Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

A żebyście wiedzieli, jakich paparazzich sztuczek muszę używać, by zrobić zdjęcia Kolusi, poniżej próbka możliwości mojego aparatu - Giewont zdjęcie bez zoomu i z maksymalnym zoomem :) Zdjęcia Kolusi robię z reguły na maksymalnym zoomie :)



Posted

Ale masz piękne widoki:lol:

Wiesz Magda to tak jak ja nigdy nie wybaczę sobie, że 15 lipca 2002 roku wypuściłam do ogrodu Kaja, wypuściłam po raz ostatni, srebrnego pudliszonka, który był u nas połowę swojego życia, prawie 5 lat. To był piesek mojej nieżyjącej Mamy:-( która ciężko chora, oddając nam go, mówiła tylko pilnuj mojego Dudusia, a ja go nie dopilnowałam:-(Zawsze ganiał, czasami się niestety podkopywał, ale był obok na polu i kopał doły. A tego dnia ślad po nim zaginął, bezskutecznie szukaliśmy go bardzo długo, do dzisiaj jak gdzieś pojawia się sreberko dzwonię, pytam...i do dziś nie mogę sobie tego wybaczyć:-(

Przepraszam za te osobiste wywody:roll:
Mam nadzieję, że oba psiaki dadzą Ci wiele, wiele radości, takiej bez trosk:p

Posted

Energy, ja tak naprawdę to zwariowałabym po wypadku Emi, gdyby nie możliwość gadania i płakania... Pierwsze dwie noce w ogóle nie spałam, mimo tabletek nasennych, przez tydzień nic nie mogłam jeść, bo nawet jak TZ coś we mnie wcisnął to natychmiast wymiotowałam... Dopiero nocna rozmowa z Ivon, kochaną Ivon która mi 6 lat wcześniej (niemal dokładnie co do dnia) powierzyła to czarno - białe stworzonko, jakoś przywróciła mnie do świata żywych... Niby wiem, że nie da się wszystkiemu zapobiec, niby wiem, że Bordery to szaleńce, że Emi kochała być wolna i nienawidziła chodzić na smyczy, ale ból po jej śmierci do dziś jest taki, że do dziś mnie ściska i beczę jak tylko o niej myślę czy patrzę na jej zdjęcie.... Ciągle się wtedy zastanawiam, czy można było tego uniknąć... Więc jak po 6 tygodniach do naszego domu zawitała Kolusia, która po 3 godzinach pobytu u nas zwiała w nieznane, to ja naprawdę byłam już strzępkiem nerwów i rozpaczy, zapłakana jeździłam po okolicy, wieszając ogłoszenia z jej zdjęciem i licząc na cud... No i cud się stał, rano dzieci ją znalazły i zadzwoniły, a że poszła do kogoś na podwórko, to dało się ją złapać - ona do dziś nie podchodzi na taką odległość, bym mogła ją złapać, zresztą nawet nie próbuję tego robić, czekam, aż sama będzie chciała się miziac i przytulać :) A Red i Kolusia mają adresówki niemal nie do zdarcia i na wszelki wypadek w szafie leżą zapasowe :)
A co do widoków - takie mieliśmy, jak przez 1,5 roku prowadziliśmy pensjonat w Zakopcu, teraz mamy zupełnie inne, choć też na góry. Poluję już dwa lata, żeby strzelić ładne panoramki, ale tak rzadko jest odpowiednia przejrzystość powietrza i do tego słońce po odpowiedniej stronie, że jeszcze mi się nie udało,

Posted

Ja wciąż zaglądam...patrzę na ten Giewont i mnie ciary przechodzą, byłam tam na szczycie parę miesięcy temu, ale wtedy było 30 stopni :)
zazdroszczę Ci tych widoków, my z Tztem uwielbiamy góry, koniecznie raz do roku kilkudniowy rajd po Tatrach i jeszcze Bieszczadki na dokładkę.
Łąka krokusowa cudowna...i cudowna psina na niej

Też stracilismy sunię nagle, też sobie wielu rzeczy nie mogę podarować i nadal to wszystko strasznie boli, niedługo będzie 2 rocznica jej śmierci....

Posted

Energy, to niestety nie był nasz pensjonat, my tam tylko siła najemna byli :)
Widoki mam fajne, dziewczyny, ale od kąd się wyprowadziłam ze Szczecina to nie miała okazji pochodzić po górach, choć uwielbiam :)

Posted

[quote name='MagdaNS']Energy, to niestety nie był nasz pensjonat, my tam tylko siła najemna byli :)
Widoki mam fajne, dziewczyny, ale od kąd się wyprowadziłam ze Szczecina to nie miała okazji pochodzić po górach, choć uwielbiam :)

Szkoda, że nie macie;)
Ja uwielbiam morze:multi:ale w zeszłym roku byliśmy w Karpaczu i też było fajnie:lol:Tylko te moje trzy suczydła na trójniku sensację wzbudzały nie wiem czemu:cool3:ale nad morzem było to samo:evil_lol:

Posted

Witamy Ra_dunię :)
Ja się jeszcze dziś odezwę w sprawie porad wychowawczych, jeśli chodzi o moje dwa potwory :) Tymczasem zmykam, bo nie dość, że mam przymusowy urlop z małą w domu, to jeszcze mamy dziś w domu planowe wyłączenie prądu dla konserwacji linii elektrycznych i zaraz mi laptop padnie :)
Miłego dnia wszystkim cioteczkom!

Posted

NIE :diabloti:
Chodzi o psie potwory :diabloti:

Temat nr 1. żarcie

Jak już wcześniej pisałam, jest problem z żarciem czyli jedzeniem. Od kilku tygodni pilnuję więc potworów, żeby jeden drugiemu nie wyjadał z miski. Zacznę może od tego, że nie ma takiej siły, która by wyciągnęła Kolusię jak - no może nie człowieka ale chociaż - psa do normalnego jedzenia z miski. Pio prostu nie wyjdzie i już. Więc je w psim domku. Jak dostają suche jedzenie, to jeszcze jakoś obleci, Red zjada z miski i OK, Kolusi sypię bezpośrednio do środka do budy i też jest OK chociaż chyba zacznę sypać do miski i stawiać jak mokre. No ale jak jest jedzenie gotowane, to jest cyrk na kółkach. Red dostaje swoją porcję normalnie w garażu, ale Kolusi muszę wstawić do psiego domku. Jak Red dłuższą chwilę chlipie, to wtedy słyszę, że hrabina też wychodzi jeść. Przy czym pochlipie moment i wskakuje z powrotem do budy. Za kilka minut znów wychodzi, zje trochę i włazi do budy. I tak kilka razy. Red już dawno skończy jeść, ja wychodzę z siebie, żeby go zabawić, a w misce hrabiny jeszcze z pół porcji, choć dostaje mniej niż Red, bo jest mniejsza. Przecież nie mogę tak siedzieć w nieskończoność, więc w końcu po jakichś 15 minutach zabieram miskę, czy jest czysta czy z zawartością ( z reguły z zawartością). Nie daję tego Redowi, po prostu wyrzucam, żeby ona widziała, że Red po niej nie dojada, a on widział, że nie ma prawa do jedzenia niczego, co nie pochodzi z jego miski. Wczoraj wieczorem to już w ogóle był meksyk, Red dawno zjadł i pobiegł na dwór, a ta dalej nic, w końcu jak Red zaczął szczekać to pobiegła do niego na dwór, więc ja jej zabrałam miskę z żarciem. Ja nie wiem, czy robię dobrze czy źle, chciałabym mieć czarodziejską różdżkę i dwa psy, które normalnie obok siebie jedzą z miskę, ale tego chyba nie doczekam w obecnym wcieleniu :diabloti:

Temat nr 2. Zazdrość.

Red jest jest okropnie o mnie zazdrosny, niestety coraz bardziej. O ile toleruje przy mnie Martę, to coraz bardziej nie toleruje Kolusi. Jak tylko ona próbuje do mnie podbiec, to on ją odgania, więc ona od razu się przestrasza i nawet nie próbuje więcej podejść. W ostatnich dniach dochodzi już do takich absurdów, że jak hrabia leży w psim domku na legowisku, a ja chcę zajrzeć, czy Kolusi jest w swojej budzie, wierci się, kręci i robi wszystko, żeby mi to uniemożliwić, włącznie z tym, że na mnie warczy i szczeka. Help me póki nie jest za późno. Dodam przy tym, że ze względu na ich temperamenty i inne takie bawię się jedynie z Redem, bo Kolusia się nadal boi, ale na Kolusię przy Redzie też się staram zwracać uwagę, mówię do niej i ją to cieszy.

Przyznam się w tym miejscu bez bicia, że mój plan wstawania o 5 rano i chodzenia na spacery na razie pozostał w sferze planów.

Posted

ja się wymądrzać nie będę, ale moje psy dostają miski na określony czas i albo zjedzą albo nie- pory są stałe, więc jak nie zje, to jego strata-szansę miał-może Kolusia nie potrzebuje tyle jeść i dlatego zostawia?

co do wstawania o 5 ... nie dziwię się ;)

Posted

Hmmm... Magda a może napisz do Pani Zofii Mrzewińskiej z prośbą o radę. Ja się boję, że nasze domorosłe porady mogą zaszkodzić a nie pomóc. Wydaje mi się, że z jedzeniem robisz dobrze. Jak to mówią "żaden pies nie zdechł przy pełnej misce" ;) ale co do zazdrości w tym przypadku - na prawdę nie wiem co poradzić. Zwłaszcza, że sama mam jednego psa a nawet jak w porywach są dwa to i tak oba otwarte na kontakty.

Posted

Red jest jest okropnie o mnie zazdrosny, niestety coraz bardziej. O ile toleruje przy mnie Martę, to coraz bardziej nie toleruje Kolusi.
Magda, musisz go ignorowac, totalnie ignorowac. Gdy zaczyna szczekac lub warczec, odwracasz sie tylem lub bokiem do niego, dopoki nie przestanie. Nagradzaj dobre zachowanie smakolykami. Moze w weekend zamiast normalnego obiadu psy dostana smakolyki z reki podczas szkolenia? Zapytam : co umie Red? W jakim stopniu slucha i wykonuje co mu mowisz? Moze trzeba by zaczac podstawowe szkolenie kolegi Reda?

Posted

Ja średnio w temacie ,dostałam karteczke świateczna,dziekuje.Coby nie zapomniec,....Radosnych,,rodzinnych Świat Wam życze.A Redowi nie pozwalaj na rzadzenie i zazdrosć,bo go potem nie opanujesz i stłamsi Kolusie.

Posted

Madziu dostałam od Ciebie kartkę Świąteczną, serdecznie dziękuje, bardzo miła to niespodzianka:) Ja również życzę Ci spokoju i odpoczynku w Święta no i przede wszystkim powodzenia w pracy z psiakami, bo widzę, że masz urwanie głowy...odnośnie p. Mrzewińskiej bardzo pomogła naszej niesamowicie dzikiej Myszce z Orzechowców która pojechała do domku w Krakowie, polecam Ci ją gorąco, w razie czego moge dac Ci tez kontakt do pani która adoptowała Myszkę i wciąż się z p. Mrzewińską konsultuje telefonicznie, wszystkie jej porady działają...

Posted

[quote name='Ulka18']Zapytam : co umie Red? W jakim stopniu slucha i wykonuje co mu mowisz? Moze trzeba by zaczac podstawowe szkolenie kolegi Reda?
Red niewiele umie, bo - jak to ładnie nazwała Ra_dunia - ma psie ADHD :)
A tak zupełnie poważnie, on jest tak zakręcony, że wymusić na nim choć sekundę koncentracji to jest nie lada wyczyn. Na razie umie "siad" i "daj łapę", idzie mu to znacznie lepiej, niż np. przywoływanie. Niestety, w jego przypadku nie sprawdzają się porady z książki "Aria do mnie" z powodów jak wyżej :). Jak jest zajęty czymś "ciekawszym" to nawet smakołyk czy pochwała czy głaskanie nie jest na tyle atrakcyjne, żeby przyszedł. Widzę, że najlepiej na niego działa kucanie - jak kucam przodem do niego to zawsze przybiega. W miarę też już załapuje, że jeśli mamy się bawić w rzucanie kija to po przyniesieniu go musi go odłożyć, bo inaczej nie ma zabawy. Absolutnie się z nim nie siłuję, jak nie położy kija, to ja go nie rzucę i zabawy nie ma. Nie dostaje smakołyków za oddanie kija - uważam, że wystarczającą "nagrodą" jest kontynuowanie zabawy. Jestem w stanie sama go jeszcze nauczyć "waruj", obawiam się że, "siad zostań" to już ponad jego siły, jest zbyt nakręcony energią i zakręcony :).
Cieszę się, że karteczki do Was docierają - tylko halcia wiedziała wcześniej o całej "akcji", ale się nie zdradziła :).
I bardzo dziękuję za życzenia dla nas :).
Co do zazdrości Reda to faktycznie skorzystam z fachowej porady - majuska jeśli masz namiary do Pani Zofii to podrzuć proszę, na razie na pewno będę robić to, co radzi Ulka18.

Posted

Ja też dostałam karteczkę :) Pięknie dziękuję!
Również Wam życzę samych radości, mnóstwo słodkości, życia długiego i szczęśliwego.
Niech się Wam psiaki dzielnie chowają oraz kłopotów nie przysparzają.
Uściski! i cały wór machnięć ogona od Melona ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...