an1a Posted October 4, 2009 Posted October 4, 2009 Kupcie jej fizjoloficzny, jest chyba najbardziej komfortowy i wytrzymały. Swojego psa zawsze hamuję słowem "nie" i odwracam uwagę. Quote
OniISucz Posted October 5, 2009 Author Posted October 5, 2009 Ha Wczoraj nastąpił jakiś przełom, honey została sama na kilka godzin ,po moim i córki powrocie sunia oszalała na nasz widok ,pieszczotom nie było końca .Psina dostała takiego humoru że bawiła się nawet jedzeniem a na wieczornym spacerze postanowiła pocwiartować na kawałki kawał badyla dwa razy większego niż ona sama :)Teraz stanęło na tym że poobserwujemy sunie w jej nowym stanie ,bo może okazać się że pomoc szkoleniowca nie będzie potrzebna wcale ,prznajmniej na obecną chwilę .Będziemy teraz pracować nad agresją do innych czworonożnych i zobaczymy jaki będzie efekt.Sprawdzimy też jak będzie kiedy honey przestanie już przyjmować leki które dostaje już 3 dobę i generalnie to one mogą powodować polepszenie się nastroju.Nadal szukam chętnych ,bardziej doświadczonych ze spokojnym socjalnym psem do wspólnego spaceru i nauki :)Może ktoś mi podpowie gdzie napisać odpowiedni post ,żeby zobaczyło go więcej ludzi ?? Quote
pawel_wrl Posted October 6, 2009 Posted October 6, 2009 Witam, dziewczyny już wszystko mi opowiedziały, myślę, że coś poradzimy. Z wypowiedzi moje pierwsze wnioski: - nic nie stanie się od razu, pies jakiś czas może być wycofany i minie trochę czasu zanim przyzwyczai się, a wierzcie mi, że amstaffy nie tylko przywiązują się do swoich ludzi, ale są związane z miejscem, dlatego dla suni wszystko musi nabrać odpowiedniego zapachu - od poczatku z kanap, foteli powinna być "wypraszana", w pierwszych 2 tygodniach mozna zostawiać delikatną obrożę i za nia psa sprowdzać, ale nie pod kanapę i niech idzie, gdzie chce, tylko zaprowadzić do posłania, w jego roli sprawdza się doskonale duża posłana poduszka owinięta dodatkowo kocem - z umiarem przewodnik psa powinien siadać na posłaniu obok suni pogłaskać (około minuty), powiedzieć coś miłego i odejść (sunia zrozumie to jako - przebywanie w kojcu jest pozytyne + mi nie wolno na kanapę, ale mój pan może siedzieć wszędzie) - metody kontrastowe w modelowaniu zachowań (przykład z kanapą jak powyżej) są chyba tutaj najbardziej odpowiednie, póki sunia adoptuje się do nowej rodziny ton musi być stanowczy, tak żeby pies rozumiał, że robi źle a jednocześnie nie czuł strachu ( w przypadku Waszej suni agresja może być następstwem strachu i jest to jej negatywna odmiana, nazywa się to agresją pozorną). Dobrą postawą jest coś, co nawet działa u człowieka - obojetność. 1. karcimy, a za 2 minuty głaszczemy pieska - źle! 2. karcimy, ignorujemy psa (pies musi poczuć chęć do pozyskania akceptacji zachowaniem pozytywnym), tutaj moga nastapić różne reakcje, może pójść sobie do kojca, zająć się jakąś zabawką albo po chwili starać zrobić się coś, co będzie pozytywne - oczywiście, wszystko o czym mówię robimy łagodnie i spokojnie, niekoniecznie w rzeczywistości przyjdzie to łatwo, ale warto pamietać zasade akcja - reakcja, żeby pies ładnie wszystko łapał. p.s. jeżeli sunię kaganiec stresuje, warto kupić szeroką obrożę i krótka smycz spacerową. Przez pierwsze tygodnie i tak nie wolno puścić jej luzem. Na takim zestawie mozna już szlifować zachowanie podczas spacerów, a psiak będzie koncetrował się na tworzeniu więzi z człowiekiem, a nie rozmyślanium jak pozbyć się tego g....a z pyszczka :) To na początek, cierpliwość - to jest ważne i każdemu niekiedy jej brak, ale bycie przewodnikiem psa to także nauka samego siebie. Pozdrawiam - Pawel. Quote
Martens Posted October 6, 2009 Posted October 6, 2009 pawel_wrl napisał(a):w pierwszych 2 tygodniach mozna zostawiać delikatną obrożę i za nia psa sprowdzać Z tym byłabym ostrożna, bo zdarzają się w takiej sytuacji ugryzienia - lepiej najpierw przypiąć smycz i dopiero sprowadzić psa. Chwyt za obrożę jest dość ryzykowny, szyja to bardzo "strategiczne" miejsce i pociągnięcie za obrożę w takim konfliktowym momencie może wywołać atak, agresję obronną. Quote
pawel_wrl Posted October 6, 2009 Posted October 6, 2009 Dam Ci pewien przykład: pies wchodzi na kanapę w Twojej obecności, dajesz komendę: zejdź, na dół itp., która zostaje zignorowana. W tym momencie idziesz po smycz, zapinasz, jakoś ściągasz psa na dół. Trwa to ponad minutę. W tym momencie przegrałaś pierwsze psychologiczne starcie z psem. Po niewykonanej komendzie masz do 5 sekund na reakcję, czyli bodźca, który spowoduje odpowiednie zachowanie. Do sprawy trzeba odpowiednio podejść, to człowiek ma być przewodnikiem i musi być pewien swoich decyzji. Co do karku psa masz rację, to ważne miejsce na jego ciele. Podczas ustalania hierarchii czasami obywa się bez zebów i zwycięzca kładzie głowę na karku słabszego. Ten gest oznacza dominację i to przekłada się również na życie psa w rodzinie. Przypominam jednak, że to własciciel musi dominować, nigdy odwrotnie. Dlatego w przypadku silnych, inteligentnych psów bardzo wazna jest zasada akcja-reakcja. Prosty przykład, jak zrobić to delikatnie: położyć się na kanapie, wziąć książkę lub oglądać TV, blisko kanapy położyć koc. Często pies chcąc być blisko swojego przewodnika połozy się na tym kocu, wtedy warto go od czasu do czasu pogłaskac, pochwalić. Gdyby próbował wejść na kanapę, delikatnie go odpychamy i pokazujemy na koc. Gdy tam wróci chwalimy jakimś przysmakiem. Pies powoli musi załapać, że koc to bezpieczny azyl, miejsce pozytywne. Quote
OniISucz Posted October 6, 2009 Author Posted October 6, 2009 Z wchodzeniem na łóżko akurat nie mam problemu ,ale rozumiem o co w tym chodzi :) W przypadku hannki problemem jest to że nie słucha mojej żony ,broni domu a zwłaszcza pokoju mojej córki przed naszymi gośćmi .Ma to zwłaszcza miejsce kiedy ktoś jest u nas pierwszy raz .Problemem jest też agresja skierowana do innych czworonożnych .W naszym stadku hierarchia wygląda tak ja hannka żona córka .Bardzo zależy mi na wzmocnieniu pozycji córki i żony .Rozmawiałem dziś przez tel z behawiorystką P.Janeczek ,jesteśmy umówieni na piątek wizyta kosztuje 250 zł i zaczynam mieć wątpliwości czy jest aż tak potrzebna i czy jej nie odwołać .Jest to jednak sporo kasy której teraz nie mam za wiele .Nie znalazłem też za wiele informacji na temat tej pani . Quote
prittstick Posted October 6, 2009 Posted October 6, 2009 To ta Pani co szkoliła psy w programie na tvn czy tvp? Jesli tak, to mnie osobiscie nie podobało sie to co robiła, a 250zł to jakas kosmiczna cena jak za jedna lekcje... nie wierze, ze we Wrocławiu nie ma dobrych szkoleniowców (jakos mam mieszane uczucia co do behawiorystów). Moze załóz temat w odpowiednim dziale, albo po prostu temat "szukam szkoleniowca z Wroclawia", mozesz napisac pw do Berek lub Puli, to takie osoby ktore mi przychodza do głowy na szybko, a które się raczej bedą orientowac kto, gdzie jest dobry;) Quote
pawel_wrl Posted October 6, 2009 Posted October 6, 2009 250 zł to bardzo dużo, myślę, że za 500 zl można znaleźć jakieś szkolenie typu "basic", które obejmie kilka lekcji. Co do Twojej rodziny.. z psem tak juz jest, że przewodnik jest zawsze jeden, ale można lekko pozacierać niektóre granice. Taki pierwszy kroczek to sterylizacja, wraz z hormonami po kilku miesiącach u wielu psiaków znika chęć dominacji, poza tym łatwiej kontrolować wtedy zachowanie takiego zwierzaka. Jeżeli chodzi o żonę, musi tak samo pracować z psem, jak Ty. To nazywa się tworzenie więzi i jakiegoś układu sił. Nie muszę przypominac, że w komendach musicie być jednomyślni. Żona musi być stanowcza i pewnie zachowywać się wobec psa. Przykład: pies skacze na zonę, przy powrocie do domu. Radość psiaka jest super, ale niekiedy jej forma jest zbyt upierdliwa, a tego nie chcemy. Cel - pies ma witać "z ziemi", a właściciel głaszcze go po głowie. Jeżeli zaczyna skakać "sprowadzamy" na dół wydając komendę "nie skacz" i jednocześnie wymuszając ruch delikatnie przydeptując tylną łapę. Jak piesek będzie witał już bez uciążliwych podskoków, zostaje pogłaskany po głowie i pochwalony. Prosta i skuteczna metoda, która uczy porządku. Oczywiście był to przykład, bo każdy pies zachwuje się inaczej. Jeżeli chodzi o córkę, musicie cały czas pilnowac jej zabaw z psiakiem i w jej przypadku myślę, że zabawa to dobra metoda, żeby piesek np. dał jej łapę itp. od czegos trzeba zacząć. Quote
Martens Posted October 6, 2009 Posted October 6, 2009 pawel_wrl napisał(a):Dam Ci pewien przykład: pies wchodzi na kanapę w Twojej obecności, dajesz komendę: zejdź, na dół itp., która zostaje zignorowana. W tym momencie idziesz po smycz, zapinasz, jakoś ściągasz psa na dół. Trwa to ponad minutę. W tym momencie przegrałaś pierwsze psychologiczne starcie z psem. Po niewykonanej komendzie masz do 5 sekund na reakcję, czyli bodźca, który spowoduje odpowiednie zachowanie. Do sprawy trzeba odpowiednio podejść, to człowiek ma być przewodnikiem i musi być pewien swoich decyzji. Tylko że konfrontacja fizyczna z psem i jego zębami wyrządzi o wiele więcej szkód w relacjach z psem (albo i na ciele właściciela) niż ta jednorazowa psychologiczna przegrana. Zależy jeszcze czy pies zareaguje agresją w geście dominacji czy czysto obronnym, ze strachu. W tym drugim przypadku pies wcale nie ma na celu wygranej z właścicielem tylko najzwyklejszą w świecie obronę własną - a taką będzie prezentować w owej sytuacji większość psów po przejściach. Kiedy pracujemy z psem problemowym można mieć smycz zawsze przy sobie, w kieszeni, na szyi - wtedy można użyć jej błyskawicznie, albo nawet zapiąć ją przed wydaniem komendy. Zwracam na to wszystko uwagę, bo sama widziałam sytuację, w której suka po przejściach (akurat nie ast, ale też charakterna rasa) po zignorowaniu komendy została ściągnięta z kanapy za obrożę - dotkliwie nowego właściciela ugryzła, mimo że wcześniej nie przejawiała żadnych oznak agresji. Zawsze konfrontując się fizycznie z psem, trzeba brac pod uwagę co zrobimy, jeśli pies jednak odwinie się zębami - wtedy dopiero będzie konsternacja i psychologiczna przegrana na całej linii; chyba że ktoś jest na tyle odważny (głupi?) by ruszać z pięściami na broniącego się zębami amstaffa. Quote
***kas Posted October 6, 2009 Posted October 6, 2009 [quote name='pawel_wrl']250 zł to bardzo dużo, myślę, że za 500 zl można znaleźć jakieś szkolenie typu "basic", które obejmie kilka lekcji. Co do Twojej rodziny.. z psem tak juz jest, że przewodnik jest zawsze jeden, ale można lekko pozacierać niektóre granice. Taki pierwszy kroczek to sterylizacja, wraz z hormonami po kilku miesiącach u wielu psiaków znika chęć dominacji, poza tym łatwiej kontrolować wtedy zachowanie takiego zwierzaka. Jeżeli chodzi o żonę, musi tak samo pracować z psem, jak Ty. To nazywa się tworzenie więzi i jakiegoś układu sił. Nie muszę przypominac, że w komendach musicie być jednomyślni. Żona musi być stanowcza i pewnie zachowywać się wobec psa. Przykład: pies skacze na zonę, przy powrocie do domu. Radość psiaka jest super, ale niekiedy jej forma jest zbyt upierdliwa, a tego nie chcemy. Cel - pies ma witać "z ziemi", a właściciel głaszcze go po głowie. Jeżeli zaczyna skakać "sprowadzamy" na dół wydając komendę "nie skacz" i jednocześnie wymuszając ruch delikatnie przydeptując tylną łapę. Jak piesek będzie witał już bez uciążliwych podskoków, zostaje pogłaskany po głowie i pochwalony. Prosta i skuteczna metoda, która uczy porządku. Oczywiście był to przykład, bo każdy pies zachwuje się inaczej. Jeżeli chodzi o córkę, musicie cały czas pilnowac jej zabaw z psiakiem i w jej przypadku myślę, że zabawa to dobra metoda, żeby piesek np. dał jej łapę itp. od czegos trzeba zacząć. wybaczcie, że wylecę jak filip z konopii, ale hmmm nie umiem sobie tego nawet wyobrazić...jak to zrobić, tak już pomijając celowość deptania po tej łapie...Ja bym chyba nawet nie trafiła w ta lapę. No i zasadnicze pytanie. Po co deptac, nawet delikatnie psa? Ja nie pojmuje...:niewiem: Quote
an1a Posted October 6, 2009 Posted October 6, 2009 pawel_wrl stosujesz dosyć stare i.. dziwne metody. Nie widzę sensu w zabranianiu pochwały po korekcie zachowania. "Wybicie" psa ze skarcenia pochwałą za dobre zachowanie jest bardzo pożądane. Karcisz - wymagasz dobrej reakcji - nagradzasz. Po co pies ma iść na posłanie "przemyśleć" swoją winę? Przecież to nie dziecko, do którego później podejdziesz z pytaniem, czy przemyślało sprawę i czy przeprasza. Są psy uznające jedną osobę za przewodnika i są psy rodzinne, które bez problemu wykonują polecenia innych domowników bez faworyzowania jednej osoby. Wyrzuć lepiej książki o Teorii Dominacji, bo wygląda to tak, jakby pies miał kombinować nocami jak opanować świat. Posłuszeństwo można wypracować na komendzie "nie" i poleceniu zastępczym, za które pies jest nagradzany, bez bajecznego przydeptywania łapy po prostu zrobić "mur" z krokiem do przodu i wydać polecenie "siad". Zdecydowanie najpierw trzeba nauczyć reagowania na polecenia głosowe i znaczenia komend, zamiast wymuszać w dziwny sposób na zasadzie "ja jestem pan, a ty byle co". Quote
pawel_wrl Posted October 7, 2009 Posted October 7, 2009 an1a napisał(a):pawel_wrl stosujesz dosyć stare i.. dziwne metody. Nie widzę sensu w zabranianiu pochwały po korekcie zachowania. "Wybicie" psa ze skarcenia pochwałą za dobre zachowanie jest bardzo pożądane. Karcisz - wymagasz dobrej reakcji - nagradzasz. Po co pies ma iść na posłanie "przemyśleć" swoją winę? Przecież to nie dziecko, do którego później podejdziesz z pytaniem, czy przemyślało sprawę i czy przeprasza. Są psy uznające jedną osobę za przewodnika i są psy rodzinne, które bez problemu wykonują polecenia innych domowników bez faworyzowania jednej osoby. Wyrzuć lepiej książki o Teorii Dominacji, bo wygląda to tak, jakby pies miał kombinować nocami jak opanować świat. Posłuszeństwo można wypracować na komendzie "nie" i poleceniu zastępczym, za które pies jest nagradzany, bez bajecznego przydeptywania łapy po prostu zrobić "mur" z krokiem do przodu i wydać polecenie "siad". Zdecydowanie najpierw trzeba nauczyć reagowania na polecenia głosowe i znaczenia komend, zamiast wymuszać w dziwny sposób na zasadzie "ja jestem pan, a ty byle co". Źle wszystko rozumiesz i nie czytasz dokładnie. Nie potrzebuję książek o jakichś teoriach, natomiast skupiam się na obserwacji. W razie niejasności pytam znajomego szkoleniowca, który ma duże doświadczenie w prowadzeniu psów ras obronnych. W moich wypowiedziach podkreślam, że jest to przykład, a do każdego psa podchodzimy indywidualnie, a zazwyczaj każdy właściciel ma swoje metody. Nigdzie nie napisałem, że pies ma przemyśleć coś na posłaniu, (wiem chyba, który fragment) chodziło mi o to, że pies może zachować się w odpowiedzi różnie, natomiast podkreślam, że trzeba szybko reagować na zachowania dobre i złe (akcja-reakcja). Pewien przykład: pies został przyłapany na niszczeniu np. kapcia, przedmiot odbieramy, karcimy. Pochwalenie go chwilę później nie ma sensu, tutaj obojetność jest najlepsza. Trzeba zachowanie dostosować do sytuacji. dalej - pies nie rozumie znaczenia słów, ale ton i dźwięk człowieka kojarzy z odpowiednim zachowaniem, tą jego zdolność trzeba wykorzystać np. w szkoleniu w formie zabawy. Amstaffy lubią pracować, ale bywają uparte. Pieska nie zamęczamy nauka czegoś pół dnia, tylko stopniowo, po 10-15 minut różnych ćwiczeń. "wymuszać w dziwny sposób na zasadzie "ja jestem pan, a ty byle co" - to już dziwna wypowiedź, pomyśl czasami i jeszcze raz proszę, czytaj dokładnie, jak są niejasności pytaj. Grunt to nawiązać dobre relacje ze swoim podopiecznym, a najlepsze metody są po prostu te skuteczne wobec konkretnego psa. p.s. Martens: smycz przed komendą jest niezłą opcją ;) Quote
ania z poznania Posted October 7, 2009 Posted October 7, 2009 O, muszę się wtrącić- pawel wrl nie jest tutaj z przypadku, jakimś głoszącym "stare i dziwne teorie" wynalazkiem, tylko kimś kto ma doświadczenie z astkami, kto mając sunię adoptował psa po przejściach, trudnego, z problemami i nie tylko ustawił relacje poprawnie ale tak, że psy się kochają, słuchają go i są szczęśliwymi, zrównoważonymi, zakochanymi w nim psami. Przy okazji- został zaaprobowany przez nas i przez szkoleniowca u którego był Hektor. Quote
ania z poznania Posted October 7, 2009 Posted October 7, 2009 http://images42.fotosik.pl/122/ead6e69aa80c17a3med.jpg No a to odnośnie rzekomego traktowania psa jak "byle co" przez Pawła- życzyłabym sobie, żeby wszystkie nasze psy były tak "byle jak" traktowane. Quote
an1a Posted October 7, 2009 Posted October 7, 2009 ania_z _poznania wybacz, ale rozmawiamy o metodach szkoleniowych, a nie jedziemy po sobie. pawel_wrl po prostu nie pojmuję stosowania metod utrudniających życie, np. szukanie odpowiedniej łapy do przydeptania przy rozentuzjazmowanym psie i traktowanie każdego czworonoga jako rządnego dominacji w stadzie. Dlatego odniosłam się do różnych charakterów psów, bo metody, które podajesz są dla psa, który się "stawia". Suki nie widziałeś, nie wiesz jak reaguje, czasem jest to mała różnica, która wywołuje reakcję odwrotną do oczekiwanej. Psa, który niszczy - karcimy, ale zaraz możemy dać mu jego zabawkę, którą się zajmie. Bez niepotrzebnego przetrzymywania po skarceniu. Wtedy wie, że czegoś się nie gryzie, ale można np. swoją zabawkę. Quote
pawel_wrl Posted October 7, 2009 Posted October 7, 2009 W weekend - mam nadzieję - zobaczę sunię, będę miał okazję poobserwować, poznać jej rodzinę. Dzisiaj już nie chce mi się nic komentować. Dla jednych pewne rzeczy mają sens, dla innych są abstrakcją i nic tego nie zmieni. Ja wychodzę z założenia, że lepiej chorobie zapobiegać, niż później z niej leczyć. Pozdrawiam. Quote
dii Posted October 13, 2009 Posted October 13, 2009 OniISucz jak postępy z adaptacją suni ? ( doszło do spotania z pawel_wrl ? ) Quote
OniISucz Posted October 13, 2009 Author Posted October 13, 2009 dii Niestety jeszcze sie nie widzieliśmy ,mam nadzieje że teraz w niedzielę ,ostatni week byłem w pracy od rana do nocy więc nie było mozliwości.Z sunią lepiej ważne że odzyskuje humor i pewnośc siebie ,a jednocześnie nie"swiruje".Zrezygnowaliśmy z wizyty dr Janeczek ,uznaliśmy że nie ma aż takiego problemu z Honey.Z niecierpliwością czekam na niedzielę i spotkanie z Pawłem :):):)Za to moja żona trafiła ostatnio przypadkkiem do parku wschodniego w czasie kiedy dogomaniacy urządzili sobie tam spacerek ze swoimi pupilami ,ale sunia nie miała ochoty na przyjaźń -biegał tam wielki czarny psiak .Generalnie wszystko jest na dobrej drodze -sucz jest po prostu cudowna :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu:aczkolwiek jeszcze spro pracy przed nami . Quote
ania z poznania Posted October 13, 2009 Posted October 13, 2009 Najważniejsze, że jest poprawa, to już krok do przodu! Myślę, że z Waszym nastawieniem i miłością do Honey dacie radę. Z tego co rozmawiałam z poprzednią właścicielką Honey to ona nie atakuje psów, ale na przyjaźnie też nie ma ochoty :razz:. Quote
dii Posted October 13, 2009 Posted October 13, 2009 OniISucz , cieszę się i czekam na obiecane zdjęcia :loveu: Co do agresji do innych psów proponowałabym na początku spotkania na spacerach z ludźmi, którzy mają psy całkowicie nieagresywne, nie reagujące na zaczepki naszego agresora . Mój widząc , że jego agresja nic nie daje i nie ma się czego bać ani przed czym nas bronić, to z czasem zrezygnował z niej a nawet z tymi psami się zaprzyjaźnił a ciekawe jest to , że bardzo się łasi do ich właścicieli :p ale resztę niestety nadal lepiej omijać :diabloti: pozdrawiam serdecznie całą Twoją "gromadkę" :loveu: d. Quote
ania z poznania Posted October 13, 2009 Posted October 13, 2009 [quote name='dii']OniISucz , cieszę się i czekam na obiecane zdjęcia No właśnie- czekamy na zdjęcia, duuuużo zdjęć :loveu:! Quote
OniISucz Posted October 14, 2009 Author Posted October 14, 2009 Hej Wczoraj znalazłem kabel od aparatu ,dziś po powrocie z pracy coś wrzucę :):):):cool3: Quote
pawel_wrl Posted October 14, 2009 Posted October 14, 2009 [quote name='ania z poznania']No właśnie- czekamy na zdjęcia, duuuużo zdjęć :loveu:! Skąd ja to znam :razz: Jak ciotki mają wątek w obserwowanych, to będą maltretowac o fotki :diabloti: Quote
***kas Posted October 14, 2009 Posted October 14, 2009 pawel_wrl napisał(a):Skąd ja to znam :razz: Jak ciotki mają wątek w obserwowanych, to będą maltretowac o fotki :diabloti: Toż i nic dziwnego, bo jak się widzi psa po przejściach, grzejącego doopkę w bezpiecznym domku, to miód na serce spływa i nowe siły w człowieka wstępują, co by innym bidakom pomagać :loveu:;) Quote
ania z poznania Posted October 14, 2009 Posted October 14, 2009 pawel_wrl napisał(a):Skąd ja to znam :razz: Jak ciotki mają wątek w obserwowanych, to będą maltretowac o fotki :diabloti: My :crazyeye::evil_lol:???/ Przecież my tylko grzecznie prosimy, przynajmniej na początku :evil_lol::diabloti: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.