Dziewczyny widziały co sie dziś z moim autem stało:-( MASAKRA! Ja do poniedziałku, tylko wieczorami mogę szukać... Gosia z Basią dacie rade coś wcześniej podziałać? Biedne, a tak tragicznie zimno! Czemu one tak bardzo nie chcą dać sie złapać, ile je musiało spotkać:shake: Quote
Basia1244 Posted October 9, 2009 Posted October 9, 2009 No samochód oferowałam i czas jaki mogę poświęcić określiłam, ale sama się nie podejmę odłowu - nie dam rady. A zatem wszystko zależy od Gosi. Quote
Basia1244 Posted October 9, 2009 Posted October 9, 2009 Jeszcze o jednym pomyślałam - rozdzielenie tych suk to dla nich taki sam wyrok śmierci, jak zostawienie ich tam gdzie są - przynajmniej w dwupaku są szczęśliwe i między nimi jest taka więź, że trzeba mieć świadomość, że to tandem i pomagamy albo obu albo żadnej.ponad to uważam, że mój pomysł z chwilowym przetrzymaniem suk na jakiejś działce w altance czy budzie jest całkiem niezły w porównaniu z rozdzieleniem ich i twierdzę, że to są psy podwórzowe, które świetnie sobie w budzie dadzą radę, a w mieszkaniu to już niekoniecznie sobie poradzą psychicznie. Starsza suka wygląda gorzej, ale to nie jest bardzo stary pies, tylko zagłodzony i chory. I mam wrażenie, że starsza niedosłyszy - może na skutek choroby uszu. Przemyślcie jeszcze raz sprawę działkowania - może ktoś ma działkę i udostępni? Bo to lepsze rozwiązanie na choćby kilka tygodni niż rozdzielanie suk i ładowanie ich do bloku - to moje zdanie a wiem, co mówię. Ponieważ nie mogę spędzić całego dnia przed komputerem, to proszę o kontaktowanie się ze mną telefonicznie i znikam z sieci. Długo jeszcze wczoraj walczyłyście z tą chłodnicą? Pozdrawiam. Quote
emilia2280 Posted October 9, 2009 Posted October 9, 2009 [quote name='Basia1244']Asia, Gosia jakie decyzje? Mam się na jutro szykować na poszukiwania? Bo sądzę, że rano to one powinny jeszcze tam siedzieć . Samochód będę miała do dyspozycji. Gdzie siedziec? To znaczy ze byly widziane gdzies? Nic o tym nie jest napisane. Dziura informacyjna. Suk nie bylo a teraz jedziecie odlawiac. Napiszcie gdzie byly i jak je znalazlyscie. Quote
demi Posted October 9, 2009 Posted October 9, 2009 A kto nam taką działkę z altanką użyczy? A kto powiedział, ze chcemy je do bloku ładować? Obie na podwórko, z tym, że niestety oddzielnie. Wątpie, zebyśmy znaleźli im takie cudowne miejsce na dłuższy czas. Ja do poniedziałku mogę tylko wieczorami, we wt w dzień, ale do wtorku to one nie wiem juz gdzie będą... Sunie były koło wysypiska śmieci na maślicach, Basia z koleżanką na spacerze je wyczaiły. Quote
Basia1244 Posted October 9, 2009 Posted October 9, 2009 Wiem, że ciężko znaleźć miejsce dla tych suń - sama przed chwilą pytałam o działkę i inne tego typu i nic nie znalazłam, ale szukać trzeba. No i najpierw to trzeba je złapać. Jak je zobaczysz na własne oczy to zrozumiesz, że one po rozdzieleniu zdechną -to są suki uzależnione psychicznie jedna od drugiej w stu procentach. Im zależy najbardziej na tym by być razem. Ale decyzja należy do was. Dzisiaj nie udało mi się ich wypatrzeć ponownie, byłam rano od 10 do 12. Teraz pojadę około 17 znowu i jeśli nic z tego nie wyjdzie, to wstępnie jestem umówiona na jutro w południe z Gosią. one są wędrujące i dlatego trzeba zataczać coraz szersze kręgi,żeby na nie trafić - w końcu wczoraj to był naprawdę gigantyczny zbieg okoliczności - a może jakieś ichnie przeznaczenie. Quote
Basia1244 Posted October 9, 2009 Posted October 9, 2009 Demi, a o której to jest wieczorami? Bo jak o 17 to może dzisiaj pojedziesz ze mną? Quote
Basia1244 Posted October 9, 2009 Posted October 9, 2009 Nałaziłam się jak głupia, chyba dziś z 30 kilometrów przeszłam kręcąc się po tych Maślicach. Popołudniu było dużo ludzi z psami (jakiś wysyp weekendowy - ludzie łapią ostatnie chwile ciepełka) i wszystkich zaczepiałam i pytałam o suńki, ale oczywiście nikt ich nie widział. Wniosek: panienki poszły sobie już dalej i albo trzeba czekac aż zawrócą w swej wycieczce, co pewnie szybko nie nastąpi, albo szukać ich na Praczach i dalej na zachód. Chwilowo jestem tak zmęczona, że nie chce mi się myśleć. Quote
Poker Posted October 9, 2009 Posted October 9, 2009 albo jednak należą do kogoś i je zwinął.Mało to zaniedbanych psów, ktore mają "właścicieli"? Quote
gosikf & dogs Posted October 10, 2009 Author Posted October 10, 2009 Tyle, że suki były wcześniej tak jakby na Kozanowie, jak zniknęły pomyślałam dokładnie tak jak piszesz Poker. Jak zostały zauważone na Maślicach zmieniłam tok myślenia. One są już dalej. Dziś przyznaję, że odmówiłam poszukiwań, bo nie wiem czemu to ma służyć... Ja nie chcę tych suk rozdzielać, nie mam serca nawet, być może trzeba je zobaczyć. Ja widziałam, nawet jadły mi z ręki, Basia też widziała i obie uważamy, że NIE MOŻNA ich rozdzielać. Wczoraj napisałam demi, że wolę żeby razem tam zdechły niż je rozdzielać. Nie wiem co gorsze, i nie wiem gdzie tu mniejsze zło. Być może jednak uda się znaleźć kogoś kto udostępni kawałek podwórka lub działki? Wtedy do poszukiwań można wrócić, oczywiście nie ma gwarancji, że będą wtedy całe i zdrowe, ale na dzień dzisiejszy co miałybyśmy zrobić z nimi? Kiedy już stanęłybyśmy z psami na smyczach to co dalej? Bo jak na razie nie ma innej możliwości jak tylko rozdzielenie ich. Dlatego też upieram się żeby ich nie łapać. To, że są od siebie uzależnione psychicznie najlepiej opisuje całość, po prostu nie trzeba rozumieć psiej mowy żeby wiedzieć co one by wolały. One wolą siebie. Quote
Basia1244 Posted October 10, 2009 Posted October 10, 2009 [FONT=Arial Black]No ja się pod tym podpisuję obiema łapkami. [/FONT] Dziś dzwonił do mnie jeden pan, którego wczoraj zaczepiłam i mówił, że sunie są, ale rzeczywiście jakieś 3 kilometry na zachód od miejsca wczorajszych poszukiwań - pan też spaceruje z psem i wczoraj dałam mu swój nr telefonu (nie jemu jednemu zresztą). Było niestety już po 18 i ciemno się zaczynało robić, więc nie pojechałam tam. (tzn. byłam ze swoim psem na spacerze na Maślicach od 12 do 13.30 ale wówczas ich nie widziałam.) Ja i tak jeżdżę w tamte okolice prawie codziennie z psem na spacer i od piątku wożę ze sobą żarcie i dwie zapasowe obroże i smycze , więc jak je spotkam, to może uda się je złapać, a przynajmniej nakarmić. A jak je złapię, to się wówczas zacznę martwić. Quote
demi Posted October 10, 2009 Posted October 10, 2009 wieczorem Basiu, to dla mnie lekką ręką 20... Eh... Ja też się podpisuję pod tym co Gosia napisała. Ale tez wiem, ze one razem na pstryknięcie naszymi palcami nie zdechną, tylko najpierw "stara", a czarnej dopiero z żalu serduszko peknie :-( ja myślę, ze nie ma co gadać czy razem czy osobno, trzeba je najpierw dorwać... Co też już chyba graniczy z cudem, czemu wszędzie jesteśmy za późno?:shake: Quote
Basia1244 Posted October 11, 2009 Posted October 11, 2009 Przede wszystkim jesteśmy za późno, bo nikt się nie spodziewał, że one tyle kilometrów robią w tej swojej tułaczce - psy raczej kręcą się po małym terenie, a one wędrują - taki jest ich sposób na życie i na bank w tej tułaczce już się wyszkoliły. Teraz to ja jestem przygotowana na spotkanie z nimi, ale wówczas nawet smaczków - nagródek nie miałam, bo nasze psiury już nie oczekują takich kąsków. I teraz noszę plecak wypchany żarłem i mam większe szanse na przypięcie im obroży i smyczy. bo dogonić to ich się nie da. Może się nam jeszcze uda przed zimą im pomóc. Quote
demi Posted October 11, 2009 Posted October 11, 2009 Basia1244 napisał(a):Przede wszystkim jesteśmy za późno, bo nikt się nie spodziewał, że one tyle kilometrów robią w tej swojej tułaczce - psy raczej kręcą się po małym terenie, a one wędrują - taki jest ich sposób na życie i na bank w tej tułaczce już się wyszkoliły. Teraz to ja jestem przygotowana na spotkanie z nimi, ale wówczas nawet smaczków - nagródek nie miałam, bo nasze psiury już nie oczekują takich kąsków. I teraz noszę plecak wypchany żarłem i mam większe szanse na przypięcie im obroży i smyczy. bo dogonić to ich się nie da. Może się nam jeszcze uda przed zimą im pomóc. Super Basiu, że tam z psami spacerujesz! Zawsze to jakaś szansa... A dziś pada, tragedia:shake: Quote
emilia2280 Posted October 11, 2009 Posted October 11, 2009 Basiu, pisalas ze ostatni raz je widzialas 30km dalej od poprzedniego miesjca. suki przemieszczajá sié szybko widac. zeby nie zedrzec stóp Twoich i miec wiékszá szansé na ich odnalezienie, moze podjechalabys samochodem te 30km i stamtád zaczéla poszukiwania w kierunku ich wédrówki? Quote
Basia1244 Posted October 11, 2009 Posted October 11, 2009 nie 30 km dalej tylko jakieś 7 km od Kozanowa na zachód wzdłuż rzeki, a 30 kilometrów to ja łaziłam kręcąc sie po tej okolicy - obszar w kwadracie jakieś 3 na 2 km. Quote
Basia1244 Posted October 11, 2009 Posted October 11, 2009 No i ja oczywiście od domu na te Maślice jadę właśnie samochodem (drogą od chałupy wychodzi mi 8 km). Quote
emilia2280 Posted October 11, 2009 Posted October 11, 2009 Basia1244 napisał(a):nie 30 km dalej tylko jakieś 7 km od Kozanowa na zachód wzdłuż rzeki, a 30 kilometrów to ja łaziłam kręcąc sie po tej okolicy - obszar w kwadracie jakieś 3 na 2 km. boshh, to masz kondycjé. podziwiam. ja tyle w rok nie zrobié :diabloti: wjechalabym samochodem na 1-sze piétro domu jakby dalo radé :lol: no nic. czekam, ze uda sié przed zimá. wierzé, ze robicie co sié da w tych okolicznosciach. Quote
gosikf & dogs Posted October 11, 2009 Author Posted October 11, 2009 Basiu, czy jutro jedziesz? Nawet je nakarmić to już dobrze jak dla mnie, zawsze będą miały co spalać w tej swojej wędrówce. Quote
Basia1244 Posted October 12, 2009 Posted October 12, 2009 Jadę. Dziś będziemy łazić we dwie z Dominiką - i w dwa psy, więc może... a nóż. I tak do piątku. Jak coś się wydarzy to napiszę. Quote
Basia1244 Posted October 13, 2009 Posted October 13, 2009 Psiuniek nie ma :( a zrobiło się zimno i mokro a one takie głodne i biedne :( strasznie mi ich żal - a najbardziej dlatego, że tak potrafią się zgrać i zaprzyjaźnić. Im powinno się dać szansę i pomóc :( Szkoda, że nie udało się do tej pory ich zgarnąć z tej wędrówki. Jutro i pojutrze ma być paskudna pogoda, więc nie będę z psem spacerować, a dziś łaziłyśmy dość długo i nie spotkałyśmy psic. Szkoda. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.