halgre Posted March 14, 2010 Posted March 14, 2010 Prześliczne portreciki, a piesa piękna ****************************** [SIZE="3"] [FONT="Courier New"] http://halgre.posadzdrzewo.pl[/FONT] Quote
halgre Posted March 14, 2010 Posted March 14, 2010 [SIZE="4"]Dubel ! ****************************** [SIZE="3"] [FONT="Courier New"] http://halgre.posadzdrzewo.pl[/FONT] Quote
łamAga Posted March 14, 2010 Posted March 14, 2010 Futrzak prezentuje sie przeslicznie :loveu::loveu::loveu::loveu: Quote
QQk Posted March 14, 2010 Posted March 14, 2010 Bry! http://img294.imageshack.us/i/dscf2409b.jpg/ - zasypie go http://img683.imageshack.us/img683/556/ares3.jpg - jaki fajny wyraz twarzy http://img69.imageshack.us/img69/5495/14301893.jpg - wypisz wymaluj młody onek Quote
Doginka Posted March 14, 2010 Posted March 14, 2010 Oj ciężko się wchodzi na dogo, ale wreszcie jestem:multi: Już nie pamiętam, co miałam napisać, to chociaż się przywitam:lol::hand: Quote
halgre Posted March 16, 2010 Posted March 16, 2010 [FONT="Georgia"][SIZE="5"]Witam[/FONT] ****************************** [SIZE="3"] [FONT="Courier New"] http://halgre.posadzdrzewo.pl[/FONT] Quote
Tekla64 Posted March 16, 2010 Posted March 16, 2010 no i ja sie witam moze juz teraz bedzie sie dalo pisac!!! kiedy sie chce!! Quote
Shirai - Koki Posted March 16, 2010 Posted March 16, 2010 Witajcie !!! Caluski dla Ciebie Natka i dla Futrzastego !!!! Quote
Doginka Posted March 16, 2010 Posted March 16, 2010 Witamy witamy witamy po dogoodwyku przymusowym:lol::hand: Quote
NATKA Posted March 17, 2010 Author Posted March 17, 2010 WOW :crazyeye::crazyeye::crazyeye: DOGO NAREŚCIE DZIAŁA - CZYŻBY CUD JAKIŚ I CIEKAWE NA JAK DŁUGO HI HI :evil_lol: Quote
łamAga Posted March 17, 2010 Posted March 17, 2010 No ja mam nadzieje ze juz to naprawili na dobre , bo ile mozna walczyc z dostaniem sie tutaj :evil_lol: Quote
halgre Posted March 17, 2010 Posted March 17, 2010 [quote name='NATKA']WOW :crazyeye::crazyeye::crazyeye: DOGO NAREŚCIE DZIAŁA - CZYŻBY CUD JAKIŚ I CIEKAWE NA JAK DŁUGO HI HI :evil_lol: [FONT="Georgia"]Też się zastanawiam na jak długo ... :evil_lol: Bo na ogół za długo nie działa ... :evil_lol::evil_lol::evil_lol:[/FONT] ****************************** [SIZE="3"] [FONT="Courier New"] http://halgre.posadzdrzewo.pl[/FONT] ****************************** Quote
Asiaczek Posted March 17, 2010 Posted March 17, 2010 Hej! I my się meldujemy po odwyku... Mam nadzieję, że juz teraz DGM będzie super działało:) pzdr. Quote
NATKA Posted March 17, 2010 Author Posted March 17, 2010 Jak na razie to forum śmiga aż miło he he :p Też bym chciała żeby tak zostało bo jak człowiek najpierw pół godziny się loguje, a potem godzinę wysyła jednego posta to mu się odechciewa dogo :cool3: Quote
bety Posted March 17, 2010 Posted March 17, 2010 NATKA napisał(a):WOW :crazyeye::crazyeye::crazyeye: DOGO NAREŚCIE DZIAŁA - CZYŻBY CUD JAKIŚ I CIEKAWE NA JAK DŁUGO HI HI :evil_lol: Pewnie za miesiąc znowu będzie kaszana - tak zwykle bywało.:p:shake: Asiaczek napisał(a):Hej! I my się meldujemy po odwyku... Mam nadzieję, że juz teraz DGM będzie super działało:) pzdr. "Marzenie ściętej głowy" - ha ha ha ha.:diabloti: "po odwyku" - dobre dobre.:evil_lol: Pzdr Quote
NATKA Posted March 17, 2010 Author Posted March 17, 2010 Czas na ciąg dalszy wspominek, tym razem opowiem Wam parę przygód młodego Aresa, niestety nie będą to zabawne historie ...[FONT=Comic Sans MS] Pierwszą historię można by zatytułować "Stara i Niechciana" ... właśnie tak, bo taka była, to znaczy tak zadecydowali właściciele, ze sunia jest im już nie potrzebna bo święta, bo porządki, bo pies przeszkadza.[/FONT] [FONT=Comic Sans MS]Ale od początku ... był grudzień 2003 roku ... Było to dokładnie 26 grudnia, tak tak okres świąt, radości, miłości ... i ona zziębnięta, głodna, zapomnienia, niechciana, przeganiana, przerażona. Mój ojciec wrócił ze spaceru z małym Futrzakiem i poinformował nas, że koło bloku błąka się malutka suczka. Spotkał też sąsiadkę, która z dumą opowiadała jak to przez całe święta przeganiała suczkę z klatki, bo gdzie to żeby brudny pies siedział na klatce schodowej i "srał" a na dodatek jakieś choróbska roznosił. Długo się nie zastanawialiśmy, poszliśmy poszukać małej żeby chociaż ją nakarmić. Znaleźliśmy ją zwiniętą w kłębek, leżącą na śniegu w żywopłocie koło klatki :-( Jeju jaka ona była przerażona a jednocześnie ufna, do tego była podobna do naszej suczki, która odeszła za TM. Sunia skusiła się na jedzonko, po chwili dała się pogłaskać, spróbowałam ją wsiąść na ręce - nie protestowała, nie zawarczała, zwyczajnie znieruchomiała. Zanieśliśmy ją do domu i dopiero wtedy wróciło racjonalne myślenie I CO DALEJ???? Okazało się że sunia już starsza z bielmem na oczku i do tego ciężarna :shake: Powiedźcie jakim trzeba być potworem żeby pozbyć się takiego psa???!!! Postanowiliśmy że nakarmimy suczkę, damy się jej ogrzać i zadzwonimy do schroniska. Tak też zrobiliśmy tyle, że nikt ze schroniska nie chciał po psa przyjechać. Wymyślali wszystko co tylko mogli byle by się psem nie zająć :angryy: Takim sposobem mała spędziła u nas czas od poranka do godziny 21 bo dopiero wtedy po dziesiątkach telefonów pracownicy schroniska postanowili przyjechać ...[/FONT][FONT=Comic Sans MS] A jak wyglądał czas pobytu suniu ... niesamowicie bo ona była bardzo grzeczna. Sąsiadka mówiła że ją przegoniła bo nabrudziła na klatce, u nas sunia spędziła 12 godzin i jakoś nie zdarzyło jej się nabrudzić :crazyeye: Wobec Aresa ani razu nie wykazała cienia agresji. Młody szpicowy ufoludek był nią zafascynowany zresztą zobaczcie sami ... Koniec tej historii był taki, że sunia została zabrana do schroniska. Zresztą o mały włos a by mi Futrzaka nie zabrali, bo panowie jak weszli do mieszkania to kompletnie nie wiedzieli, którego psa mają zabrać tylko wyszli z założenia, że trzeba łapać pierwszego w zasięgu wzroku i padło na Aresa :crazyeye: i byli bardzo nie zadowoleni kiedy dowiedzieli się że chodzi o suczkę :cool3::cool3::cool3: Dziwnie to wszystko przebiegało, bardzo dziwnie ... Jak dalej potoczyły się losy suni nie wiem, bo kiedy dzwoniłam żeby się czegokolwiek dowiedzieć nikt nie chciał mi udzielić informacji, za to usłyszałam aluzje że to mój pies i się go pozbyłam, bo sprawiałam sobie nowego :shake: Wtedy na dobre pracownicy schroniska wybili mi z głowy pomoc przybłędom ... ale wiecie co los jest przekorny o czym przekonałam się za rok czasu tyle że to już temat na drugą historię ... [/FONT] Quote
Korciaczki Posted March 17, 2010 Posted March 17, 2010 Pięknie piszesz... czekamy na cd i pozdrowiamy Areska Quote
Nikita89 Posted March 17, 2010 Posted March 17, 2010 Wciągająca wzruszająca historyjka... szkoda że nie mieliście wtedy możliwości zatrzymać ją dłużej i poszukać jej jakiegoś innego DT lub DS... wiadomo jakie nasze cudne schrony są. Mam nadzieję że jest z nią dobrze i że szczeniaczki urodziły się zdrowe, znalazły nowe domki :) Pewnie słuch po suni zaginął od tego czau :( Czekam n kolejną historię (takie lekcje historii bym i baardzo odpowiadały ^^) :) Quote
Tekla64 Posted March 17, 2010 Posted March 17, 2010 Witam ciesze sie ze mozna juz ogladac i pisac jak sie chce cos napisac i kiedy!!!! bo ... smai wiecie historyjki pikne sa i czekamy na cd a co mozna powiedziec o takich bidakach , wlasnie najgorsze ze w zasadzie nie ma jak skutecznie i natychmiast pomoc, jesli sie samemu nie chce wziac go do domu, na schronisko ciezko liczyc, i na to ze sie szybko dom dla bidaka znajdzie tez to nie idzie tak szybko a czasem nie da sie przetrzymac u siebie.... nie ma dobrej drogi, zawsze i serce bidaka i wlasne cierpi!!!! Quote
NATKA Posted March 17, 2010 Author Posted March 17, 2010 Korciaczki napisał(a):Pięknie piszesz... czekamy na cd i pozdrowiamy Areska Dziękuje i witam serdecznie w Futrzakowej Galerii :lol: Nikita89 napisał(a):Wciągająca wzruszająca historyjka... szkoda że nie mieliście wtedy możliwości zatrzymać ją dłużej i poszukać jej jakiegoś innego DT lub DS... wiadomo jakie nasze cudne schrony są. Mam nadzieję że jest z nią dobrze i że szczeniaczki urodziły się zdrowe, znalazły nowe domki :) Pewnie słuch po suni zaginął od tego czau :( Czekam n kolejną historię (takie lekcje historii bym i baardzo odpowiadały ^^) :) Nikita żebym to ja wiedziała wtedy to co wiem dzisiaj to bym w życiu jej do schronu nie oddała tylko bym kombinowała. Ale to było prawie 7 lat temu i ja nie miałam zielonego pojęcia jakie warunki panują w schronisku w moim mieście i jak można inaczej pomóc takiemu psu :shake: Co do informacji na temat suni to nic nie wiem, zresztą teraz ciężko cokolwiek się dowiedzieć w schronisku u mnie, a co dopiero te kilka lat temu. Widzisz mi wtedy na pytanie jak można pomóc suni jak już będzie w azylu odpowiedziano że jej nic już tam nie będzie potrzeba :crazyeye: Tekla64 napisał(a):Witam ciesze sie ze mozna juz ogladac i pisac jak sie chce cos napisac i kiedy!!!! bo ... smai wiecie historyjki pikne sa i czekamy na cd a co mozna powiedziec o takich bidakach , wlasnie najgorsze ze w zasadzie nie ma jak skutecznie i natychmiast pomoc, jesli sie samemu nie chce wziac go do domu, na schronisko ciezko liczyc, i na to ze sie szybko dom dla bidaka znajdzie tez to nie idzie tak szybko a czasem nie da sie przetrzymac u siebie.... nie ma dobrej drogi, zawsze i serce bidaka i wlasne cierpi!!!! U mnie cały pomysł z oddaniem suni wyszedł z niewiedzy o tym jak inaczej można pomóc suni i z przekonania, że w azylu będzie miała lepiej niż na ulicy i że będzie tam miała przede wszystkim opiekę weta ... wiem wiem że teraz wydaje się to skrajnie naiwne ale tak było :oops: Quote
NATKA Posted March 17, 2010 Author Posted March 17, 2010 [FONT=Comic Sans MS]Do tej suni mieliśmy ogromny sentyment ze względu na podobieństwo do naszej ukochanej suczki Mikusi. Dlatego tak bardzo chcieliśmy żeby sunia przybłęda była bezpieczna i miała odpowiednią opiekę. A tak wyglądała MIKUSIA :loveu::loveu::loveu: To jest niezwykle ważny psiak w moim w życiu, bo to właśnie ona była moim spełnionym marzeniem o posiadaniu swojego własnego psiaka. [/FONT] [FONT=Comic Sans MS] Mika była z nami 10 lat, niestety tylko 10 ... Mała zachorowała i pomimo 9 miesięcy walki nie udało się nam jej uratować. Uwierzcie w życiu nie podjęłam trudniejszej decyzji niż ta o eutanazji psiej przyjaciółki :-( [/FONT] [FONT=Comic Sans MS] A jak Mikunia do nas trafiła to też ciekawa historia :lol:[/FONT] [FONT=Comic Sans MS] Ja niesamowicie chciałam mieć psa ale rodzice nie za bardzo :roll: Mimo naszych (moich i brata) błagań nie zgadzali się bardzo długo. Psy owszem były ale u mojej babci, tak więc w domu przerobiłam rybki, chomiki i koty na pocieszenie :evil_lol: Ale ciągle sobie marzyłam, marzyła i marzyłam o psiku takim własnym w domu. A ten idealny pies miał być pinczerem miniaturą (wtedy to się mówiło ratlerek albo sarenka hi hi) o umaszczeniu czarnym podpalanym brązem, ze stojącymi uszkami i zakręconym ogonku w precelek i obowiązkowo miał to być pies a nie suka [/FONT] [FONT=Comic Sans MS]:p I nagle w najmniej oczekiwanym momencie marzenie się spełniło... chociaż jak to zawsze los przekorny 5 groszy swoich dorzucił [/FONT] [FONT=Comic Sans MS]:cool3: Było lato 1994 roku, a ja spędzałam wakacje u babci ...[/FONT] [FONT=Comic Sans MS]Pewnego wieczoru przyszedł mój wujek, a za pazuchą miał maluteńkiego szczeniaczka. I wiecie co??? ... w tym momencie nie było ważne że to suczka a nie piesek, że uszka klapnięte a nie stojące, że ogonek przykrótki a nie zakręcony w precelek - to się wcale nie liczyło, natomiast ważne było to żeby rodzice się zgodzili ja wziąć ;) i udało się wreście miałam swojego psa. Czystą wiejską kundelkę kupioną od gospodarza za "flaszkę wódki" co by się dobrze chowała pod szantażem, że jak my jej nie weżniemy to ów gospodarz ją zabije bo następnego darmozjada nie potrzebuje :angryy: [/FONT][FONT=Comic Sans MS]Szczeniaczek miał może 5 tygodni, ogólnie nie umiał pić z miseczki, tzn. z podstawka pod szklankę, bo ona była taka malusia, że na dłoni się mieściła :-o A my mieliśmy zero wiedzy jak się takim maleństwem opiekować ale udało się sunia przeżyła, chociaż kłopotów było co nie miara ...[/FONT] [FONT=Comic Sans MS] [/FONT] Quote
NATKA Posted March 17, 2010 Author Posted March 17, 2010 Psiaczek trafił do weterynarza gdzie okazało się, że jest niesamowicie zarobaczona. Ogólnie miała marne szanse na przeżycie. Po zaaplikowaniu leku na robale suczka dostała jakiegoś niesamowitego ataku, wymioty, drgawki, wyglądało tak jakby umierała ale ona się nie poddała i przeżyła ... chyba ku zaskoczeniu wszystkim, bo nawet weterynarz się zdziwił jak nas zobaczył na następnej wizycie :p Mała wyrosła na mieszankę wybuchową: raz diabeł wcielony, a za chwilę anioł z nieba :razz: Ta focia super odzwierciedla jej charakterek :diabloti: Najbardziej na świecie kochała moją mamę ze wzajemnością - chyba też z przekory, bo mama była najbardziej przeciwna braniu psa :lol: A to jest poza, którą każdego rozbrajała, choćby nie wiem co przeskrobała jak stawała słupka ze skruszoną minką każdy był kupiony :loveu::loveu::loveu: Quote
Doginka Posted March 17, 2010 Posted March 17, 2010 Ale ta sunia miała jednak stojące uszka:loveu: Czekamy na dalsze historie;-) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.