Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Jakie niesamowita wiadomości! Na prawdę niewiarygodne postępy! Oby tak dalej :)

Psiaki na pewno mają jakieś wewnętrzne zegarki :) większość dokładnie wie, kiedy jest pora spaceru, kiedy jedzenia... nawet spać idą o tej samej porze:)
A co do załatwiania się na ogrodzie - nasz staruszek Świrek nigdy się nie załatwi na działce, natomiast Melek owszem, ale tylko siku i to chyba dlatego, że chce zaznaczyć teren ;)

Dogo muli niesamowicie, więc to nie wina waszych kabli...

Posted

Moze Kolusia to tak czysta sunia, że na swoim podworku nie zrobi i dlatego uciekala, byla podswiadomie nieszczesliwa, ze nie moze wyjsc na spacer.
Dobrze, ze juz wiemy jaka jest przyczyna jej ucieczek. Teraz nauka pojdzie do przodu. Mysle, ze Red bardzo przyczynil sie do otwarcia Kolusi na Pancie i wspolprace.

Posted

Wiyajcie.
Podczytuję wątek od początku, ale w ogóle nieczęsto się na dogo odzywam.
Chcialam napisać coś z mojego doświadczenia a propos załatwiania się na działce. Wiele domowych psów tak ma, że jak wyjadą w plener - trzeba je, chciał, nie chciał, jednka wyspacerować ze 3 razy dziennie. Kiedyś miałam taką jamnikowatą Gamę, a moi Rodzice innego małego psiaka. Kilka razy wyjeżdżaliśmy razem na Mazury - duży, ogrodzony teren, nawet z kawałkiem lasu (ale o g r o d z o n y). I oba piesy trzeba było wyprowadzić na siku i coś więcej. Załatwiały się metr od furtki, ale już po drugiej stronie. Zaraz po tym w tył zwrot i na działkę... Masz Magdo rację, że ona musiała się takich zachowań kiedyś nauczyć i ma to zakodowane.
Pozdrawiam i życzę sukcesów (jestem przekonana, że Wam się powiedzie.
Elżbieta

Posted

:) żeby edytować należy teraz 2x szybko kliknąć w edytuj post... Ale nie martw się, i tak każdy wiedział o co chodzi :) Witamy na wątku :)
Też myślę, że to samo z siebie Kolusi się nie wzięło...

Posted

Powiem Wam, że jestem przeszczęśliwa, że udało mi się odkryć problem Kolusi i dziękuję niebiosom, że mnie tak natchnęło. Teraz wszystko jest o wiele prostsze, a Kolusia z dnia na dzień staje się weselszy psem. Już wie, że przychodzę, żeby zabrać ją na spacer. Dzisiaj rano zaryzykowałam i wypuściłam je luzem. Kolusia z podniesionym ogonem od razu pobiegła do bramy i dała się zapiąć na smycz - sama do mnie przyszła na wołanie!!! Potem, jak wróciłyśmy z sikanka, to na nasz gwizd też przybiegała nawet z 7 - 8 metrów. Cud, po prostu cud. Na spacerach biegnie z wesoło podniesionym ogonem do góry i nim macha!!! Z Redem teraz trosze problem, bo tłucze się tym swoim kołnierzem o co się tylko da, więc Kolusia troszkę się go boi, ale spoko, tylko do środy, w środę o 10 pojedziemy na zdjęcie szwów i kołnierza. Poza tym Reda wszędzie pełno - gwizdam na Kolusię, to on sie pierwszy melduje i ona sie tego boi. Ale myślę, że i to minie. Sama grzecznie wraca do garażu do ich budek i legowiska. Wyobraźcie sobie, że Red znalazł jakiś sposób, żeby jednak spać w budce, chyba wchodzi ta od tył, bo kołnierz na pewno nie mieści się w otworze :). No i nie mają "swoich" budek tylko śpią na zmianę w obu :). To tyle w telegraficznym skrócie ;).

Posted

Magda ale fajne wiadomości:loveu:Bardzo się cieszę z postępów Kolusi i tego, że z psikami zaczyna Ci się wszystko dobrze układać:loveu:Przepraszam, że zwątpiłam...

Posted

Bardzo dziękuję dziewczyny... Nie mam złudzeń, że teraz już będzie tylko różowo, na pewno będą zdarzały się też i gorsze dni, ale czuję taką ulgę i szczęście, że udało mi się znaleźć właściwy klucz do Kolusi że nie da się tego opisać. Teraz tylko nie mogę się doczekać środy, kiedy Redzik będzie miał zdjęty kołnierz i pisaki będą mgły znowu się razem bawić do woli :). A gdybyście widziały jak je karmię - paść można ze śmiechu :). Kolusia bierze delikatnie jak hrabianka, a Red łyka jak mały dzikus i jeszcze na koniec z reguły sobie nieźle beknie ;). Mam zamiar przez weekend przeczytać książkę Pana Gałuszki "Aria do mnie" i po weekendzie zacząć ćwiczenie przywołania ich, bo teraz z tym jest rożnie :evil_lol: Z reguły biegną oboje, ale Red melduje się pierwszy i Kolusia rezygnuje z podejścia. Za to Red za jedzenie zrobi chyba wszytko :loveu: Musze tylko pilnować, żeby za bardzo nie przytył :lol:

Posted

Jedna z moich suniek też je bardzo łapczywie i beka potem jak stary chłop, a jest malutka więc fajnie to wygląda:evil_lol:
I niestety ona jedna tylko sporadycznie przychodzi na zawołanie, z reguły muszę po nią iść i ją łapać:diabloti:

Jak Redzik będzie miał zdjęty kołnierz to dopiero będą szaleć:loveu:
Nie ma co mieć złudzeń, że będzie różowo, bo psiaki potrafią różnymi rzeczami zaskoczyć:diabloti:znam to z autopsji:cool3:ale widzę, że zrobisz wszystko, żeby było dobrze:loveu:oby tylko Twój mąż się do nich całkiem przekonał:p
Magda naprawdę bardzo się cieszę!!!

Posted

Moja mielecka Nutka głodu nie zaznała-wzięłam szczeniaka.Je strasznie łapczywie.Filip,zagłodzony o krok od smierci,je bardzo powoli i ma nawyk z Azylu,zostawiac troche jedzenia"innym"Nuta załatwia sie 1x-2 x a Filip 4.To tez troche kwestia charakteru i trawienia.Ogromnie mnie ciesza Twoje sukcesy,a najbardziej to,ze sama odzyskujesz radosc i wiare ,ze dasz rade.Trzymajcie sie.

Posted

Redzik dzisiaj - tutaj zakopuje w ogródku kolejną piłeczkę : Może być ciekawie jak będę wiosną skopywać grządki - tu piłeczka, tam gumowa kość, ciekawe też czy znajdę gumowego kurczaka :)



I trochę szaleństw, kiedy Red jest szybszy od migawki:

Posted

Nie wiem co odnajdziesz na wiosnę, ale pomocnika do kopania grządek masz na pewno:evil_lol:Pytanie tylko czy będzie kopać gdzie trzeba, czy może tam gdzie już coś posiejesz:cool3:
Zdjęcia super, uśmiechnięty pysiolek:loveu:Redzikowy uśmiech jest taki fajny:lol:
Magda czy on nie kuleje na tą łapkę?

Posted

Tola napisał(a):
Ale uśmiechnięty pycholek:loveu:
A to chowanie zabawek moze minie z czasem; Redzik nigdy nie mial nic swojego i stąd to chomikowanie:cool3:

Noo jak już mu minie i uda się wykopać ten cały arsenał, to będzie się miało czym bawić stado psów, nie tylko dwa :evil_lol: Powiem szczerze, że jak na razie w zakopywaniu jest perfekcyjny - ileż ja się nałaziłam, żeby cokolwiek znaleźć z ego, co zakopał przez ostatni dwa tygodnie, to głowa mała. I raz tylko znalazłam gumową kość, ale wtedy ją zabrał i jeszcze lepiej zakopał. Generalnie staram się go już pilnować, żeby nie wynosił i nie zakopywał, po skończonej zabawie na ogródku zabieram do garażu albo pilnuję, żeby z garażu sobie nie wyniósł, ale wszystko na darmo - i tak jest sprytniejszy :loveu:
TZ go żałuje, że tak chłopaka męskości pozbawiłam bezlitośnie :evil_lol:

Posted

Energy napisał(a):
Magda czy on nie kuleje na tą łapkę?

Kuleje niestety, ale wet go oglądał w poniedziałek przy okazji zabiegu i mówi, że się nic nie dzieje, nie ma żadnego stanu zapalnego, nie widzi, żeby się robiło jakieś zwyrodnienie. On ma krzywo zrośniętą tę łapkę, na dodatek w ogóle się nie oszczędza i gania jak szalony. Wet mówił, żeby na razie się nie przejmować, gdyby się pogarszało, to wtedy będziemy myśleć, co dalej.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...