Maga100 Posted August 12, 2008 Author Posted August 12, 2008 ma płomień..! :crazyeye: jedno z niewielu zdjęć Stefana, jedna z niewielu chwil kiedy przebywa na terenie domu :cool1: pies stróżujący próby utworzenia ogrodu Quote
Maga100 Posted August 12, 2008 Author Posted August 12, 2008 [quote name='Vectra']ooooooo a jednak przeżyłaś :diabloti: tak i oczekuję cię w piątek (o ile nie wyjedziemy, ale zapowiadane deszcze raczej wykluczają tę opcję) zaczęliśmy TO: i TO: ku radości TEGO: Quote
Vectra Posted August 12, 2008 Posted August 12, 2008 o w końcu będą normalnej wysokości schody ? :diabloti: no może Cię odwiedzę kochana .... Quote
Maga100 Posted August 12, 2008 Author Posted August 12, 2008 [quote name='Vectra']o w końcu będą normalnej wysokości schody ? :diabloti: no może Cię odwiedzę kochana .... tak, konic fitness schodka :p odwiedzisz, odwiedzisz :diabloti: pierwsze napuszczanie wody.... oaza damy :diabloti: Quote
Maga100 Posted August 12, 2008 Author Posted August 12, 2008 w związku z wodą dostępną 24h przewiduję w niedługim okresie czasu, że Leonowi wyrosną skrzela za uchem i błony między palcami aktualny widok (choć to oczywiście nie koniec prac...) Koniec :p Quote
Alicja Posted August 12, 2008 Posted August 12, 2008 :evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol:obłęd http://i26.photobucket.com/albums/c120/Maga300/album5/8-1-21.jpg jesteś w galerii na grupie 8 <labrador retriever :diabloti:> nabijamy se u Ciebie posty :grins: Quote
Maga100 Posted August 12, 2008 Author Posted August 12, 2008 [quote name='HankaRupczewska']Hahahahaha - Ciebie też wywalili ! :lol::lol::lol: [quote name='malawaszka']Magda! Wyrobiłaś Leonowi, Stefanowi i Pelagii papiery labradorowe??? :evil_lol: :crazyeye::crazyeye: nic nie rozumiem :shake: [quote name='asher'] Maga, pociesz mnie i napisz, że ostanio znów przydarzyło ci się coś kretyńskiego, że popełniłas jakąś gafę... Bo ja po raz kolejny pobiłam swój własny rekord :lol: gdzie o tym przeczytam? :p ja miałam tylko drobne wpadki :cool1: Klient (BardzoWażny) poprosił o dostęp do internetu, więc zza bankowego biurka podałam mu myszkę i przekręciłam monitor zadowolona z siebie. Chwila konsternacji, a BardzoWażnyKlient "Pani Magdo, klawiatura też by mi się przydała....." Po spotkaniu z potencjalnym klientem podałam mu wizytówkę ze słowami "oto moja wizytówka". Szkoda, że na niej widniały dane mojego kolegi. A przedtem poinformowałam go, że pewne moje dane uległy zmianie, wiec żeby się nie zdziwił (a miałam na myśli jedynie zmianę nazwiska...) [quote name='Vectra'] no może Cię odwiedzę kochana .... acha, weź bikini :evil_lol: [quote name='Alicja']:evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol:obłęd http://i26.photobucket.com/albums/c120/Maga300/album5/8-1-21.jpg jesteś w galerii na grupie 8 <labrador retriever :diabloti:> nabijamy se u Ciebie posty :grins: wciąż nie rozumiem\:placz: to nie obłęd, to tragedia. Jak ja mam go frontlinem wysmarować :placz: Quote
Vectra Posted August 12, 2008 Posted August 12, 2008 Jak Cię nawiedzę , to ci wytłumaczę co i jak :diabloti: ze zmianami ....... Pięknie macie :multi: a będziesz miała rybki ? Quote
Maga100 Posted August 12, 2008 Author Posted August 12, 2008 [quote name='Vectra']Jak Cię nawiedzę , to ci wytłumaczę co i jak :diabloti: ze zmianami ....... Pięknie macie :multi: a będziesz miała rybki ? tak, rybki... :cool1: będą opływały Leona podczas kąpieli :cool1: i żeby koty miały co jeść :cool1: jakby kto zapomniał, jak wygląda mła wersja romantyczna i dobranoc, bo jutro kierat Quote
malawaszka Posted August 12, 2008 Posted August 12, 2008 no i koniec! umieram z zazdrości :mdleje: aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa :placz: Quote
Alicja Posted August 12, 2008 Posted August 12, 2008 [quote name='malawaszka']no i koniec! umieram z zazdrości :mdleje: aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa :placz: ...................................... Quote
malawaszka Posted August 12, 2008 Posted August 12, 2008 co mi tu wrzeszczy i smrodzi nad grobem? :mad: Quote
Vectra Posted August 12, 2008 Posted August 12, 2008 malawaszka napisał(a):co mi tu wrzeszczy i smrodzi nad grobem? :mad: rany , powiało chłodem :roll: :crazyeye: :crazyeye: :diabloti: Wasiu , zazdrośc to bardzo nieładne uczucie :evilbat: Quote
Alicja Posted August 12, 2008 Posted August 12, 2008 [quote name='malawaszka']co mi tu wrzeszczy i smrodzi nad grobem? :mad: przecie Ci nie zagram Ave Maryja na bębnach :diabloti: Quote
Vectra Posted August 12, 2008 Posted August 12, 2008 [quote name='Alicja']przecie Ci nie zagram Ave Maryja na bębnach :diabloti: zatańczymy se oberecka :evilbat: i kankana z przytupem :multi: Quote
Maga100 Posted August 13, 2008 Author Posted August 13, 2008 [quote name='malawaszka']no i koniec! umieram z zazdrości :mdleje: aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa :placz: [quote name='Vectra']Wasiu , zazdrośc to bardzo nieładne uczucie :evilbat: o mamo, Waszko, przybylaś i od razu ze szlochem :shake: Ewunia ma rację, tym bardziej, że sama masz chatę i teren kilkakrotnie większy, więc to JA powinnam umierać :diabloti: Ale że te niskie uczucia są mi obce, więc zawsze szczerze cieszę się ze szczęścia bliźniego swego :diabloti: Quote
agbar Posted August 13, 2008 Posted August 13, 2008 [quote name='Maga100']o mamo, Waszko, przybylaś i od razu ze szlochem :shake: Ewunia ma rację, tym bardziej, że sama masz chatę i teren kilkakrotnie większy, więc to JA powinnam umierać :diabloti: Ale że te niskie uczucia są mi obce, więc zawsze szczerze cieszę się ze szczęścia bliźniego swego :diabloti: ament:roll::diabloti: Quote
anetta Posted August 14, 2008 Posted August 14, 2008 Ooooooooooo :crazyeye: Reaktywacja :cool1: Duży ten stawik. Odpowiedni dla Leona :lol: Nie do poznania http://i26.photobucket.com/albums/c120/Maga300/album5/8-1-2-1.jpg :) Ładny!!! Jak tam rtg? Po spotkaniu z potencjalnym klientem podałam mu wizytówkę ze słowami "oto moja wizytówka". Szkoda, że na niej widniały dane mojego kolegi. A przedtem poinformowałam go, że pewne moje dane uległy zmianie, wiec żeby się nie zdziwił (a miałam na myśli jedynie zmianę nazwiska...) :mdleje: :roflt::roflt: Quote
asher Posted August 15, 2008 Posted August 15, 2008 A ja wcale nie zazdroszę! Tyyyle okien do umycia, tyyyle podłogi do poodkurzania, tyyyle pająków w domu do umierania ze strachu :-o Maga, ja ci szczerze, absolutnie altruistycznie i po ludzku współczuję :shake: :calus: [quote name='Maga100']Po spotkaniu z potencjalnym klientem podałam mu wizytówkę ze słowami "oto moja wizytówka". Szkoda, że na niej widniały dane mojego kolegi. A przedtem poinformowałam go, że pewne moje dane uległy zmianie, wiec żeby się nie zdziwił (a miałam na myśli jedynie zmianę nazwiska...) Pocieszyłaś mnie :roflt: Troszkę :evil_lol: No dobra, to i ja się wywnętrzę. Od jakiegoś czasu pracuję w korporacji. W sumie luźna firma, bo zajmująca się luźną dziedziną, ale ja akurat mam nieszczęście siedzieć w jednym pokoju z ą-ę-marketingo-piarem, którego przedstawiciele chadzają do pracy w spodniach w kancik, różowych eleganckich bluzeczkach, na lunch chadzają na sushi. I takie tam. Oczywiście od pierwszego kopa uznali mnie za kosmitkę. Pewnego dnia szef całego tego towarzystwa uznał, że trzeba się wybrać na integracyjny lunch. Na szczęście nie sushi, ale i tak ą-ę. Od razu miałam złe przeczucia... Idziemy więc. Ja na samym przedzie, konwersuję sobie z koleżanką, reszta z tyłu. Przechodzimy przez ulicę. Zbliżamy się do - dość wysokiego -krawężnika. Biorę lekki rozpęd, żeby pokonać krawężnik pełnym gracji skokiem, niczym rusałka. I... nagle czuję, że lecę, a kątem ucha słyszę pełne trwogi okrzyki. Wylądowałam ze dwa metry dalej, szorując brzuchem po chodniku, w pozycji na Jezusa. Poderwałam się, jak na sprężynach, o mało nie zdzielając łbem w żuchwę jakąś kobiecinę, która lamentując pochylała się nade mną z miną, jakby spodziewała się, że została ze mnie tylko mokra plama. Doskoczyłam do pomadki ochronnej do ust, która podczas lotu rusałki wyleciała mi z kieszeni i przesadnie czułym głosem (chyba chciałam rozładować sytuację...) zagruchałam do niej "O jak dobrze, że nic ci się nie stało". Po czym się odwróciłam. I tego widoku nie zapomnę do końca życia - pięć zastygłych w różnych stadiach przerażenia rozdziawionych gąb. A mnie, jak i pomadce też nic się nie stało. Choć lot rusałki był naprawdę imponujący, byłam chyba w takim szoku, że lecę, że nie zdążyłam się przestraszyć i wylądowałam miękko. Skonczyło się tylko an niewielkim zadrapaniu łokcia, ogromnym siniaku na tymże i malutkim na kolanie. I zakwasach w ramieniu, którym się podparłam lądując. A najbardziej ucieszyło mnie to, że w moich nowiutkich spodnaich nie zrobiła się nawet maleńka dziurka. Już pal licho spodnie, ale akurat nóg sobie nie ogoliłam... No. I to by było na tyle. Dziękuję za uwagę. Nie musze dodawać, że moja opinia kosmitki zyskała na wyrazistości? :mdleje: :lol: Quote
Alicja Posted August 15, 2008 Posted August 15, 2008 :roflt: asherku ....doprowadziłas mnie do łez ....aTZta do przebudzenia .... nie mogłam powstrzymać salwy śmiechu :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Quote
malawaszka Posted August 15, 2008 Posted August 15, 2008 buuuahahahaha :roflt: KCM :loveu::loveu::loveu: :hand: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.