anielica Posted June 3, 2005 Posted June 3, 2005 Niki jest ze mną tydzień. Został wzięty ze schroniska, gdzie bał się innych psów, bał się podchodzić do miski. W domu jest łagodny, na ludzi na spacerze nie zwraca uwagi. Ale kiedy tylko zobaczy psa, zaczyna się wyrywać, warczeć bardzo groźnie, głośno szczeka. Nie ma znaczenia jaki pies, odpuścił tylko yorkowi. Robi straszną awanturę, i wygląda to bardzo groźnie. Raz uciekł ze smyczy za psem, podbiegł na 3 metry, zawarczał, po czym wrócił do mnie biegiem. Nie wiem co robić. Czy to okres adaptacji? Czy jakoś reagować? W godzinach spacerowych na osiedlu jest dużo psów, więc on cały czas wariuje na tej smyczy. Jak pies nas minie, to patrzy mi w oczy i macha ogonkiem. Niki jest średnim pieskiem. Chodzi na smyczy, nie chcę mu fundować dodatkowo kagańca, bo nie myślę, żeby zrobił jakąś krzywdeę. Ale ludzie z dziećmi patrzą ze strachem, więc nie wiem czy nie będzie takiej konieczności. Pies mieszka też z kotem. Na początku powarczał na niego, potem go nie zauważał. Od dwóch dni goni go, jak tylko zobaczy. Kot spędza cały czas pod kanapą. Proszę o radę. Czy jeszcze czekać, może pies się zadomowi i poczuje bezpieczniej, czy reagować na takie zachowania i jak? Quote
twa1001 Posted June 3, 2005 Posted June 3, 2005 Popatrz na to tak : w końcu mam to czego nigdy nie miałem , mam swojego właściciela i wszystkim innym psom wara do niego bo jeszcze jakiś inny bardziej mu się spodoba . Jest to oczywiście jedna z kilku możliwych koncepcji . Za jakiś czas mu to przejdzie nie rób z tego wielkiego problemu - łagodnie i stanowczo na takie wybryki nie pozwalaj -zajmij go czymś innym nie głaszcz obcych psów i raczej omijaj okazję puszczania go żeby się pobawił z innymi psami . Głównym towarzyszem zabaw dla niego jesteś Ty i to mu zupełnie wystarczy , jeśli skupisz psa na sobie to te wszystkie poboczne z czasem przestaną być ważne . powodzenia Quote
mch Posted June 4, 2005 Posted June 4, 2005 dużo pracy przed tobą . psiak pewnie byl długo dosyć w schronisku, musial walczyc o jedzenie . o przetrwanie . napisalam ci PW . mysle ze musisz z nim postepowac jak ze szczeniakiem , uczys wszystkiego na nowo , socjalizować . podziwiam za odwage ,ale wiem ze psiak ni mógł lepiej trafić ,masz tak dobre serducho. moze byc tak ze spiak boi sie te zruchu ulicznego , gwaru,halasu. moze próbuj na razie łazić z nim na ubocze , i dopiero wtedy stopniowo po osiedlu . odezwij sie pozdrawiam Quote
Ka-ka Posted June 12, 2005 Posted June 12, 2005 daj znać, jak Wam idzie. od siebie dodam jedno-moim zdaniem powinnaś jeszcze zwrócić uwage na ważną rzecz. są psy, którym dobrze robi kontra w przypadku ataku. ale nie w przypadku Twjego psa choć tak naprawdę ciężko to ocenić na odległość. Twój pies, jeśli dobrze wywnioskowałam, robi to wszystko ze strachu, przypuszczalnie skrzyżowanego z przeświadczeniem, że musi Was przed wszystkim bronić. uważaj więc i spróbuj raczej metodami pozytywnego wzmacniania, skupiając się na sukcesach, a nie porażkach, żeby pies nie bał się spotkania z innymi psami. muszaą się one mu kojarzyć dobrze, a nie z krzykiem, Twoim poddenerwowaniem czy szarpaniem. pies naprawdę świetnie wyczuwa Twój nastrój. nie pozwalaj, by adrenalina Ci uderzała. mój pies jest np. tak niesamowicie wyczulony-że zwłaszcza, gdy walczył o prym w naszym "stadzie", w momencie, jak kończyła mi się cierpliwość, albo robiłam sie nie pewna-on to wyczuwał i w jednym mgnieniu oka stawał się nieznośny, nieusłuchany, pogryzał itd. dlatego tak ważne jest, abyś umiała trzymać emocje w ryzach, pokaując niejako-JA TO JESTEM Z TOBĄ, NIC SIĘ NIE DZIEJE, WSZYSTKO JEST W PORZĄDKU. zastanów się również, czy nie popełniacie bardzo często spotykanego błędu w przypadku psów schroniskowych-tzn to jest taka biedna sierotka, tyle przeszedł......i pozwala mu się na zbyt dużo. może się wtedy dziać tak, że w domu jest miły i sympatyczny, a po wyjściu na zewnątrz, staje sie Waszym przewodnikiem i obrońcą, chroniąc Was przed całym złem tego świata.... zwłaszcza, że z tego , co piszesz, nie jest to tak naprawdę jakaś wielka agresja, tylko raczej pokaz. gdyby była wielka, to by do Ciebie wtedy nie wrócił działaj szybko, PRACUJ INTENSYWNIE !!!!!!!!!!!!zanim tem nawyk się utrwali !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! potem jest bardzo ciężko. teraz mozliwe, że wystarczy parę dni intensywnej pracy. jeśli odpuścicie, za parę tygodni może być już gorzej pozdr K. Quote
Azir Posted June 15, 2005 Posted June 15, 2005 Ja też mam psa po przejściach. Zdarza się, że takie psy działają w sposób mało dla nas przewidywalny. Swoje przeżycia związane z przyjęciem nowego psa do stada zamieściłam w blogu http://DREX.blox.pl/html Zapraszam, może się przyda :D Quote
kingula Posted June 20, 2005 Posted June 20, 2005 Hej Anielico Pamietam Nikiego ze schroniska, odwiedzalysmy go i inne psiaki kilkakrotnie. Niki nie byl dlugo w schronisku- jakies 2 mies. Poczatkowo byl sam w boksie, pozniej zamieszkala z nim mala suczka, a ostatnio mieszkal z wiekszym psem, ktory ewidentnie Nikiego sterroryzowal. Niki schudl w oczach- podejrzewamy ze wiekszy samiec nie dopuszczal go do miski, siedzial w budzie, wyraznie posmutnial :( Przykro mi, ze Niki tak sie rozszalal :( ale mam nadzieje, ze wszystko sie uspokoi z czasem. Ja mysle, ze jego agresja wynika wlasnie ze strachu. Moja suczka jak jest na smyczy tez obszczekuje czasem inne psy, kiedy jednak biega bez smyczy udaje ze ich nie zauwaza :D Dobrze jej robia takie spotkania, ale trzeba znac wlasciciela i drugiego psa... :) Quote
anielica Posted August 3, 2005 Author Posted August 3, 2005 Kurczę, musze się Wam pożalić, bo już dzisiaj straciłam cierpliwość do Nikodema i jego zachowania. No i mu przylałam wcale nielekko :-? :-? :-? Przez pierwszy okres kiedy przybył do nas postanowiłam nie reagować nerwowo na jego zachowanie, czyli nie strofować go za każdym razem, jak szczekał na inne psy. Zwłaszcza, że Niki chyba był bity, bo na gwałtowne podniesienie ręki i głosu bardzo się boi i przywiera do ziemi. Więc jeżeli warczał albo szczekał, to brałam go na krótką smycz i mówiłam stanowczo nie, nie wolno. Ale chyba wychowawca ze mnie do d..y, bo problem się nasila. Nikodem szczeka na 99 psów na 100, wczoraj ruszył agresywnie na szczeniaczka 2 miesięcznego takiego, co go można w kieszeni schować. Zapoznałam innych psiarzy na osiedlu i zapoznawałam Nikodema z innymi psami (tzn z suczkami, bo przy nich po chwili się uspokajał). Niestety, Niki widząc psa drugi raz znowu szczeka, w ogóle nie ma dla niego kategorii "znajomy pies". Nie spuszczam go ze smyczy, bo ludzie, którzy przechodzą obok boją się (wygląda naprawde groźnie). Jak już się z takim psem dopadną, to albo robią dużo dymu, albo tamten drugi próbuje dziabnąć Nikodema, a on szczeka i się odsuwa. Dziabnął go (lekko) nawet jakiś staruszek kulawy, a ten tylko szczeka. Nikodem został wykastrowany. Bez zmian. Problem jest o tyle poważny, że Niki jest bardzo głośny. czasami o 8 rano lub późnym wieczorem spotyka psa na klatce schodowej. No cóż, pół bloku na nogach. Jak trafiam na porę "psią", to Niki szczeka na okrągło i wyrywa się do psów. Nawet to, że go obróżka przydusza wcale go nie zniechęca. Po prostu fruwa... Po takiej akcji ogląda się na mnie, macha ogonem i jest z siebie zadowolony. A jak go karcę, to wygląda jakby nie wiedział za co, tzn. wstaje za chwilę i szczeka dalej. Już brak mi pomysłów co dalej robić. Nie wiem czy w Lublinie jest jakiś behawiorysta, może on pomoże...? Poza tym szczekaniem nieustannym, Nikodem w domu jest bardzo grzecznym i zupełnie bezproblemowym psem. Dogaduje się z Kociem. Ale szczekanie mnie zaczyna wykańczać nerwowo, a mąż zaczął odmawiać wychodzenia na spacery :-? Quote
betty_labrador Posted August 3, 2005 Posted August 3, 2005 sprobuj go spuscic w kagancu, czesto jest tak ze pies na smyczy robi sie agresywniejszy niz bez niej. I fakt faktem ze nie jest zsocjalizowany do innych psow. Lecz bicie tu nie pomoce. przykladem dobrego postepowania moze byc blog o goldenie gringo -psie agresywnym do wszystkiego i wszystkich, teraz przyjazny, da sie juz glaskac itp wiem ze Twoj to troche inny problem, jednakze tez agresja. moze sprobuj poczytac sobie tutaj o agresji: http://www.kliker.pieski.eu.org/Agresja/agresja_gl.html no i ten blog: http://gringo.blox.pl/html Quote
Azir Posted August 4, 2005 Posted August 4, 2005 A czytałaś o moim Drexie? On też kiedyś rzucał się na każdego psa, również na szczeniaka. Quote
anielica Posted August 4, 2005 Author Posted August 4, 2005 Dzięki za rady i linki. czytam wszystko po kolei, chociaż nie jest łatwo, bo nie mam doświadczenia w wychowaniu psów. Mój poprzedni pies (mix doga i wyżła niemieckiego) był u nas od małego i wychował się jakoś chyba "sam", bo żadnych specjalnych technik nie stosowaliśmy. Fakt, że jest to pies spokojny i pojętny, i agresywny w normie:) Mam świadomość tego, że Nikodem nie jest wcale ciężkim przypadkiem, po tym co przeczytałam o innych piesach. betty_labrador: masz rację, Niki spuszczony ze smyczy jest karniejszy i już nie taki wyrywny do innych psów. Przychodzi na zawołanie i raczej nie ucieka. Tylko potrafi bryknąć przez uliczkę, więc się trochę boję go spuszczać. Nic to, cztam dalej, i spróbuję ustalić jakiś sposób postępowania i wprowadzić w życie. Quote
betty_labrador Posted August 4, 2005 Posted August 4, 2005 anielica dobrym pomyslem jest lupienie dlugiej linki-15-20 metrow. Pies moze biegac swobodnie, w razie checi brykniecia przez ulice stopujesz linke noga :) Quote
Azir Posted August 5, 2005 Posted August 5, 2005 Przede wszystkim staraj się pracować całościowo nad jego posłuszeństwem. Niechaj polubi pracę z Tobą, nagradzanie za dobre zachowanie. Wtedy łatwiej Ci będzie mu przekazać, co dobre a co złe. Będzie wiedział, że brak nagrody to skutek jego niewłaściwego zachowania i jestem pewna, że zapragnie na nią zarobić. Kiedy sprawisz, że większą uwagę będzie przywiązywał do Twojej osoby, siłą rzeczy mniej będzie interesował się psami. Będzie patrzył na Twoje reakcje i starał się dostosować. Im większy będziesz mieć u niego posłuch, tym prędzej nastąpi poprawa. Wierz mi: po tym, co Drex wyczyniał na początku naszej znajomości, nigdy nie przypuszczałam, że kiedyś swobodnie będzie biegał wśród psów. Mam nadzieję, że przy odrobinie cierpliwości i pracy, niedługo i Twój pies będzie spokojniejszy. On nie musi bawić się z psami, najważniejsze aby się na nie nie rzucał. Pracuj codziennie, najlepiej po 15 minut na każdym spacerze. Powodzenia :). Quote
anielica Posted August 9, 2005 Author Posted August 9, 2005 Witajcie, Pracujemy z Nikodemem na spacerach, przeczytałam o szkoleniu z klikerem i próbuję wprowadzić tę metodę. Nikodem zakumał jak na razie "siad" i "do mnie". Jako psi przysmak toleruje serdelka (inne - kupowane w sklepie zoologicznym, olewa) więc kroję serdelka na plasterki i zasuwam z serdelkową torbą. Nikoś lubi tez kocie przysmaki - różne witaminki, którymi mój kot pogardził i leżały w szafce, Niki skrupulatnie i systematycznie wyjadł:) Nie wiem, jakie były poprzednie jego losy, ale sporo jego zachowań wskazuje na to, że nieciekawe. I na początku to się nie rzucało w oczy, ale teraz zaczyna. Ma wybite przednie siekacze, wet sądzi, że po wyrzuceniu z samochodu (chociaż w samochodzie jeździ ślicznie). Generalnie w domu jest słodki i cały czas przychodzi do miziania, albo podgryza mi stopę pod biurkiem. Innej zabawy nie zna :( Jak podnoszę kijka do rzucania to on ewidentnie odwraca głowę, kuli się, unika kijka i w ogóle kontaktu. Boi się tez gumowego kłóka - zabawki. Dzisiaj pogroziłam mu palcem bo chciał zwiać do piwnicy, to skulił się i mrużył oczka (mimo, że nie krzyczałam, a tylko się zmarczyłam i powiedziałam no no). Na spacerze raczej nie biega, chodzi zaraz za moimi nogami i chucha w łydki. Jeszcze nie widziałam, żeby się tarzał w trawce. No i ewidentnie na dworze mniej się mną interesuje - jak próbuję go głaskać i chwalić, to łapie serdela i odsuwa się, odchodzi. Jakby trochę był w swoim świecie. I wierzcie mi, naprawde trudno wywolać jego zainteresowanie :( Biedne psisko, on jest taki miły i spokojny, ale taki wycofany. Kładę go na trawce turlam i głaskam. Oraz biorę małego kija, rzucam i z wielką radością biegam szukać i się ogromnie ekscytuję znaleziskiem. A Niki powoli i z ociąganiem idzie za mną... Mam nadzieję, że i on się z czasem ośmieli :) bo myślę, że wybieganie dobrze by mu zrobiło, również na tę agresję. Tak to się wychowujemy. Co do szczekania, to sadzam go, kiedy pies jest w oddali i chwalę - czasami wytrzymuje bez szczekania. Jak jest blisko - to na razie nie ma na to szans. Wiec biorę na krótkę smycz i przechodzę. Zastanawiam się, czy reagować jakoś, kiedy się juz rozszczeka, czy nie? Bo wczesniej karciłam go, ale to nie przynosi efektu. Więc teraz udaję, że mnie to nie wzrusza (np. oglądam sobie jakiś krzaczek z uwagą), zwłaszcza, jak patrzy na mnie po szczekaniu, czy dobrze zaszczekał. Tak zrozumiałam przeczytane porady (żeby nie zwracac uwagi na psa, bo to mu daje zainteresowanie, czyli nagradza). Mam nadzieję, że robię błędu. Stopniowo postaram się, aby siedział spokojnie przy psie w bliskiej odległości. I z ostatniej chwili. Dzisiaj spotkałam Pana, który wziął sunie przywiązaną drutem do drzewa. Ona szczekała tak zawzięcie, że aż się Nikodem zdziwił:) I siedział cicho. Pozdrawiamy wraz z Nikodemem i Kociem (chyba Niki teraz we śnie spotkał psa, bo warczy jak wariat :D ) Quote
anielica Posted September 12, 2005 Author Posted September 12, 2005 U nas bez zmian. nawet nie chce mi się gadać... Dzisiaj rano awantura i ujadanie na klatce schodowej - żeby sobie ludzie nie pospali. Sa dni, kiedy Niki już wychodzi podniecony, warczy i nakręca się wąchając krzaczki, grzebie nogami w ziemi jak byk. Co z tego, że umie komendy, kiedy w obecności innego psa - powiedzmy w zasięgu 15 m. w ogóle nie kontaktuje... Czasem się uda go posadzić, ale rzadko. Są spacery, kiedy wracam po 15 minutach, bo było sporo psów, i ujada cały czas... A w okolicy jest sporo psów... Niki wydaje się mieć jedyną przyjemność właśnie w tym - w pienieniu się. Nie reaguje na zachęty do zabawy, nie widziałam żeby się tarzał po trawce, chociaz mam go już 4 miesiące. Ja naprawdę próbuję - nie złoszczę się, próbuję z nim pobiegać, zachęcam do zabawy. Bez smyczy zazwyczaj ciągnie się tuż za moją nogą, chyba, że zobaczy psa przede mną - wtedy leci się awanturować. Ja wiem, że on był skrzywdzony, staram się to zrozumieć. Ale spacery z nim stały się męczarnią. Mój mąż odmawia wychodzenia, chyba, że bardzo musi. Ja zachowuję się spokojnie i stanowczo, ale mam po prostu dosyć. Może jestem za cienki bolek dla trudnych psów, ale relacje z Nikodemem stają się powoli przykrym obowiązkiem, zero radości z bycia razem na spacerze. Jestem bezradna... Quote
an3czka Posted September 12, 2005 Posted September 12, 2005 a on podchodzi do innych psow, czy tylko szczeka z oddali. moze warto podejsc i skonfrontowac go z innym psem? Quote
anielica Posted September 12, 2005 Author Posted September 12, 2005 On się wyrywa do psów, ciągnie na smyczy - podbiega i zachowuje się naprawdę agresywnie - strasznie ujada, chociaż raczej na ujadaniu się kończy, bo żadnego psa jeszcze nie ugryzł. Ale wygląda to poważnie. Wiesz, ja starałam się go zaznajamiać z innymi psami - głównie sukami, no i ludzie chętnie podchodzili, bo tłumaczyłam, że pies nowy, schroniskowy, musi poznać. Ale jeżeli on widzi psa po raz 10 - bardzo spokojne suczki, to jego zachowanie nie zmienia się w ogóle. Dla niego nie ma kategorii "znajomy pies". Więc ludzie z psami już po kilu razach nie podchodzą... Właściwie za "znajomą" uznaje tylko jedną suczkę, która się nim zupełnie nie interesuje. No i sa jeszcze dwa pieski, takie wypuszczane same na osiedlu, bardzo spokojne, w ogóle nie zwracające ne niego uwagi - to im odpuszcza. Reszta ma przerąbane. On sie rzuca nawet na szczeniaka dwumiesięcznego. Koszmar! Ostatnio znalazłam suczkę malutką, była u nas przez tydzień. Ją, kiedy weszła do domu, zaakceptował od razu - bawił się z nią, dawał jej po sobie łazić, nawet na spacerach trochę odpuścił, ale tylko trochę. Ja chciałam małą zostawić, ale bałam się, że nie dam rady z dwoma przy takim zachowaniu Nikodema. Suczka odjechała, dzisiaj rano znów sajgon. Juz nawet zastanawiałam się o znalezieniu mu domu w jakiejśc spokojnej okolicy, chociaż nigdy nie myślałam, że będę chciała oddac swojego psa. Tylko, że NIki nie może być na dworze - ma chore stawy i coś z nerkami też nie w porządku. Więc musi być mieszkanie, no i spacery... Właściwie nie mogę ruszyć się z domu gdziekolwiek bez niego - nawet na 1 dzień, bo mam teściową, ktroa by go wyprowadziła, ale przy takim zachowaniu, ona nie da sobie rady... Ja go utrzymam, jestem silna baba, ale męczymy się oboje - i on i ja... Quote
anielica Posted September 12, 2005 Author Posted September 12, 2005 to jest trudny emocjonalnie pies - w domu grzeczny, ale mało kontaktowy, własciwie tylko podchodzi i cały czas trąca łapą, żeby go głaskać. ja staram się z nim gadać - zawsze duzo gadałam do zwieraków, wygłaskiwac go - pewnie mu tego brakowało zawsze. ale nie jest łatwo go lubić. i bardzo się martwie, bo on ma dopiero 3 lata - nie wyobrażam sobie następnych 10, jezeli tak będzie dalej... Quote
frruzia Posted September 13, 2005 Posted September 13, 2005 wydaje mi sie , ze malo kontaktowe psy to te z ktorymi nikt sie nigdy nie bawil, nie uczyl ich niczego, przyzwyczaily sie, ze czlowiek nic od nich nie chce, niczego nie moze im zaoferowac wiec nie ma po co zwracac na niego uwagi, czy nie myslalas o kursie posluszenstwa? albo moze pochodz z nim na tor agility jesli jest taki w okolicy, zauwazylam, ze im wiecej ktos pracuje z psem uczu go roznych sztuczek tym bardziej pies szuka kontaktu z wlasciecielem, zanim go poglaszczesz mozesz kazac mu usiasc, niech sobie zapracuje na pieszczote i twoja uwage, takie tracanie lapa moze byc przejawem dominacji, Quote
an3czka Posted September 13, 2005 Posted September 13, 2005 pies moim zdaniem jest niezsocjalizowany. okreslenie "małokontaktowy pies" kojarzy mi sie raczej z 'normalnie' zachowujacym sie psem, ktory poprostu srednio lubi pieszczoty, niekoniecznie musi przebywac za kazdym razem w tym samym pomieszczeniu co czlowiek, etc. Quote
Jura Posted September 13, 2005 Posted September 13, 2005 Anielica, jak zrozumiałam w sytuacji, gdy pies jest bez smyczy sytuacja nie wygląda tak dramatycznie. A więc może głównym problemem jest smycz, która zawsze w pewnym momencie zostaje naciągnięta i tym samym pies otrzymuje sygnał "dzieje się coś złego". Trudno jest coś takiego wyeliminować. Może dla uspokojenia skołatanych nerwów warto poszukać terenu, gdzie można psa spuścić ze smyczy (może dla spokoju sumienia w kagańcu). Wiem, że łatwo jest pisać ... Może uda Ci się spotkać się z jakimś fachowcem. Quote
anielica Posted September 14, 2005 Author Posted September 14, 2005 bez smyczy Niki idzie blisko mnie, póki oczywiście nie zobaczy psa. jak pojawi sie pies, on staje w pozycji bojowej, a po kiliku chwilach rusza. no i jak go nie zdążę złapać, to zaczyna tamtego obskakiwać i strasznie ujada - a jeżeli jest w kagańcu, a tamten bez, to zdarzyło się, że tamten drugi pies rzucił sie na niego, próbując ugryźć. generalnie - jest awantura... Niki po minucie odpuszcza i idzie w swoja stronę, ale właściciele psów bardzo niechętnie patrzą na jego zachowanie - zwłaszzcza, kiedy powtarza się ono już kolejny raz - z tym samym psem. niestety, mieszkam na dużym osiedlu i psów jest sporo. Nikodem w schronisku był podobno bardzo grzeczny i spokojny - zupełnie nieagresywny. Dlatego wybrałam jego, wiedząc, że tutaj jest sporo psów. Jest miejsce obok osiedla, taki poligon, no ale najczęściej tam chodzą własnie psiarze. Najgorsze jest to, że ja cały czas idąc rozglądam się, żeby zobaczyc psa przed Nikim... Generalnie jest nerwówka. A ostatnio zauważyłam jeszcze, że Niki widząc psa czasami cały drży - ze strachu, z podniecenia, nie wiem... on się sam napędza... wczoraj nawet nie było tak źle, odpuścił, tylko, że to nie zależy od mojego zachowania, poleceń, a tylko od jego humoru, niestety. Szukam behawiorysty w Lublinie, na razie w necie nic nie znalazłam. Ale będę próbować, bo szkoda mi psiny, przywiazałam sie do niego bardzo, mam świadomość, że ktoś go musiał krzywdzić bardzo. Tylko, że jest trudno. Planujemy dziecko, w domu Niki jest bardzo grzeczny, ale nie mogę sobie wyopbrazić wychodzenia na spacery z wózkiem i z szalejącym psem. Dlatego muszę próbować... Quote
anabelka Posted September 14, 2005 Posted September 14, 2005 anielica napisał(a):niestety, mieszkam na dużym osiedlu i psów jest sporo. Nikodem w schronisku był podobno bardzo grzeczny i spokojny - zupełnie nieagresywny. Dlatego wybrałam jego, wiedząc, że tutaj jest sporo psów. Jest miejsce obok osiedla, taki poligon, no ale najczęściej tam chodzą własnie psiarze. Najgorsze jest to, że ja cały czas idąc rozglądam się, żeby zobaczyc psa przed Nikim... Anielica, czy Ty mieszkasz na Czechowie? NA ten czechowski poligon chodzisz z psem?? Ja spaceruje tam codziennie z moimi psami :D anielica napisał(a):Szukam behawiorysty w Lublinie, na razie w necie nic nie znalazłam W Lublinie nie ma behawiorysty. Jesli chcesz mozemy sie umowic. Obcej osobie, z boku zawsze jest latwiej ocenic zachowanie psa. Moze razem cos poradzimy, moze rozwiazanie problemu jest bardzo proste tylko z drugiego konca smyczy tego nie widac. Przemysl moja propozycje i napisz. Pozdrawiam. Quote
anielica Posted September 14, 2005 Author Posted September 14, 2005 anabelka: tak, mieszkam na Czechowie, i właśnie na poligon chodzę:) bardzo chętnie umówię się z Tobą, bo ja sama już nie wyrabiam. właśne jestem po spacerze... miał być godzinny, było 15 minut - z czego: jedna mała awantura, jedno ujadanie na kota pod samochodem z uruchomieniem alarmu, bo pies się rzucał na samochód, i pięciominutowa awantura przy spotkaniu z trzema psami - z czego jeden szczeniaczek, i dwa psiaki chętne do zabawy. myslałam, że jak chwilkę postoimy, powąchają się, to on się uspokoi. ale ujadał jak szalony, a było już po 22.00. więc musiałam go odciągać na siłę i przyszłam do domu. normalnie chce mi sie ryczeć ze złości :evil: :( :evil: :( Bo staram się być łagodna, uspokajać, rozumieć. Ale coraz większym przerażeniem napawa mnie myśl, że on się nie zmieni.... anabelka: wysyłam Ci moje namiary na pw. ja jestem w domu na razie cały dzień - jeszcze na urlopie, więc moge się umówić o dowolnej porze. dzięki za chęć pomocy, a behawiorysty chybe będę szukać w warszawie... d. Quote
twa1001 Posted September 15, 2005 Posted September 15, 2005 Anielica sorki wielkie - ale wyskrob parę złociszy i udaj sie z tym psiakiem do fachowca zanim oczy wypłaczesz . jak sie przyłożysz to 15 godzin szkolenia to jest max czego potrzeba na podstawowe ułożenie psa . i to jeszcze ze sporym zapasem nudów na zajęciach :) pozdrawiam P.S. takie zachowania da się zmianić Quote
anielica Posted September 15, 2005 Author Posted September 15, 2005 twa1001 napisał(a):Anielica sorki wielkie - ale wyskrob parę złociszy i udaj sie z tym psiakiem do fachowca zanim oczy wypłaczesz. Nie ma za co przepraszać :D Tak własnie zamierzam zrobić, nie mam zamiaru tego tak zostawiać. Ale chyba najpierw do behawiorysty- wiec do Warszawy, bo w Lubline nie ma (znalazłam dobre opinie o p. Irackiej i o Oli Szywale - może ktoś z Was wie coś więcej - do ktroej się udać), a ewentualnie potem na szkolenie, już tutaj... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.