Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Murka']Jego to można by chyba z powodzeniem zaprząc do tych sanek :D

Oj możnaby, można :). Jego wprost rozpiera energia!!! Jaki wczoraj był szczęśliwy, że z nami poszedł! I cały czas bardzo się nas pilnował. Kochane psisko z niego :)

Halciu, tak a propos TZ-ów:
wczoraj wieczorem okazało się, że zostało sporo zupy pomidorowej z obiadu, dzisiaj Martusia do opiekunki, my do pracy, zmarnowałaby się. Więc wieczorem TZ mówi:
TZ: zaniosę psiskom zupy.
Ja: Super, Red będzie bardzo szczęśliwy.
TZ: ja tam nie jestem taki nienormalny jak Ty, mi to wszystko jedno czy on będzie czy nie będzie szczęśliwy.
Ja: A szkoda, ja tam się cieszę, jak dzięki mnie jakieś żywe stworzenie jest szczęśliwe, czy to pies, czy człowiek.
TZ złapał miskę, po czym... włożył do mikrofalówki i mówi:
TZ; A, podgrzeję, będzie im lepiej smakowało :loveu:

No i tak to właśnie z tymi TZami bywa, pomarudzą, pomarudzą, ale w gruncie rzeczy nie jest z nimi aż tak źle :diabloti:

Posted

Ja jeszcze mam nastrój wrrrrrr,bo u mnie ciągle strzelaja i ja juz jestem wykonczona próbami wyjscia z psami,albo wypuszczaniem ich ok 2-3 w nocy,bo wtedy jest cisza....Ale mam nadzieje,ze to ostatnie dni.Co z tego ,ze jest zakaz,wybuchy dozwolone tylko w Sylwestra?

Posted

Uściski na Nowy Rok!

Redzik wygląda rewelacyjnie :)
A petardy i u nas non stop ktoś rzuca... i wiecie, okrutna jestem, ale z całego serca życzę temu komuś, żeby raz nie zdążył i mu taka petarda w ręku wybuchła.

Posted

Dzisiaj "satyra w krótkich majteczkach", bo u psiaków wszystko bez zmian :).
Pojechałyśmy dziś z z Martusią na zakupy do miasta. W Nowym Sączu, w okolicach Rynku jest kostka brukowa zamiast asfaltu. Jedziemy dzisiaj po tej kostce, a naszym samochodem trzęsie jak diabli. Martusia woła z tylnego siedzenia:
- Mamusiu, wjedź na drogę !!!
Obśmiałam się do łez :) Biedne dziecko nie wie, że tak wyglądają polskie drogi :)

Posted

MagdaNS napisał(a):
Oj możnaby, można :). Jego wprost rozpiera energia!!! Jaki wczoraj był szczęśliwy, że z nami poszedł! I cały czas bardzo się nas pilnował. Kochane psisko z niego :)

Halciu, tak a propos TZ-ów:
wczoraj wieczorem okazało się, że zostało sporo zupy pomidorowej z obiadu, dzisiaj Martusia do opiekunki, my do pracy, zmarnowałaby się. Więc wieczorem TZ mówi:
TZ: zaniosę psiskom zupy.
Ja: Super, Red będzie bardzo szczęśliwy.
TZ: ja tam nie jestem taki nienormalny jak Ty, mi to wszystko jedno czy on będzie czy nie będzie szczęśliwy.
Ja: A szkoda, ja tam się cieszę, jak dzięki mnie jakieś żywe stworzenie jest szczęśliwe, czy to pies, czy człowiek.
TZ złapał miskę, po czym... włożył do mikrofalówki i mówi:
TZ; A, podgrzeję, będzie im lepiej smakowało :loveu:

No i tak to właśnie z tymi TZami bywa, pomarudzą, pomarudzą, ale w gruncie rzeczy nie jest z nimi aż tak źle :diabloti:


Uśmiałam się z tego nawet w domu wszystkim to przeczytałam :)

Posted

Fajnie dziewczczyny, że wkleiłyście linki do bazarków :).
[SIZE=3]Zapraszamy wszystkich odwiedzających Reda i Kolusię na zakupy dla mielczaków :).
Martusia nieustannie dostarcza nam radości. Np. wczoraj popołudniu bawiła się ciastoliną, ale po jakims czasie zabawa jej się znudział i zamaist posprzątać wszystko, to zaczęła kopać pudełka i samą ciastolinę. Moje kategoryczne polecenia zaprzestania takich zachowań spotykały sie co najwyżej z krzykiem "NIE!". Więc powiedziałam, że idę wyprowadzić pieski, a jak wórcę i ciastolina będzie niepozbierana, to sama posprzątam i jej zabiorę, nie będzie się mogła bawić. Wróciłam pół godz. póżniej i był porządek. Pytam się:
- I co Martusiu, jednak posprzątałaś ładnie ciastolinkę?
- Nie!
- A kto posprzątała?
- Tatuś!
- Aha, czyli teraz tatuś będzie się bawił Twoją ciastolinką?
- Dobrze! Przytaknęła skwapliwie Martusia.
No i takie są skutki bycia konsekwentnym rodzicem, teraz stary będzie musiał sobie rozłożyć ciastolinkę i się nią pobawić :).
Nieco później, już w kąpieli, próbowałam ją przekonać do umycia głowy. Martusia bowiem, jak większość mały dzieci, nie lubi tego. Tłumaczę cierpliwie:
- Córeczko, masz już brudną główkę, swędzi Cię, trzeba ją umyć.
Na co Martusia:
- To nic, najwyżej sobie podrapkam!

Red i Kolusia mają się dobrze. Redzik lepił z nami wczoraj bałwana, przy czym jak tylko próbowałam toczyć śnieg na kulę to natychmiast wtaczał mi się pod ręce i nieustająco dawał do zrozumienia, że lepiej będzie, jak te ręce będą toczyć jego :). W końcu udało się zrobić bałwana, co Redzik oczywiście uczcił osikaniem go :).
Kolusia trzeci tydzień je Royal Canin Calm. Trudno mi powiedzieć, na ile ta karma faktycznie jej pomaga. Poprzedni miesiąc brała ziołowe tabletki Serene UM, które zmniejszają napięcia lękowe u psów (miesięczna kuracja drobne 120 zł :) ), po zakończeniu Serene i przejściu na Royal nie widzę żadnych zmian wstecz, więc to jest dobra wiadomość. Cieszy się za każdym razem, gdy mnie widzi, zawsze jak przychodzę, to wychodzi z budki się przywitać i macha ogonem, daje się nawet spokojnie zapiąć na smycz, jak do niej mówię, że idziemy na spacer, ale wystarczy, żeby Red w tym czasie wbiegł pomiędzy nas, bo też chce do panci i Kolusia od razu robi myk do budy. Na spacerach chodzi na smyczy tak pięknie, że nie mam żadnych wątpliwości - ten pies na pewno miał dom! Co się stało, że tak się boi ludzi, nie wiem i pewnie już się nie dowiem. O tym, jak pięknie chodzi na smyczy, mogłabym pisać bez końca, w życiu nie widziałam tak pięknie chodzącego psa, do tego ogonek do góry i nim macha. Red, z całą sympatią dla niego, nawet w przyszłym wcieleniu nie nauczy się tak chodzić. I to są postępy. Niestety, nadal jest problem z załatwianiem się. Staram się ją uczyć, że to jest OK sikać i robić koopkę u siebie, ale o ile z sikaniem jakoś idzie, z koopką gorzej. 2 tyg. temu zaczęła mi saneczkować, więc pojechałąm do weta, bo myślałam, że przytkały się jej gruczoły przyodbytowe. Ale z nimi było OK, więc dałyśmy jeszcze tabletkę na odrobaczenie. Tymczasem z dalszych moich obserwacji wynika, że na 99% ona przysiada i szoruje pupą o ziemię, żeby zapobiec zrobieniu koopki... Nie jest więc łatwo, staram się, żeby najpierw załatwiał się u nas, a dopiero potem zabieram ją na spacer, ale ostatni co do koopki to ponoszę fiasko, tak długo, jak długo łażę z nią u nas, to nic nie ma, ledwie wyjdziemy i się załatwia. I nie mam wątpliwości, że przy pierwszej nadarzającej się okazji na pewno spróbowałaby zwiać. Tak bym chciała, żeby wreszcie przekonała się do koopania u siebie, przecież to różnie bywa, za jakiś czas czeka mnie znów wyjazd, szpital, i co - nie będzie koopac kilka dni czy będzie zwiewać do sąsiada...

Posted

Lubię czytać o Kolusi i Redziku :)
No i o Martusi :) moja pannica (17 miesiecy) też stale dostarcza nam rozrywki. Ostatnio pomyliła jej się szybka z szyjką i zamiast wytrzeć szybę zaczęła wyciągać mocno szyję i ją trzeć ściereczką ;)
Ania nie mówi, tylko po swojemu ;) więc problemy komunikacyjne się pojawiają, rozumie jednak wszystko. A wiem to, bo jak mi wariuje podczas kąpieli to pytam ja delikatnie czy chce wyjść już z wody, na co macha bardzo stanowczo głową, ze nie. mówię więc: to usiądź i kąp się na siedząco, no i dziecko siada. Potem wstaje a ja mówię-chyba musimy już wyjść z wody, Ania zaczyna machać głową, że NIE NIE NIE i siada ;) kilka razy ja wyjęłam jak była nieposłuszna i coraz rzadziej wstaje ;)

Posted

Ależ Magdo - Ty masz cud nie psiaka. Kolusia nie załatwia się na własnym ogrodzie? Przecież to rewelacja! Po pierwsze wie już, że to jej ogród :) Po drugie, nie będziecie musieli sprzątać niespodzianek :)
Świr też w życiu nie załatwi się w ogrodzie. W końcu to jego ogród. Natomiast Mel jakieś tam skrupuły ma, ale jednak się raz załatwił, no bo w końcu był na obczyźnie ;)
Tak się cieszę, że Kolusia na tyle pokochała i zaakceptowała swoje miejsce, że nie chce się w nim załatwiać :) (wiem, brzmi dziwnie, ale ja to właśnie tak odbieram). To nie byle podwórko - to JEJ podwórko! JEJ DOM! :D

Posted

Ja tez uwazam,ze sunia jest po prostu"porządnicka"Najlepiej by ustalic pore i nich sunia załatwia sie na zewnatrz,na spacerku.A w razie wyjazdu ,mąz nie wyprowadzi jej tylko na koo?Bo podejrzewam,ze konkretnie załatwia sie tylko raz?

Posted

Madziu, to że Kolusia ładnie chodzi na smyczy nie musi oznaczać, że miała kiedyś dom. Rudka, która zaginęła w Gdyni, była dzikim psem i na początku nie chciała w ogóle chodzić na smyczy (kładła się), ale jak zaczeła chodzić to jak po kursie PT. Dziki pies, a wpatrzona w człowieka, zero ciągnięcia itp.
Gdyby Kolusia wiedziała co to smycz od początku nie miała by z nią problemów. Tymczasem to po prostu Ty ją nauczyłaś na smyczy chodzić :)

Opisy zachowania Reda są bardzo obrazowe :D Nic się to psisko nie zmieniło ;)

A opowieści o Martusi rozczulają mnie strasznie :)

Posted

Ja tez uwazam, ze Kolusia wie, ze w SWOIM DOMU (obejmuje tym pojeciem calosc ogrodzonego terenu) nie nalezy sie zalatwic. To mądra sunia. Rzadko kiedy zdarza sie taka czystosc u psa, ktory przeciez kilka miesiecy przesiedzial w jednym, ciasnym boksie. Ile to niektorzy adoptujacy sie musza nawysilac, zeby pies sie czystosci nauczyl, a tu prosze, gotowe. Nie ma wyjscia, trzeba 1-2 razy dziennie wyjsc z nia na zewnatrz, a TZ wytlumaczyc, ze Kolusia jest tak czysta, ze na swoim nie zrobi.

Moje dziecko w tym roku skonczy 18 lat, wiec juz takich zachowan czy tekstow jak u Martusi czy Ani od Eloise nie mam okazji obserwowac czy slyszec. Fajnie,ze macie takie male córeczki. Relacji córki i mamy nie da sie z niczym porównac.

Posted

Ra_dunia napisał(a):
Ależ Magdo - Ty masz cud nie psiaka. Kolusia nie załatwia się na własnym ogrodzie? Przecież to rewelacja! Po pierwsze wie już, że to jej ogród :) Po drugie, nie będziecie musieli sprzątać niespodzianek :)

No właśnie problem w tym, że Kolusia jeszcze nie zdążyła chyba wiedzieć, że to jest jej dom, a już nie chciała się załatwiać, bo podejrzewam, że jej pierwsza ucieczka 3 godz po przyjeździe miała właśnie takie podłoże, tyle że my, nie wiedząc co jest grane, usiłowaliśmy ją łapać u sąsiada, czym na dobre ją wystraszyliśmy i zwiała w długą.
To nie jest do końca takie fajne, bo niechęć do załatwiania się u siebie jest najprawdopodobniej przyczyną jej ucieczek, więc nawet jeśli ją wyprowadzę rano, a ona się nie załatwi, a w dzień jej się zachce, to raczej nie poczeka na mój powrót, tylko zwieje do sąsiada. Jak już oczywiście będzie ciepło i będzie siedzieć na ogrodzie.
"Niespodzianek" to i tak nam Red dostarcza, bo on - w przeciwieństwie do Kolusi - nie ma żadnych skrupułów, jak mu się zachce to w nocy potrafi się załatwić w garażu i już :)

Posted

MagdaNS napisał(a):

"Niespodzianek" to i tak nam Red dostarcza, bo on - w przeciwieństwie do Kolusi - nie ma żadnych skrupułów, jak mu się zachce to w nocy potrafi się załatwić w garażu i już :)


Wie chłopak, że trzymanie jest niezdrowe:diabloti::evil_lol:

Posted

Aj ten Redzik, moze daje znaki ze mu sie chce a nikt go nie slyszy to chlopak nie daje rady, u mnie suczka tak robi przygarnieta i nie moge jej nauczyc na tym kawalku podworka nie mozna robic, to ona nie ma skrupółów wogole.Drugie moj nie robi na pdoworku.
Kolusia prawdziwa dama:)

  • 2 weeks later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...