Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

magdo, super, że cos u was drga. Przy tak lękliwym psie to faktycznie praca długofalowa i na to sie musicie nastawic. Tu raczej specjalnie nic się nie przyspieszy, no chyba, że sama Kolusia tak zadecyduje czego serdecznie życzę.
Super, że tyle osób jest w to zaangażowanych.

Posted

Tak jak piszesz i Ty i Reno, to pewnie będzie krok w przód, krok w tył. Ale z tego co tu piszesz - wierzę w Ciebie i psiaki i wiem, że Wam się uda. Kwestia czasu i cierpliwości, której Ci na pewno nie zabraknie.

Posted

Bardzo dobre te rady Pana Galuszki, takie sygnaly uspokajajace, o ktorych pisala Murka, czyli odwracanie sie bokiem do psa, niepatrzenie w oczy, itd.
Mysle, ze Kolusia szybko sie da na smakolyki zlapac, jesli nie bedzie dostawac normalnego jedzenia. Takie krotkie sesje po 10-15 minut kilka razy dziennie powinny dac skutek.

wkłada łepek do tej kieszeni i domaga się jeszcze
to jednak nie jest tak bardzo niesmiala, na dodatek widac lubi te parowki, to dobry znak. Zle sie pracuje z psem, ktory jest niejadkiem, a jak tylko ma apetyt to pierwsze lody stopione.

Posted

Gdy dziś wieczorem poszłam wyprowadzić psie towarzystwo, to - wyobraźcie sobie - że zastałam Reda i Kolusię leżących razem łeb w łeb na legowisku :crazyeye: Najpierw poszłam z Kolusią, ale nawet nie miałam jak ćwiczyć wołania, bo ona mnie po prostu nie odstępowała na krok :). Potem były ganianki z Redem :). Gdy Kolusia spacerowała, Red jadł kolację :). Gdy wróciliśmy z Redem, to Red dostał nową piszczącą kość (współsponsorowaną przez Ulkę :loveu: ) a Kolusia zjadła mi z ręki całą porcję kolacyjnych chrupeczek :crazyeye:
Oj, chyba ciotki nieźle czarujecie :evil_lol:

Posted

Wizualizacja kluczem do sukcesu....polecam przed samym zasnieciem wizualizacje sceny spaceru z Kolusia na smyczy z merdajacym ogonem i usmiechnietym pyszczkiem.

Moze nastapil jakis przelom u Kolusi, a moze tez poczula, ze nie warto uciekac, bo jednak w domu nie jest zle i nie ma co gnac swiatem.
Oby tak dalej :kciuki: I oby parowek i smakolykow nie zabraklo.

PS. Z zalatwianiem sie Kolusi jest nadal problem czy juz lepiej?

Posted

Madziu, bardzo się cieszę :) Szczerze przyznam, że ani chwili nie wątpiłam w Twój cukses w pracy z Kolusią. Masz podejście do psów, znasz ich potrzeby, więc pozytywne efekty były kwestią czasu. Czasem wystarczy się po prostu nie przejmować, robić swoje i czekać.
Myślę też, że dużo pomógł tu Red. On rozluźnia napięcie między Kolusią a Tobą. Poza tym Kolusia na pewno go obserwuje.
Super, że psiska się zaprzyjaźniły. Może Kolusia z czasem przestanie zwiewać. Nasza przygarnięta Sonia też na początku przeskakiwała 1,5 metrową bramę gdy ktoś z nas za nią znikał. Dostała psią towarzyszkę, bramę podwyższyliśmy i mimo, że płot wszędzie ma 1,5 metra ucieczki Soni nigdy nie powtórzyły się, a jest z nami już 2,5 roku.

Trzymam kciuki za Was.
I nie przejmuj się, czasem Kolusia zrobi krok do tył, lub dwa. Ale takie sytuacje będą zdarzać się coraz rzadziej i będzie Ci coraz bardziej ufać. Red na pewno pomoże jej w przełamaniu lęków :)

Posted

Ulka18 napisał(a):
PS. Z zalatwianiem sie Kolusi jest nadal problem czy juz lepiej?

Z tym niestety jest problem, jak idziemy to ona po prostu jest jak zaczarowana wpatrzona wyłącznie we mnie. Od rana się nie załatwiła. Ale nie tracę nadziei, że będzie lepiej, że może rano sie i tu odblokuje. Ona chyba corz bardziej sie prezkonuje, że jak zapinają na smycz to nie mordują. Spróbuję rano puścić ją na tej lince treningowej 5m, może wtedy gdzieś odbiegnie i się załatwi, nie wiem sama. Dziś rano się wyluzowała dopiero po obszczekaniu Onka :). Wieczorem na spacerze był już taki moment, że przykucnęła jak do siusiania - i nagle jakby się wystraszyła czy rozmyśliła, nie wiem...

Posted

Magda to nie my jesteśmy czarownice, tylko Ty :). Czarujesz Kolusię, może troszkę pomaga w tym Redzik. Kolusia na pewno zrozumie, że Pańcia nie jest taka zła, że smycz nie gryzie a Redzik to super kumpel. Naprawdę fajnie, że są szybko takie postępy.:multi:

Posted

Noooo, postępy są, a jakże :). Punkt o północy urządzili sobie w garażu koncert na dwa gardła, Red szczekał, a Kolusia wyła :). Nie wiem, sąd mieli zegarek, że wiedzieli, że to północ:). Nie wiem, o co chodziło, bo zanim się ubrałam i do nich doszłam, to już było po wszystkim, zresztą tak sobie myślę,że skoro było już cicho, to niepotrzebnie tam właziłam. Teraz sobie mogą pomyśleć, że to takie zabawne - wystarczy zawyć, a ta na dwóch nogach od razu przybiega :).

Posted

A moga,bo to juz dwa łepki do kombinowania,a psy porozumiewaja sie doskonale,zawsze sie zastanawiałam jak one to robia.Ja nieraz wołam Filipa na spacer...i nic,gdzies tam jest na ogrodzie.Wysyłam Nutke i za pare sekund biegna oboje gotowe na spacer.Nuta to robi moment i bez szczekania.Jednym słowem,ona zawoła go szybciej.

Posted

Magda, ja bym psiaki puscila na ogrod pod Twoja kontrola i czujnym okiem, zeby sie zalatwily, wybiegaly, pobawily. Stan sobie z boku i obserwuj je. Potem je przywolaj i np. zacznij cwiczyc chodzenie na smyczy z Kolusia. Dobrze byloby zaobserwowac miejsce zalatwienia sie Kolusi i stale w to miejsce przychodzic.

Posted

Ja się stresuję bardzo, ale Szerman mnie trochę uspokoił, za co bardzo dziękuję. Redzika mam zawieźć na 10.00. Pan doktor go obejrzy i przygotuje do zabiegu. Sam zabieg ma trwać około 40 minut. Potem go wybudzą, będzie miła podawane leki przeciwbólowe i antybiotyk. Przez cały dzień będzie sie nim opiekowała Pani i będzie pilnowała, żeby mu nic złego się nie stało. Mam go odebrać około 19. Dostanie kołnierz, a ja dla nego jakiś lek przeciwbólowy w kropelkach. Zdjęcie szwów i kołnierza po około 10 dniach. Mam nadzieję, że nie zwariuję jutro ze strachu.

Posted

Zawiozłam Redzika do przychodni, zostałam przy nim, póki nie zasnął - leżał sobie grzecznie, i głaskałam go po łepku. Pani doktor obiecała zadzwonić po zabiegu, jak Redzik będzie się wybudzał. Wtedy będę wiedziała, jak się udał zabieg - wierzę, że wszystko będzie OK.

Posted

Dzwoniła Pani doktor, Redzik jest już po zabiegu, wszystko się udało bez żadnych komplikacji. Teraz leży sobie na swoim kocyku obok swojej podusi i się wybudza. Mam nadzieję, że po lekach przeciwbólowych nic go nie boli.

Posted

Najwazniejsze, zebys Ty Magda tez dostala leki przeciwbolowe, bo ciecie jader podobno wiecej boli niz powlok brzusznych u suczek. Dobrze byloby regularnie podawac te leki Redowi.

Magda, pytanie niedyskretne : ile zaplacilas za kastracje?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...