Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 345
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

przeczytalam wszytsko co napisalyscie o zachowaniu Zabki , wszystko przekaze temu panstwu, Jasza nie martw sie czasem tak bywa a ja teraz dokladnie wiem na co polozyc nacisk i zwrocic szczegolna uwage. suni jest sa potrzebni ludzie cierpliwi i bardzo wzrozumiali .... poki co mozemy tylko mocno zaciskac kciuki

Posted

orpha, to ja mam nadzieje, ze to nie ta pani "moja" :razz: (tamta tez miała 2 koty i jeszcze psa w boksie)

bo ona ogrodzenia nie ma i nie ma chyba zamiaru mieć :/ bo wolność itd... :/
(chociaż pewnie zrobi, jak jej dzieciak podrośnie i zacznie sam biegać... ale to jeeeeszcze chwilę...)

ale może to nie ona :D tylko ktoś normalny

ogrodzenie musi być bardzo dobre, ze względów na małe rozmiary Żabci
inaczej to tylko w domu pies luzem (i spacery na smyczy lub wypuczanie po jakimś czasie pod nadzorem...)

Posted

W tamtym tygodniu mój kolega pojechał do schroniska po małą sunię, na którą czekał w Krakowie fajny dom.
Wszystko było dograne, dom sprawdzony, pan już czekał.
A tu telefon od kolegi, że Luśka nie da do siebie podejśc, warczy, szczeka, ucieka - o założeniu obroży mowy nie było.

Okazało się, że bardzo pomogło opatulenie Luśki w śpiwór i wsadzenie Jej tak do samochodu.

Po krótkim czasie w samochodzie wyglądała już sobie przez okno, potem przespała prawie całą drogę, a kiedy po ok. 2 godzinach dojeżdzali do Krakowa, byli już kumplami - lizała Jacka po twarzy i machała do Niego ogonkiem.
Przyszły właściciel został uprzedzony, ale powiedział, że nie przeszkadza Mu to, bo wie, że to pewnie ze strachu.
Przyjechał po Nią, zabrał ze sobą koc - i bardzo dobrze, bo na smyczy znowy Luśka zaczęła panikować - i w kocu pojechała już prosto do domu.
W domu już nie powtórzyła się taka sytuacja - Luśka jest przyjacielską przylepą - poprostu strasznie się bała w schronisku.

Może trzeba poradzić komuś, kto po NIą będzie jechał - że jednak auto by sie bardzo przydało i może właśnie w tych pierwszych, najgorszych chwilach jakiś kocyk, żeby aż tak się nie bała?

Posted

Orpha, trzeba by uprzedzić o tym Panią w Klaudynie. Będzie jechała po Żabkę samochodem, więc kocyk lub jakiś śpiwór byłby świetnym rozwiązaniem. Nie trzeba by ją wtedy zapinać na smycz, co jej się baaardzo źle kojarzy. To dobra sunia, pamiętam ją, kiedy Tata żył, była zupełnie inna. Pani z Klaudyna ma podobno na tę chwilę dwa koty i dwa szczeniaki; ważne w jakich warunkach mieszkają. To już na pewno Orpha sprawdzi na miejscu :) W sumie to dobrze, że tak wyszło, bo przynajmniej wiadomo, czego się spodziewać po Żabce i jakich ludzi szukać.

Posted

A mnie się wydaje, że do mieszkania w bloku też by się przyzwyczaiła.

Moi rodzice przygarnęli takiego dzikusa będąc na działce i też na początku były cyrki ze smyczą tym bardziej, że moi rodzice tylko na zimę zjeżdżają do miasta i trzebabyło psa zabrać ze sobą. Na początku cały czas nosił obrożę i tylko się dopinało smycz jak szedł na spacer. Bardzo szybko skojarzył, że przypięcie smyczy znaczy spacer. Na początku jak się okazało że zupełnie nie potrafi chodzić na smyczy i woli się udusić niż dać się ograniczyć, nosił szelki. Teraz już wie, że miasto to miasto a działka to działka. Uwielbia jeździć w transporterku - nie chce z niego wychodzić - trzeba go "wysypywać" :evil_lol:

Posted

Trzymam kciuki, żeby dom w Klaudynie okazał sie tym w którym Żabka znajdzie swoja przystań.
Ogrodzenie musi być koniecznie, bo spanikowana psina może uciec i wpaść pod samochód albo stracić orientację...
Na pewnoi nie jest psem agresywnym, po prostu nie wie co się wokół niej dzieje i bardzo sie boi..

I to nie chodzi tylko o to, że nie potrafi chodzić na smyczy..
Szczeniak ktoremu pierwszy raz założymy obrożę i smycz, też nie potrafi, też jest to dla niego coś nowego..ale go to aż tak nie przeraża..
A dla Żabki widocznie, tak jak pisała Maciaszek, smycz kojarzy się z czymś strasznym, bo po raz pierwszy miała z nią kontakt jak ją zabierano do schroniska..
I to nie tylko nieumiejętność chodzenia na smyczy, ale przede wszystkim ogromny strach i trauma...

Posted

No i nic z adopcji nie wyszło. Państwo zrezygnowali, z obawy, że sobie z Żabką nie poradzą. Orpha opisze jak przebiegła wizyta. Tak więc nadal szukamy, choć domu tymczasowego, w którym Żabka mogłaby nieco się oswoić.

Posted

czarna1977 napisał(a):
No i nic z adopcji nie wyszło. Państwo zrezygnowali, z obawy, że sobie z Żabką nie poradzą. Orpha opisze jak przebiegła wizyta. Tak więc nadal szukamy, choć domu tymczasowego, w którym Żabka mogłaby nieco się oswoić.


:shake: chociaż lepsze to niż miałaby wrócić z tej adopcji.

Posted

przykro mi , ze niose takie wieści... opisalam panstwu wszystko co tu pisalyscie o zabce , z przykroscia stwierdzili ,ze musza zrezygnowac bo boja sie ze nie dadza sobie rady z pieskiem, ktory na poczatku wymagalby tyle zaangazowania a maja w domu jeszcze 2 szczeniaki i dwa koty w tym jedna nieslyszaca. Do tego moimi to juz moim zdaniem posesja nie gwarantowalby tego , ze Zabka by z niej nie dala rady uciec , to nie jest zwykly ogrod wokol domu ,tylko kawal olbrzymiego terenu z laskiem wlacznie , ogrodzenie jest niby solidne ,ale nie jest to ani murek ani siatka na podmurowaniu tylko takie metalowe prety i miedzy nimi a podmurowka jest troche przestrzeni , obawiam sie ze dla spanikowanego ,malego psa nie bylaby to przeszkoda.

Posted

Tracę nadzieję na dom dla Żabki, skoro jest taka dzika. Już nawet braliśmy z mężem pod uwagę wzięcie jej na tymczas do nas (tymczasowo Teściowa powinna się zgodzić). Tylko, że to bardzo ryzykowna decyzja ze względu na fakt, iż musielibyśmy przywieźć ją do Wrocławia. Mamy 5 letniego malamuta - malamut by ją zaakceptował, ale z tego co pamiętam, Żabka nie tolerowała dużych psów. Co będzie jeżeli się nie dogadają? Poza tym nie wiem jak wyglądałyby ewentualne odwiedziny z Żabką u mojej Mamy - w końcu to ona była przy zabieraniu jej do schroniska. Może już nie mieć do niej zaufania. Mnie Żabka praktycznie nie zna. Odwiedzałam ją na działce i przynosiłam jedzenie, kiedy Tata trafił do szpitala. Była lękliwa i nieufna. Zabierała jedzenie i chowała się za drzewami. Nie mogę spać po nocach, myśląc co z tą psiną dzieje się w schronisku. Na razie brak nowych zainteresowanych adopcją, szans na DT na razie też brak.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...