Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ja mialam znajomosci, ale w Klinice Czerwonej CM UJ, gdzie leczyl sie TZ[']. Moze cioteczki z Krakowa znaja kogos z tej kliniki. NIcki znanych mi ciotek z Krakowa : Foksia i Dzekus, Irenaka, Camara, Asior, Agnieszka P. Jesli moge cos napisac, to rzeczywiscie klinika jest lepsza niz zwykly szpital i trzeba robic wszystko, zeby sie dostac do kliniki.

Posted

Udało się znaleźć dojście do Kliniki, trzeba się modlić, żeby "dojściu" udało się jutro załatwić "wejście".... Pojawiła się też druga wersja diagnostyczna, że to nie jest obustronne zapalenie płuc tylko koklusz....
Jestem tak niemiłosiernie wykończona psychicznie i zmęczona, że nie mam nawet słów żeby to opisać.... Z nerwów bezmyślnie drapię sie po twarzy i mam napady kompulsywnego jedzenia, wciąż boli mnie żołądek, a jakby pozwolili mi spać cięgiem przez 24 godziny, to bym się zapytała, czemu tak krótko...
Ściskam mocno, modlę się o wyzdrowienie TZa, bo już nic innego mi nie pozostało, a od tego rąbania drewna i palenia w piecu do wiosny będę miała niezłe muskuły....

Posted

Były ostatnio informacje w internecie o powrocie koklusza i ze lekarze nie rozpoznaja tej choroby, bo nie mieli z nia przez lata do czynienia. Mylą wlasnie z zapaleniem pluc.

[B]Magda[/B], trzymaj sie, nie daj sie lekarzom miejscowym, bo wiekszosc z nich to niedouczeni, niedoswiadczeni, zadufani w sobie, tylko lapowki potrafia brac, a do wyleczenia w miejskich szpitalach jest daleka droga. Czesto w klinice okazuje sie, ze nerwy byly niepotrzebne, a kasa na lapowki wywalona w bloto. Swoja droga jak facet chory to nie ma nic gorszego i wszystko spada na bidna kobitke zawsze.

Posted

Ojej, trzymaj się [B]Magda[/B], też przesyłam dobre fluidy .

ja miałam koklusz w wieku 26 lat!
tak, jak pisze Ulka,lekarz wezwany na konsultację, po dwóch seriach zastrzyków, czaił zapalenie oskrzeli. Jak zaczęłam wymiotować podczas ataków ( co 5-10 minut , w nocy spania było max 4 godziny ) i mieć problem z oddychaniem, to przyjechała pielęgniarka i siostra zawiozła krew do badania. I wyszło. Potem 2 miesiące :shake: erytromycyna .Tylko tym antybiotykiem podobno się leczy. na początku miałam takie buteleczki dla dzieci, a potem sprowadzane z zagranicy w proszku 1-gramowe. Wszyscy po kolei brali opiekę, bo tak to czekałby mnie szpital. Łe, okropna choroba :shake:.

najważniejsze, żeby w końcu postawili dobrą diagnozę. Pozdrawiamy nieustająco.

Posted

Dzięki dziewczyny za wsparcie, to naprawdę dużo dla mnie znaczy, że ktoś o nas myśli, jestem tu jednak sama, trochę jak na wygnaniu... Wróciłyśmy dzisiaj z Martusią z kościoła i normalnie płakałam z tej bezsilności...
Najważniejsze, że go dzisiaj przyjęli jednak do tej Kliniki i od razu się wzięli za badania. Lekarz powiedział, że jego stan jest poważny, a na dodatek jest jakaś niepokojąca arytmia serca.... Tak się właśnie kończą powikłania po przechodzonej grypie.....

Posted

Matko Magda, Ty mialas jeszcze sile do kosciola isc. Podziwiam Cie naprawde, praca, dom, dziecko, chory chlop.

Czy Twoj TZ jest przytomny? Bo piszesz, ze stan jest powazny.

Posted

TZ przytomny, tylko muszą mu robić inhalacje, żeby oddychał. Robią mu cały czas badania, zaczęli mu podawać sterydy, to od razu zaczął puchnąć. Dzisiaj na obchodzie była wreszcie pani ordynator, potwierdziła, że najprawdopodobniej to jest śródmiąższowe zapalenie płuc (czyli potwierdziłaby się wstępna diagnoza naszej doktor rodzinnej), kazała na razie odstawić sterydy, póki nie zakończą się badania, kazała zrobić jeszcze jedna tomografię. Wczoraj nie udało się zrobić spirometrii, bo TZ najzwyczajniej w świecie nie jest w stanie nabrać żadnej przyzwoitej ilości powietrza w płuca, by się dało zrobić badanie, Pani ordynator stwierdziła, że w jego stanie to nic dziwnego i trzeba poczekać z tym badaniem kilka dni. Dobrze, że go nie lekceważą, szkoda, że to taki poważny stan.
Marta wstała dziś o 5.10, o 6 rano kazała się połączyć z Tatą, bardzo to przezywa, że on jest znowu w szpitalu, staram się jej zapewniać jakieś rozrywki, chociaż padam ze zmęczenia i mam stos zaległych papierów do zrobienia. Może na jutro uda mi się „sprzedać” Martę do sąsiadki i nadrobić trochę zaległości. Dzisiaj idziemy po pracy do Bajkolandu, na takie zjeżdżalnie i kulki, zabieram też jej przyjaciółkę czyli córeczkę sąsiadki. Jak na złość zaczął mi cieknąć piec, więc jeszcze dziś przyjeżdża do niego hydraulik…
Na dodatek znów wieje halny…
Nie przepadam za KK, ale u nas akurat proboszcz jest bardzo w porządku, a mnie nie pozostało już nic innego jak modlić się o zdrowie dla mojego TZa. We wtorek, kiedy tak szczęśliwie udało się znaleźć dojście do odpowiedniego lekarza i od reki załatwić mu łóżko w jedynym szpitalu w tej części kraju, w którym mogą go wyleczyć, rano była msza w intencji jego zdrowia…
Pozdrawiam Was gorąco i dziękuję, że tu zaglądacie.

Posted

jesteśmy Magda cały czas! Ja codziennie o Was myślę i codziennie zbieram sie do napisania choćby smsa, ale... :oops: czas mi przecieka przez palce przy 2 dzieciaków i próbuję się odnaleźć w tej nowej sytuacji. Kulki i zjeżdżalnie na pewno pomogą Martusi się zrelaksować!

Posted

Z TZem na szczęście już lepiej. Lekarze krakowscy nadal nie mogą wyjść ze zdziwienia, jak pacjenta w takim stanie można było wypisac do domu, a tym bardziej nie przyjąć z powrotem do szpitala, skoro stan się gwałtownie pogorszył. Dostaje cały czas kroplówki, inhalacje i leki dożylne. Jutro będzie miał robioną bronchoskopię, sprometrii nadal nie ma jak zrobic, wprawdzie mniej kaszle, ale nadal nie za bardzo może nabierać powietrza. Jest szansa, że może w piątek, na dalsze leczenie, wypiszą go już do domu. Szczerze to wolałabym, żeby go wypisali jak najbardziej podleczonego, bo osioł jeden, jak go znam, po pierwsze w poniedziałek już będzie chciał iść do pracy, a poza tym zaraz się zacznie w domu "wojna" o palenie w piecu i inne rzeczy, bo on zaraz będzie mi chciał udowadniać, jaki to on jest już zdrowy i może wszystko robić.
Dzięki że myślicie, zaglądacie, to dużo pomaga. Ja jestem tak zmęczona i wykończona, że dzisiaj, pierwszy raz od wielu lat, mam ochotę się po prostu upić....
Marta bardzo źle znosi brak TZa, po prostu cały czas to przezywa, ciągle o tym mówi do wszystkich, do kogo się da, każdą rozmowę z każdym człowiekiem, czy małym, czy dużym, zaczyna od tego, że jej tata jest w szpitalu, bo jest chory. Na dodatek jest krnąbrna, nieznośna, jaka nigdy nie była, w ogóle się nie słucha. W nocy śpi niespokojnie, ciągle się odkopuje, więc ja dosłownie co godzinę się budzę i ją przykrywam. Gdyby nie makijaż to mogłabym już spokojnie grać wampira bez charakteryzacji, takie mam cienie i wory pod oczami. Na dodatek Marta, żeby mi pokazać że też jest chora jak tatuś, od kilku dni z uporem maniaka usiłuje kaszlać, co oczywiście daje swoje skutki... a ja już nie wiem, kiedy udaje, a kiedy kaszle naprawdę, bo czasem przez sen pokasłuje, choć oskrzela ma czyste...
Ściskam mocno, dziękuję za wszystko, odezwę się za kilka dni.
edit: właśnie mi powiedziała, że chce być chora tak jak tatuś, bo też chce leżeć w szpitalu tak jak tatuś. I dlatego musi kaszlać....

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...