Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ja tatuażu nie mam, choc przyznam się, że w okresie buntu i naporu miałam straaaaaaszną na to ochotę. Tchórz jednak jestem i nie zdecydowałam się w końcu. Teraz w sumie nie żałuję. Robiłam tyle innych, lepszych głupot, że tę mogłam sobie spokojnie podarowac :diabloti::diabloti:.

Radka, dawaj to foto. Mnie się tatuaże podobają nadal :cool3:

Posted

Reno, poprosimy jeden przykład z tych szaleństw :cool3:
Tylko nie takie, że np. pojadłaś surowych kartofli i dostałaś gorączki przed klasówką :eviltong:
To się nie liczy ;)

Posted

Luna123 napisał(a):
Reno, poprosimy jeden przykład z tych szaleństw :cool3:
Tylko nie takie, że np. pojadłaś surowych kartofli i dostałaś gorączki przed klasówką :eviltong:
To się nie liczy ;)


Kartofle to byłyby jedynie wybryki, a nie głupoty ;). Etap niedokonanych tatuaży i dokonanych ... :siara: był w okolicach 20 roku mojego żywota, więc klasówki zostały już dawno za mną. Pisała o tym nie będę, bo ten rozdział życia zamknęłam i wracac nawet we wspominkach nie zamierzam. Za długo z tego wyłaziłam. Musicie mi wybaczyc :eviltong:.

Posted

już na studiach będąc, wybierałam się do koleżanki na plotki. Tata mnie miał podwieźć, po drodze robiliśmy zakupy w markecie. Postanowiłam kupić butelkę martini. Mówie do taty-o, weź nam martini! Tata wziął 0.5 l a ja na to- nie tato, litrowy. Tata zdziwiony- to ile was tam będzie? no dwie-ja i Marta ... ;) nic nie poradzę na to, że tak uwielbiamy to martini :) POtem szłyśmy wytańczyć wszystko. W czasie jednego wytańcowywania procentów poznałam Pawła ;) Marta to nadal moja przyjaciółka i wyobraźcie sobie-obie wyszłyśmy na ludzi ;)

Posted

Picie martini jeszcze nie przesądza o tym, że się nie jest ludziem :) Żałuję, że moja matka miała do tego inne podejście i w dorosłym życiu musiała się długo "cywilizować". W pewnym momencie polubiłam Martini i inne "lekkie" trunki aż nadto... Na szczęście "dzień bez wina dniem do kitu" trwał bardzo krótko, może ze dwa miesiące, do chwili gdy się tak załatwiłam, że mąż mnie nosił na rękach do łazienki jak zwracałam wszystko co wypiłam, bo się nie trzymałam na nogach... To mnie otrzeźwiło i nigdy więcej :).
Do martini wróciłam po rozwodzie i z sentymentem wspominam jak raz na miesiąc - półtora robiłyśmy sobie z koleżanką "piżama party" a potem pól nocy się odprowadzałyśmy w tą i z powrotem, z psami, bo ona mieszkała jakieś 500 m ode mnie i jak dochodziłyśmy do mojego bloku, to ja mówiłam, że przecież ona sama nie może teraz wracać do domu, a jak dochodziłyśmy do jej bloku, to ona mówiła dokładnie to samo i tak trzeźwiałyśmy na nocnych spacerach :evil_lol::evil_lol::evil_lol: To ona mnie wyciągnęła na moją pierwszą dyskotekę i było super :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Zupełnie na trzeźwo, z butelka wody mineralnej, bo wychodziłyśmy z założenia, że w takich miejscach dwie samotne dziewczyny nie powinny pić nic innego poza czystym nieprocentowym płynem zamkniętym w hermetycznym opakowaniu :diabloti:
Reno, czy doszły konwalie? Moje już kiełkują :p Za to frezje za cholerę nie dają znaków życia, a Wasze?

Posted

Ja, w pierwszej klasie gimnazjum, podcięłam sobie sama końcówki włosów. Dumna, pochwaliłam się koleżance, na co ona wypaliła, że jak chcę, to ona może mnie obciąć i na pewno zrobi to lepiej. Podałam jej więc wielkie nożyce krawieckie babci i czyniła honory. Efekt zadowolił i mnie i ją, więc postanowiłyśmy pochwalić się mojej mamie, która była na drugiej zmianie w pracy. Efekt musiał być piorunujący, bo jak stanęłyśmy w drzwiach od sklepu, to moja mama zdobyła się tylko na bardzo celną uwagę: "Coś ty, ku*wa, z siebie zrobiła?!"

Poważnie, chyba nigdy wcześniej i nigdy później już jej nie widziałam takiej wściekłej. Kaśka - moja koleżanko-fryzjerka - błagalnym wzrokiem dawała znaki, żeby jej nie wydać, a moja mama powtarzała tylko w kółko, że mam wyjść zanim mnie ktoś zobaczy. Wróciłam do domu i całe popołudnie siedziałam jak na szpilkach z myślą co to się będzie działo, jak mama wróci. Na szczęście skończyło się tylko na reprymendzie i pieniądzach na fryzjera, który okiełznał sytuację. Powiem wam, że jak pamiętam tę fryzurę, to była z przodu nawet znośna, ale tyłu nie widziałam i może to właśnie o ten tył chodziło, bo mało komu się podobała!

:evil_lol:

Posted

Madziu, konwalie doszły oczywiście juz dawno. Od piątku w ziemi siedzą. Na razie nie wiem, czy cokolwiek wychodzi, bo ja na wieś tylko na weekeny jeżdżę, a w tym tygodniu to nie dojade wcale, bo wybieram się do Sopotu na zawody ujeżdżeniowe mojej siostrzenicy. Z tej tez okazji poproszę Was o zaciskanie kciuków w wolnych chwilach od piatku do niedzieli. To sa pierwsze, prawdziwe zawody Ady na jej własnym koniu. Wstawię Wam po powrocie jakąś fotkę. Konie to moja pasja, taka życiowa. Ja sportowo się nie spełniam, ale rekreacyjnie jak najbardziej. I póki co mam gdzieś, że mój kręgosłup pewnie niedługo sie zbuntuje ;) Niemniej to dzięki koniom wylazłam z wielu problemów np, depresji i anoreksji. Tyle tylko Wam zdradzę :)

Posted

Hmmm... ja chyba fotkę to mam tylko taką normalną, na papierze, trudno będzie wstawić ;) Powiem jedno - tatuowanie trwało ponad 4 godziny, więc rzeczywiście zabawa raczej dla cierpliwych. Robił mi znajomy właściciel studia, więc mieliśmy też przerwy na papieroska (wtedy jeszcze paliłam). Muszę przyznać, że mnie to bolało, bo dolna część kręgosłupa jest jednak bardzo wrażliwa.
Głupot w życiu narobiłam parę, ale w sumie nie żałuje ;)
"Lepiej zgrzeszyć i żałować niż żałować, że się nie zgrzeszyło"

Posted

Ra_dunia napisał(a):
"Lepiej zgrzeszyć i żałować niż żałować, że się nie zgrzeszyło"

O! To jest właśnie moja dewiza życiowa, często powtarzam to zdanie. Bardzo je sobie wzięłam do serca i tak sobie myślę, że jakby moja mama wiedziała o przynajmniej 1/4 rzeczy, które ja wyprawiałam na studiach to by jej włosy posiwiały nawet na centralnym miejscu! :evil_lol:

Reno, ja będę trzymać kciuki, jak wy też będziecie za mnie trzymać kciuki - jedziemy w sobotę z TZ-etem zamawiać salę na wesele! :loveu:

Posted

Jelena, ja też "kocham" tę myśl odkąd ją przeczytałam :)
A na kiedy "klepiecie" tę salę? Ja tez załatwiam sprawy ślubne ale chyba długo by szukać panny młodej której by było aż tak wszystko jedno :diabloti:

Posted

a mnie tak strasznie zależało na naszym ślubie! tata prowadził mnie do ołtarza przy "all you need is love" beatlesów :)

MOje konwalie zasadzone- ale nawet nie wiem gdzie, bo zleciłam to tacie i muszę się dowiedzieć :) frezje siedzą w doniczkach i czekamy....

Mój kręgosłup też siada :( od noszenia Jonatana. Przy Ani miałam podobnie, ale dopiero pół roku później. Powinnam ćwiczyc, ale jak mam zamiar to robić, to albo kupa, albo jeśc, albo Ania woła, albo pies chce na dwór, albo padam na pysk i nie wiem co się dzieje. a teraz biegiem jem obiad bo musze jechac do weta.

Posted

Jelena, jasnę, ze kciuki będę trzymała. Na kiedy planujecie wesele? Ja w tym roku mam dwa w zanadrzu, i oba we wrześniu, bynajmniej nie własne :diabloti:. Będzie się działo ;).

Posted

ja jak pierwszy raz wychodziłam za mąż to też wszystko przeżywałam i dogrywałam każdy szczegół na ostatni guzik. Teraz pojechałam do krawcowej od sukiekek ślubnych, wybrałam z grubsza wzór, krawcowa wyceniła mi wstępnie na 880 zł, powiedziałam jej że do 1100 zł ma wolną rękę, a ona była szczęśliwa, że dawno nie miała takiej fajnej klientki, nieupierdliwej :) Podobnie jak pojechaliśmy ustalać manu do knajpy, wiele nie wybrzydzaliśmy, z grubsza przystaliśmy na ich propozycje i też byli zadowoleni, że nie chcemy rosołu i jesteśmy otwarci na niestandardową kuchnię weselną, zamiast rosołu ze schabem to zupa krem z borowików i jakieś tam piersi kurczaka z nadzieniem ze szpinaku, w sezamie, z czymś tam i tak dalej :)

Posted

Dziewczynki drogie, ta szczęśliwa data zawiera w sobie szczęśliwą liczbę: 13 października 2012!

Ja potrzebuję krawcowej od sukienek ślubnych. Tylko najlepiej takiej, która jest już na emeryturze, a chciałaby sobie dorobić - żeby było jeszcze taniej. Wzór mam już wybrany.

A z tym menu to nie wiem czy tak dobrze zrobiliście, Magda. Np. ja zjem zupę-krem z borowików, ale mój ojciec już by nie zjadł. Jak jeździliśmy się zorientować za salą, to nam mówiła ta babka, u której wynajmiemy salę, że czasami zdarzają się takie przypadki, że ludzie chcą niestandardowe jedzenie, a potem się okazuje, że mało kto na weselu to je.

Posted

Jakbym miała się przejmować, kto co będzie jadł, to pewnie musiałabym zamówić 50 różnych obiadów :evil_lol::evil_lol::evil_lol: A tak to goście będą mieli do wyboru: albo jesz, albo nie :evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol: Spoko, będzie dużo różnego jedzenia, na pewno każdy coś sobie znajdzie :diabloti:
A sukienki nie szyj u byle kogo, nie warto. Mam w tym doświadczenie z poprzedniego ślubu, jak mi baba 3 mies. szyła sukienkę, jak ją przyjechałam odebrać 2 tyg. przed ślubem, to katastrofa, totalna katastrofa, pomijając już fakt, że była wymięta, jak - za przeproszeniem - psu z gardła wyjęta - to była krzywo uszyta. Dziewczyno, to dopiero jest stres 2 tyg. przed ślubem zostać bez sukienki i ganiać po sklepach za gotową.... Ja sobie nie szyję typowej sukni ślubnej, tylko taką w kolorze delikatnego różu pudrowego, że potem jeszcze gdzieś założę, tym bardziej że białego welonu to już wkładać nie muszę :diabloti: Poza tym w sukienkach najdroższe są ozdoby, jakby zrezygnowała z kamyczków Svarowskiego to pewnie by mnie sukienka z 400 zł kosztowała :p Obiecuję, dam zdjęcia :eviltong:

Posted

Ja byłam na jednym weselu, było usadzanie gości:shake:. Że akurat byłam sama, to dali mnie do tzw młodych ludzi , wszystko sparowane :roll:. Nawet pogadać się nie dało, bo dziewczyny chyba myślały, że im chce poderwać TZtów czy co :crazyeye:. I wiadomo, baletów zero :roll:. Łe, kicha, bo byliśmy przy ostatnim stoliku, a nasza rodzinka przy pierwszym :roll:.

Drugie było tak, że brali cywilny o 10 rano. Przyjęcie - my z łapanki, bo ktoś nie dojechał :eviltong:, było o 15:00 w Wierzynku. Trwało 4 godziny i dosłownie co godzinę było jedno małe danko .Przystawki, zupa, drugie i tort . No jak Boga kocham, wszyscy wylatywali do Mc'donaldsa , bo byli głodni :oops:.
Za tydzień była impreza dla znajomych w knajpie - ok 60 osób i było super :razz:. A pani młoda w tej samej sukience, co na ślubie;):roll:.

A najlepsze , jak ślub brała koleżanka siostry. Dostaliśmy zaproszenie na ślub. I moja siostra ( goopia :stupid: ) zapytała się, co chcieliby za prezent ... A ta koleżanka odpowiedziała, ze garnki bodajże tefal inginio:crazyeye:. Ja się wk....am i mówię, że prezenty to się daje, jak idziemy na wesele, albo jak ktoś jest z pracy, to można się poskładać. Na ślub, to ja kupię kwiatka, albo nie pójdę wcale :diabloti:.

Teraz idziemy 14 maja na wesele do kuzynki. ;)

Posted

Jelena, na tym weselu z usadzaniem, to dania były na półmiskach. Oczywiście brakło ziemniaczków dla 3-4 gości przy naszym stoliku ( na chyba 14 osób ) - to ja nie wiem, jak oni to liczą. Aaa i były 4 rożne mięska też na półmisku. Zostały 2 dosłownie kotleciki, zanim dotarł półmisek do nas. Kto złapał,to miał :eviltong:. Jakoś nie mieliśmy śmiałości się upomnieć, kelnerów nie było widać, bo byliśmy przy drzwiach i tyłem do wszystkich:roll:. Po dobrej chwili zorientowaliśmy się, że jest kawa, tylko przy pierwszym stole , bufet gorąco - zimny itd. A, że my tyłem, to wg mnie, kelnerzy powinni poinformować :roll:. Z drugiej strony, głupio było lecieć do bufetu zaraz po obiedzie :oops:. Rodzice byli zachwyceni - bo byli z przodu ;). Moja siostra ( starsza ode mnie ) dostała nerwa, zaczęła płakać, to ja powiedziałam ojcu, że wracamy - byłam swoim samochodem:p. W czasie powrotu - koło Mszany Dolnej zachciało jej się siku, to podjechałam na CPN, a ona wychodzi po kilku mimutach z kupionymi kanapkami;).
Młodzi po obiedzie pojechali na cmentarze do rodziców. Piękny zwyczaj, ale wesele było w Limanowej a groby w Limanowej i koło Sącza. Wrócili podobno po północy :roll:.

Posted

Ja już się właśnie zaczęłam gubić...
Jelena - ślub 2012 i Ty już wszystko zamawiasz? Chyba, że ja rok przespałam i coś mnie minęło i jest kwiecień 2012?

Ja jak byłam pierwszy raz zaręczona to zaczęliśmy się orientować co i jak dopiero pół roku przed ślubem. I dobrze, bo zerwałam na 3 miesiące przed planowaną datą :diabloti:Sukienki nie miałam nawet wybranej, ba, nawet żadnej nie przymierzyłam. Sala była zarezerwowana wstępnie. Menu było nam zupełnie obojętne a na ślubie mieli być tylko znajomi i bardzo bliska rodzina, więc w sumie nawet po zerwaniu zaręczyn nie trzeba było niczego odkręcać :D
Ale fakt - ja dziwna jestem ;) przeciwna ślubom, z alergią na wesela :D
Teraz jestem zaręczona, ale zaręczyny były tylko dla nas i nawet nie wszyscy w rodzinie o nich wiedzą (a ta najbliższa dowiedziała się coś koło miesiąca lub dwóch po fakcie), ślubu nie planujemy.

Magda - Ty też planujesz ślub? Ale jak? Skąd? Po co? Z kim ;)

Posted

Boze, to teraz wiem dlaczego na psie watki, psow szukajacych domow malo kto zaglada i pustka wieje. Wesel i slubow sie babom zachcialo :evilbat: Łorety :smhair2:

Ja tam sie za małż po raz drugi nie wybieram, mimo, ze bym "se" mogla nawet koscielny wziac jako wdowa :grin: Ale macie zdrowie do tych przygotowan, krawcowych, sal, menu. W zyciu by mi sie nie chcialo.

Jelena z tego co pisala 10.2012, a MagdaNS kiedy? Z tym TZ'em czy z innym chlopem?

Posted

Ra_dunia napisał(a):
Sukienki nie miałam nawet wybranej, ba, nawet żadnej nie przymierzyłam. Sala była zarezerwowana wstępnie. Menu było nam zupełnie obojętne a na ślubie mieli być tylko znajomi i bardzo bliska rodzina, więc w sumie nawet po zerwaniu zaręczyn nie trzeba było niczego odkręcać :D
Ale fakt - ja dziwna jestem ;) przeciwna ślubom, z alergią na wesela :D


Magda - Ty też planujesz ślub? Ale jak? Skąd? Po co? Z kim ;)


Eee, ja sukienkę wybierałam, ale też planowane było tylko przyjęcie;). Za stara jestem, a po drugie za dużo osób by było, bo prawie wszyscy pożenieni;). Po co mam robić wesele, jak wujka widziałam parę razy w życiu, a dzieci kuzynów - to nawet wcale. Jeśli coś kiedyś, to cywilny, zaprosiłabym osoby, z którymi utrzymuję kontakt. I to nawet więcej przyjaciół niż rodziny ;).

Ulka18 napisał(a):
Boze, to teraz wiem dlaczego na psie watki, psow szukajacych domow malo kto zaglada i pustka wieje. Wesel i slubow sie babom zachcialo :evilbat: Łorety :smhair2:

Ja tam sie za małż po raz drugi nie wybieram, mimo, ze bym "se" mogla nawet koscielny wziac jako wdowa :grin: Ale macie zdrowie do tych przygotowan, krawcowych, sal, menu. W zyciu by mi sie nie chcialo.

Jelena z tego co pisala 10.2012, a MagdaNS kiedy? Z tym TZ'em czy z innym chlopem?


Ulka, nie żałuj, spróbować trzeba ;) niech dziewczyny wychodzą za mąż, młode są, najwyżej wrócą :eviltong:.
A jak Magda napisała kiedyś, że zmienia stan cywilny, to ja myślałam, że się rozwodzi :oops:.
PS. Magda, przepraszam :oops::calus:. Aaa, Magda chyba w sierpniu, ale nie jestem pewna...

Posted

Kochana,
nie te czasy. Teraz trzeba wszystko przynajmniej z rocznym wyprzedzeniem zamawiać, bo jak nie to budzisz się z ręką w nocniku w restauracji, w której dostajesz jeść w filiżance do espresso, z kiepskim dj-em i jeszcze samochód Ci się psuje po drodze. A widziałam takie wesele, na którym było 2/3 z wymienionych przeze mnie katastrof.
Sukienki to ja jeszcze nie zamawiam ani nic. Po prostu mam już model, bo tak się złożyło, że zajrzałam raz do salonu i mi się od razu jedna spodobała i tak nie odpuszczam.

Posted

Ra_dunia napisał(a):

Magda - Ty też planujesz ślub? Ale jak? Skąd? Po co? Z kim ;)


Luna123 napisał(a):

A jak Magda napisała kiedyś, że zmienia stan cywilny, to ja myślałam, że się rozwodzi :oops:.


Oplułam monitor, jak to przeczytałam. Grunt, to wesprzeć dziewczynę!

Posted

anciaahk, ty mnie się nie wymiguj stanem w razie co ;). Kurczę, jakbyś nie zacytowała, to bym zedytowała :oops:. Ale przeprosiłam :oops:;). Chociaż podobno jest tak, żeby czegoś nie robić, a później nie przepraszać :roll:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...