Jump to content
Dogomania

Pies agresywny do (wszystkich!) psów - jest odrobinę lepiej.


Recommended Posts

Posted

zacznij od szkolenia dobry treser to po części też behawiorysta tylko za mniejszą kasę i na dłużej jak nie pomoże szkolenie wtedy do behawiorysty . zakładam że jeśli szkoleniowiec weźmie kasę za ułożenie Ciebie i męża a nie za ułożenie psa - to wystarczy już problemów nie będzie . pozdrawiam

  • Replies 63
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

1) szkolenie, ale pozytywnymi metodami i równolegle, a nie po
2) modyfikacja behawioralna agresji do psów, zaczniemy od zachowania na smyczy, a potem zobaczymy w zalezności do wyników pkt. 2)
Napisz do mnie na gfir@gazeta.pl, podeślę Ci szczególowsze info.

  • 2 weeks later...
Posted

Wiem jak to jest bo od niedawna mam ten sam problem :(
Suka łagodna do wszystkich psów nagle zaczeła robic sie agresywna,ma kilka zaprzyjażnionych psiaków ale do reszty leci z zębami :(
jest jej obojetne czy to pies czy suka.Niestety musi chodzic na smyczy co nieniweluje problemu bo probuje dalej atakowac.
Jest to spory pies i ludzie ze swoimi psiakami sie jej boją :( (do ludzi jest łagodna!!!)
popadam w obłęd -zaczynam wychodzic o dziwnych porach i oczy mam dookoła głowy. :-?
wychodzimy z bloku ona już patrzy jak by tu cos upolowac-nie ma roznicy czy to pies wielkosci yorka czy owczarka!! :(
rece opadaja!! :(

Posted

Żyję, żyję... pracujemy pilnie... Dostałam wytyczne od MB i się stosuję. Troszkę się zmieniło, ja chudnę od latania z psem, co by się wybiegał, a on grubieje od ciestek wątrobowych.

Asica: jest dokładnie tak, jak piszesz - czasem ręce opadają... Mój mąż odmawia chodzenia z nami na spacery, bo ma dość nerwowego oglądania się na wszystkie strony :(

Są spacery, kiedy udaje mi się w miarę spokojnie spacerować, ale nie zawsze. Nikodem zaskoczony przez psa, który pojawia się np. zza bloku jest nie do utrzymania. Niestety duże osiedle to jest dla niego duża trauma i nie da się uniknąć spotkań z psami.

Kiedy idziemy i idzie pies daleko, to Niki reaguje na "patrz" i przysmaki. nawet czasem udaje się to w mniejszej odległości - jakies 10 m, ale tylko z małym psem.

Dużo zalezy też od mojej kondycji. Czasami spokojnie daję sobie radę z przebieganiem na drugą stronę jezdni, chowaniem się w krzaki, obszczekiwaniem. Czasem, kiedy np. jestem zmęczona albo źle się czuję, załamuję się i ma dość.

Ale generalnie chyba jest lepiej. Minimalnie, ale lepiej. Trzymam się jednych wytycznych i pracujemy.

Posted

Anielica gratuluje :) :)
u mnie niestety to nie pomaga!! :(
jak spuszczam suke ze smyczy i ona zobaczy psa,jest gotowa przebiec na drugą strone ulicy i rzucić sie :-? ,wiec ją trzymam i nie spuszczam i jest gorzej bo ona z tej flustracji ze izoluje ją od psow jeszcze bardziej jest agresywna :evil:
koło sie zamyka!!
niestety u mnie jest duzo psów wiec spacery sa poprostu męczarnią!!
poluje na wszystko,na gołebie,na koty, na liscie spadajace-przedtem tego nie robiła!!! :( suka już na klatce schodowej jak schodzimy na spacer warczy i az sie gotuje!!patrzy przez okno i az na palcach staje zeby tylko kogos przyuwazyć!! :(
nic nie pomaga,smakołyki,odwracanie uwagi,tłumaczenie prawie jak człowiekowi!! nic!! :( :(

Posted

Asica napisz do mnie na gfir@gazeta.pl

Dam Ci wskazówki jak postępowac, reszta to kwestia Twojej pracy. Stopniowa desencjalizacja oznacza stopniowe postepowanie. Nie ma magicznych kufrów i kubków. Na wszystko trzeba zapracować.

Posted

Mam taką prośbę, MB czy może anielica, czy możecie napisać na forum w jaki sposób pracujecie z psami? Myślę, że wielu osobom by sie przydały takie wskazówki ( nie ukrywam, że mi tez ;) ...)

Posted

ASICA napisał(a):
Anielica gratuluje :) :)
u mnie niestety to nie pomaga!! :(
jak spuszczam suke ze smyczy i ona zobaczy psa,jest gotowa przebiec na drugą strone ulicy i rzucić sie :-? ,wiec ją trzymam i nie spuszczam i jest gorzej bo ona z tej flustracji ze izoluje ją od psow jeszcze bardziej jest agresywna :evil:


A próbowałaś pracować na lince? To znaczy zakładasz sobie, że dopóki sytuacja się nie poprawi, będziesz wyprowadzać ją wyłącznie na 10-15 metrowej linie. Wtedy łatwiej zapanować nad nieposłuszeństwem psa, bo on po prostu nie może pójść sobie w długą i cześć.
Żeby mieć pewność, że pies jest wybiegany, możesz podczas jednego spaceru brać ją na rower. Natomiest drugi spacer wyłącznie na tej lince. Podczas takiego spaceru ćwiczcie przywołanie, także w obecności innych psów. No i nagradzać, nagradzać.
Wiem z obserwacji, że psy wyprowadzane na lince z czasem stają się zdecydowanie bardziej przewidywalne.
Dzięki lince, którą stosowałam przez jakiś czas (parę miesięcy) mój pies biegnie do psów gdy mu pozwolę. Jest to fajne, bo mogę zapobiegać nieprzyjemnym scysjom. No bo nawet jeśli mój pies zrobił się przyjazny do psów, tonie oznacza, że zachowa taki stoicki spokój przy psie, który go pierwszy zaatakuje.

Posted

Azir z linka nie probowałam :oops:
Rower niestety odpada-kiepsko jeżdze a zreszta idzie zima!!
suka wczoraj wieczorem przerwała robienie duzej doziej kupy bo na horyzoncie pojawił sie pies :evil:
dzisiaj bylo lepiej,niestety nagrody nie pomagaja ,ona zachowuje sie jak glucha-ma tylko jeden cel -upolować jakiegos pieska :( :( :evil:

Posted

ASICA, ale co się własciwie stało z sunią? :o Bo przecież jak ją przywiozłaś, to była łagodna??? Jak długo ją masz i kiedy zaczęły sie problemy?

Posted

Tak zgadza sie Asher sunia była łagodna i dalej jest łagodna ale tylko do ludzi i znajomych psów! :)
mam ją niecale 7 miesiecy i wielokrotnie pisałam maile do poprzedniej włascicielki w sprawe jej zachowania.
ona miała podobnie ,suka odstaszała wszystkie psy probujące podejsc do włascicielki !!
jak wychodzi z moim facetem to wszystko jest o.k a ze mną :(
suka była wychowywana przez kobiete i u mnie jest tak samo -jest bardzo za mną :wink:
mam wrazenie ze ona probuje mnie bronic albo jest zazdrosna o inne psy i nie chce zeby do mnie podchodziły!!
w momencie jak była u mnie w domku druga dożka na domku tymczasowym ,wielokrotnie dochodziło do psich awantur w momencie głaskania małej! :(
tak to sobie tłumacze-moze to zazdrośc!! :-?

Posted

a moze to nie z zazdrosci tylko czuje sie szefem i uwaza ze to ona moze decydowac o tym ktorego pieska mozesz poglaskac a ktorego nie, a to ty masz byc przewodnikiem i ty masz decydowac czy jakis obcy pies moze podejsc blizej czy nie. moze z twoim chlopakiem czuje sie pewniej?

Posted

Jak tak czytam wypowiedzi anielicy to jakbym swojego psiaka opisywała............. Niestety Brego ma juz pare ładnych latek i nie wiem co go wczesniej spotkało ale spacery to dla nas koszmar, zwłaszcza że do najmniejszych nie nalezy. Najgorsze że jest agresywny do wszystkich psów nawet suk i szczeniakow. Załozylismy kaganiec, to był troche spokojniejszy ale po kilku dniach sie skonczyło. Najgorsze ze wiem do czego jest zdolny :evil: bo raz wywinął sie ze smyczy i obrozy no i zdjął tym samym kaganiec. Mąz wrocił ze spaceru biały jak papier i bez psa............ :evil: Jak opowiadał co on z tym nieszczesnikiem wyprawiał.... i uwierzcie ze nie dał rady go od niego odciagnać. Na szczescie udało sie tamtemu uciec. Nie wiem jakby sie to skonczyło......... Jak tylko wyjdzie z klatki to az cały "chodzi" i drzy co by tu dopasc. Skonczyło sie na tym ze kazdy spacer odbywa sie w kagancu i niestety w kolcztce (potrafił wyciagnac leb ze skorzanej obrozy- cofał sie) Problem pojawil sie jakis czas temu ale myslalam ze sie to zmieni jak pies sie zaaklimatyzuje w nowym miejscu, niestety jest niewesoło :(

Posted

Frruzia to nie tak,ona jest bardzo uległa,posluszczna i całkowicie sie mi podporządkowuje! :)
Nie ma zadnych cech dominujących jesli chodzi o ludzi!!!
Wie na ktorym miejscu jest w chierarchi i nie robi nic zeby podwyzszyc swoja pozycje w domu!
czasami jest ok na spacerze a czasami jest strasznie-dodam tylko ze suka jest leczona sterydami,wprawdzie są to małe (podobno)dawki ale... :-?
ona wie ze zle robi reagujac agresja na inne psy,jak na nia krzykne(brzydka dziewczyna,niedobra gaja)reaguje prawidlowo na skarcenie!! :)

Posted

chodzilo mi o to ze pisalas ze gdy wychodzi z twoim chlopakiem to jest grzeczna moze ona uwaza ze powinna cie bronic? moze wyczowa ze on jest silniejszy? czasem ciezko dojsc co tak naprawde w tych psich lebkach sie dzieje :wink:

Posted

ASICA,
a może warto poprosić kogoś, kto się zna na rzeczy (behawioryste, szkoleniowca), żeby zobaczył Ciebie i psa. Skoro sunia jest spokojna przy swoim panu, to znaczy, że coś w Tobie, w Twoim zachowaniu karze jej się tak zachowywać... :hmmmm:

Posted

Chyba tak zrobie bo czasami to rece opadają :(
Gaja wie ze pan jest od niej silniejszy, choc czasami jak idziemy wszyscy razem to tez potrafibyć agresywna mimo ze ona ją trzyma!!
Pan tak rzadko z nia wychodzi ze podczas spaceru to ona szczesliwa jak nigdy i raczej na inne psy uwagi nie zwraca-widocznie pańcia spowszedniała :(
Ja jej do niczego swoim zachowaniem nie prowokuje(przynajmniej tak mi sie wydaje),kiedys rzucała sie na wszystkie amstafy(była tego uczona w poprzednim domu)teraz ma dwa znajome ktore lubi!!
ona jest strasznie rodzinna uwielbia ludzi,dzieci, podobno wychowywała sie z kotami czasami odnosze wrazenie ze była zle nastawiana do innych psów.
wydaje mi sie ze na poczatku sie tak nie zachowywała gdyż czuła sie niepewie,nie była z nowa rodzina jeszcze tak zwiazna emocjonalnie.
teraz chyba wychodzi z niej instynkt psa bojowego a takze nauka z poprzedniego domu!! :-?

  • 2 weeks later...
Posted

Witajcie,

Długo nie zaglądałam, bo pracy u mnie tyle, że nie wiem w co ręce włożyć. Robót mi się namnozyło i dopiero łapię oddech.

Z Nikodemem ćwiczę twardo, trzymam się zaleceń MB staram się jak mogę od nich nie odstępować. Efekty - moglyby być lepsze... niestety. Ja mam wrażenie, że wiele tu zalezy od, ja wiem... humoru Nikodema w danym dniu. raz jest lepiej, jest spokojniejszy, raz gorzej, bo podniecony... To, co piszecie dziewczyny o swoich psiakach, powtarza się i u mnie.

Sa dni, kiedy Nikodem wychodzi na dwór i już się trzęsie z podniecenia, szuka psów, warczy, grzebie tylnymi nogami w ziemi (ciągle jest zakurzony, bo obsypuje się ziemią). Potrafi tak przejść cały spacer, czyli około godziny... szczeka na małe psy i na duże, płec bez znaczenia.

Ja cały czas ide z ciastkami watrobowymi w ręku, wszystkie kieszenie kurtek mam nimi napchane, bo wrzucam luzem, żeby nie tracić czasu na wyciąganie ich z torebki. Sporo spacerów wygląda tak, że na widok psa odchodzimy na druga stronę ulicy, albo zawracamy. Bywa, że robię to 6 czy 7 razy w ciągu spaceru. Jak jestem wypoczęta to znosze to cierpliwie, ale czasem wracam zmarznięta z pracy, biore go na dwór, wiatr jak cholera, ja głodna, a on szaleje. No cóż... nerwy mam wtedy w strzępach.

Kiedy idzie mały pies, widac go z daleka, wołam "patrz" i pokazuje ciastko, Niki potrafi iść ładnych pare metrów patrząc na mnie, a potem wyciągam następne, a potem następne... przechodzimy. Jak pies go zaskoczy (niestety to zapsione osiedle i często tak się zdarza) albo jest duży, to nie mam szans, rzuca się i szaleje. Wtedy odciągam go i staram się odejść. Chociaz właściciele innych psów mi nie pomagają, bywa, że ewidentnie czekam az przejdą, a oni defilują wolnym krokiem, zatrzymując się, a pies szaleje... :evil: Raz wysunął się z szelek, musiałam go łapać za sierść, moje szczęście, że nie jest psem groźnym w tym sensie, żeby drugiego psa jakoś bardzo ugryzł, zazwyczaj łapie za sierść i robi dużo hałasu. Ale co się nadenerwuję, to moje.

W Nikodemie zaszła jedna zmiana. On bardzo dobrze wie, czego oczekuję i chyba bardzo stara się tak robić, bo często ma taki "konflikt" wewnętrzny. Patrzy na psa i warczy, za sekunde na mnie i tak cicho skomli i piszczy, potem na psa i warczy, potem na mnie ze skomleniem... tak jakby bardzo chciał się powstrzymać, a nie mógł. Z zewnątrz wygląda to tak, jakby się mnie bał, bo piszczy, ale to chyba nie tak, bo oprócz chyba dwóch klapsów w tyłek na początku "tresury", nie biję go, nie krzyczę też, co najwyżej mówię ostrym tonem lub tupię, żeby zwrócić jego uwagę...
Także wygląda na to, że on wie jak trzeba, tylko nie może się opanować.

Nie zaprzyjaźnił się dotąd z zadnym psem, a jest u mnie juz 5 mieisięcy :(

Tak to jest u nas, ja nie zauwazam jakichś stabilnych postępów u niego i mnie to martwi bardzo. Bo on się męczy, a i dla mnie niejeden spacer jest trudnym przeżyciem... Nawet zaczęliśmy z mężem podejrzewać, że może on ma jakieś problemy neurologiczne, chociaż chyba nie, bo jego niezrównoważenie dotyczy tylko psów...

Nie wiem czy pisałam wczesniej o tym, ale planujemy dziecko. Dla ludzi Niki jest super, ale już się boję, jak ja będę wychodziła na spacer z brzuchem i z psem, który, mimo średniego wzrostu już dwa razy mnie przewrócił. Albo z wózkiem i szalejącym psem...

Parę dni temu zapadła decyzja, że skontaktujemy się jednak z Iracką, albo z drugą behawiorystką, której namiary znalazłam. Niestety mieszkam w Lublinie i będę musiała jeździć, jak któraś zgodzi się nas przyjąć.
Muszę zrobić wszystko, co w mojej mocy, żeby Nikodemowi pomóc. Przecież on ma dopiero 3 lata... Myślę, że najlepiej będzie zwrócić się właśnie do fachowca.

Tyle u nas, smutno mi, że nie mogę pochwalić się tutaj sukcesami wychowawczymi :( Trudna jest moja relacja z psem... W ogóle jest trudno...

Posted

anielica napisał(a):
Nie zaprzyjaźnił się dotąd z zadnym psem, a jest u mnie juz 5 mieisięcy :( .


Tzn. że również jest agresywny w stosunku do suk i szczeniąt?

Szkoda że mieszkasz tak daleko :( . Chętnie bym się z Wami spotkała. Niestety, na odległość trudno coś doradzić. :cry:

Cieszę się jednak, że zaczyna zwracać uwagę na Twoje reakcje. To jednak wróży sukces :) . Tylko ciekawe kiedy.

Posted

Azir napisał(a):

Tzn. że również jest agresywny w stosunku do suk i szczeniąt?


Azir: no właśnie tak, jest agresywny nawet do malutkich szczeniaczków... I do suk - bez wyjątku raczej. Odkąd go mam, to chyba spokojnie przywitał się z jednym psem.

Kiedy znalazłam Frużelinkę (2 miesiące) na ulicy, to rzucił się raz, potem obwąchał i potem już był bardzo dobry dla niej. I kiedy był na wsi, zabraliśmy go do takiej wiejskiej suni, mniejszej od niego - na początku było szczekanie, po 5 minutach przestał zwracac na nią uwagę. Podejrzewam, że tak jest byłoby z większością psów (no, może suk, chociaz kto wie - on jest wykastrowany). Musi nastraszyć ujadając i się rzuacjąc.

Ale tu w mieście, na osiedlu nie ma stałego "zestawu psów" - psów jest dużo i on ich nie rozpoznaje.

Co do zmian, no troszkę reaguje, potrafi przejśc już nawet bliżej psa, patrząc na smakołyk, ale mam wrażenie, że robi to, "jak mu się zechce". Czyli około 30% sytuacji - tak to oceniam.
Ma też nowy nawyk - takie szybkie otrząśnięcie się - jakby dla uspokojenia.

Mam cały czas nadzieję, że będzie poprawa. Musi być!

Posted

A moze ma to związek z jego hormonami??
chociaż jak jest wykastrowany...
u mojej suczy podejrzewam właśnie skoki nastrojów :-?
ona zachowuje sie jak moja przechodząca menopauze matka!!!
raz jest dobrze,a raz warczy z byle powodu-raz jest małolatką a raz staruszką
zwariować idzie!! :lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...