Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • 3 weeks later...
Posted

no nikogo tu nie było w Nowym Roku :shake:;) nieładnie ;)

Magda, co słychać? jak się macie?

co ja się nazastanawiałam, co to za elegancka Pani mecenas:cool3:

pozdrawiamy z uświęconą Fryzią, był u nas dzisiaj dobrodziej ;) z kolędą

Posted

Luna dzięki za odwiedziny :)
U nas po staremu, Redzik jak tylko mu się uda to zwiewa do Lukrecji, ale wraca :) Ja nie wiem, w co ręce włożyć, na dodatek TZ dziś się rozłożył poważnie, niewyleczone i przechodzone zapalenie oskrzeli poszło mu na serce, a oprócz tego z powrotem ma zapalenie oskrzeli.
Pogoda do kitu, to nawet nie ma jak zrobić nowych fotek.

Posted

A ja dopiero z zyczeniami noworocznymi dla Redzika, jego Rodziny no i wszystkich tu na wątku; wszystkiego dobrego.
Dzisiaj byłam przejazdem w miejscowosci, z której zabrany został Redzik, wróciły wspomnienia...

Posted

Kolusia juz bez wilczych pazurow, duzo lepiej sie czuje, lepiej biega i bawi sie.

Temat: Kolusia
Od: "sylvia "
Data: N Stycznia 16 2011, 3:24 pm

Hallo Aga
Hier ein Bild von kolusia ohne Wolfskrallen (es war eine harte zeit für sie nach der op ,und sie war wirklich sehr beleidigt auf mich)aber jetzt haben wir das zum glück
überstanden,der TA:meinte es war schon fast eine amputation da die krallen sehr sehr gross waren,aber ich merke jetzt das sie viel besser läuft und spielt




Kolusia przychodzi juz na zawolanie





Ulubione swierki



Pancia miala racje, bez wilczych pazurow lepiej sie bawic



Kolusia pozdrawia :hand:

Posted

Ulka18 ślicznie dziękuję za zdjęcia... Aż się łezka w oku kręci, zwłaszcza jak widzę ten psi łepek wystający spośród świerków :). Fajnie, że Kolusia przychodzi już na zawołanie, do mnie przychodziła tylko jak nikogo koło mnie nie było w pobliżu. Jeszcze raz bardzo dziękuję Sylvii za opiekę nad Kolusią i na pewno jej lżej bez tych wilczych pazurów. Nasi weci nie potrafili mi jednoznacznie doradzić, co z tym zrobić.
Tola bardzo dziękujemy za życzenia, też życzymy wszystkiego dobrego w Nowym Roku!!! Redzik Sylwestra przywitał na prochach, schowany głęboko w piwnicy (piwnicy tej ciepłej ogrzewanej) na swoim posłaniu. On się bardzo bardzo boi wystrzałów. Miziak jest z niego nieziemski, ile bym go nie głaskała i tak nie pozwala mi iść do domu :) Człowieka ceni ponad wszystko, nawet ponad miskę :) Sąsiedzi, u których "odwiedza" Lukrecję, też go uwielbiają, a dzieci po prostu za nim szaleją. Codziennie jak idą do szkoły koło nas albo ze szkoły, to wchodzą i się z nim bawią :). Konkurencja normalnie do jednego psa :)

Posted

Cześć dziewczyny,
Tak jak już wspomniałam na wątku eloise, mój TZ od ponad tygodnia jest w szpitalu. Przestroga dla wszystkich, którzy chcą z grypą chodzić do pracy. Wiem, że z jednej strony w PL patrzy się jak na bandytów na ludzi, którzy idą na zwolnienie, ale lepiej stracić pracę, niż życie. Mój TZ mógł spokojnie iść na zwolnienie, ale to pracoholik. Trafił do szpitala w stanie niewydolności krążeniowo – oddechowej, wierzcie mi, że przez pierwszą dobę się zastanawiałam, czy nie zostanę sama z dzieckiem… Teraz jest lepiej, ale cały czas ładują mu dożylnie antybiotyki. Jak na złość zima w pełni, a ja z moja astma duszę się, jak wyciągam popiół z pieca, musiałam sobie załatwić maseczki ochronne. Na rękach mam odciski od ganiania z łopatą do odśnieżania. W weekend mieliśmy imprezę urodzinowa Martusi, dwa dni szykowania i sprzątania, a potem znów sprzątanie po imprezie, mali ludzie bardzo rozrabiają. Zresztą wpadłam w taki szła sprzątania, może dla zagłuszenia niepokoju, że zrobiłam w chałupie generalne porządki, włącznie z umyciem podłóg w piwnicy i kotłowni. Padam ze zmęczenia, nie dość, że chodzę spać późno w nocy, to wstaję o 5 rano, żeby się ze wszystkim wyrobić, a po drodze budzę się w nocy, bo albo mała płacze przez sen, albo co innego. Marzę, żeby na 24 godziny zakopać się w łóżku. Redzik wykorzystuje okazję i śpi w piwnicy, dla niewtajemniczonych ciepłej, suchej, jasnej i ogrzewanej, na własnej poduszce. Z niczym się nie wyrabiam, nie mam więc na razie czasu na dogo. Mocno Was pozdrawiamy, odezwiemy się i wrzucimy jakieś zdjęcia, jak się życie unormuje.

Posted

eloise napisał(a):
Magda, jeszcze raz- trzymaj się dzielnie! co innego ci pozostało...

Podłączam się do życzeń Magdo Trzymaj się podziwiam ja to ma raj w porównaniu do Ciebie chyba przestań narzekać

Posted

Musiałam na chwilę wpaść, żeby Wam coś napisać :).
Czy znacie psa, który potrafi pić soczek z kartonika?????
Taaak, znacie, to Redzik!!!!
Wyobraźcie sobie, że ten psi wariat zabrał sobie dzisiaj otwarty soczek Matusi, wyciągnął zębami słomkę i tak nosił w pysku, ściskając kartonik, że przez tę dziurkę po słomce soczek truskawkowy lał mu się do psiego dzioba :) Nie dał sobie zabrać tego kartonika, a ja padałam ze śmiechu, patrząc na niego.
TZ ma się lepiej, mróz zelżał (rano było -17), śnieg nie pada, do pieca wrzuciłam więcej twardego drewna niż miału to będzie mniej popiołu do wynoszenia rano i nadal marzę o łóżku :) Na 24 godziny, bo dzisiejszą noc zmarnowałam przez ... piżamę TZa :) To w zasadzie najlepiej byłoby dorzucić do historii na wątku eloise z cyklu "facet potrafi". No więc przekazał mi TZ piżamę do prania, "bo sobie oblał". Oblał, to oblał, wrzuciłam na szybkie pranie, żeby zdązyła się wysuszyć i wyprasować, zanim pójdę spać. Wyciągnełam mokrą, rzuciłam na grzejnik, o 23 była sucha, więc na deskę i prasuję. No i surprise - plamy nadal są, bo się polał czymś tłustym (szpitalny obiadek???). No więc z powrotem piżama do pralki, tym razem na intesywne i 60 stopni, nastawiłam zegarek na pierwszą w nocy, żeby ją rzucić na grzejnik, jak się skończy pranie, żeby wyschła przez noc, o piątej wstałam, to zaczęłam od prasowania piżamy, bo musiał mieć ją na dzisiaj z powrotem czystą, bo się bardzo poci, jak to przy zapaleniu płuc i innych takich przyjemnościach :). Gdyby gad od razu powiedział "oblałem się jak sierota tłustym sosem" to od razu nastawiłabym piżamę na właściwy program i bym się wyspała, a w ramach "oszczędności" nie musiałabym prać dwa razy tej samej piżamy, raz na programie ekonomicznym i drugi raz na intensywnym :diabloti: Kocham mojego TZa :diabloti:

Posted

to super, że TZ lepiej :p:multi:

Redzik patenta miał, sprytny chłopak :cool3:

kurcze, to ja mam stary piec ( w sumie dwa, bo gazowy też dzięki Bogu, jak mnie nie ma, to pstrykam gaz :cool3: ) i miał przelatywałby mi przez ruszta :roll: ja palę drewnem na początku i potem węglem. Od drewna nie mam jakoś wysokiej temperatury, a mama kupiła 8 kubików takiego jak do kominka, po co ?:confused:

a i ze 2 lata temu wpadła na pomysł, żeby kupić piec na groszek. Obrażona była bardzo, bo wszyscy jej tłumaczyli, że jest gorąco - nawet do 25 stopni, a jak mniej, to są duże straty na opale. To raz. Dwa, że kotłownia u nas jest mała ( nie ma piwnic, tylko na niskim parterze ) - bajzel, bo trzeba nosić ze stodoły i wynosic popiół przez cały dom , a trzy, ja moge przestawić zawory i pójdzie węglowy bez pompki :multi::cool3: a przy tych nowocześniejszych - jak nie ma prądu, to doopa blada :shake:

się rozpisałam przepraszam :oops: i pozdrawiam nieustająco

Posted

Luna, ja marzę o piecu zasypowym na ekogroszek. Nie martw się, jak nie ma prądu, to pompka nie idzie, ale też dmuchawa nie idzie. Ty masz pewnie piec węglowy starego typu. Ja mam inny, z elektronicznym sterownikiem i dmuchawą. Mamy w domu rury dużego kalibru i nowe grzejniki, bo one są oszczędne, za to jak zabraknie prądu i piec się pali "siłą rozpędu" (bo tu nie ma ciągu jak w tradycyjnym piecu węglowym, jak dmuchawa nie chodzi to brakuje powietrza), to i tak grawitacyjnie na parter ciepło idzie. O paleniu w piecu wiem chyba wszystko, jakby co służę radą :). Taki piec zasypowy na ekogroszek zapalasz jesienią i wygaszasz wiosną, raz w tygodniu dorzucasz węgiel na zasobnik, raz w tygodniu czy dwa wybierasz popiół, który Ci wyrzuci ( a jest tego niesamowicie mało) masz pełną elektronikę, sterowanie temperaturą w zależności od potrzeb, po prostu bajka :)

PS. Luna, w jakiej branży szukasz pracy? Bo my właśnie szukamy do firmy księgowej oraz osób do pracy na Centrum Ogrodniczym, może coś dla Ciebie?

Posted

[COLOR=red][SIZE=4]Wiem że nasz wątek jest "mało krakowski" ale może jednak ktoś z Was ma jakieś bezpośrednie lub pośrednie dojście do Kliniki Pulmonologii w II Katerze Chorób Wewnętrznych Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie przy ul. Skawińskiej. PILNIE muszę tam umieścić TZa, normalnie szanse są znikome, każą mi się zapisywać ... w kolejkę, a jego stan się gwałtownie pogarsza i w Sączu nie są już w stanie go diagnozować, zrobili co mogli, jest coraz gorzej, jedyną szansą są badania w szpitalu klinicznym, bo "zwykłe" szpitale nie mają odpowiedniego sprzętu. [/SIZE][/COLOR]

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...