Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Wiem Halciu, wiem, że nie chce Ci się pisać, że serce Ci pęka za Bunią... Ściskam Cię mocno, nadzieja na jej odnalezienie jest niewielka, ale jest... Po burzy zawsze przychodzi słońce, po smutku - spokój, a potem radość. Jesteś cudowną cioteczką i jeszcze dużo psiaków czeka na Twoją, naszą pomoc.

Posted

Dzisiaj jest jeden z najkoszmarniejszych dni w moim życiu. Musiałam oddać Kolusię...
Nie wiem dlaczego Kolusia wczoraj przelazła pod siatką do sąsiada i wydusiła mu kury. Podobno ta krwawa jatka trwała kilka minut, jak przyjechałam, wezwana przez sąsiada, było po wszystkim. Nie wiem naprawdę, co się stało, przeciez te kury przez 10 miesięcy chodziły codziennie za płotem i nawet jak do nich uciekała pod płotem, to w ogóle się nimi nie interesowała. Awantura była na pól wsi, najpierw awanturę zrobił mi sąsiad, potem TZ. Ile się "kurw i chujów" od nich nasłuchałam, to nie zliczę. TZ postawił sprawę na ostrzy noża, dał mi 24 godziny na znalezienie Kolusi nowego domu, bo jak nie to on z nią zrobi porządek, on się nie będzie przed sąsiadami wstydził i tłumaczył przez "Głupiego kundla". Płakałam, prosiłam, błagałam, mówiłam że możemy jej zrobić kojec, ale na nic.... Bojąc się tego, że TZ albo sąsiad naprawdę gotowi są zrobić jej krzywdę uruchomiłam dogomaniackie cioteczki, żeby jakoś stąd wyekspediować Kolusię. Niestety, nie mam tu żadnej rodziny ani przyjaciół, jestem tu zupełnie sama, wszyscy w Szczecinie. Moje dwie sąsiadki same mają psy, a poza tym przecież ona od nich by codziennie wracała do domu.... Nie mam nikogo, kto mógłby się Kolusią zaopiekować.... Dzięki Kasidaffik i Murce udało się załatwić dla Kolusi miejsce w hoteliku w Brzyściu. Dzisiaj Kasiadaffik przyjechała po Kolusię i pewnie teraz już dojeżdżają do Brzyścia.
Ja nie wierzę, że to wszystko się dzieje naprawdę, cały czas mam nadzieję, że to jakiś koszmar i ja się zaraz obudzę... Dlaczego teraz, dlaczego właśnie teraz, gdy po tylu miesiącach udało się zaskarbić jej zaufanie, gdy się cieszyła na mój widok, gdy biegała w kółko i machała ogonem, gdy tak niewiele brakowało żeby sama zaczęła przychodzić do głaskania... To jest naprawdę straszne, ja mu tego nigdy nie daruję i nigdy nie wybaczę, kiedyś się naprawdę zemszczę, a sąsiad już słowa ode mnie nie usłyszy, nawet głupiego dzień dobry. Z powodu kilkunastu głupich kur mój pies stracił dom, a ja kawał serca. Martusia chodzi i rozpacza, gdzie jest jej Kolusia, biega do garażu sprawdzać, czy są dwie budy i krzyczy do niego, gdzie jest buda jej Kolusi, normalnie koszmar... Mi się łzy same cisną do oczu, ale nawet płakać nie mogę, bo TZ chodzi i mi zagląda w oczy, a jak tylko widzi, że popłakuję, to się zaraz się na mnie drze, że "nie ma co płakać za głupim kundlem".
Po śmierci Emi myslałam, że już nic gorszego mnie spotkać nie może... Tak bardzo sie myliłam..... Emi odeszła nagle za TM, nie cierpiała, a Kolusia... Przecież dopiero co nauczyła się mi ufać....
Cokolwiek będzie chcieli mi nawtykać - macie rację. Ale ze względu na bezpieczeństwo Kolusi, jej zdrowie i życie, to było najlepsze wyjście... Najlepsze z najgorszych....
Kolusia nie jest już takim strachulcem jak wtedy, gdy przyjechała do mnie ze schorniska. Liczę na Waszą pomoc w znalezieniu jej nowego domu na zawsze, lepszego niż u mnie. Na pewno nie na wsi z kurami za płotem. Myślę, że ona powinna mieć swojego człowieka płci żeńskiej i mieszkać z nim w mieszkaniu.... Gdy się poznaliśmy z TZem on mojej Emi był gotów dać ptasie mleczko... Teraz, gdy stał się taki wypadek, wolał się okazać "dobrym sąsiadem" niż dobrym TZem i wrażliwym człowiekiem....
Żeby nie było wątpliwości to pokryłam Kaskadaffik koszty transportu i będę pokrywać wszystkie koszty pobytu Kolusi dopóki nie znajdzie się dla niej nowy dom. Dzisiaj dałam Kasidaffik zaliczkę na hotelik, bo dopiero po niedzieli Asia mi powie, ile to będzie kosztowało miesięcznie.
Dziękuję Murce, Kasidaffik i Ulce za pomoc w tych strasznych chwilach... Mówią, że co człowieka nie zbije to go wzmocni, ale ja się czuję zabita na amen...
Normalnie chyba się dzisiaj upiję, choć nie piję wcale, bo inaczej nie zasnę... Po śmierci Emi miałam tabletki nasenne i antydepresyjne, teraz nie mam nic prócz rozpaczy na granicy szaleństwa i dziecka, które muszę pocieszać, bo cierpi tak jak ja... I Kolusi, której więcej nie zobaczę, nie pogłaskam jej miękkiego futerka, nie wtulę twarzy w jej główkę... Kolusi, która pewnie jest teraz przestraszona, zdezorientowana, smutna... Podobno ma zamieszkać z Lenonem, mam nadzieję, że się polubią...
Jak na ironię Red urósł nagle w oczach mojego TZ do ideału psa " Red to jest porządny pies, gdzie ja idę, to on za mną, sam chodzi, żeby go głaskać, łasi się - to jest pies, a nie taki głupek co ucieka na mój widok"....
Cokolwiek chcecie mi wygarnąć, to piszcie... Gorzej już i tak być nie może....

Posted

[B]Magda[/B], wez sie kobito w garsc, nie placz, nie bucz przy TZ'ie, badz twarda i silna przed nim. Nie daj sie jego męskiej 'logice', chociaz masz do czynienia z krewkim góralem, to badz jak skala. Wiem co przeszlas, kto mial męza tyrana, to wie jak jest. Kto nie wie, lepiej, zeby tego nigdy sie nie dowiedzial.

Znajdziemy Kolusi inny dom, najlepiej w bloku. Będziemy oglaszac do skutku.

Posted

Matko jedyna, magdo trzymaj się! Co tu wygarniac. Ty nie jesteś niczemu winna. Będziemy szukac domu dla Kolusi. Dziś i ona i moja tymczaska mają koszmarną noc - obie musiały zmienic miejsce zamieszkania.

Boże jak ja się cieszę, że mój TZ jest jaki jest ...

Posted

[B]Magda[/B], nie przejmuj się czymś na co nie masz wpływu. Najbardziej boli, że takie osoby jak Ty mające serce na dłoni mają cały czas pod górkę. Dla Kolusi zrobiłaś ogrom dobrego i to na pewno nie pójdzie na marne.

Współczuję TZa :-(

Posted

Nawet nie wiecie, jakie to jest dla mnie ważne Wasze wsparcie... Dziękuję....Mówię sobie, że nie będę beczeć, ale łzy i tak same lecą mi ciurkiem... Idę spać z Martusią, może jak się w nią wtulę to razem jakoś zaśniemy..

Posted

Kochani, Kolusia już śpi, jest zadowolona, nie jest przerażona, nawet do mnie mach aogonkiem :) Madzia zrobiłas niesamowiecie ogromna robotę , szacun za to i nie płacz !!!!!!!!!!!
Kolusia obwąchała cały teren, poznała się z Lennonem, ale śpi dziś sama, żeby jej nie dręczył i żeby ochłonęła. Ma swoją budkę, kocyk, fotel i dostała jedzenia jak w domu u Madzi. Jest kochana, strachu niewiele w niej zostało.
Uważam, że można spokojnie suni szukac domku już, bo jest to NORMALNY, lekko lekliwy piesek. W porównaniu z naszymi niektórymi hotelowiczkami to jest rewelacja :) :) i jest malutka :) myslałam, że będzie dwa razy taka :)

Posted

Ciekawe jak tam Kolusia po pierwszej nocy w hoteliku... Mam nadzieję, że w miarę dobrze, że nie będzie już miała takich problemów z jedzeniem, siusianiem i koo jak miała na początku u mnie.... że się polubi z Lenonem .... Kasiadaffik na pewno coś potem napisze. Jeszcze raz dziękuję Ci kochana, że się tak zaopiekowałaś moim psim dzieckiem.
Martusia od rana dopytuje, kiedy wróci Kolusia. Tłumaczyła TZowi, że pani sąsiadka nie musi mieć nowych kur i wtedy Kolusia będzie mogła wrócić do nas do domku... Biedne dziecko przeżywa to gorzej, niż bym się spodziewała.... Chociaż z drugiej strony do dzisiaj pyta o Emi....
Red chodzi osowiały, niby merda ogonkiem, ale jakoś tak inaczej....
Cieszę się, że przynajmniej moja praca z Kolusią nie poszła na marne, że Kolusia poza swoim domkiem też się już tak bardzo nie boi, że polubiła Kasiędaffik... To tylko potwierdza, że Kolusia powinna zamieszkać ze spokojną ciepła kobietą, a nie z facetem. Nie powiem, w stosunku do TZa też zrobiła postępy, bo przez wiele miesięcy uciekała na jego widok pod świerki, a teraz nawet potrafiła przybiec na jego widok, ale trzymała się z bardzo daleka.
Jak już trochę ochłonę i zacznę myśleć, to napiszę wszystko o Kolusi, może uda mi się nawet tekst do ogłoszenia zrobić, a jak nie, to poproszę może eloise albo Radunię o pomoc... Moja głowa odmawia współpracy na samą myśl, że powinnam napisać coś do ogłoszeń adopcyjnych mojego psa... Moja kochana psineczko, nie mogę zrozumieć nadal, co się stało z tymi cholernymi kurami, czemu akurat teraz tak cię wkurzyły... przecież wcześniej nawet nie zwracałaś na nie uwagi....
Jak teraz patrzę na wpis majuski z 20 czerwca to ryczeć mi się chce... nie wiem ile dokładnie Kolusia załatwiła tych kur, okazało się, że kilka jednak przeżyło, schowały się w krzakach....

Posted

Rzeczywiście.....
Madziu musisz czuć się okropnie , nie wyobrażam sobie siebie w takiej sytuacji, najważniejsze , że Kolusia jest bezpieczna, zobaczysz, że i Ty z Martusią pomalutku wrócicie do jako takiej równowagi, z każdym dniem będzie lepiej, potrzebny czas, czas i jeszcze raz czas, Kasia na pewno da Kolusi tyle ciepełka ile tylko da radę, żeby jej osłodzić ten stres, będzie dobrze . Tak widocznie miało być, czasem dopiero po bardzo długim czasie okazuje się po co i dlaczego w naszym życiu się zdarzaja różne trudne sprawy, niestety często tego przykrego jest więcej, zapewne i to wydarzenie ma jakiś sens.... A Ty Madziu bądź silna i nie daj się chłopu, absolutnie nic nie sugeruje, bo Ty wiesz najlepiej.....ja jednak dawno temu, jeszcze miałam małe dzieci, pewnego dnia nie wytrzymałam, wyprowadziłam się z naszego współnego mieszkania, zabrałam dzieciaki pod pachę, parę klamotów i powiedziałam DOŚĆ, było chwilami ciężko, ale nigdy nie żałowałam swojej decyzji. Szlag mnie trafia jak pomyślę, że nie możesz nawet w spokoju się wypłakać:shake: czasem to jedyna ulga....Trzymaj się dzielnie, pozdrawiam, buziaki!!:calus:

Posted

Ja też chciałabym wierzyć, że to wszystko miało jakiś sens, że Kolusia była u mnie może po to, żeby nauczyć się życia z człowiekiem, że gdzieś tam czeka na nią domek lepszy niż mój....

Posted

Kolusia ma się dobrze, noc była sama, ale teraz już jest z Lennonem, siedzi głównie w swojej budce albo na posłaniu się wyleguje :)
Niestety wczoraj byłam już tak padnięta, że zamykając psinę nie zauważyłam na parapecie wysoko Chappi.... Kolusia się najadła i wszystko zwróciła... ale swoje też zjadła. Pieknie chodzi na smyczy, myślę, że jakbym ja puściła to nie będzie uciekała, bo chodzi za mna krok w krok, jest przytulaśna, cieszy się jak wchodzę.
UWAŻAM, ŻE PIES JEST GOTOWY DO ADOPCJI, WIĘC PROSZĘ ŻEBY JĄ OGŁASZAĆ JUŻ OD DZISIAJ, TO ŚWIETNA SUNIA !!!!!!!!!!
Nie nabrudziął w środku, na spacerku sioooo, wskoczyła do stawku, wymoczyła się, bo strasznie gorąco było dzisia. LennonJą zaakceptował bez problemu, tylko sexi się czasem, pokazuje że dominuje nad Nią, ale to nie problem, bo Kolusia jak jest nachalny potrafi go zębami przepędzić. I bardzo dobrze :) :)
Madzia jechałąm po suczkę z problemami, bałam się, że może nie dam rady się nią opiekować, a tu zabrałam cudownego, kochanego Psiaka, co jest Twoją zasługą !!!!!!!!!!!!!!!!

Posted

Kasiu, bardzo Ci dziękuję za tak dobre wieści. Myślę, że mimo wszystko przez pierwsze dni nie ma co jej do końca puszczać luzem, mając w pamięci, jak zwiała u mnie. Postaram się wieczorem napisać informację o Kolusi do ogłoszeń.
Eloise
czy podejmiesz się napisać jej tekst do ogłoszenia?
Ulka 18 czy zrobisz jej u siebie Allegro? Ja będę pokrywać koszty, ale chodzi o to, że masz od dawna u siebie psiaki na ogłoszeniach i wydaje mi się, że dla zainteresowanych to są bardziej wiarygodne ogłoszenia niż by były na moim koncie... Wyślę zdjęcia Kolusi, trochę ich mam...
Zastanawiam się jeszcze nad jednym aspektem "technicznym"... Chyba ten wątek powinien się stać z powrotem wątkiem Kolusi, powinnam zmienić tytuł i poprosić o przeniesienie do innego działu, a co do Reda to trzeba by wrócić do jego wątku, bo nie jest zamknięty... No chyba żeby Kolusi od teraz założyć nowy wątek, ale tutaj jest cała jej historia, zmagania z oswajaniem, wszystkie radości i smutki.... Nie wiem sama....
PS. W życiu bym się nie spodziewała, że Kolusia się zabierze za "kradzenie" jedzenia, w domu zawsze był problem z jedzeniem, zawsze się martwiłam że za mało je... No ale może była głodna, oni u mnie dostają jeść dwa razy - po pół porcji rano i wieczorem, a Kolusi dałam wczoraj trochę mniej, żeby w razie czego nie wymiotowała w podroży....

Posted

oczywiście, że napiszę jej tekst
mamy mnóstwo tekstów, poczytam i posklejam coś wyjątkowego dla Kolusi.
poproszę też o zdjęcia na maila- ogłoszę ją w kilku portalach

Posted

Ja wyprawilam Mloda Ulke na oboz tenisowy i mam kompa dla siebie, takze jak bedzie tekst i zdjecia (wystarczy napisac, na ktorej stronie sa zdjecia, to kazdy sciagnie do ogloszen) to biore sie za allegro. Mam gotowe juz hotelikowe aukcje, takze ciach mach i bedzie gotowa aukcja. A ELoise i Karolciasz28 zrobia na pewno inne ogloszenia, tak jak one to potrafia :fadein:

Posted

Kasiu ślicznie dziękuję za filmiki z Kolusią :). Widać, że Cię polubiła, bo idzie jak ją wołasz. Jest trochę wypłoszona, bo Lenon jest większy od Reda a bardziej ją "napastuje" :). Mam nadzieję, że to mu minie za kilka dni. Z Redem był też taki problem, że on Kolusię odganiał od miski, on warknął, ona warknęła, ale jednak się bała i odchodziła od miski, dlatego karmiłam ich osobno, żeby Kolusia nie bała się jeść.
To jest po prostu jakiś "kosmos" oglądać własnego psa na filmikach z You Toube... Kosmos, którego wolałabym nigdy w życiu nie doświadczyć...
Jak położę Martusię spać, to wieczorem spokojnie napiszę wszystko co trzeba o Kolusi. Tutaj na wątku są jej zdjęcia, ale ja poszukam takie najładniejsze z tych, co mam w albumie Kolusi i wrzucę tutaj na bieżąco.
Bardzo Wam dziękuję dziewczyny, naprawdę bardzo. Wprawdzie na własnego chłopa liczyć nie mogę, ale to jest wielkie szczęście, jak się ma świadomość, że jednak gdzieś w tym świecie są ludzie, na których pomoc można liczyć... nawet jak się zawiodło psa, ludzi i siebie na całej linii....

Posted

Magda, czesto w zyciu jest tak, ze sie na wlasnego chlopa liczyc nie moze. Jest wiele przykladow na dogomanii kobitek z wielkim sercem, ktore dostaly mocno od zycia.
Bardzo Ci wspolczuje, ze musialas oddac Kolusie, to jest dla mnie niewyobrazalne nieszczescie, ze nie mozna miec wlasnego psiaka, tylko trzeba sie komus poddac i poswiecic wlasne ja. Na szczescie Kolusia ma zajecie, wiec mam nadzieje, ze moze ona sie czuje jak na wakacjach, ze nie tęskni.

PS. Lenon to jest niewykastrowany czy co, ze taki molestant z niego? Ty mu Kasia powinnas ręke na karku wtedy przytrzymac, gdy chce dominowac, zeby wiedzial, ze Ty rzadzisz, a nie on.

Posted

Aga Lennon nie ma jajów, to były pierwsze chwile jak Kolusię zobaczył, on mnie nie dominuje, tylko Kolusie tak przywitał ....
Ona zamieszkała w jego "królestwie", więc pokazuje Jej że rządzi, ale dobrze, że Kolusia potrafi przy dużej natarczywości wyszczerzyć się na niego i wtedy on odchodzi, myslę, że to jest przejściowe i jutro juz nie będzie śladu po tym ....

Posted

Kochane dziewczyny, jakieś fatum chyba wisi nade mną i Kolusią, czy co, tyle zdjęć miałam i wszystkie diabli mi w kompie wzięli. Przejrzałam cały wątek, więc zdjęcia są w postach numer 7,8,9,67,880 i 1011.
Moja Kolusia. Wiem, że Kasia ocenią ją z pozycji innych strachulców, a ja ją oceniam z pozycji kogoś, kto miał nielękliwego psa. Wolę żeby nowy domek sie mile rozczarował, tak jak Kaskadaffik niż żeby było w drugą stronę. Kolusia powinna z całą pewnością trafić do domku, gdzie będzie mieszkała w mieszkaniu, najlepiej z ciepłą, serdeczną i spokojną kobietą, bo facetów się boi. Jest łagodna i płochliwa. Do mnie nabrała zaufania, więc sama przybiegała na mój widok, potrafiła się kręcić przy mnie samej, ale zawsze tak, żebym nie mogła jej złapać. Ważne dla Kasi: Kolusia jak biega luzem, nie wraca na zawołanie. To jest zawsze loteria, czy wróci, czy nie wróci. Ona wiele rzeczy chciałaby robić, ale boi się, tak jest też z przychodzeniem. Były takie dni, że jak ją wołałam np. do psiego domu na jedzenie to szła bez problemu, ale były też takie, kiedy musiałam stawać 3-4 metry od wejścia, żeby widziała, że jestem tak daleko i dopiero wchodziła. Generalnie przychodzi na zawołanie, ale wystarczy, żeby ją coś przestraszyło, np. głośno przejeżdżający samochód i koniec - Kolusia zmyka się gdzieś schować. Trudno się z nią pracuje w tym sensie, że jej strach jest silniejszy niż głód czy łakomstwo, jeśli sie czegoś przestraszy, nic nie jest w stanie ją nakłonić do wyjścia z bezpiecznej kryjówki czy zrobienia innej rzeczy, której się boi. Myślę, że powinna zamieszkać jako jedyny pies w rodzinie. Dzięki Redowi stała się odważniejsza w "stadzie" oraz w pojedynkę, ale jednocześnie bała się go, bała się tej jego ruchliwości, kiedy do mnie podbiegała pierwsza, a Red za nią się pojawiał, to nawet nie czekała, kiedy ją odgoni, tylko sama odchodziła, ustępując mu miejsca. Starałam się pracować z nią, gdy nie było Reda, po prostu go zamykałam. Wtedy bez problemu podchodziła, trącała mnie pyszczkiem. Gdy pracowałam na ogrodzie, a Reda nie było w pobliżu, towarzyszyła mi, chodząc za mną wszędzie tam, gdzie ja, chodziła wokół mnie, „przytulała się” do mnie od tyłu. Zwróćcie uwagę, że nawet na filmiki Kasi w pierwszej chwili cofa się przed głasnięciem, ale jak już zostanie dotknięta delikatnie, to jest OK., poddaje się temu.
Kolusia jest bardzo czystą sunią, NIGDY nie nabrudziła w pomieszczeniu. Gdy były takie straszne morzy, to nawet przez dzień trzymałam ich zamkniętych i wypuszczałam po powrocie z pracy, Redowi się zdarzały wpadki, a Kolusi nigdy. Jeśli Kolusia ma wybór, to woli sie załatwić nawet poza granicami swojego terytorium - jak w naszym przypadku 2100 m.kw. Uwielbia chodzić na spacery, bardzo ładnie chodzi na smyczy, choć i tutaj głośne hałasy ją mogą przestraszyć i wtedy staje jak sparaliżowana.
Kolusia nie zdążyła się nauczyć zabawy zabawkami. Patrzyła jak Red bawi się pluszkami, dostawała swoje, ale nic ją nie interesowały. Podobnie gumowe zabawki, gumowe kości itp.
Jak już wiemy, Kolusia nie powinna mieszkać w miejscu, gdzie mogłaby na cokolwiek polować, czy to krety czy kury.
Trzeba z nią dużo rozmawiać ciepłym spokojnym głosem, o czymkolwiek, mówić do niej spokojnie. I dużo ją głaskać, tak delikatnie po całym ciele, ja tak ją głaskałam powoli i delikatnie od szyi aż po ogonek, tak po grzbiecie, to ją bardzo odpręża, czasem nawet tak zasypia i śpi głaskana.
Kasiu: myślę, że za kilka dni można jej pozwolić biegać samej, ale z jakąkolwiek linką, żeby w razie czego można ją było łatwiej złapać. No i koniecznie adresówka. Bardzo też proszę żeby na dniach zapodać jej coś na kleszcze, w bo w sobotę rano wyciągałam jej jednego spod uszka, może ostatnio podany preparat przestał już działać, a jak wiesz ten co zakupiłam w sobotę dla Kolusi u wetki gdzieś w tym zamęcie zgubiłam i Ci nie dałam.
Ze spraw bardziej przyziemnych to według wetów Kolusia ma 8 alt, ale jakoś ciężko mi w to uwierzyć... Wygląda i zachowuje się jak dużo młodsza psinka. Lubi jeść gotowane jedzonko, sucha karma jest na drugiej pozycji. Nie lubi marchewki, nie wiem czemu, zawsze wyciągała z miski, jak był ryż z mięsem i warzywami :)
Jeśli coś ważnego ominęłam, to pytajcie. Nie wiem, jaka jest do kotów, bo nie było okazji sprawdzić. Nie wiem jak z małymi dziećmi: na pewno nie jest do nich agresywna, ale Martusię wolała omijać szerokim łukiem. Lepiej by było, żeby to nie był dom z małym dzieckiem, oan naprawdę wymaga dużo czasu i troski, poświęcenia tylko dla niej, ja sama wiem, jakie to ciężkie przy małym dziecku, ile wymaga samozaparcia. Dopiero w ostatnich tygodniach udawało mi się zgrać spacer Kolusi i Martusi razem. Wszystko było na tak dobrej drodze...
Ja się miewam fatalnie, nie mogę jeść, nie mogę się na niczym skupić, jest strasznie... Wychodzę z domu, odruchowo spoglądam w stronę świerku, pod którym zawsze leżała i wychodziła, jak mnie słyszała, odruchowo patrzę i czekam, kiedy wyjdzie... a potem łzy, bo już nigdy nie wyjdzie...
Ja im obu tego nigdy nie daruję, dwa - za przeproszeniem - wiejskie dupki z prymitywnym myśleniem. Sąsiad mi sie darł "Jak ona raz coś takiego zrobiła i zasmakowała krwi, to jej się to spodobało i zawsze będzie tak robić!". Jasne. Stała się wampirem. Nie mam siły po prostu, gdzie ja zamieszkałam...
Idę spać, jutro 5.15 pobudka, mój nowy szef wraca po tygodniowym urlopie, będzie urwanie głowy, a ja nie mam siły myśleć nawet...

Posted

agusiazet napisał(a):
Ale się porobiło:( Kolusia jest śliczna i na pewno uda jej się znaleźć wspaniały dom!!!

Agusiazet, nawet nie wiedziałam że do nas zaglądasz :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...