halcia Posted February 22, 2011 Posted February 22, 2011 Za Kasią,to nawet ja sie oglądam,choć w dziewczynach nie gustuje:evil_lol::diabloti:ja tam ciągne,ale po swojemu,rządzić sobą nigdy nie dawałam.Mało tego w domu mam chyba jedyny okaz ,który chory nie podda sie nie pier...li nie labidzi:eviltong:Ale taki twardziel,czy pozory twardziela,to tez denerwujące...Noga złamana kiedys,uciekł z OJOM,prowadził auto w gipsie,teraz ręka złamana,cały dzien w pracy,auto oczywiście prowadzi.... Quote
Ulka18 Posted February 22, 2011 Posted February 22, 2011 A ja lubie z Kasia robic zdjecia, bo przyciaga uwage, nawet maile dostawalam z allegro, czy Kasia tez jest do adopcji :D Chlopa Kasi nie znam, znam TZ Halci i jest to naprawde swietny facet :fadein: Zadnego tam biadolenia, użalania, kontretny gosc, a przy tym serce ma dla zwierzakow. Najwazniejsze to byc soba, a np. Halcia moze byc soba przy TZ, Ewa Reno tez moze byc soba przy swoim TZ, ale takich facetow jest naprawde malo. Reszta to mieczaki sklamrzace i usilujace sila i dominacja isc przez zycie. Quote
eloise Posted February 22, 2011 Posted February 22, 2011 ja też bym się za Kasią oglądała! :D a też wolę facetów ;) a szczególnie mojego osobistego, bo dobry z niego człowiek, choć lekko nierozgarnięty ;) Quote
anciaahk Posted February 23, 2011 Posted February 23, 2011 Jeśli Kasia to ta blondynka ze zdjęć z psiakami, to wcale się nie dziwię :). Magdo, odezwij się. Quote
kaskadaffik Posted February 23, 2011 Posted February 23, 2011 Co Wy tu wypisujecie.... siedzę w pracy i się sama do siebie zaczęłam śmiać , że sie mnie oytają z czego leję ;) ....... Ja to sobie tłumaczę tak, że nigdy nie jest tak żle, żeby nie mogło być gorzej .... Madzia jak tam , lepiej? Mnie tylko żal, że się psiolubny człowiek ujawnił inaczej.... walki są o psy, ale tego to ja nie odpuszczę :) Quote
anciaahk Posted February 23, 2011 Posted February 23, 2011 Kasia Ty się nie śmiej, tylko lepiej chłopu pokaż jak Cie tu wychwalamy :). Quote
halcia Posted February 23, 2011 Posted February 23, 2011 Ale czego ma być gorzej,jak może być lepiej;)Jak baby adorują to tez miło:lol:choć nie wiadomo co z tym fantem zrobic.Kasia,w razie czego już wiesz ze,fanów masz w paru miastach,nie tylko w betoniarni:evil_lol::diabloti: Quote
MagdaNS Posted February 23, 2011 Author Posted February 23, 2011 Kasia to ma wszędzie fanów i nic dziwnego, nie dość że jest śliczna, to emanuje z niej takie dobro i ciepło, ma takie cudne oczy, że nie da się naszej kaskadaffik nie lubić :loveu:. Mój TZ też był niezły, bo jak była „akcja” z Kolusią, to powiedziałam mu, że jutro przyjedzie koleżanka wolontariuszka, opiekująca się psami i zabierze naszą Kolusię. TZ od rana się dopytywał „kiedy przyjedzie ta baba od psów”. No a jak zobaczył naszą Kaskadaffik to mu szczęki opadły poniżej kolan i nie mógł wyjść z podziwu, że „takiej pięknej dziewczynie chce się bezdomnymi psami zajmować” :diabloti:. Nie będę tego komentować, bo trza by dużo napisać – wychodzi na to, że jego zdaniem bezdomnymi psami to się powinny zajmować same stare i brzydkie wariatki :diabloti:. Ja mam do mojego TZa straszny żal tylko jedno – jak się poznaliśmy, to mógł nie udawać kogoś, kim nie jest. Ja od samego początku nie ukrywałam, że kocham psy, Emisia spała ze mną w łóżku i wszędzie jeździła. On, jak siedział z nami w Szczecinie, to gotował jej jedzenie, chodził na długie spacery i tak nadskakiwał że szok. A potem, jak się przeprowadziliśmy do obecnego domu, to nie pozwolił, by z nami mieszkała w domu. Mam do siebie żal, bo mogłam bardziej o to walczyć, ale byłam zbyt zmęczona psychicznie i fizycznie całodobową opieką na Martą, która naprawdę dawała mi strasznie w kość, uzależniona finansowo od niego na urlopie wychowawczym zgodziłam się na to, co on chciał. I tego sobie najbardziej nie wybaczę. Jak Emi zginęła i przyjechała Kolusia, a potem Red, to ciągle z kolei wysłuchiwałam, że Emi to była mądra, a to są głupki. I choć wiele razy mu mówiłam, ile pracy włożyłam w wychowanie i nauczenie Emi, to on nadal uważa, że mądre psy spadają z nieba, a Emi była mądra bo była ładna :evil_lol:. A ja i tak kiedyś będę znowu miała Emisię, która będzie ze mną spała w łóżku. Będziemy jeździć na agility i codziennie biegać na spacery. Niech tylko Marta podrośnie, bo teraz za bardzo jest jej potrzebna mama. A ja żyję. Najbardziej zaskakujące dla mnie samej jest to, że kiedyś, jak był dla mnie niemiły, to ciągle mi się na płacz zbierało i płakałam po kątach. Teraz, jak przez kilka dni „miał zły dzień” to nawet mi się kącik ust nie skrzywił, wręcz przeciwnie – narosła we mnie złość i bunt. No a ja się wzięłam za ogrodnictwo. Mam milion zaległości w papierach i tak ze dwie noce mi są potrzebne rzędem, żeby to wyprowadzić, ale miałam przez ostatnie tygodnie takiego „lenia w dupie”, że przysięgam, w żaden sposób nie mogłam się zmobilizować :diabloti:. Wczoraj w nocy nażarłam się ptasiego mlecza o smaku pomarańczowym i już mi lepiej :evil_lol::evil_lol::evil_lol:. Chyba wreszcie wyprowadzę wszystkie zaległości i będę spać spokojnie. Nawet pierwszy raz od wielu tygodni wstałam dziś o 5.30 i nie potrzebowałam kawy, żeby otworzyć oczy – najwidoczniej odespałam zaległości. Mam zamiar robić swoje i nie przejmować się jego fochami. Więc nabyłam kilka mini-szklarenek, ziemię do rozsad z włóknem kokosowym, nawóz do siewek, pikowniki, masę nasion kwiatów i sieję. Ku mojemu zaskoczeniu świetnie się mają niecierpki – bardzo lubię te kwiaty, a są stosunkowo drogie. Poszły jak burza, tak, że po dwóch tygodniach musiałam je przesadzić z kiełkowników do pikowników. Podobnie nagietki. Za to gorzej niż się spodziewałam radzą sobie dalie i cynie, ale jakoś pomału do przodu. Czeka mnie na dniach przesadzanie do pikownika goździków, za gęsto wysiałam, będzie masakra. Stokrotki zamordowałam i chyba czeka mnie wysiew numer 2:diabloti:. Aksamitki mają się super, poza odmiana albatros – ta, nie dość że wykiełkowało może z 10 roślin z całej torebki, to na dodatek wszystkie padły i muszę siać jeszcze raz. „Utopiłam” też nasionka od drzewka truskawkowego, więc wczoraj siałam po raz drugi:evil_lol:. Udało mi się też wykiełkować jedną roślinkę akacji srebrzystej – wbrew nazwie ma śliczne żółte kwiaty, w naturalnym środowisku ma do 20 m, w naszym klimacie do 2 m, nadaje się na tarasy, a na zimę trzeba chować. Poza tym zamarzyła mi się szybsza wiosna, więc zostawiłam sobie jesienią część cebulek od tulipanów oraz od narcyzów i żonkili botanicznych (takie malutkie rosną). No ale chyba zrobiłam im za krótką "zimę" w lodówce, bo tulipany jakoś teraz nawet idą do góry, ale żonkile i narcyzy kiepsko rosną. Ściskam Was mocno, dziękuję za Waszą obecność i wsparcie, dzięki temu wiem, że nie jestem sama i daje mi to ogromną siłę :buzi:. Quote
Energy Posted February 23, 2011 Posted February 23, 2011 MagdaNS napisał(a): Ja mam do mojego TZa straszny żal tylko jedno – jak się poznaliśmy, to mógł nie udawać kogoś, kim nie jest. Ja od samego początku nie ukrywałam, że kocham psy, Emisia spała ze mną w łóżku i wszędzie jeździła. On, jak siedział z nami w Szczecinie, to gotował jej jedzenie, chodził na długie spacery i tak nadskakiwał że szok. A potem, jak się przeprowadziliśmy do obecnego domu, to nie pozwolił, by z nami mieszkała w domu. Przepraszam czy piszesz tu o Emi? Czy jej do domu nie wpuścił? Ja też myślę, że nie powinno się a nawet wręcz nie można być z facetem dla dziecka. To nikomu nie służy. Trzymaj się mocno, będzie dobrze. Quote
Ulka18 Posted February 23, 2011 Posted February 23, 2011 Najbardziej zaskakujące dla mnie samej jest to, że kiedyś, jak był dla mnie niemiły, to ciągle mi się na płacz zbierało i płakałam po kątach. Teraz, jak przez kilka dni „miał zły dzień” to nawet mi się kącik ust nie skrzywił, wręcz przeciwnie – narosła we mnie złość i bunt. No nareszcie :fadein: Ciesze sie, ze przeslas etap zalamki i wchodzisz w etap niezaleznosci i nieprzejmowania sie. Szkoda, ze nie masz kogos z nas tam u siebie, zeby móc na zywo pogadac, powspierac sie. Dobrze, ze Twoj chlop sobie zmienil poglad nt. bab od psów :eviltong: Musiala mu niezle kopara opasc,jak Kasie zobaczyl. Magda, a bedziesz moze sprzedawac sadzonki? Byly takie bazarki z kwiatkami i szly jako woda. Quote
halcia Posted February 23, 2011 Posted February 23, 2011 My byśmy Cie wyszkoliły raz ,dwa...tylko nie wiadomo w którą strone by to poszło:diabloti:ale zawsze rób swoje i nie daj sobie po głowie jezdzic:diabloti::mad:Stawiać sie dyplomatycznie lub mniej dyplomatycznie trzeba od początku!:eviltong:Trzymaj sie.Ani psy nie rodzą sie mądre,ani chłopy.Trza to wychowywac.:lol:/przeważnie/ Quote
anciaahk Posted February 23, 2011 Posted February 23, 2011 Magda, miałam takiego chłopa, co jak z nim zamieszkałam (i ze swoją sunią) to miał pogląd, że psa powinniśmy trzymać na balkonie! Mój ojciec kazał mi tego właśnie chłopa wystawić na balkon i w ten sposób skończyła się ta dyskusja. Podziwiam, bo ja to zakończyłam przed samym ślubem co prawda, ale to może i na szczęście. Do dzisiaj nie może mi tego darować :), nie mowiąc o jego mamie. Trzymaj się!!!! Quote
anciaahk Posted February 23, 2011 Posted February 23, 2011 [quote name='halcia']My byśmy Cie wyszkoliły raz ,dwa...tylko nie wiadomo w którą strone by to poszło:diabloti:ale zawsze rób swoje i nie daj sobie po głowie jezdzic:diabloti::mad:Stawiać sie dyplomatycznie lub mniej dyplomatycznie trzeba od początku!:eviltong:Trzymaj sie.Ani psy nie rodzą sie mądre,ani chłopy.Trza to wychowywac.:lol:/przeważnie/ Halciu padłam jak to przeczytałam :):), kapitalny tekst. Quote
eloise Posted February 23, 2011 Posted February 23, 2011 [quote name='halcia']My byśmy Cie wyszkoliły raz ,dwa...tylko nie wiadomo w którą strone by to poszło:diabloti:ale zawsze rób swoje i nie daj sobie po głowie jezdzic:diabloti::mad:Stawiać sie dyplomatycznie lub mniej dyplomatycznie trzeba od początku!:eviltong:Trzymaj sie.Ani psy nie rodzą sie mądre,ani chłopy.Trza to wychowywac.:lol:/przeważnie/ co prawda to prawda :) mój poprzedni chłopak to była licealna miłość, wszyscy byli pewni, ze taka już na zawsze. I choć ja miałam wątpliwości, to wszyscy mi wmawiali, że jesteśmy parą idealną. I tak ciągnęliśmy ten związek bez sensu. Na szczęście w pewnym momencie było nam już zupełnie nie po drodze. On akurat kochał zwierzęta, ale poza tym to jednak był palant ;) Za to Paweł to miłość od pierwszego wejrzenia ;) Byliśmy na tyle mądrzy, że przed ślubem rozmawialiśmy o wszystkim- dzieciach, ich wychowaniu, o tym jak chcemy, zeby nasz zwiazek wyglądał, i okazało się, że idziemy w tym samym kierunku. Wszystko wskazuje na to, że ani ja ani On nie kłamaliśmy :) co nie oznacza, ze jest chodzącym ideałem :D Quote
MagdaNS Posted February 23, 2011 Author Posted February 23, 2011 [quote name='Ulka18'] Magda, a bedziesz moze sprzedawac sadzonki? Byly takie bazarki z kwiatkami i szly jako woda. Kurczę, nawet o tym nie myślałam... Nie wiem, czy to co mam w ogóle by się nadawało do jakiejś wysyłki, ale pogadam z Lidzią z Centrum Ogrodniczego, może razem coś wymyślimy. Jakby tylko się dało wyhodować coś, co by potem się dało wysłać, to jasne że chętnie bym tak wspomogła psiaki. No a co do psów, to przez 1,5 roku mój TZ też twierdził, że je lubi, Emi spała z nami w łóżku albo przy łóżku. Ale jak już wróciliśmy w jego strony, to się okazało, że "nie wypada", żeby pies mieszkał w domu, pies ma być na dworze. To było i dobre i niedobre dla Emi. Miała mnie mniej i to było niedobre. Ale miała dużo swobody, co ją cieszyło. Niestety, ta swoboda oznaczała również, że przestała się tak słuchać, jak kiedyś... Chłopy niestety bywają również fałszywe, żeby zdobyć kobietę, powiedzą jej wszystko, co che usłyszeć. A ten mój to wyjątkowo skomplikowany egzemplarz, dr. Jackyl i Mr.Hyde w jednym. Halcia, padłam ze śmiechu jak przeczytałam, masz rację :diabloti: Absolutną :diabloti: Quote
Ulka18 Posted February 23, 2011 Posted February 23, 2011 [quote name='halcia']My byśmy Cie wyszkoliły raz ,dwa...tylko nie wiadomo w którą strone by to poszło:diabloti:Nom, my bysmy Cie z Halcia tak wyszkolily, ze hej. W przeklinaniu najlepiej ;-) Jak biedna Eloise przyjechala pierwszy raz do schroniska i my hetery zesmy zaczely jechac z koksem, to musialam sie za 'pysk' chwytac co chwile, widzac coraz wieksze oczyska Eloise :eviltong: jego zdaniem bezdomnymi psami to się powinny zajmować same stare i brzydkie wariatkicos z tego drugiego w nas jest, tu bym sie z Twoim TZ zgodzila :diabloti: Magda, jesli chodzi o wysylke sadzonek, to Terra byla w takich bazarkach specjalistka. Kupowalam od Terry nawet tzw. trąby anielskie i mam 3 piekne egzemplarze. Quote
MagdaNS Posted February 23, 2011 Author Posted February 23, 2011 No to poszukam Terry i się dowiem, co sprzedawała i jak wysyłała. Lidzia za tydzień jedzie też na giełdę kwiatów, wiadomo jakie tam są ceny, to może ją poproszę żeby mi też kupiła na paragon trochę cebulek i innych atrakcji ogrodniczych. Żałuję, że nie mogę z nią jechać, bo żadna z nas nie ma prawa jazdy kategorii powyżej 3,5 tony a w samochodzie są tylko 2 miejsca, no chyba że się na pakę zabiorę, bo kierowcy na pakę nie wsadzimy :). Szkolcie dziewczyny, szkolcie :). Jak ktoś mnie wnerwi to też potrafię puścić wiązankę, że uszy puchną :diabloti: Staram się pilnować przy Martusi no i w pracy, ale czasem w pracy mi się wymsknie :) Wiecie co dziewczyny????? Ogromnie Was lubię :loveu::loveu::loveu: Wszystkie które tu wpadacie, jesteście jak moje Anioły Stróże tylko w lepszym wydaniu :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Quote
Ulka18 Posted February 23, 2011 Posted February 23, 2011 Mnie sie tez zdarza kląc w pracy, u mnie wszyscy klna (oprocz szefa) jak szewcy. Nawet kolega moj z biura mowi dzisiaj : ja pierd..., ale my przeklinamy. A drugi : masz kur... racje :diabloti: Ale co zrobic, jeden taki nie przeklinal, dusil w sobie i z ulicy go prawie wzieli na by-passy, tak mial stres skumulowany kolo serca, ze ledwie go uratowali. My Ciebie tez Magda lubimy, trzymaj sie bos WODNIK, twarda baba z Ciebie, tylko wszystkim sie martwisz na zapas (jak to wodnik). Quote
Reno2001 Posted February 23, 2011 Posted February 23, 2011 Taaa, pogląd, że bezdomnymi psami zajmują się stare, brzydkie wariatki jest chyba dośc powszechny. Jesienią miałam spotkanie z dziennikarzem z łódzkiej gazety, który robił krótki reportaż o adopcjach. Pierwsze jego zdanie: "Myslałem, że jest pani starsza" ... hehehe, ubawił mnie. Odpowiedziałam, ze ja tylko tak młodo wyglądam :eviltong:. Kiedy tak poczytuję, to dziękuję opatrzności, że na mojej drodze postawił mi mojego TZ. Nie ma to jak wiziąc samodzielnego chłopa po 30-tce :evil_lol:. Grunt, to nie zacząc mu matkowac. Takim sposobem mam faceta, który gotuje, sprząta i psami się zajmie i to z wielka ochotą. Od poczatku wiedział, że ja nie gotuję i nie mam najmniejszego zamiaru nawet zacząc. Jajecznica to szczyt moich możliwości. Sprzątamy najczęściej razem, gdy zarządzamy ogóle odgruzowywanie mieszkania. Obsługę pralki jedynie zostawiłam w swoich rękach .. z przyczyn nazwijmy to technicznych :diabloti:. Dzieci to też nie nasza bajka. Uzgodnione wspólnie i przyklepane przez obie strony. Świństwem jest grac kogoś kim się nie jest. Można błądzic, można miec gorsze chwile, ale z premedytacją oszukiwac, jest po prostu żałosne. Ale, żeby nie wyszło, że my mamy tak zawsze sielsko anielsko :roll:. Bo wiadomo, czasami trzeba oczyścic atmosferę :diabloti::diabloti::diabloti: Co do wiązanek... najwięcej wie cos o tym chyba ciocia capus, która przemierzyła ze mna tysiące km samochodem. Ona wie najlepiej, co ze mnie wyłazi za kółkiem :). Quote
Ra_dunia Posted February 23, 2011 Posted February 23, 2011 Wpadłam sobie wieczorkiem poczytać co tam nowego słychać - a tu dyskusja na całego :) Magda - nie dawaj się! Nie ma sensu się poświęcać na siłę. Myślisz, że dzieci nie wyczuwają, że mama nieszczęśliwa. Wcale tak nie jest, że trzeba być razem dla dziecka. Czasem myślę, że wręcz na odwrót. Trzeba się rozstać dla zdrowia psychicznego - również dziecka. W końcu ono widzi i czuje, że coś nie tak, że rodzice nie są szczęśliwi. I niestety często takie dziecko myśli, że to przez nie. Ja parę razy w życiu przechodziłam załamanie, ale zawsze koniec końców okazywało się, że wszystko zmierzało właśnie ku lepszemu :) Trzymaj się i nie dawaj się! Zasługujesz na najlepsze! I pamiętaj - życie dopiero zaczyna się po 30stce, więc wszystko przed Tobą. Quote
Luna123 Posted February 23, 2011 Posted February 23, 2011 W domu nie przeklina jedynie tata:cool3: i obraza się, że to nieładnie jak kobieta przeklina. Mamę czasami podpuszczam, bo często wpadam jej w słowo, a ona podchwytuje ;). Ostatnio mówię, że silikon w łazience nieładny i fachowcy oblepili wszystko włącznie z lustrami:roll:. Że mama nie potrafi usiedzieć na tyłku, to wstaję rano w niedzielę, a mama siedzi w łazience zaopatrzona w skrobak do płyty kuchennej i czyści silikon :roll:. Ja mówię " dzień dobry, nie masz co robić? " a ona "k..a, bo te sk....y paproki, to popatrz co narobili ":evil_lol: A propos TZów. Miałam takiego jednego na studiach,a on był w technikum. Wszystko fajnie do czasu. Zaczęło się, że po studiach to jest fajna praca, kolacyjki i takie tam. A i oczywiście żenić się chciał... Wiecie, że po zerwaniu przyłaził jeszcze ponad rok i płakał pod bramką. Jak wyłączałam domofon, to przeskakiwał ogrodzenie, to wyłączałam prąd w domu i siedziałam po ciemku. Inny był też fajny, nawet pierścionek dostałam, " wpadł " jak miał 19 lat, po kilku latach sie rozwiódł, a dzieckiem się nie interesował. Że ma dziecko, to dowiedziałam się od znajomych. Jednego żałuję, miałam adoratora z klasy w podstawówce. Dołapał mnie jako osobę towarzyszącą na wesele, jak robiłam magistra, albo zaraz po studiach. No to z 10 lat chyba. Ale stwierdziłam po 2 tygodniach, że mi nie pikło, bo był za dobry :roll:. Kurde i po niedługim czasie szybko się ożenił. Quote
eloise Posted February 23, 2011 Posted February 23, 2011 ja sobie nie przypominam, żebym była zgorszona waszym słownictwem ;) a ja po prostu mam duże oczy ;) ja staram się nie przeklinać, ale za kierownicą nie zawsze umiem się powstrzymać... Quote
Luna123 Posted February 23, 2011 Posted February 23, 2011 eloise, to ja ci zazdroszczę :oops:. Ja nie powinnam mieć okien otwartych, jak prowadzę auto:oops:. Wczoraj jadę z Niepołomic, patrze w lusterko, a chyba to moja koleżanka jedzie za mną . Zastanawiałam się co ona tu robi w samo południe, jak pracuje w Krakowie. Więc dzwonie i widzę, że to ona, bo szuka nerwowo telefonu. Odbiera, ja mówie, dzień dobry obywatelko, Pani sobie użyje zestawu, a nie rzuca sie po torebkach. I tu konsternacja z drugiej strony:crazyeye:. Ja mówie, Halo, to ja, czy ty masz taki ......numer rejestracyjny auta? Ona: tak, a co, Ja" bo mi siedzisz na ogonie" :evil_lol:. I słysze" bo k...a mi się spieszy, miałam skręcić na węźle autostradowym przy Wieliczce, nadrobiłam ze 40 km, bo następny zjazd na końcu autostrady, nijak nie było zawrócić, gdzie ja jestem w ogóle :crazyeye: a dzięki, że mnie pilotujesz, oooo widzę Coca Cole i DHL, to k...a wiem gdzie jestem.;) Quote
MagdaNS Posted February 23, 2011 Author Posted February 23, 2011 No, od razu mi lepiej w gronie samych swoich bab :) A co to, tylko chłopy mogą sobie ulżyć :evil_lol::evil_lol::evil_lol: No ja czasem też sobie mruczę za kierownicą :diabloti: Quote
halcia Posted February 24, 2011 Posted February 24, 2011 Ja "mrucze"głośno i dobitnie:diabloti:ale na mnie też mruczą:evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.