Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Moja Nutka nie miala przeciwbólowych,bo dr twierdził,ze jak boli to psiak bardziej na siebie uwaza.A ona była bardzo "skoczna"Dobrze ,ze po wszystkim ize psiak juz po wybudzeniu,teraz z górki...

Posted

Wróciłam po wojażach i nadrobiłam wątek ;)
A co to za jesienne deprechy?? :mad: Nie ma się co załamywać i smucić, bo szkoda na to życia i nerwów.

Na szczęście widzę, że Kolusia stanęła na wysokości zadania :evil_lol: i postanowiła trochę jednak ustąpić ;)
Dobrze, że wszystko ok po ciachanku Redzika. Na Wielkanoc to by miała wydmuszki, a teraz... hmmm... bombeczki? :evil_lol:

Mel u mnie miał ciach jajka tak robione, że nawet szwów nie trzeba było ściągać (same się wchłonęły). 2 dni po zabiegu widać było, że mu cośtam nie pasuje... i że biedaka boli... bo zamiast chodzić to podbiegał i szybko siadał, ale na 3 dzień, to już chyba ja się bardziej stresowałam niż on :)
Mam nadzieję, że i Redzik tak pięknie i szybko dojdzie do siebie ;) tylko teraz najwyżej będzie troszkę cieniej szczekał :evil_lol:

A tutaj dowód, że jesień pikna jest i już :razz:

Posted

Ulka18 napisał(a):
Najwazniejsze, zebys Ty Magda tez dostala leki przeciwbolowe, bo ciecie jader podobno wiecej boli niz powlok brzusznych u suczek. Dobrze byloby regularnie podawac te leki Redowi.

Magda, pytanie niedyskretne : ile zaplacilas za kastracje?

Leki przeciwbólowe dostanę do domu, oczywiście, że tak. Jeszcze nie wiem dokładnie, ile zapłacę, bo będę płacić przy odbiorze Reda, ale była mowa o kwocie 100 - 110 zł w zalezności od ilości leków, jakie będą podawane. Nie wiem, czy kołnierz też był w to wliczony, będę miała oczywiście więcej przy sobie. Przy okazji: tłuścioszek waży 17,5 kg :)

Posted

Ra_dunia napisał(a):
A co to za jesienne deprechy?? :mad: Nie ma się co załamywać i smucić, bo szkoda na to życia i nerwów.

Dzięki Ra_dunia za dobre słowo :). Z Kolusią łatwo nie będzie, nie wiem, na co liczyłam, na cud chyba :).
Zamówiłam właśnie książkę "Aria do mnie" Pana Gałuszki, poczytałam trochę rad na "Wesołej łapce", poprosiłam o dodatkowe informacje z konsultacji indywidualnej no i będę pracować z Kolusią....
Redzik ma już uszykowane czyste posłanie czyli ręcznik i prześcieradło wyprane na 90 stopni ;). No i jeśli będzie w stanie jeść kolację to ryż z kurczaczkiem i marchewką na rosołku :). Teraz będę musiała zmykać, bo dziś ostatni dzień miesiąca, faktury, muszę jechać na rozliczenie wodomierzy i inne takie :).

Posted

Rozmawiałam z Magdą, wiem ze Redzik trochę jeszcze odczuwa skutki narkozy, ale ogólnie jest ok.
Trzymam kciuki za troszkę mojego Czerwonego Księcia:cool3:

Posted

To dobrze, że książe już odjajczony, trzymamy kciuki za szybki powrót formy :).
Pomyśli, co za Pańcia, ledwo mnie zabrała a już każe ... i jajeczka obcina ;).
Trzymaj się Magda!

Posted

Dzień dobry cioteczki! Niech sobie mówi kto co chce, może samo usunięcie jajek to nic takiego, ale narkoza to narkoza. Redzik zniósł ją nie najlepiej - odkąd odebrałam go z przychodni o 18.30 miał dreszcze, wymiotował (może i dobrze, bo się szybciej świństwa pozbył), tak więc do wpół do jedenastej w nocy siedziałam z nim, poiłam co kilkanaście minut małymi porcjami podgrzanej wody z glukozą od wetki, leżał przykryty dwoma kocykami, głaskałam go po łepku i modliłam się, żeby mu to wreszcie przeszło. O 22.30 poszedł spać, więc ja też poszłam. Dzisiaj o 6 rano dostał kluki ryżowe z kurczakiem i marchewką, karmię go z ręki, bo z tym kołnierzem to biedaczkowi niewygodnie jeść, dostał tabletkę przeciwbólową i generalnie miewał się o niebo lepiej. O 7.30 zdjęłam mu ten opatrunek, który miał na jajeczkach, tak jak wetka kazała ale i tak po południu podjadę z nim do przychodni, żeby go obejrzała, czy wszystko jest OK. Podziwiam Murkę, która ma za sobą tyle sterylek i kastracji, ja jestem wykończona ze strachu o Reda i tak pewnie będzie jeszcze przez najbliższe 10 dni do zdjęcia szwów. Zapłaciłam 115 złotych.

Posted

Ja dawałam Nutce mała miske na podwyzszeniu,tak,ze kołnierz nakładała jakby na miske by zjesc.Red sie bedzie czuł dobrz juz na 3-4 dzien,potem tylko ostroznosc by ze szwami nic nie zrobił,ala kołnierz ochroni.Trzymaj sie,ja tez strasznie przezywała sterylke,wierz mi.Pomysl,ze za to kiedys nie grozi mu prostata.

Posted

halcia napisał(a):
Ja dawałam Nutce mała miske na podwyzszeniu,tak,ze kołnierz nakładała jakby na miske by zjesc.Red sie bedzie czuł dobrz juz na 3-4 dzien,potem tylko ostroznosc by ze szwami nic nie zrobił,ala kołnierz ochroni.Trzymaj sie,ja tez strasznie przezywała sterylke,wierz mi.Pomysl,ze za to kiedys nie grozi mu prostata.


Wiem, że to było dla niego dobre, przede wszystkim ze względu na to, co sie dzieje wiosną na wsi. Tej wiosny zanim suki jeszcze na dobre dostały cieczki to psy zachowywały sie jak w amoku, walcząc o nie i szwędając się po całej wsi (notabene nawet wtedy żaden nam nie rozwalił płotu tak jak teraz Kolusia to robi), ale moja wteka mi wtedy mówiła, że nie było dnia, aby do nich nie ytrafiał 1-2 psy z ranami po walkach. Redzik to typ macho, mam nadzieję, że po kastracji takie "akcje" nie będą mu grozić. No i prostata też :).

Posted

Redzik zniósł ją nie najlepiej - odkąd odebrałam go z przychodni o 18.30 miał dreszcze, wymiotował
Wiekszosc psow tak znosi narkoze, wymioty to normalna rzecz. Moja Kostaryka 2 razy miala narkoze, raz do sterylki, raz slabsza do czyszczenia zebow i za kazdym razem wymiotowala wielokrotnie. Casablanka miala 2 razy narkoze (operacje wyciecia gruczolakow) i za kazdym razem miala dreszcze i nie mogla ustac na nogach. Nic sie nie stanie, jesli pies nie bedzie pil przez kilka godzin po operacji, my ludzie po operacji to nawet mamy calkowity zakaz picia i 3 dni postu na wodzie i kleiku ryzowym. W schronisku suczki i psy po zabiegach 3 dni poszcza, w 3 dobie dostaja pierwszy, lekki posilek.

Jesli chodzi o suczki w typie Casablanki, Kolusi, czyli majacych dolewke krwi collie, to sa one z natury nieufne i wrazliwe, trzeba z nimi dluzej pracowac niz z innymi psami. Czapka nie pije duzo wody w porownaniu do Kostaryki, nie przejmujemy sie tym zbytnio, widac taka jej 'uroda'. Poczatkowo na smyczy tylko lezala lub sie czolgala, chodzilysmy lub stalysmy z Ulka naprawde godzinami, nagradzajac smakolykami z reki za kazde spojrzenie lub kroczek.

Posted

Ulka18 napisał(a):
chodzilysmy lub stalysmy z Ulka naprawde godzinami, nagradzajac smakolykami z reki za kazde spojrzenie lub kroczek.

Hahaha, tylko ta moja spryciara to albo trzyma się nogi, niemal od niej nie odstępując i cały czas domaga się nagradzania tego, że jest koło mnie albo - jak tylko spowoduję jednak oddalenie - ma mnie w nosie :). Żadne sygnały nie działają :). Będę musiała chyba z nią ćwiczyć w drugą stronę przychodzenie - nie ja coraz bliżej Kolusi tylko ja coraz dalej :). Na smyczy nawet dość ładnie chodzi, tyle że nieco sie plącze, raz z prawej, raz z lewej, "przestrasza się" jak z tyłu przekładam za plecami smycz z ręki do ręki, ale cały czas wpatrzona we mnie, co ja zrobię, ja wolniej - ona wolniej, ja szybciej - ona szybciej, cały czas na luźnej smyczy. Ale o sikaniu nie ma mowy, co najwyżej koopke sie uda "wymusić" przez bieganie. Jak tylko stajemy, a ona jest blisko i nie dostaje nagrody, to zaraz wskakuje na mnie łapkami i wącha okolice wiadomej kieszeni, wsadzając tam nos :). Sygnały uspokajające też nie działają, bo co stanę czy kucnę bokiem, to ona zaraz przechodzi tak, żeby znowu centralnie przede mną siedzieć i patrzy na mnie cały czas :). Bardzo zagadkowy psiak :).

Posted

Mnie sie wydaje, ze to lepiej, ze Kolusia sama inicjuje kontakt, ze nie siedzi skulona, nie boi sie, tylko podchodzi, domaga sie nagrody, wie ze Pancia ma cos fajnego dla nnie. Cale szczescie, ze jest lakomczuchem. No i ze jest wpatrzona w Pancie to bardzo dobrze.

raz z prawej, raz z lewej
typowe dla psow zaganiajacych, trzeba od poczatku uczyc wlasciwej strony, chociaz zaganiania pewnie do konca nie da sie wyeliminowac. Sprobuj pocwiczyc 'siad' i zrob maly krok do tylu, wyciagnij reke i daj smakolyk. Potem coraz wiekszy krok, potem dwa, na ile starczy reki do wyciagania smakolykow.
Ale o sikaniu nie ma mowy, co najwyżej koopke sie uda "wymusić" przez bieganie.
Jesli zrobi coope, to zrobi i siku, gdyby w ogole nic nie robila, bylby problem.

Posted

halcia napisał(a):
Nie strasz Madzi.Madziu on Ci wybaczy,choc chwile jajek moze szukac.

Hahaha, ja żartowałam. Ale tak się wystraszyłam tej kastracji, że nie wiem jak się teraz zmobilizuję, by odjajczyć Karmisia :(.
Moja sunia miała operację usuwania torbieli, to narkozę zniosła super, skakała już następnego dnia, musiałam jej pilnować. Myślałam, że wszytskie psy to dobrze znoszą.
Redziku kochany trzymaj się.

Posted

Anciaahk, i ludzie i zwierzaki wymiotuja po narkozie, dlatego przed i po operacji potrzebna jest glodowka. To naprawde nic strasznego, jesli pies bedzie przeglodzony to wymiotuje tylko zolcia.
Na 2-gi , 3-ci dzien bedzie jak przedtem, tylko moze szwy beda troche denerwowac.

Posted

Nasz rekonwalescent ma się już zupełnie dobrze :). Do operacji był przegłodzony, więc wymiotował wtedy tylko żółcią i wodą, ale i tak nie wyglądało to fajnie. Wczoraj siły mu wróciły, jadłby za dziesięciu i oczywiście robi wszystko, by rozwalić kołnierz. Tłucze się niem o wszystko, o co się da. Mam nadzieję, że kołnierz wytrzyma jeszcze tydzień i moje nerwy też, bo cały czas ise boję, żeby sobie krzywdy nie zrobił. Na spacery chodzi tylko na smyczy, bo inaczej zamiast sikać zajmuje się waleniem we wszystko co napotka - ściana domu, każde drzewo.
Płotu nie drutuję - nie ma takiego zabezpieczenia, którego Kolusia by nie pokonała, chcąc uciec, stwierdziłam, że mija się z to z celem. Jak na potrzeby Reda płot jest OK, on nie kopie dziur w ziemi, co najwyżej chce korzystać z otwartej bramy, więc muszę go zamykać jak wyjeżdżam samochodem (aktualnie jest przez czas mojej pracy w ogóle zamknięty, bo inaczej na pewno znalazłbym sposób na zdjęcie kołnierza :evil_lol: ). W przypadku Kolusi skupiłam się od piątku na pracy z nią, oswajani jej lęku, bo póki jej z tego nie wyprowadzę, to żaden płot nie pomoże.
Za to nie uwierzycie, czego ona się wczoraj nauczyła. Nie zgadniecie w życiu. Otóż Kolusia nauczyła się wczoraj "siad" :crazyeye: W mgnieniu oka się nauczyła :crazyeye: Tak z głupia frant powiedziałam kilka razy siad i nakierowałam ją, tak jak kiedyś uczyłam Emi [']. I ona od razu załapała o co chodzi :crazyeye:. Cały czas zachodzę w głowę, jak to możliwe, że ktoś, kto uczy się w sekundę co to znaczy "siad" i wie, do której kieszeni włożyć pyszczek po nagrodę, boi się sikać na smyczy :shake:. Mam plan, żeby ją dzisiaj zabrać na spacerek - o ile nie będzie padało.
Szkoda mi Reda, bo tabletki przeciwbólowe działają, rozpiera go energia, ale spacer z nim to koszmar, jak nie ma o co, to wali cały czas kołnierzem o moje nogi. Więc w takim stanie nie ma mowy o jakichś spacerach poza naszą działką. Trudno, musimy jakoś wytrzymać. Karmię go z ręki, bo inaczej mu niewygodnie.
Wracam do pracy, bo mam tyle, że nie wiem, od czego zacząć.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...