Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Swietne wiesci, machanie ogonem i taniec radosci to naprawde wielki postęp. Sunieczka sie otwiera :p Stanowisko pod swierkiem pewnie bedzie jej ulubionym jeszcze dlugo :wink:

Egzamin na pewno pojdzie dobrze, bo nauka w duzej ilosci jest, a my tu juz z kciukami swoje zrobimy, jest nas spora grupa ciotko-czarownic-dogomaniaczek :evil_lol:

Posted

Tak,tak,z naszymi kciukami dasz rade;)A punkty u mnie sa 2.Łóżko dla suni,i pod świerkiem dla Filipa,gdzie wykopał olbrzymi dół,korzenie i świerk jakos to zniosły.Czasem tylko o mało zawału nie dostane,jak Filip zastartuje z tego punktu znienacka....:evil_lol:

Posted

Takie tańce radości bez bezpośredniego kontaktu z człowiekiem odstawiała moja ALDA
[*] za każdym razem, gdy wracałam do domu. To były niepowtarzalne popisy w jej wykonaniu. To był po prostu cały rytualny taniec powitalny na moja cześc. Taką ją właśnie widzę cały czas...

Kolusia tez taka niesmiała panienka. Będzie dobrze. Pomalutku, nic na siłę a już wkrótce będziesz miała Magdo najwierniejszego psa pod słońcem.

Posted

Kochane cioteczki! Dziękuję wszystkim za dobre słowo :). Ja z dnia na dzień coraz bardziej "odpadam" jeśli chodzi o uczenie się po nocach. Człowiek niestety się starzeje, kiedyś siedział cała noc i nic, a teraz coraz gorzej :). Byle do 5 października do testów, potem do 12 do wyników z testów, a potem do 19.10. gdzie jest egzamin praktyczny, a potem to się już będę wysypiać bez względu na to, kiedy opublikują wyniki praktycznego :).
Dzień dzisiaj u nas chłodnawy i pochmurny, więc ciekawe, co Koluśka będzie dzisiaj porabiać sama :). Muszę jej kupić jakąś zabawkę, żeby się dziecko nie nudziło jak jest sama, chociaż nie wiem, co tu by było dobre na początek. Emi
[*] to mogła godzinami gryźć "sznurkową kość" jak była sama. Chcę też kupić taką piłeczkę na sznurku, ale to już jak Kolusia nie będzie się bała do mnie podchodzić - no chyba żeby było lepiej teraz kupić, by było coś, co ją zaintryguje do podchodzenia bliżej.
Wieczorna sesja drapkanka zakończyła się "rozczarowaniem" w jej oczach, że "już" sobie idę (była północ :lol: ).
Grawera na tej "wsi" nie udało mi się na razie namierzyć, na razie zrobiłam jej tymczasową adresówkę, żeby było cokolwiek, zobaczymy jak się będzie miała dziś po południu.
No to zmykam pisać pismo w okropnie zagmatwanej sprawie, do czego w ogóle nie mam głowy, a potem spróbuję coś pozakuwać, skoro i tak klientów brak :).

Posted

Magdo, jeśli masz konto na allegro to znajdziesz tam duuuży wybór adresówek. Do koloru do wyboru.

Co do gryzaków jako sposób na samotnośc, to oczywiście każdy pies jest inny.
Moje sunie, począwszy od ALDY, która po kilku dniach po adopcji przekonała się, że zawsze wracamy, po moje obecne panny, śpią w najlepsze lub ... wyglądaja przez okno. Wracam często w różnych porach dnia i nie raz widuję je w oknie. Poza wymoszczonymi kocami i poduchami na kanapie, zero dowodów na inną aktywnośc :diabloti:.

Może Kolusia też będzie posypiac w oczekiwaniu na Wasz powrót? ;)

Kciuki za wkuwanko :cool3::cool3::cool3:

Posted

Na allegro sa bardzo porzadne adresowki juz po 11 zlotych. Naprawde dobra, porzadna robota, nie jakis plastik czy aluminium.
[url=http://www.allegro.pl/item749060433_numerek_dla_psa_identyfikator_grawerowany_metalowy.html]NUMEREK dla PSA IDENTYFIKATOR grawerowany METALOWY (749060433) - Aukcje internetowe Allegro[/url]

Mysle, ze Kolusie moglaby zajac jakas duza, prasowana kosc, moze ucho, sciegna, tego w schronisku nie miala. Moje dziewczyny sznurów nie lubia, za to pilki uwielbia jedna, a frisbee druga. Trzeba wyczuc co pies lubi, chociaz taka bida po przejsciach moze w ogole nie wiedziec co to zabawki.

Trzymamy kciuki za zakuwanie :kciuki: To egzamin radcowski czy adwokacki? Cos mi tymi klimatami pachnie :cool3:

Posted

Adresówka już zamówiona!!! Będzie piękna z napisem : JESTEM KOLUSIA, ZGUBIŁAM SIĘ, ZADZWOŃ PROSZĘ 0501-......, MIESZKAM ............. :).
Egzamin ani radcowski, ani adwokacki - może niestety :). Po studiach prawniczych poszłam w kierunku rynku nieruchomości, robiąc uprawnienia z tego zakresu. Egzamin jest - uwaga - na uprawnienia do sporządzania świadectw charakterystyki energetycznej budynków :evil_lol:. Tak, wiem, rozum mi odebrało, jak się zapisywałam na ten kurs. Chwalili, że to takie proste, że każdy kto ma mgr może takie uprawnienia zdobyć... Koszmar, a nie proste dla kogoś kto ma wykształcenie prawnicze. Ale wywalilam na kurs i podróze do Warszawy ponad 2500 zł, ponad pół roku czekałam na termin egzaminu, jak na razie pracy i zleceń w biurze nieruchomości mam jak na lekarstwo, więc w perspektywie, że po 1 stycznia 2010 ma być już bezwzględny obowiązek tych świadectw to dobrze by było zdać ten egzamin, a potem kupić porządny program liczący, bo jak na razie to ja cały czas muszę liczyć na finansowe utrzymanie przez drugą połowę :). No ale tak to jest, jak człowiek rzuca wszystko co miał i przenosi się z aglomeracji na prowincję na drugim końcu kraju :).

Posted

Dobry wieczór cioteczki! Popołudnie upłynęło nam w miłej atmosferze - my się bawiłyśmy, Kolusia leżała 2 - 3 metry obok. Juz nie raz i nie dwa zrywała się, by do mnie podbiec, ale po kilku krokach nagle hamowała. Myślę że mnie kocha tak jak ja ją, tylko jeszcze za bardzo się boi :). Idę zakuwać :).

Posted

Na pewno kocha, tylko jeszcze nie bardzo wie jak wyrazic tą milosc, bo zapewne nikt w przeszlosci jej tego nie uczyl. Z czasem bedzie wiedziec.
Dobry bylby drugi, lagodny, przyjacielski pies od czasu do czasu, ktory by Kolusi pokazal jak sie trzeba zachowywac.

Posted

Wiem wiem, że kocha, okazuje to po swojemu. Już poznaje moje kroki, jak szłam do niej wieczorem to prawie mi wyszła na spotkanie :multi:. Nie nauczyłam się wczoraj nic, mój mózg od niewyspania i zbyt dużej dawki wiedzy odmówił wczoraj współpracy :p. No więc miałyśmy z Kolusią dłuuuugą sesję głaskania, ona zasnęła, a mi było tak dobrze, że miałam ochotę położyć się tam obok niej i zasnąć - no ale chyba spanie z psem w jednym legowisku, i to psim, jest niewychowawcze :lol:. Znowu biedna miała jakieś złe sny, psim ciałkiem trzęsło, a nawet powarkiwała przez sen. Ale po kilkunastu minutach wybudziła się z tego snu i potem już spała spokojnie. Rano wyszła "pożegnać" się ze mną, jak wyjeżdżałam do pracy, bałam się, żeby nie wybiegła za mną za samochodem - to chyba najbardziej stresujący dla mnie moment dnia - wyjeżdżanie i wracanie do domu, gdzie się boję, żeby Kolusia przy otwartej na moment bramie nie uciekła znowu.
No i jeszcze mały humorek w wykonaniu małego człowieka. Wyszłyśmy wczoraj po południu na dwór, Kolusia leżała pod świerkami. Kucnęłam i mówię do niej "chodź do nas maleńka, nie bój się, kocham Cię", na co moje dziecko potwierdzająco rzekło "No chodź Kolusiu, chodź, mama Cię kocha" :).

Posted

Cieplo sie na duszy robi,a oczy mokre,szczegolnie po tym ostatnim zdaniu :placz:
Madga, mozesz byc bardzo, bardzo duma ze swojej Córeczki. Z siebie tez :fadein:

Dlaczego takich domków jak u Magdy jest tak malo...

Posted

Dzisiaj dzień, który można nazwać "krok do przodu, krok do tyłu". Krok do przodu, bo Kolusia najwyraźniej czeka na moj powrót, jak słyszy dźwięk silnika od mojego samochodu (stary i rozklekotany, to charakterystyczny :lol: ) to wychodzi przed dom i choć cały czas się boi podjeść sama, to widać, że jest już blisko. Krok do tyłu, bo moja druga połowa wpadła do domu po pracy i nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, wypadła z domu i złapała za kosiarkę. No efekt jest taki, że Kolusia do teraz siedzi pod świerkami, piszczy jak mnie widzi, ale boi się podejść. Pójdę do niej jeszcze po 23, może się przełamie i wróci do siebie. Boję się, że zmarznie w nocy, ma być dzisiaj chłodniej niż wczoraj, choć na razie tego nie czuć. Wściekła jestem na niego, że szok.

Posted

Niestety, kochane cioteczki, mimo moich godzinnych starań Kolusia nie wróciła do siebie na noc. Cisną mi się na usta same niecenzuralne słowa pod adresem mojej drugiej połowy, nie dość, że przestraszył psa koszeniem, to jeszcze kosiarkę wstawił jej do "towarzystwa" do garażu, bo mu się schować na miejsce nie chciało. Przykryłam kosiarkę wielkim ręcznikiem, żeby nie tłuc się w środku nocy chowając ją na miejsce, wabiłam kiełbaską, ale na nic. Dobrze, że chociaż coś zjadła. Wymiękłam w sprawie budy - izolacyjność cieplna Kolusi wymagała, aby wstawić jej budę pod te cholerne świerki, pod którymi śpi. Mam nadzieję, że się nie przeziębi i jutro wróci wszystko do normy, wystarczy że Marta się przeziębiła i co chwilę płacze przez sen. Ech, ze wszystkim pod górkę :shake:

Posted

Cześć drogie cioteczki.. Chyba mam jakiś kryzys... Kolusia nawet nie zajrzała do swojej budy, całą noc przespała pod świerkiem, obok budy. To więcej niż pewne, bo w budzie jest różowy kocyk, rano był czyściusieńki, ani śladu psiej łapki. W nocy było tylko 8 stopni... Rano dałam jej jeść, niewiele zjadła. Nie podchodzi nawet na smakołyki - podchodzi na 1- 2 m i dalej nie, czasem zaczyna podbiegać i natychmiast spłoszona odbiega, choć ja ani drgnę. Ale jak odchodzę to idzie za mną w bezpiecznej odległości krok w krok. Matko, jak mam oswoić kogoś, kto nawet nie chce się znów do mnie zbliżać :-( ... Skoro chodzi za mną krok w krok, zrobiłyśmy kilka rundek koło domu, bo jakoś muszę z nią być, żeby się oswajała, ale po kilku okrążeniach jej się znudziło i poszła pod świerki. Wiem, że na wszystko trzeba czasu, że jest u mnie dopiero tydzień (choć ja się czuję, jakby to była od zawsze), wiem że kiedyś mi się wydawało, że kolki Marty nigdy nie miną, a jednak minęły po 6 miesiącach, ale już nie mam pomysłów, co jeszcze robić, by ją oswoić :shake:. Wychodzi na to, że głupie koszenie trawy cofnęło nas na pozycję wyjściową...
Do tego Marta przeziębiona na amen, gorączka i marudzenie... Muszę wymyślić jakiegoś klona, który by zdał za mnie egzamin, bo ja nie dam rady :shake:.

Posted

Magdo, jak dla mnie nie rób nic na siłę. Przebywaj blisko niej, mów dużo przy niej, ale nie zwracaj specjalnie na nią uwagi. Zachowuj się tak, jakby nic specjalnego sie nie działo. Oczywiście bez krzyków przy niej i hucznych zabaw :diabloti:, ale nie chodzcie tez przy niej na palcach. Macie teraz weekend przed sobą, więc spokojnie, bez paniki ;). Przy psach lękliwych to normalne, że robi się dwa kroki do przodu a zaraz potem jeden do tyłu. Musicie dac sobie czas, duuużo czasu.

Posted

dla mnie fakt, że po tygodniu sunia chodzi za Tobą to już ogromny sukces! a w swoim czasie zacznie przychodzić sama, zobaczysz potem sie nie opędzisz :lol:
przesyłam też pozytywne fluidy dla Martusi-my dopiero co wyszłyśmy z przeziębienia i gorączki,grrrr !

Posted

Ja bym tez nie zalamywala rąk, to dopiero tydzien.Chce siedziec pod swierkiem, niech siedzi, w schronisku byla caly czas na zewnatrz czyto bylo +30 stopni czy +1. Ona jest na pewno przyzwyczajona do roznych temperatur. Kosiarki sie przestraszyla, ale za jakis czas bedzie to dla niej normalna rzecz, moja Kostaryka tez sie bala smieciarki, zwiewala, chowala sie, a teraz jak ja widzi to pierwsza na posterunku do szczekania.

Nie przejmuj sie tak, zajmij sie Córeczka, nauka, rob to co zwykle, nie przestawiaj zbytnio zycia, bo Kolusia i tak bedzie zyla Waszym rytmem, cyklem dnia jaki macie, musi go tylko poznac i sie przyzwyczaic.

Posted

Hej cioteczki, wielkie dzięki za dobre słowo :).
U nas jak zawsze dużo się działo. Wiadomość zła jest taka, że Kolusia dzisiaj obszczekała i nawarczała na Martę. Nie wiem, czy chodziło o to, że Martusia biegła, czy o to, że biegła do mnie, mam nadzieję, że o to pierwsze, bo inaczej będziemy mieć problem :roll:
No a poza tym same dobre wiadomości. Kolusia w ciągu naszego godzinnego pobytu na dworze kilkakrotnie podchodziła do mnie od tyłu i wąchała :). Poza tym chyba jednak lubi jakieś zabawki:). Marta wyrzuciła dzisiaj z balkonu swoją małą gumową kaczkę. Uprzedzałam, że piesek może sobie ją zabrać, no ale Marta chciała zobaczyć, jak spada kaczka z pierwszego pietra. No wiadomo jak - szybko :). Gdy kilkanaście minut później poszłyśmy na dwór, okazało się, że Kolusia zagospodarowała kaczkę czyli zabrała ją "do siebie" pod świerki :).
No i najważniejsze - kosiarka wróciła "do siebie" i Koluśka też :). Na razie parkuję samochód przed domem, bo mi się nie chce korzystać z garażu, ale mam nadzieję, że jak zacznę tam parkować, to się nie wyprowadzi znowu pod świerki, bo inaczej mój samochód może nie przeżyć zimowych nocy po -20 stopni :).
Skończyłam prasować, idę do Koluśki uczyć się ;). Marta dostała leki, nurofen i poszła spać z tatusiem już dawno temu ;).

Posted

Magdo, lękliwe psy bardzo często reagują obszczekiwaniem i powarkiwaniem na biegnących ludzi. Taki szybko poruszający się "obiekt" sprawia, że po prostu wolą same z siebie wcześniej postarszyc intruza niż czekac na atak. Tak one to odbierają. Ja mam z moja starsza suczą dokładnie to samo.
Sunia jest jeszcze w dużym stresie. To na pewno nie była zazdrośc, że Martunia biegła do Ciebie.
Może byłoby dobrze, aby psica dostawała smaczki również od małej?

Posted

. Wiadomość zła jest taka, że Kolusia dzisiaj obszczekała i nawarczała na Martę. Nie wiem, czy chodziło o to, że Martusia biegła, czy o to, że biegła do mnie, mam nadzieję, że o to pierwsze, bo inaczej będziemy mieć problem
Większosc lękliwych psów lubi obszczekiwac biegnacych ludzi, szczegolnie dzieci, bo one nigdy nie biegna cicho, zawsze piszcza, krzycza, smieja sie. To dla psa wielki strach zobaczyc 'cos takiego', wiec trzeba obszczekac. Trzeba jeszcze uważac na : rowerzystów, panie z duzymi siatkami, panów w kapeluszach, ludzi z laskami/kulami.
Moim zdaniem trzeba Kolusi przedstawic Marte w jak najlepszym swietle, wiec Malutka powinna jak najczesciej dawac przysmaki z ręki, gdy bedzie zdrowa trzeba razem w 3-4 (z Tata) spedzac czas. W innym przypadku Kolusia pokocha tylko Ciebie Magdo i bedzie Cie strzec jak oka w glowie.

Jak dzieci widzą psy?
pluszowa zabawka (można ją obejmować, przytulać, głaskać, karmić, mówić do niej, biegać za nią, bić ją jak się ma zły dzień itd.),
towarzysz spacerów, którego można ciągnąć na smyczy, nawet gdy już nie jest w stanie chodzić,
zabawka znudzona, którą się odkłada na bok, bo się już jej w danej chwili nie potrzebuje.


Jak psy widzą dzieci?
nieskoordynowany dwunożny dziwoląg, który się o mnie potyka, na dodatek patrząc mi prosto w oczy („czy to jest wyzwanie do walki, czy brak kultury? Tak, czy inaczej należy się reprymenda!"),
„niby-pies", który konkuruje ze mną o moje zasoby (zabawka, jedzenie, miejsce odpoczynku, uwaga ze strony dominujących „ludzkich członków stada"),fajnie piszczący, uciekający obiekt, który pozwala mi na realizację moich wrodzonych instynktów (pogoń - skok - unieruchomienie ofiary).


Czy takie rozbieżne punkty widzenia dobrze rokują, gdy chodzi o komunikację międzygatunkową?

Z pewnością nie!

Jedynym racjonalnym sposobem usprawnienia relacji na linii dziecko - pies jest edukacja obojga.

Zanim podam instrukcje dotyczące sposobu postępowania, trzeba zrozumieć do jakich efektów może doprowadzić negatywne przeżycie dziecka i psa we wzajemnym kontakcie.


Trauma dziecka po kontakcie z psem
Negatywne zdarzenie z udziałem psa może u dziecka spowodować stan lękowy lub fobiczny (kynofobia). Często potrzebna jest wtedy długotrwała terapia. Dziecko na widok psa ucieka lub piszczy, krzyczy, macha rękami w górze, a to tylko zachęca psa do pogoni lub wskakiwania na dziecko. Mamy wtedy do czynienia z efektem samospełniającej się przepowiedni, gdyż dziecko uzyskuje uzasadnienie swojego lęku i z biegiem czasu lęk przed jednym psem jest generalizowany na wszystkie psy niezależnie od wieku, rozmiaru czy charakteru.

Znam też przypadek ostrej kynofobii u dziecka, któremu żaden pies nic nigdy nie zrobił, ono tylko było straszone psami, gdy było niegrzeczne!



Trauma psa po kontakcie z dzieckiem
Jeśli pies jest ostro karcony podczas kontaktu z dzieckiem lub dziecko w zabawie sprawia mu ból,to zaczyna kojarzyć obecność dziecka z karą. W tej sytuacji zwierzę będzie uciekało przed dziećmi, a gdy nie będzie mogło się oddalić (np., będzie na smyczy albo zostanie zapędzone w jakiś kąt) pojawią się reakcje obronne (agresja ze strachu lub z bólu). Takie zachowanie psa, na początku normalne, może później się przekształcić w hyperagresję względem dzieci (pies już nawet nie ostrzega przed atakiem) jeśli dorośli nie zabiorą się do pracy. Pies hyperagresywny wymaga terapii w innym otoczeniu (zmiana właściciela i pomoc specjalisty) a jeśli terapia nie przyniesie efektu, konieczne jest uśpienie psa.



Co robić, by uniknąć przykrych wypadków dzieci i psów?

Gdy w domu jest dziecko, a my planujemy zakup psa należy:
Przemyśleć swoją decyzję! Według mnie najlepszym momentem na kupno/przygarnięcie psa jest okres szkoły podstawowej, gdy dziecko jest już na tyle komunikatywne, że będzie świadomie brało udział w wychowaniu psa. Należy pamiętać, iż kontakt dziecka z psem powinien się zawsze odbywać pod okiem osoby dorosłej przynajmniej do momentu ukończenia przez dziecko 12-go roku życia.
Zastanowić się nad wyborem rasy i osobnika. Nie wolno wybierać psa na podstawie jego wyglądu ani dlatego, że przybiega jako pierwszy z grupy. Jeśli w opisie rasy jest informacja „Dobry pies rodzinny ale wymaga doświadczonego właściciela" należy rozszyfrować ten komunikat, bo to co on głosi brzmi tak naprawdę „ Nie każdy pies tej rasy nadaje się do domu z dziećmi, każdy pies tej rasy potrzebuje bardzo konsekwentnego prowadzenia, na wychowanie psa tej rasy trzeba poświęcić dużo czasu, błędy wychowawcze mogą spowodować poważne problemy, jeśli się nie ma doświadczenia, trzeba będzie poświęcić czas i pieniądze na edukację psa pod okiem specjalisty". Należy pamiętać, że każdy pies jest inny. W wyborze psa (rasowego lub nie) może pomóc specjalista, który przeprowadzi odpowiednie testy predyspozycyjne i temperamentalne i tym samym doradzi, czy dany pies ma szansę być dobrze dopasowany do danej rodziny.
Nie ufać stereotypom „ Golden lub Labrador Retriever to pies rodzinny i terapeutyczny, w Szkockim Collie nie ma agresji, Border Collie czyta w myślach, więc nie trzeba go szkolić".

Jeszcze raz powtarzam, każdy pies jest inny! Każdego psa szkolić trzeba, tak samo jak każde dziecko potrzebuje wychowania.
Przygotować dziecko na pojawienie się psa. To musi być dobrze zaplanowany moment, a nie spełnienie zachcianki dziecka. Dziecko musi rozumieć, że w domu pojawi się nowa, żywa istota należąca do innego gatunku, która ma swoje potrzeby i prawa, powinno też wiedzieć jakie będzie miało obowiązki, rozumieć zasady postępowania z psem oraz wiedzieć jak się z psem komunikować, by nie dochodziło do wypadków i międzygatunkowych nieporozumień. Jeśli dziecko ma więcej niż 12 lat i bardzo prosi Was o psa, proponuję „test determinacji". Kupujemy dziecku smycz i obrożę, ustalamy czas spacerów i prosimy dziecko o wyprowadzanie na spacer „wirtualnego psa" codziennie przez okres miesiąca według ustalonego harmonogramu. Jeśli dziecko zda test, „wypełniamy" obrożę odpowiednio wybranym psem:)

Dobre wychowanie jest długim i żmudnym procesem. Jeśli więc planujesz powiększenie rodziny o dziecko lub psa, zastanów się czy jesteś na to gotowa/gotowy.

Jeśli tak, życzę samych sukcesów!

Zdaję sobie sprawę, że temat nie został wyczerpany. W razie pytań pozostaję do dyspozycji pod numerem telefonu: 0- 601-57-77-54 codziennie po godzinie 16-tej.
Marcin Wierzba
WORTAL PSY24.PL - psy , rasy psów, wszystko o psach


Jeszcze tutaj :
Kochanie, nie bij pieska - dziecko i pies, - Zabawki - Sposób na nudę - dlarodzinki.pl

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...