Acayra Posted September 23, 2009 Posted September 23, 2009 Bardzo dziwi mnie zachowanie naszej 3-miesięcznej suni. Zanim u nas się pojawiła, umówiliśmy się z mężem, że będziemy ją tak samo traktować (jeśli jedno ją skarci, drugie nie tuli; na zmianę albo razem wychodzimy na spacery; na zmianę karmimy itp.). Miałam nadzieję, że dzięki temu tak samo przywiąże się do nas obojga. Jest u nas nieco ponad miesiąc i pewnie relacje między nami a pieskiem jeszcze długo się będą budować; jednakże już w tej chwili widać znaczące różnice w podejściu Amzi do mnie i do mojego męża: - Z mężem świetnie się bawi. Z chęcią biega za rzucanymi przez niego zabawkami. Gdy ja rzucę jej zabawkę, podbiega do niej bez większego zapału i często nawet nie wraca do mnie, ale idzie bawić się sama do legowiska. Ewentualnie siedzi patrząc na mnie wyczekująco, jakby nie bardzo wiedziała o co mi chodzi. - Słucha moich poleceń; z chęcią siada, daje łapkę itp. Gdy Dawid powtarza te same komendy, rzadko słucha; mąż musi kilkakrotnie powtórzyć polecenie, żeby Amzi je wreszcie wykonała. - Gdy jest ze mną, jest bardzo spokojna, przeważnie śpi układając się na podłodze koło mnie lub kładzie mi się na stopach. Gdy tylko przyjdzie do domu Dawid, nagle u pieska pojawia się niesamowita ochota na zabawę, szczeka lub piszczy próbując zwrócić na siebie uwagę. - Gdy ja przyjdę do domu, witana jestem radośnie, ale dopiero po powrocie męża widać, że piesek naprawdę potrafi się cieszyć z czyjegoś przyjścia. - Gdy przychodzi pora karmienia (czyli odkładamy już nasze talerze, a to znak dla niej, że zaraz dostanie swoją porcję), zawsze patrzy na mnie i ciesząc się idzie za mną, pomimo tego, że oboje karmimy ją tak samo często. - Na spacerze jest usłuchana. Gdy idziemy wszyscy razem, stara się iść równo z nami, pilnuje, żeby nas nie wyprzedzać i absolutnie nie lubi zostawać w tyle - szybko biegnie, żeby się z nami zrównać. - Z kolei w domu, ja mogę chodzić swobodnie i rzadko jestem przez Amzi zaczepiana, natomiast Dawida często ciągnie za nogawki od spodni powarkując jak zawsze, gdy się dobrze bawi. Nie wiem, co tak odmienne wobec nas zachowania oznaczają. Kogo z nas uważa za "osobnika alfa", jeśli w ogóle wg niej taka hierarchia istnieje? Które z nas powinno bardziej popracować nad relacjami? A może oboje popełniamy tutaj jakieś błędy? Przepraszam za długi post, ale chciałam dokładnie opisać całą sytuację :) Z góry dziękuję za wszelkie wskazówki. Quote
sunshine Posted September 23, 2009 Posted September 23, 2009 Moja sunia ma 4 miesiące i najbardziej związana jest ze mną. Jednak jeśli chodzi o zabawę uwielbia zaczepiać mojego ojczyma a on się z nią wygłupia, jednak kiedy tylko wyjdę z pokoju pies biegnie za mną. W stadzie pies może się bawić z każdym nie tylko z osobnikiem alfa. Jeśli się np rozdzielicie za kim maluda pobiegnie?? Quote
Acayra Posted September 23, 2009 Author Posted September 23, 2009 [quote name='sunshine']Jeśli się np rozdzielicie za kim maluda pobiegnie??[/quote] Tutaj też mam problem z określeniem, bo wszystko zależy od sytuacji. Przeważnie, gdy np. siedzimy w domu - ja w jednym pokoju, mąż w drugim - Amzi siedzi przy mnie i drzemie (czasami mam wrażenie, że jej się jakiś automat włącza - ja włączam tv, siadam na kanapie, a ona od razu na swoje leżanko spać ^^). Od czasu do czasu się zdarzy, że zaśnie przy mężu, ale po jakimś czasie przytupta do mnie. Z kolei na spacerze; idzie zawsze pomiędzy nami. Raz zbliża się bardziej do mnie, potem bardziej do Dawida; generalnie nie czuje się komfortowo, jeśli idzie mając tylko jednego z nas obok siebie. Gdy na jednej z dłuższych przechadzek odpięliśmy ją ze smyczy i Dawid biegł zachęcając ją do ruchu - biegła za nim, ale co jakiś czas zatrzymywała się i sprawdzała, gdzie ja jestem. Dziwna jest też sytuacja, gdy chodzimy spać. My śpimy na łóżku, ona na swoim legowisku, przysuniętym do łóżka. Pracujemy na zmiany, więc czasami zdarza się, że tylko jedno z nas jest w nocy. Gdy ja śpię sama, Amzi grzecznie się kładzie, czasami cicho "kwiknie", domagając się, żebym położyła swoją rękę u niej w kojcu (układa się wtedy na niej, szybko usypia, a ja zabieram ją z powrotem). Gdy Dawid jest sam, Amzi przez dłuższy czas biega wokół łóżka głośno popiskując i czasami podszczekując, próbuje dostać się na łóżko (a że jest jeszcze mała, to na razie nie mamy problemu). Usypia dopiero po dłuższej chwili, jak się zmęczy i zauważy, że piski nie przynoszą efektu. Quote
sunshine Posted September 23, 2009 Posted September 23, 2009 A może Dawid kiedyś zmiękł i wziął małą do łóżka i ona dobrze o tym pamięta?:p.Na to wyglada że maluda nie zdecydowała się za kim jest bardziej. Moja poprzednia sunia ubóstwiała mojego dziadka. Jednak kiedy dziadek zmarł sunia kochała wszystkich po równo nie faworyzowała nikogo. Byćmoże osiągniecie swój cel i suńka będzie Wasza, obydwóch :razz: A to że woli się bawić z TŻ to może byc jak u dzieci po prostu się lepiej z nim bawi. A komendy woli wykonywać Twoje bo lepiej Cię rozumie ;) Quote
Martens Posted October 1, 2009 Posted October 1, 2009 Acayra napisał(a): Nie wiem, co tak odmienne wobec nas zachowania oznaczają. Kogo z nas uważa za "osobnika alfa", jeśli w ogóle wg niej taka hierarchia istnieje? Które z nas powinno bardziej popracować nad relacjami? A może oboje popełniamy tutaj jakieś błędy? Dla takiego małego szczeniaka nie ma żadnych alf, tylko wielka mama i wielki tata :p W ogóle nie zawracajcie sobie głowy alfami i dominacjami - uczcie psiaka nowych rzeczy, starajcie się mieć z nim dobry kontakt, bądźcie konsekwentni w postępowaniu, nagradzajcie - i wszystko będzie ok. Nie ma dwojga ludzi identycznych w zachowaniu, charakterze, tym bardziej różnej płci. Coś tam w Waszym zachowaniu wobec niej się różni, i to odzwierciedla się w zachowaniu suni. Ale przecież nie znaczy to, że kogoś kocha mniej lub bardziej, albo coś jest w ogóle nie tak. Tak jak napisała sunshine - może zabawa z mężem sprawia jej więcej frajdy, on daje jej więcej luzu, za to wobec Ciebie jest posłuszniejsza, bo jesteś bardziej konsekwentna, stanowcza. Pracujcie nad relacjami oboje i nie przejmujcie się tak bardzo jej stosunkiem do Was, nie rywalizujcie o jej względy. Test w stylu "za kim psiak pobiegnie", jest dla mnie trochę głupi, bo może doprowadzić do rozczarowania któregoś z was czy podświadomego żalu do psiaka, bo woli pana czy panią, a tak naprawdę na to za kim pies akurat pobiegł może składać się wiele czynników. Tak więc cieszcie się psiakiem, z tego co piszesz, robicie wszystko ok. Ja sama mam sunię od 10 lat, jest ze mną od małego; z moim facetem mieszkamy razem około 2 lat, choć znają się nieco dłużej... I jest trochę podobnie - on bawi się z nią dynamiczniej niż ja, choć do mnie też reaguje entuzjastycznie (bo ja bawię się dynamicznie, jak nikt nie patrzy :p). Jednocześnie jeśli chodzi o jedzenie, to w porze swojego posiłku sunia zawsze gapi się na mnie, jeśli chce przypomnieć o karmieniu. Natomiast przy naszym obiedzie, kiedy wie, że na stole jest nasze jedzenie, idzie żebrać do TZta, do mnie tylko w ostateczności. Posłuszeństwo też widać - czasem TZ 5 razy odsyła ją na miejsce, a ona udaje że nie słyszy; wtedy ja groźnie spojrzę i tupta posłusznie gdzie trzeba :evil_lol: Mnie zwykle słucha za pierwszym razem. Jednak kiedy wychodzą na spacer sami, beze mnie, nie ma problemu z posłuszeństwem. I tak jak u Ciebie - kiedy z jakiegoś powodu się rozdzielamy, sunia zawsze jest zaniepokojona i obserwuje dokąd idzie jedna osoba, ale z kim ma zostac i wrócić do domu - to już chyba odczytuje z naszych sygnałów. Tak na koniec dodam jeszcze, że to w jakim stopniu pies przywiązuje się do członków rodziny jest cechą osobniczą i rasową. Jedne psy bardzo wyraźnie preferują jedną osobę, resztę ledwie tolerują gdy pana/pani nie ma, czy wręcz ignorują, zaś inne traktują wszystkie osoby w domu podobnie, trudno stwierdzić, kto jest tak naprawdę panem psa. Quote
Neo. Posted October 3, 2009 Posted October 3, 2009 [quote name='Acayra']Bardzo dziwi mnie zachowanie naszej 3-miesięcznej suni. Zanim u nas się pojawiła, umówiliśmy się z mężem, że będziemy ją tak samo traktować (jeśli jedno ją skarci, drugie nie tuli; na zmianę albo razem wychodzimy na spacery; na zmianę karmimy itp.). Miałam nadzieję, że dzięki temu tak samo przywiąże się do nas obojga. Bardzo dobra postawa. Jednak to nie jest tak, że jeśli robimy to samo pies będzie kochał nas tak samo i tyle samo poświęcał nam uwagi. To tak jak z ludźmi, zawsze jest tak że jedych dazymy większą symoatią innych mniej. Poza tym mimo, iż na zewnątrz wydaje się że robicie wszystko tak samo to jednak kazd człowiek jest inny i KAŻDY inaczej się zachowuje. Inaczej wraża emocje, jest mniej /bardziej kontaktowy/uczuciowy. Jeden jest bardziej otwarty drugi bardziej nieśmiały. To wszystko ma znaczenie w kontakcie z psem. Jest u nas nieco ponad miesiąc i pewnie relacje między nami a pieskiem jeszcze długo się będą budować; jednakże już w tej chwili widać znaczące różnice w podejściu Amzi do mnie i do mojego męża: - Z mężem świetnie się bawi. Z chęcią biega za rzucanymi przez niego zabawkami. Gdy ja rzucę jej zabawkę, podbiega do niej bez większego zapału i często nawet nie wraca do mnie, ale idzie bawić się sama do legowiska. Ewentualnie siedzi patrząc na mnie wyczekująco, jakby nie bardzo wiedziała o co mi chodzi. - Słucha moich poleceń; z chęcią siada, daje łapkę itp. Gdy Dawid powtarza te same komendy, rzadko słucha; mąż musi kilkakrotnie powtórzyć polecenie, żeby Amzi je wreszcie wykonała. i tu pojawiaja się pierwsze schodki i to oczym pisałam powyżej. Podczas wydawania komend pies bardziej słucha ciebie nie dlatego, że bardziej cię lubi czy też ma do ciebie większy respekt, tylko dlatego że twoje polecenia są bardziej precyzyjne, pies bardzo dobrze wie o co ci chodzi, jesteś konsekwentna, potrafisz pracować z psem, masz większ entuzjazm. A więc twój mąż ma troszkę pracy jeśli o to chodzi ;) Jaką metodą szkolicie pieska?? - Gdy jest ze mną, jest bardzo spokojna, przeważnie śpi układając się na podłodze koło mnie lub kładzie mi się na stopach. Gdy tylko przyjdzie do domu Dawid, nagle u pieska pojawia się niesamowita ochota na zabawę, szczeka lub piszczy próbując zwrócić na siebie uwagę. - Gdy ja przyjdę do domu, witana jestem radośnie, ale dopiero po powrocie męża widać, że piesek naprawdę potrafi się cieszyć z czyjegoś przyjścia. - Gdy przychodzi pora karmienia (czyli odkładamy już nasze talerze, a to znak dla niej, że zaraz dostanie swoją porcję), zawsze patrzy na mnie i ciesząc się idzie za mną, pomimo tego, że oboje karmimy ją tak samo często. - Na spacerze jest usłuchana. Gdy idziemy wszyscy razem, stara się iść równo z nami, pilnuje, żeby nas nie wyprzedzać i absolutnie nie lubi zostawać w tyle - szybko biegnie, żeby się z nami zrównać. - Z kolei w domu, ja mogę chodzić swobodnie i rzadko jestem przez Amzi zaczepiana, natomiast Dawida często ciągnie za nogawki od spodni powarkując jak zawsze, gdy się dobrze bawi. Tak jak pisałam pies zawsze wybiera sobie jakąś osobe za którą przepada bardziej. U mnie jest tak samo. Wyraźnie widać, że Luna najbardziej przepada za tatą, co jednak nie oznacza, że wszyscy inni są jej obojętni. To jest po prostu naturalne :) Nie wiem, co tak odmienne wobec nas zachowania oznaczają. Kogo z nas uważa za "osobnika alfa", jeśli w ogóle wg niej taka hierarchia istnieje? Które z nas powinno bardziej popracować nad relacjami? A może oboje popełniamy tutaj jakieś błędy? Przepraszam za długi post, ale chciałam dokładnie opisać całą sytuację :) Z góry dziękuję za wszelkie wskazówki. Nie popelniaj tego błędu i nie wychowuj psa na zasadzie teorii dominacji. Nie ma czegoś takiego. Prawidłowe relacje pies - człowiek można zbudowac tylko i wyłącznie na wzajemnym zaufaniu, poczuciu bezpieczeństwa, traktowaniu siebie tak samo, radości, miłości. 'Teoria dominacji' jedynie psuje te relacje Quote
Migori Posted October 20, 2009 Posted October 20, 2009 Witaj Acayra Czytam Twój post i mam przed oczami moje i mojego TŻ relacje z moją suką Borą. Podczas zabawy mój TŻ szalał z suczką, wydawał dziwne dźwięki, tarzał sie z nią po dywanie, chodził po kolanach, gonił małą wydając dziwne dźwięki, a ją to szalenie bawiło. Nakręcała sie strasznie, szarpała go za nogawki, rękawy, dostawała ataku głupawki, ganiała jak pokopana, szarpała zabawki, gryzła. Po takiej zabawie długo sie wyciszała. Podczas zabawy ze mną, pilnowałam, żeby zabawa była grzeczna, bez mocnego gryzienia, bez szarpania ubrań, bez wieszania sie na mnie, na moich ubraniach, rękach, bez podszczypywania, gdyż uważałam, że pies powinien wiedzieć jak należy sie bawić i jak mocno można gryźć. Czy to znaczy że mnie mniej kocha? Nie, po prostu inaczej bawi sie ze mną inaczej z TŻ. Prawda taka, że jak ja jej rzucę piłkę i każę zaaportować przyniesie bez marudzenia. TŻ może sobie wołać i wołać, a sucz myśli że to kolejna szalona zabawa. Nie lubię ludzi, którzy nakręcają psa na wysokie obroty, a potem zostawiają samego sobie, niech sie wyciszy. Taki psiaczek malutki jeszcze tego nie umie i trzeba mu to pokazać. Tak samo było podczas powrotów do domu... Jak ja wracam suka schodzi z kanapy, powoli, spokojnie, merdnie ogonem, pośle buziaka i tyle. Jak wracał TŻ, był totalny szał ciał i sukienek. Ganianie, szarpanie, szczekanie, skakanie, gryzienie... Czy to znaczy że mnie kocha mnie? Nie, po prostu TŻ jej na to pozwala, na takie szalone zachowania, ja tego nie akceptowałam i ona wie, że mnie wita sie spokojnie bez emocji. Behawiorystka kiedyś, zadała mi pytanie, czy wolę, szalejącego z emocji psa, który pół godziny po powrocie nie może sie uspokoić, czy psa który merdnie dwa razy ogonem i grzecznie położy sie koło mnie, kiedy bede jadła obiad? Co jest zdrowsze dla psa? Co jest dla niego lepsze? Co jest lepsze dla nas? mOdpowiedź jest chyba jasna. Napisałaś: (czasami mam wrażenie, że jej się jakiś automat włącza - ja włączam tv, siadam na kanapie, a ona od razu na swoje leżanko spać ^^). Od czasu do czasu się zdarzy, że zaśnie przy mężu, ale po jakimś czasie przytupta do mnie. I masz rację. Jesteś przewidywalna dla psa, a pies woli takich ludzi właśnie. Czuje sie przy nich bezpieczniej, jest spokojniejszy i wyciszony. I masz rację w pewnym sensie pies działa jak automat, schematycznie. Dla niej sygnałem do odpoczynku jest włączony TV i Ty siedząca na kanapie. To normalne. Z kolei w domu, ja mogę chodzić swobodnie i rzadko jestem przez Amzi zaczepiana, natomiast Dawida często ciągnie za nogawki od spodni powarkując jak zawsze, gdy się dobrze bawi Bo jej sie wydaje, że to kolejna zabawa z TŻ. Musi on troszeczkę popracować nad opanowaniem małej i jej posłuszeństwem kiedy TY jesteś obok. Osobiście wolę kiedy moja sucza spokojnie mnie wita, człapie za mną do kuchni, "zje" ze mną obiad, zaśnie na mojej ręce, niż szaleje i wydziwia. Sama sie przekonasz że sucza i Ciebie i TŻ kocha tak samo mocno, ale po prostu troszkę inaczej. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.