MagdaNS Posted October 7, 2009 Author Posted October 7, 2009 No panowie z zakładu energetycznego dobrze będą mnie pamiętać :evil_lol:. Tu do ludzi dociera przede wszystkim kasa, więc zapytałam się, czy wiedzą, ile może kosztować odszkodowanie za rasowego wystawowego psa i niech sobie zapamietają, że wypłaty za kilka lat mogłoby im zabraknąć :). Ich kierownik bardziej kumaty facet, bo dołożył, że przecież pies mógł komuś zrobić krzywdę albo wpaść pod samochód, wałęsając się tak po wsi. Ja myślę, że jak oni przyjechali, to Kolusia spała u siebie albo pod świerkiem i jej nie widzieli, bo Emi [*] jak tylko ktoś przyjechał, leciała do bramy i szczekała i w ten sposób mając łagodnego BC miałam święty spokój na posesji :evil_lol:. Kolusia musi poczuć bardziej pewnie i też będzie szczekać. A tak pewnie sobie spała, oni przyleźli i jej nawet nie widzieli. Też dziękuję Bogu, że nie zwiała gdzieś na oślep, przestraszona odgłosu pił. Dziś rano znowu wyła, jak pojechaliśmy do pracy. Biedusia pewnie tęskni albo się boi, że do niej nie wrócimy. Poza tym wszystko jest coraz lepiej :) Quote
halcia Posted October 7, 2009 Posted October 7, 2009 Masz Madziu b.madra sunie,niby jeszcze wycofana troszke,ale wie gdzie jej miejsce i nie ma skłonnosci do włóczegi... Quote
Ulka18 Posted October 7, 2009 Posted October 7, 2009 Magda, moja Casablanka tez nie szczekala przez kilka miesiecy, a teraz to gospodyni pełną gęba, nawet czasami mamy dość jej ujadania. Nie wspomne o porysowanej i poharatanej bramie, bo przeciez jak sie broni swego terenu, to trzeba skakac na bramę, zeby przeciwnika wystraszyc. Taki atak na brame wygląda naprawdę groznie, jest szybki i zdecydowany. Dziwne u nas PL jest, za panowie z wodociagow, elektryki, gazu przychodza zawsze w godzinach naszej pracy, wiadomo oni tez pracuja, ale pewna skala co im wolno, a czego nie powinna byc. Nie wyobrazam sobie, zeby wlazili na moja posesje, gdy mnie nie ma i zostawili otwarta brame. W glowie sie to nie miesci :mad: Quote
anciaahk Posted October 7, 2009 Posted October 7, 2009 To jest rzeczywiście skandal i jakoś nie potrafię sobie nawet tego wyobrazić. Co za ludzie!! Najważniejsze, że mądra Kolusia już wie, gdzie jej domek i nigdzie nie uciekła:). Quote
MagdaNS Posted October 9, 2009 Author Posted October 9, 2009 Okazuje się, że moje "psie dziecko" faktycznie wyje pod naszą nieobecność - niewątpliwie z tęsknoty i lęku przed porzuceniem. Zostałam dzisiaj w domu, powalona do łóżka przez infekcję grypopodobną. 10 dni dzielnie sie opierałam, ale stres i niewyspanie zrobiły swoje. Mój TZ zaprowadził rano Martusię do sąsiadki - opiekunki i pojechał do pracy, a ja myk do łóżka. Ale za jakis czas słyszę wycie. Wybiegam na balkon - no tak, to wyje moja psinka spod świerków, ale jak tylko usłyszła mój głos, to przestała. No cóż, mam nadzieję, że za jakiś czas to jej przejdzie, jak sie pewnie poczuje, bo sąsiedzi nie będą zbyt szczęśliwi z tego powodu :). A mnie wszystko boli i zmykam zaraz do łóżka :shake: Nie omieszkam w tym miejscu wspomnieć, że wczoraj zamiast głaskania wieczornego wybrała ... dalsze hasanie po dworze :cool3: No cóż, może miała zły dzień :cool3: Uściski dla wszystkich! Quote
anciaahk Posted October 9, 2009 Posted October 9, 2009 Kuruj się, mnie też jakieś grypsko łamie, taka pogoda paskudna. Co do wycia, moja pierwsza sunia, mimo że miałam ją od szczeniaczka wyła bardzo często i dopiero z wiekiem jej przeszło, więc nie mam pojęcia od czego to zależy. Quote
halcia Posted October 9, 2009 Posted October 9, 2009 Kuruj sie Madziu.Mój Filip wyje i "płacze"jak sie cieszy,tyle,ze to trwa krótko. Quote
MagdaNS Posted October 9, 2009 Author Posted October 9, 2009 Chciałam tylko oficjalnie poinformować, że oficjalnych wyników egzaminu ciągle brak :cool1: Poza tym Kolusia pokonała dziś kolejny krok na drodze integracji - pobiegła i liznęła mnie po ręce :multi:. Wprawdzie nie było to wielkie lizanie, raptem jedno krótkie liźnięcie, ale poczytuję to sobie za kolejny sukces Kolusi :multi:. Postaram się wieczorem wpaść do niej choć na krótkie głaskanko. Quote
anciaahk Posted October 9, 2009 Posted October 9, 2009 Magda, czyli Kolusia cały czas jest poza domkiem czy czasem jest w domku? A co do egzaminu, możesz być spokojna, tyle ciotek kciuki trzymało, że musi się udać. Quote
Ra_dunia Posted October 9, 2009 Posted October 9, 2009 A no właśnie... Kolusia mieszka poza domkiem? Ja jednak sugeruję zamykanie jej w jakimś pomieszczeniu jak nie ma nikogo w domu. Tylu już się rzeczy naczytałam... choćby podrzucanie zatrutego mięsa pod nieobecność właścicieli (żeby "uciszyć" psa). Magdo - uważajcie na małą... ludzie potrafią być na prawdę podli :shake: Quote
MagdaNS Posted October 10, 2009 Author Posted October 10, 2009 Kolusia mieszka poza domkiem, to znaczy w domku, ale nie w mieszkaniu. Mój TZ nie zgadza się na psa w domu. Wprawdzie miałam w tym temacie zrobić wojnę, bo myślałam, że Kolusia szybciej by się z nami socjalizowała, ale niestety, sama do domu wejść nie chciała, a przyniesiona przeze mnie - zwiała w te pędy. Nikogo w tym czasie nie było w domu, wiec na pewno nikogo się nie wystraszyła. Ona bardzo źle znosi zamknięcie, myślę, że na otwartej przestrzeni lepiej się czuje, bo zawsze ma dokąd zwiać i myślę, że chyba szybciej zdobędę jej zaufanie na jej warunkach, kiedy ona przychodzi do mnie kiedy ona chce, a nie postawiona pod ścianą, że nie ma wyjścia. Całe dnie chodzi po ogrodzie albo leży na punkcie obsewracyjnym pod świerkami. Sąsiadów, przynajmniej tych najbliższych, mam w porządku. Wszyscy uwielbiali Emi [*], wiedzą, w jakich okolicznościach pojawiłą sie u nas Kolusia i raczej nie posądzałabym ich o niecne zamiary. No a poza tym Koluśka nie bardzo "idzie" na jedzenie, nawet do mnie nie podchodzi, jak nie ma ochoty. No własnie dzisiaj byłysmy zamówić ocieplaną budkę dla niej u sąsiada - stolarza. Zastanawiam się tylko, jak już będzie miała zrobioną budkę, to postawić jej obok legowiska, żeby sobie wybierała, kiedy i gdzie chce spac, czy też zabrac legowisko, a zostawić budkę? Dla niewtajemniczonych - Kolusia mieszka w murowanym garażu, stanowiącym część domu, w tylnych drzwiach ma wycięty otwór do wchodzenia i wychodzenia kiedy chce, a że robi się chłodno, to wisi tam ręcznik, żeby za dużo zimnego powietrza w nocy nie leciało. I żeby nikogo "nie przestraszało" słowo "garaż" wyjaśniam, że nie jest to ciemna nora, śmierdząca olejami, tylko murowana częśc domu, z której nawet olej do kosiarki zabraliśmy i został odmalowany w środku przed przyjazdem Kolusi, ma okna, od zewnętrznej ściany ocieplony. Też bym wolała, żeby była z nami w domku, no ale jest jak jest. Za ok. 2 tygodnie planuję jej kąpiel, wtedy na całą noc będzie musiała zostac w domu, zobaczymy, co będzie wtedy robić i jak będzie się zachowywać. Quote
MagdaNS Posted October 10, 2009 Author Posted October 10, 2009 Korzystając z faktu, że mojego TZ nagle i niespodziewanie wysłali w kurs do Warszawy i nie mogąc znieść myśli, że deszcz tak strasznie leje, a moja Kolusia siedzi siebie sama, zabrałam ją na całe popołudnie i wieczór do domku. Oczywiście musiałam ją przynieść na rękach, bo iść sama nie chciała. Biedna psinka, cały ten czas przeleżała grzecznie w jednym miejscu, nawet jej do głowy nie przyszło, żeby chodzić po domu i coś wąchać, co by pewnie zrobił każdy inny pies. Na początku leżała przyklejona do ściany ze strachu, potem było lepiej, nawet się zdrzemnęła chwilkę. Przy okazji wyszło, że Martusia boi się Kolusi, więc jest ich już dwie, bo Kolusia też boi się Martusi. No i jak ja je mam socjalizować :shake:... Ehhh, wiem, trzeba czasu... Zorganizowałam to popołudnie tak, żeby Martusia jak najmniej pojawiała się przy Kolusi. Kurczę, jeszcze trzech lat nie ma, a spostrzegawcza jest nieprzeciętnie. Kilka razy mi mówiła, że Kolusia się boi i chce iść do swojego domku. To fakt, póki Mała nie poszła spać, Koluśka tak wyglądała, że jakby mogła, to by natychmiast nawiała. No i klops.... :shake: Martwi mnie też to, że trzepiąc jej dzisiaj kocyk znalazłam zdechłego kleszcza, takiego co się opił krwi i sam odpadł. Nie minęły nawet 3 tyg. jak dostała preparat na kleszcze i pchły, za słaby był czy jak... Siedziałam z nią teraz wieczorem i po prostu beczałam, cóż takiego ten psiak przeszedł w życiu, że tak strasznie wszystkiego się boi... Ugłaskałam ją do snu no i zaraz sama się też wybieram spać... Czas najwyższy bo od jutra wypadałoby zacząć się wreszcie uczyć na część praktyczną egzaminu. Jak zdam, to wszystkie dogomaniakowe ciotki, które skuteczne trzymały kciuki, będą - w razie potrzeby - mieć dożywotnią zniżkę na certyfikaty energetyczne na 99% :loveu: Quote
halcia Posted October 11, 2009 Posted October 11, 2009 Zdasz,zdasz,Twoja nauka i nasze kciuki pomoga..:eviltong: Quote
Reno2001 Posted October 11, 2009 Posted October 11, 2009 Dokładnie. Nasze kciuki pomogą na pewno, ale pewnie i bez tego dałabyś radę :p. Quote
MagdaNS Posted October 11, 2009 Author Posted October 11, 2009 Wielkie dzięki dziewczyny. Pewnie zdam, o ile wcześniej nie zwariuję przez tę moja psinę z rozpaczy. Leje dzisiaj od rana, jakby kto u góry kran odkręcił. Rano, jak mój TZ był u Kolusi, żeby dac jej jeść, to podobno spacerowała w kółko po garażu (ja, póki co, cały czas parkuję przed). No ale jak jechałam na 10 do kościoła, to Kolusia juz leżała... pod świerkiem :shake:. Mokra jak nie wiem co, za nic nie chciała się dać namówić do powrotu do siebie. Przy takim deszczu to przecież nawet pod świerkiem leje, czemu ona tam siedzi, nie rozumiem. Cały czas się zastanawiam, czy ja wszystko dobrze robię, a może coś źle, bo przecież normalny pies nie siedzi w czasie deszczu pod świerkiem, jeśli ma ciepłe legowisko... NO chyba że to jest Kolusia albo Lori :shake: Zaniosłam jej teraz kawałek królika w sosie z obiadu, widziała, że niosę żarcie, to może wreszcie wróci do siebie... TZ i Martusia poszli na poobiednią drzemkę, a ja biorę się za liczenie :) Quote
Ulka18 Posted October 11, 2009 Posted October 11, 2009 Magda, mysle, ze Kolusia sie dobrze czuje pod tym swoim swierkiem, jesli takie miejsce wybrala i je lubi, to niech sobie tam siedzi; ona sobie też odbija te miesiace spedzone w boksie. Gdy bedzie chciala to pojdzie do garazu. Moje suczki tez nieraz leża na deszczu, szczegolnie gdy ktos z domownikow wyjedzie, to czekaja pod brama, chociaz maja taras ze swoimi legowiskami. Co do Martusi to metoda jest jedna, smakolyki, przysmaki dawane z ręki. Moglo byc tak, ze Kolusia nie miala do czynienia z dziecmi, albo ma zle z nimi skojarzenia. Widac po niej, ze to bardzo wrazliwa sunia. Takie strachulce potrzebuja na wszystko duzo wiecej czasu, zeby sie przelamac. Nie martw sie tak Magda, nie ma niczego, co bys zle zrobila. Trzeba Kolusi dac czas na zaufanie. Quote
anciaahk Posted October 11, 2009 Posted October 11, 2009 Magda, ja Ci mogę dodać tylko siły i podnieść na duchu słowami. Podziwiam i jeszcze raz podziwiam. Znając mnie, leżałabym z psem pod tym świerkiem z rozpaczy. Ale faktycznie Ula ma rację, skoro tam leży, to jest jej tam lepiej. Z czasem oswoi się, zarówno z Wami, jak i z domkiem. Tu chyba rzeczywiście czas będzie najlepszym lekarstwem. Quote
MagdaNS Posted October 11, 2009 Author Posted October 11, 2009 Ha ha ha, jakbym nie miała Martusi to też bym pewnie leżała z Kolusią pod świerkiem :evil_lol: Ula, masz pewnie rację, w kojcu była ograniczona ruchowo a teraz może chodzić, gdzie chce. Kolusia na razie boi się wszystkich - najmniej mnie, bo spędzam z nią najwięcej czasu, ale wystarczy jeden dzień przerwy w głaskaniu i już się bardziej boi. Czasem też moja sąsiadka z nią "gada", bo tak się już nauczyła gadać z Emi [*], to wtedy Kolusia wystawia łepek spod tego świerku i patrzy na sąsiadkę :). My mamy w sumie na tyłach ogrodu 5 świerków koło siebie, dość dużych i gęstych (mają ponad 30 lat), więc Kolusia ma taką "trasę spacerową" od jednego do drugiego, ale leży tylko pod dwoma :). Niby wiem, że przede wszystkim trzeba dużo czasu i cierpliwości, ale czasem opadają mnie wątpliwości, czy wszystko dobrze robię. Wtedy takie słowa wsparcia i rady są bezcenne i za to ślicznie DZIĘKUJĘ. Quote
eloise Posted October 11, 2009 Posted October 11, 2009 Magda, pies naszych sąsiadów mnóstwo czasu spędza na ulicy, najchętniej w deszczu lub jak pada śnieg :razz: taki mały kundel Misiek :) najzabawniejsze jest to, ze jak próbują go zawołać do domu to on ucieka, bo lubi spacerować w deszczu. Może Kolusia też lubi sobie zmoknąć? Quote
halcia Posted October 12, 2009 Posted October 12, 2009 Poza strachliwoscia jest tez pewnie uparciuchem,coraz wiecej znam takich psów/moje tez:shake:/Pozdrawiam. Quote
MagdaNS Posted October 12, 2009 Author Posted October 12, 2009 Ech Halcia, wychodzi na to, że Kolusia i strachliwa, i uparta, i "dowcipna". Pół godziny temu zadzownili sąsiedzi, że zrobiła podkop pod ogrodzeniem do sąsiada i zwiała na wieś, korzystając z tego, że u nich brama była otwarta. A ja nawet z biura ruszyć się nie mogę, bo własnie wchodzą umówieni kilka dni temu ludzie.... Siedzę jak na szpilkach, żeby już tylko sobie poszli, ale po pół godzinie znowu telefon - moja nieoceniona opiekunka Martusi poszła zaraz po ucieczce Kolusi z dziewczynami, żeby otworzyć naszą bramę i po pół godzinie sąsiad zza płotu poszedł jej zameldować, że pies wrócił i że idzie w takim razie zamknąć naszą bramę. O matko, jak dobrze że mam takich dobrych sąsiadów :). Co jej znowu do głowy strzeliło to nie wiem, 2000 m.kw. to chyba wystarczająco dużo miejsca na spacerki, złwaszcza gdy pogoda pod psem :). Może chciała iść zwiedzac świat, nie wiem. Chętnie bym ją zabierałą na spacery, tylko jak, skoro przypięta na samycz przywiera do ziemi :). No i nie w taką szarugę jak dzisiaj :). Quote
halcia Posted October 12, 2009 Posted October 12, 2009 Nogi sie uginaja:shake:małpiszon - wycieczkowicz!:shake:Tyle,ze madra i wraca,ale takie wycieczki róznie sie nieraz koncza.....I Madziu to naprawde skarb,miec takich sasiadów.Ja mieszkam na obrzezach miasta i myslenie sasiadów/niektórych/jest nizej niz prymitywne. Quote
MagdaNS Posted October 12, 2009 Author Posted October 12, 2009 Wiadomość z ostatniej chwili: na 330 osób dopuszczonych do testów zdało 160, w tym ja!!!!!! :multi: Cioteczki, jesteście po prostu super czarownice i proszę nadal tak skutecznie trzymać kciuki - następna część (o wiele gorsza) w pon. 19.10. o godz. 11.00 Quote
halcia Posted October 12, 2009 Posted October 12, 2009 No pewnie,ze potrzymamy,tylko przypomnij w niedziele:eviltong:Ale na wszelki wypadek poucz sie troche...:eviltong: Quote
Reno2001 Posted October 12, 2009 Posted October 12, 2009 Kciuki będą zaciśnięte na pewno ;). Gratulują zdania pierwszego egzaminu. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.