Ulka18 Posted December 28, 2009 Posted December 28, 2009 No to jest nas 3 takie; ja tez nie lubie prosic, wole sama wszystko zrobic. Jak trzeba kogos poprosic o cos, to zawsze 'wystawiam' mame, zeby 'wyzebrala' to co trzeba. Red to zawsze przylepa byla, pewnie dzieki temu jakos przetrwal pod tymi blokami jako bezdomny. Quote
Reno2001 Posted December 28, 2009 Posted December 28, 2009 No to jest nas więcej. Ja nie umiem sie prosic, nie umiem sie targowac, w ogóle staram się zrobic jak najwięcej sama. Głupi charakter i już, bo nie raz sprawę łatwiej i szybciej bym załatwiła, gdyby ktoś mi pomógł. Się Ciotki dobrały, no ... ;) Quote
MagdaNS Posted December 28, 2009 Author Posted December 28, 2009 No się faktycznie nieźle dobrałyśmy, jak w korcu maku, same Zosie Samosie :evil_lol: Ja to tak czasami sobie myślę, że może głupia jestem, bo takim "słodki blondynkom" chyba lepiej się żyje - nie dość, że ktoś za nich zrobi czarną robotę, to jeszcze na ogół faceci czują się niesamowicie szczęśliwi i docenieni, jak mogą coś dla takich "kociaków" zrobić. Tylko że ja zbyt ambitna i honorowa jestem :oops: No przeszkadza mi to w pracy, bo jak chcę osiągnąć jakiś sukces, to muszę się nauczyć, że jak wyrzucają drzwiami, to trzeba z uśmiechem wrócić oknem, albo i kominem - inaczej klientów nie zdobędę :shake: Muszę więcej przebywać z Redem :diabloti: Quote
halcia Posted December 28, 2009 Posted December 28, 2009 Dokładnie,mam kolezanke,która opowiada, ze gra słodka idiotke juz 20 lat,dobrze jej to idzie,a mąż lata wokół niej .Ze mnie od razu wyłazi co ma wylezc,a ona miała mocny charakterek,choc wygodny.Jak nam opowiadała,to boki zrywałysmy.Ona sobie to chwali,a mąż nie wyglada na niezadowolonego. Quote
anciaahk Posted December 28, 2009 Posted December 28, 2009 To ja się do klanu Zosiek też dopisuję. Radzę sobie głównie sama, ostatnio też z koleżanką narzekałyśmy, że jesteśmy zbyt zaradne i samodzielne. A faceci przez to stają się wygodni niestety... ;) Quote
halcia Posted January 1, 2010 Posted January 1, 2010 Jak tam Madziu,przeliczyłaś psy po sylwestrze?Mój Filip kłapnął mnie w nerwach i przy pierwszy głosnym wybuchu po raz pierwszy zrobił kooo w domu,ale tez i nie wyszedł od rana,bo u nas jacyś nawiedzeni "pukali petardami " od godzn przedpołudniowych:shake:Żadne tabletki nie działaja a ich stres jest przeolbrzymi. Quote
Ulka18 Posted January 1, 2010 Posted January 1, 2010 U mnie tez Kostaryka wpadla w panike, trzesla sie, od 23.50 do 0.20 siedzialam z nia zakrywajac jej uszy dlonmi z calych sil. Leki uspokajajace ziolowe zakupione na bazarku nie pomogly niestety. A jak tam Twoje zwierzaki Magda? Quote
anciaahk Posted January 1, 2010 Posted January 1, 2010 Mój zwierzyniec miał w nosie petardy. Karmel nasłuchiwał, ale nie było żadnych oznak strachu. Quote
halcia Posted January 1, 2010 Posted January 1, 2010 To Ci zazdroszcze,bo ja mieszkam na przedmiesciu i u mnie zaczynaja strzelac od kiedy petardy sa w sprzedazy,a ja jestem bezradna na lęk moich psów,Filip to az meble próbuje przepchnac by sie gdzies schowac i tak żałosnie kwiczy ze strachu.To trwa cały dzień,a noc to juz nie do opisania. Quote
kaskadaffik Posted January 1, 2010 Posted January 1, 2010 A mój nie reagował od rana bo juz strzelali i o 12 wyszliśmy z nim oglądać fajerwerki a bida mnie zaciągnął pod jakies auto, tak się przestraszył i nie dało go rady wydrzeć... Siedziałam z nim pół godziny pod autem i jak skończyli strzelać to bida wyszła powoli... Quote
halcia Posted January 1, 2010 Posted January 1, 2010 Dobrze ,ze Ci sie nie zerwał i nie uciekł....bo to częste przypadki.Potrafia nawet obroze rozrywac silnym pociagnieciem.Nie wychodzi sie wtedy z psiakami,bo trudno przewidziec.... Quote
Energy Posted January 1, 2010 Posted January 1, 2010 Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku:lol: Moje suńki wcale sie nie boją strzałów, stały w oknie i oglądały sztuczne ognie:cool3: A jak Kolusia i Redzik??? Quote
anciaahk Posted January 1, 2010 Posted January 1, 2010 Halciu wiem co przeżywasz. Moja poprzednia sunia Cindy potwornie bała się wystrzałów i święta oraz nowy rok, to były dla niej najgorsze chwile. Sylwestra spędzała w łazience otulona kocykiem. Kasia podziwiam, że odważyłaś się pójść z psem na fajerwerki, dla mnie to męczarnia dla psa i bałabym się ryzykować :(. Quote
kaskadaffik Posted January 1, 2010 Posted January 1, 2010 Ancia on się wczesniej wogóle nie bał, tylko chyba przez to że kumulacja była to tak się przestraszył ... Daffik jest malutki jamnik, a wogóle go fajerwerki nie obchodzą, też stoi obok nich i ogląda jak świecą :) Madzia nic nie pisze, oby psiaków nie szukała do tej pory .. tfu, tfu Quote
halcia Posted January 1, 2010 Posted January 1, 2010 To samo gdzies pisałam,chyba watki pomyliłam albo nie weszło.Tezmnie niepokoi brak Madzi,chyba,ze jest u rodzinki. Quote
yoko100 Posted January 1, 2010 Posted January 1, 2010 Moj 6 letni pies nie bal sie przez 4 lata, wychodzilam z nim ogladam fajerwerki dopiero 2 sylwester wpadal w szal nie spal do drugiej godziny siedzial z Lena i nasluchiwal. Madziu gdzie jestes?? Quote
anciaahk Posted January 1, 2010 Posted January 1, 2010 Spokojnie, jakby coś się działo, na pewno dałaby znać. Pewnie odpoczywa po szaleństwach nocy :). Quote
MagdaNS Posted January 1, 2010 Author Posted January 1, 2010 Jestem jestem, coś mnie dzisiaj zmogło, jakieś grypsko mi się pcha... Sylwester był taki sobie. Kolusia już o 21 wlazła w garażu pod samochód, ale na szczęście dała się stamtąd przetransportować do swojej budki, w końcu pod baldachimem, ocieplona i z 10 cm styropianem wokół, zawsze to jakieś wygłuszenie. Dyszała ze strachu. Red z początku nic sobie nie robił ze strzałów, jeszcze jak o 21 poszliśmy na ostatnie siku to nawet nie zauważał, że coś się dzieje. Ale jak o północy się rozpoczęła kanonada to się trząsł jak osika. Szybko o północy wypiłam z TZem pół lampki szampana i następną godzinę leżałam z psiskami. Kolusię głaskałam, Red się we mnie wtulił, cały czas mówiłam do nich spokojnie, nawet działało. Poszłam spać po pierwszej, jak już się zrobiło w miarę cicho. No a z przeziębieniem walczę od kilku dni, ale dziś coś zaczęłam przegrywać, nic cholercia nie działa, zaraz się naszpikuję gorącym mlekiem z masłem i miodem, czosnkiem i cytryną. Także psiaki od wczoraj siedzą pod ścisłą kontrolą zamknięte, żeby któryś ze strachu nie uciekł, bo nadal się zdarzają pojedyncze wybuchy. Moja Emi ['] przez pierwsze lata życia w ogóle nie bała się wystrzałów, bo mój były TZ uwielbiał z nią oglądać lądowania wojsk w Normandii, grał w strzelanki na kompie, itp. Ale jak się rozstaliśmy i ja już nie dostarczałam jej takich "atrakcji" to z czasem zaczęła się bać wybuchów, tym bardziej, że jakiś debil rzucił jej raz petardę pod łapy, dobrze, że była wtedy na smyczy i że petarda była mała, to jej nie pokaleczyła. Uściski dziewczynki i wszystkiego dobrego w Nowym Roku! Quote
halcia Posted January 2, 2010 Posted January 2, 2010 Wyleż przeziebienie.U mnie na przedmiesciu strzelają cały czas,Jescze wk...ł mnie tzw Tz,bo jak porosiłam zeby w nocy wypuscił je na ogród jak debile przestana strzelac,to mi powiedział ,ze on zycia pod psy nie bedzie ustawiał.....To strzeliłam dzrzwiami i wyniosłam sie dzis na cały dzien./do schroniska/ Quote
kaskadaffik Posted January 2, 2010 Posted January 2, 2010 Halcia z Tzem i tak Ci się udało ;) a wyleżeć trzeba, ja dzisiaj w schronie ledwo mogłam podnieść łopatę z kapsiplastrem na doopie i wróciłam i do tej pory leżę żeby wygonić .... :) Quote
MagdaNS Posted January 3, 2010 Author Posted January 3, 2010 Ano, z tymi humorzastymi TZami to różnie bywa... Niestety... U nas pojedyncze wybuchy nadal są, więc Kolusia nawet na ogród chodzi na smyczy. Ze mną coraz gorzej, boję się, żeby nie zarazić Martusi, no i jutro trzeba iść do pracy.... Quote
halcia Posted January 3, 2010 Posted January 3, 2010 Moje wychodza tylko do południa.Od 15-16 trafiaja sie pojedyncze strzały i nie ma mowy ,prędzej udusze przy wyciaganiu ,niz dam rade towarzystwo wywlec z domu.Tyle lepiej,ze Nutka juz wylazła z szafki,a Filip spi na środku,ale do wyjscia na zewnatrz,normalnie na spacer musi minac z doba bez wystrzału. Quote
MagdaNS Posted January 3, 2010 Author Posted January 3, 2010 [FONT=Comic Sans MS]Redzik wybrał się dzisiaj z nami na sanki[/FONT] :loveu: Quote
Energy Posted January 3, 2010 Posted January 3, 2010 [quote name='MagdaNS'][FONT=Comic Sans MS]Redzik wybrał się dzisiaj z nami na sanki[/FONT] :loveu:] Cudeńko kochane, świetnie wygląda:loveu:Pilnuje Was? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.