Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Niestety Halciu, kopały akurat od strony spadku, więc żadna pomoc nie była im potrzebna :). Kiedyś myślałam, że tylko Kolusia "ryje" ale odkąd przyłapałam Reda, wiem, że to ich wspólne ulubione zajęcie :).
Oni gdzies w ziemi wyczuwają krety i nornice i tam ryją, żeby je dorwać. W miejsach, gdzie są ślady po ich ryciu, są w ziemi co jakiś czas chcrakterystyczne dziury. Na razie rano obeszłam cały teren i obsypałam wszystkie podejrzane miejsca preparatem na krety i nornice kupionym - nomen omen - wczoraj. Podobno odstrasza zarówno krety i nornice, jak i psy. Tam, gdzie te zwierzole nie łażą w ziemi, psiska nie ryją. Pewnie chcą dobrze, tylko robią nieprzewidzianą demolkę :)

Posted

No to przepłosza Ci krety.:cool3::diabloti:Kilo jabłek 1.60zł...a ile dawała jabłonka?:evil_lol:I najwazniejsze...zeby nie struły sie środkiem,czepiły...

Posted

Od 2 tygodni każdego dnia obcinam choć jedną thuję... Bardzo żmudna robota, żeby wyciąć wszystko zniszczone, a jednocześnie nie uszkodzić tych gałązek, które widać, że puszczają nowe pędy... Ścinam, płaczę, drętwieją mi ręce i nogi od siedzenia w tej samej pozycji po 40-50 min przy jednym drzewku... końca nie widać, a ja już nie mam siły... Byłam u specjalistów ze szkółki iglaków - po prostu wykopałam jedno całe i zawiozłam, bo każdy stawiał inną diagnozę i każdy radził co innego, co z nimi zrobić... Zapytałam wprost co to jest i co ja mam teraz robić… sprawdzili... to nie był grzyb sadzakowy... Red który sikał i ja, która je ugotowałam... Kazali wyciąć wszystkie uszkodzone gałązki i nawozić… Kupiłam nawóz interwencyjny do iglaków, SUBSTRAL Magiczna Siła, taki jak mówiłaś, dużo magnezu, samo ich podlanie raz w tygodniu zabiera mi 2 godziny biegania z butelką 5 litrową…. To jest taka robota, jakby każda z nas chciała sobie pincetą wyrwać z głowy siwe włosy, ale wszystkie siwe i tylko siwe, żadnego zdrowego… Jedna z nas straciłaby 30% inna 70% no i tak wyglądają te thuje… Jedyna dobra wiadomość jest taka, że jak na razie każde drzewko, które obcinam, puszcza nowe pędy, żadne nie uschło…. 2 lata minimum potrwa, zanim się odbudują… Poza tym na nic nie mam siły ani czasu, nie wiem, co się dzieje, słońca mi brakuje, bo u nas wciąż leje deszcz …

Posted

Już się zaczęłam martwić, bo coś długo Cię na dogo nie było.
Na słoneczne kąpiele zapraszam do mnie. Właśnie zapowiadają 18 stopni na dzisiaj. Zobaczysz - wiosna się rozkręci na całego, a potem lato przyjdzie i już jakoś lżej na sercu będzie.
Buziaki i uściski dla Ciebie i reszty bandy.

Posted

Magda, a nie lepiej podlewac te tuje podlewaczka? Podlewaczki sa przewaznie 10 litrowe, dobrze jest odmierzac dawke nawozu, wygodniej nosic. Co by nie bylo tym tujom, to na pewno sie odrodza, jesli juz widac, ze puszczaja nowe pędy. Nie dodawaj sobie nerwow i bólu rąk z tym wycinaniem martwych czesci.

U mnie tez byly iglaki/tuje/koniki wyschniete, zbrazowiale i martwe częsciowi i nie wycinalismy tych martwych czesci. Same sie wykruszyly, a zywe czesci wyparly te martwe. Po chorobach nie ma sladu, Ojciec juz zaczal nawożenie wiosenne. No ale szczerze, to nam to zabralo ladnych kilka lat, zeby tuje wziely sie porzadnie za rosniecie i nie 'zdziwialy'. Ogrod nie rosnie na raz-dwa, potrzeba jest czasu i wielkiej cierpliwosci. No chyba, ze ktos ma tyle kasy, ze sadzi od razu kilkuletnie drzewa i krzewy.

Posted

U nas dzisiaj wyjątkowo nie leje, ale jest zimno, w nocy temperatura spada do zera, na dodatek w ogóle już nie rozumiem, co się dzieje między Redem a Kolusią, ona śpi w dzień w psim domku, jak on jest na dworze, a w nocy ona śpi pod świerkami zamiast w cieple - nie wiem, czy to jej wybór, czy się go już tak boi, czy on jej nie wpuszcza, nic nie rozumiem... Ilekroć obserwuje ich z ukrycia, jak biegają razem, wydaje się, że jest OK, a potem ona przy mnie boi się wejść nawet do garażu, jak on jest... z jedzeniem też brak postępów, jak ja stoję, to Red nie wyjada z miski Kolusi, bo wie, że dostałby w przysłowiowy łeb, ale Kolusia za nic w świecie nie wyjdzie do jedzenia, więc w końcu wstawiam jej do domku psiego, a Reda zabieram na 10 min na dwór... jego staram się utemperować, żeby wiedział, że to nie on tu rządzi.

Posted

Ja swoje tuje rzuciłam na głęboką wodę-choc sadziłam je zeszłej wiosny, na zimę ich nie okrywałam. Powiedziałam im, że mają się hartowac i kropka ;) Widzę, że po koniuszkach listków liznął je mrozik, ale z tym to sobie poradzą bezproblemowo. Ja muszę pilonowac, by je podlewac, ponieważ rosną w lesie pod drzewami a gleba u nas superprzepuszczalna i piaszczysta-co spadnie z nieba to zaraz wsiąka głęboko w grunt, jak przez sito. Dlatego też podeschły mi nieco od środka, bo zeszły sezon obfitował w długie okresy suszy.
W ogrodzie to zawsze jest koopa roboty. Ja jestem przeszczęśliwa, bo wszytsko co posadziłam zeszłej wiosny przeżyło, choc zima była długa i dośc ostra. Nawet moja magnolia i tulipanowiec już wypuszczają listki.
W tym roku jestem już po pierwszych nasadzeniach, przesadzeniach no i grabieniu. Oj, było tego, było.

Posted

Jestem po super przeszkoleniu w hodowli iglaków, więc wiem, że generalnie thuje nie przemarzają i nie ma ich co okrywać na zimę, ale ta wyjątkowo długa zima dała takie efekty, o których pisze Reno. Mogłabym nie wycinać uschniętych martwych części, ale wtedy znacznie dłużej (podobno) będą się odbudowywać, a ja jestem zmęczona marudzeniem wiecie kogo, więc chcę im dać szansę na jak najszybsze dojście do siebie. Podlewczkę 10 l mam, ale naprawdę nie jestem w stanie fizycznie czegoś takiego podnieść, nie wiem co się dzieje, bo ja mam problem, żeby nosić swoją teczkę, normalnie mdleją mi ręce, po takiej sesji bieganej z 5 litrową butelką nie mam siły wykąpać wieczorem małej, jakiś żeń-szeń muszę kupić czy co, bo ja padam nawet przy pisaniu na kompie.

Posted

Magda podziwiam, naprawdę i nie wiem czy zazdrościć takiego samozaparcia czy współczuć ciężkiej pracy. Jak słucham o takiej orce, to cieszę się, że mieszkam w mieszkaniu, domek to jednak nie miejsce dla takiego lenia jak ja.

Posted

Niestety dom jest fajny, ale jak jest kawalek ogrodu, a Magda ma spooory kawal, to zawsze jest robota. Praktycznie codziennie mozna cos robic w ogrodzie, bez konca. Zeby miec na to sily trzeba jesc witaminy, super jest wiesiolek 2-letni, zenszen, a z ogrodu nasz zwykly szczypiorek.

Posted

To fakt, gdybym tylko miała taką możliwość, to codziennie miałabym co robić przez kilka godzin :) Na całe szczęście na większości terenu jest trawa, którą co tydzień kosi TZ :diabloti:. Jak się uporam z thujami, a może nawet w przerwie, np. dzisiaj, w kolejce czekają do wypielenia truskawki i poziomki, bo jak zawsze chwasty rosną szybciej niż normalne rośliny, no a potem jeszcze "prezent" od TZa i ekipy remontowej - podnieśli poziom chodnika wokół domu, więc tulipany i żonkile w grządce wzdłuż chodnika się "zapadły". Prosiłam tego :diabloti: żeby poczekał kilka tygodni, jak tulipany przekwitną to będę je wykopywać, dosypie się ziemi i będę sadzić od nowa. Ale nie, on musiał już teraz i natychmiast dosypać mi tam z 20 cm ziemi. Więc czekają mnie wykopki i przekopki w poszukiwaniu dziesiątek cebulek, bo teraz będą zdecydowanie za głęboko, żeby się wybić. Brak słów normalnie. Kolusia z Redem na razie nieco odpuścili wykopki, ale nie mam wątpliwości, że na pewno wymyślą coś innego :). Wczoraj Red zakopał pod różą swojego misia :) Efekt mojego dyscyplinowania Reda jest taki, że Koluśka znowu się mnie boi, ja chyba z nimi osiwieję :)

Posted

Magda, jesli moge doradzic, zebys miala mniej roboty, to obsyp truskawki i poziomki swiezo skoszona trawa, dokladnie miedzy krzaczkami. Nie beda rosly chwasty, a owoce jak beda dojrzewac, to nie beda lezec na ziemi, ale na sianku. Naprawde sprawdzona, dobra metoda.
Co do Kolusi i Reda, to tak zawsze jest z dwoma psami, ze jak z jednym jest dobrze, to z drugim cos nie tak. Ewidentnie widac, ze w Twoim stadku rzadzi Red, a Kolusia jest nizej w hierarchii, ale nic na to nie poradzisz, tak sobie to psy ustawily.

Posted

Ulka, wielkie dzięki za radę, jest zdecydowanie tańsza niż mój desperacki pomysł kupienia czarnej folii :)
A co do Reda i Kolusi to pomyśleć, że pół roku temu, jak Red przyjechał, to on się bał nawet pół kroku zrobić :). Wiecie, on jest na swój sposób naprawdę niesamowity, tak jak on się potrafi bezpardonowo dopominać o pieszczoty to szok :). Nawet jak coś robię to co chwilę do mnie podchodzi, trąca mi rękę nosem, żebym rzuciła łopatę czy haczkę i go pogłaskała :). A Kolusia nic, twardzielka :). Minęło właśnie 8 miesięcy jak jest u nas i zaczynam powoli przyzwyczajać się do myśli, że ona nigdy - tak jak Red - nie przyjdzie się głaskać :).

Posted

Musisz to Magda chyba zaakceptowac, ze Kolusia taka niesmialka juz bedzie. Moze kiedys z czasem jej to minie, ale kto to wie.

Co do truskawek, to na czarnej folii sie zapiekaja, zaparzaja, owoce maja gumowy zapach. Polecam Ci naprawde metode z trawa/sianem. Jak TZ bedzie kosil, to od razu bierz pojemnik z trawa i syp na truskawki, otrzep liscie i gotowe. Deszcz uklepie trawe. Rób tak az ziemi nie bedzie widac, czyli co 2-3 koszenia trawy dosypuj ja miedzy krzaczki.

Posted

To ja swoje truskawkowe 3 grosze wrzucę ;) to nie jest taka normalna czarna folia a przepuszczalna, taki jakby materiał. Rodzice to stosują u siebie i zdaje egzamin :)
Ale u nas grunt raczej podmokły i tordowy to trawa mogłaby gnić... Jak teren suchy to sądzę, że pomysł z trawą jest super.

Zastanawiają te relacje Kolusiowo - Redowe... Szkoda, że nie ma możliwości ich obserwacji przez całą dobę.

Posted

Wczoraj pierwszy raz od kilku tygodni nie miałam czasu, żeby stać i pilnować towarzystwa, jak je, bo późno wróciłam z Krakowa, mała marudziła, bo była zmęczona, a TZ musiał jechać na nockę do pracy. Więc nasypałam jedzenie do misek i poszłam. Jeszcze dobrze się za mną nie zamknęły drzwi, jak Red rzucił się do Kolusi miski, ponieważ na niego warknęła, to on się rzucił do gryzienia jej. Oczywiście nie muszę dodawać, że jego miska była nadal pełna. Ja już nie mam siły, będę musiała ich chyba jakoś rozdzielić, Koluśka od pewnego czasu znowu sprawia wrażenie, jakby się cofnęła w oswajaniu, przy Redzie to nawet boi się bliżej mnie podjeść, tylko jak go nie ma na horyzoncie to podchodzi i nieśmiało obwąchuje. Cholera jasna, nie wiem, co się dzieje, przecież nikogo nie faworyzuję, jak przynoszę smaczki, kości, itp to karmię równolegle jedno i drugie, jak głaskam Reda to staram się też gadać do Kolusi, nie wiem co robić, normalnie nie wiem co się między nimi porobiło....

Posted

W stadzie zawsze jeden pies chce dominowac, tym bardziej, ze Red jest silniejszy i bardziej odporny, wiec bedzie chcial zdominowac slabsza Kolusie. Pisalysmy juz, ze trzeba im dawac osobno jesc, bo Red jako pies podblokowy i niezywiony przez lata regularnie moze bardzo pilnowac swojego jedzenia i byc zazdrosny o kazdy kęs.

Posted

Wreszcie nadszedł ten dzień, kiedy poszłam z Redem o 5 rano na spacer :)
Z nim jest jednak ten problem, że on generalnie szybko się męczy i szybko regeneruje, nie da się go zmęczyć na dłużej, no ale zawsze to coś :).
Po południu pisiska chodzą razem - jak tylko zejdziemy z głównej drogi w pola to Red biega luzem, a Kolusia na smyczy - niestety boje się, że coś by ją spłoszyło i by zwiała. Przy czym Red może być juz padnięty, ale jak zobaczy coś ciekawego, np. ptaki zrywające się do lotu, no to on się też zrywa :)

Posted

Moje wygladały na niereformowalne,sam wet ma o nich mieszane uczucia i zdanie,ale pieknie przyjęły staruszke.Ona dostaje pierwsza jedzenie i one to uznały.Zreszta o miche sie nigdy nie biły,tylko zamieniały.Jak Filip zostawi-Nuta mu wyzre...

Posted

Halciu, rzadko ostatnio zaglądam na dogo z braku czasu - czy masz trzeciego psiego domownika???
Ładnie ze strony całej reszty, że nie wyjadają jej z miski tylko sobie nawzajem :).
Wiecie, Red to nawet wie, że źle robi, bo jak ich karmię i pilnuję, to jak on tylko spojrzy albo ruszy się w kierunku miski Kolusi to patrzy na mnie, ja odpowiednio patrzę na niego i rezygnuje z niecnych zamiarów. Miski są jakieś 3 metry od siebie, oczywiście Kolusi w pism domku na legowisku, ale w zasięgu wzroku. Zgodnie z Waszą radą nie pozwalam Redowi dojadać po Kolusi, po prostu wyrzucam, jeśli ona coś nie zje albo zabieram, jak to sucha karma. Muszę uważać na wagę Reda, bo przy tej chorej łapce każdy dodatkowy kilogram może być kiedyś poważnym problemem. Oczywiście Red - jak Offik eloise - zjada wszystko, jak leci :).

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...