Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

ma płomień..! :crazyeye:


jedno z niewielu zdjęć Stefana, jedna z niewielu chwil kiedy przebywa na terenie domu :cool1:



pies stróżujący



próby utworzenia ogrodu

  • Replies 14.8k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

  • Maga100

    4060

  • Alicja

    1875

  • dbsst

    1334

  • malawaszka

    1052

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='Vectra']ooooooo a jednak przeżyłaś :diabloti:

tak i oczekuję cię w piątek (o ile nie wyjedziemy, ale zapowiadane deszcze raczej wykluczają tę opcję)


zaczęliśmy TO:



i TO:



ku radości TEGO:



Posted

[quote name='Vectra']o w końcu będą normalnej wysokości schody ? :diabloti:

no może Cię odwiedzę kochana ....

tak, konic fitness schodka :p

odwiedzisz, odwiedzisz :diabloti:




pierwsze napuszczanie wody....



oaza damy :diabloti:

Posted

w związku z wodą dostępną 24h przewiduję w niedługim okresie czasu, że Leonowi wyrosną skrzela za uchem i błony między palcami



aktualny widok (choć to oczywiście nie koniec prac...)








Koniec :p

Posted

[quote name='HankaRupczewska']Hahahahaha - Ciebie też wywalili ! :lol::lol::lol:


[quote name='malawaszka']Magda! Wyrobiłaś Leonowi, Stefanowi i Pelagii papiery labradorowe??? :evil_lol:

:crazyeye::crazyeye: nic nie rozumiem :shake:

[quote name='asher']
Maga, pociesz mnie i napisz, że ostanio znów przydarzyło ci się coś kretyńskiego, że popełniłas jakąś gafę... Bo ja po raz kolejny pobiłam swój własny rekord :lol:

gdzie o tym przeczytam? :p
ja miałam tylko drobne wpadki :cool1: Klient (BardzoWażny) poprosił o dostęp do internetu, więc zza bankowego biurka podałam mu myszkę i przekręciłam monitor zadowolona z siebie. Chwila konsternacji, a BardzoWażnyKlient "Pani Magdo, klawiatura też by mi się przydała....."

Po spotkaniu z potencjalnym klientem podałam mu wizytówkę ze słowami "oto moja wizytówka". Szkoda, że na niej widniały dane mojego kolegi. A przedtem poinformowałam go, że pewne moje dane uległy zmianie, wiec żeby się nie zdziwił (a miałam na myśli jedynie zmianę nazwiska...)



[quote name='Vectra']
no może Cię odwiedzę kochana ....

acha, weź bikini :evil_lol:

[quote name='Alicja']:evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol:obłęd
http://i26.photobucket.com/albums/c120/Maga300/album5/8-1-21.jpg




jesteś w galerii na grupie 8 <labrador retriever :diabloti:> nabijamy se u Ciebie posty :grins:

wciąż nie rozumiem\:placz:

to nie obłęd, to tragedia. Jak ja mam go frontlinem wysmarować :placz:

Posted

[quote name='Vectra']Jak Cię nawiedzę , to ci wytłumaczę co i jak :diabloti: ze zmianami .......

Pięknie macie :multi:

a będziesz miała rybki ?

tak, rybki... :cool1:
będą opływały Leona podczas kąpieli :cool1:
i żeby koty miały co jeść :cool1:

jakby kto zapomniał, jak wygląda mła





wersja romantyczna



i dobranoc, bo jutro kierat

Posted

malawaszka napisał(a):
co mi tu wrzeszczy i smrodzi nad grobem? :mad:

rany , powiało chłodem :roll: :crazyeye: :crazyeye: :diabloti:
Wasiu , zazdrośc to bardzo nieładne uczucie :evilbat:

Posted

[quote name='malawaszka']no i koniec! umieram z zazdrości :mdleje: aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa :placz:

[quote name='Vectra']Wasiu , zazdrośc to bardzo nieładne uczucie :evilbat:


o mamo, Waszko, przybylaś i od razu ze szlochem :shake:
Ewunia ma rację, tym bardziej, że sama masz chatę i teren kilkakrotnie większy, więc to JA powinnam umierać :diabloti:
Ale że te niskie uczucia są mi obce, więc zawsze szczerze cieszę się ze szczęścia bliźniego swego :diabloti:

Posted

[quote name='Maga100']o mamo, Waszko, przybylaś i od razu ze szlochem :shake:
Ewunia ma rację, tym bardziej, że sama masz chatę i teren kilkakrotnie większy, więc to JA powinnam umierać :diabloti:
Ale że te niskie uczucia są mi obce, więc zawsze szczerze cieszę się ze szczęścia bliźniego swego :diabloti:

ament:roll::diabloti:

Posted

Ooooooooooo :crazyeye:
Reaktywacja :cool1:

Duży ten stawik. Odpowiedni dla Leona :lol:

Nie do poznania http://i26.photobucket.com/albums/c120/Maga300/album5/8-1-2-1.jpg :) Ładny!!!

Jak tam rtg?

Po spotkaniu z potencjalnym klientem podałam mu wizytówkę ze słowami "oto moja wizytówka". Szkoda, że na niej widniały dane mojego kolegi. A przedtem poinformowałam go, że pewne moje dane uległy zmianie, wiec żeby się nie zdziwił (a miałam na myśli jedynie zmianę nazwiska...)

:mdleje: :roflt::roflt:

Posted

A ja wcale nie zazdroszę! Tyyyle okien do umycia, tyyyle podłogi do poodkurzania, tyyyle pająków w domu do umierania ze strachu :-o
Maga, ja ci szczerze, absolutnie altruistycznie i po ludzku współczuję :shake: :calus:

[quote name='Maga100']Po spotkaniu z potencjalnym klientem podałam mu wizytówkę ze słowami "oto moja wizytówka". Szkoda, że na niej widniały dane mojego kolegi. A przedtem poinformowałam go, że pewne moje dane uległy zmianie, wiec żeby się nie zdziwił (a miałam na myśli jedynie zmianę nazwiska...)

Pocieszyłaś mnie :roflt: Troszkę :evil_lol:

No dobra, to i ja się wywnętrzę.
Od jakiegoś czasu pracuję w korporacji. W sumie luźna firma, bo zajmująca się luźną dziedziną, ale ja akurat mam nieszczęście siedzieć w jednym pokoju z ą-ę-marketingo-piarem, którego przedstawiciele chadzają do pracy w spodniach w kancik, różowych eleganckich bluzeczkach, na lunch chadzają na sushi. I takie tam.
Oczywiście od pierwszego kopa uznali mnie za kosmitkę.
Pewnego dnia szef całego tego towarzystwa uznał, że trzeba się wybrać na integracyjny lunch. Na szczęście nie sushi, ale i tak ą-ę.
Od razu miałam złe przeczucia...
Idziemy więc. Ja na samym przedzie, konwersuję sobie z koleżanką, reszta z tyłu. Przechodzimy przez ulicę. Zbliżamy się do - dość wysokiego -krawężnika. Biorę lekki rozpęd, żeby pokonać krawężnik pełnym gracji skokiem, niczym rusałka. I... nagle czuję, że lecę, a kątem ucha słyszę pełne trwogi okrzyki.
Wylądowałam ze dwa metry dalej, szorując brzuchem po chodniku, w pozycji na Jezusa.
Poderwałam się, jak na sprężynach, o mało nie zdzielając łbem w żuchwę jakąś kobiecinę, która lamentując pochylała się nade mną z miną, jakby spodziewała się, że została ze mnie tylko mokra plama. Doskoczyłam do pomadki ochronnej do ust, która podczas lotu rusałki wyleciała mi z kieszeni i przesadnie czułym głosem (chyba chciałam rozładować sytuację...) zagruchałam do niej "O jak dobrze, że nic ci się nie stało". Po czym się odwróciłam. I tego widoku nie zapomnę do końca życia - pięć zastygłych w różnych stadiach przerażenia rozdziawionych gąb.
A mnie, jak i pomadce też nic się nie stało. Choć lot rusałki był naprawdę imponujący, byłam chyba w takim szoku, że lecę, że nie zdążyłam się przestraszyć i wylądowałam miękko. Skonczyło się tylko an niewielkim zadrapaniu łokcia, ogromnym siniaku na tymże i malutkim na kolanie. I zakwasach w ramieniu, którym się podparłam lądując.
A najbardziej ucieszyło mnie to, że w moich nowiutkich spodnaich nie zrobiła się nawet maleńka dziurka. Już pal licho spodnie, ale akurat nóg sobie nie ogoliłam...
No. I to by było na tyle. Dziękuję za uwagę. Nie musze dodawać, że moja opinia kosmitki zyskała na wyrazistości? :mdleje: :lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...