Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 345
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Na umawianiu wizyty przedadocyjnej :evil_lol:

EDIT:
Słuchajcie, mamy 3 domy chętne na te dwie sunie. Warszawa, Giżycko, Hajnówka. Sprawdzimy wszystkie 3. Mam nadzieję, że uda nam się wykupić resztę suń z tamtego miejsca bo jak widzę domów chętnych nie brak....

Posted

mam nadzieje że sunia do nas trafi :)
juz sobie wyobrazam ze chodzę z nia na spacerki i tule i całuję :D
Yoda napisz o niej co lubi jakie ma smakołyki co je ?
czy chetnie chodzi na spacerki czy za wczesnie na to jest zeby tak mowic?
no chciałabym wiedzieć wszystko :)

Posted

pokazywałam cioci dzisiaj moją yoreczkę i powiedziała ze jest śliczna i ze mam zdecydowanie brać :)
kochani przyjezdzajcie do mnie i sprawdzajcie bo ja spać nie bede mogla :(
maz widzial i powiedzial ze bierzemy :D

Posted

Mam DS, który lada moment sprawdzi Charlie.
Ludzie mieszkają w Elblągu i za chwilę okaże się czy są w stanie spełnić dogomaniackie wymagania :cool3:...

Jesli suczki, które w tej chwili przebywają poza pseudo (są chyba tylko te dwie z pierwszego postu? Sorry, ale nie mam dzisiaj czasu czytać wszystkich wątków :roll:) znajdą swoje domki - potencjalny DS może wyłożyć kasę (wykup + sterylka) dla jakieś biedulki.
A ja mogę pomóc w transporcie spod Torunia.

Posted

znowu pomolestowałam p. Monikę :oops:
wstyd mi troszkę ale się zakochałam :loveu:
czasami ogarniają mnie wątpliwości czy ja z takim pieskiem dam radę
dlatego ze on po przejsciach

Posted

[quote name='joasiah']znowu pomolestowałam p. Monikę :oops:
wstyd mi troszkę ale się zakochałam :loveu:
czasami ogarniają mnie wątpliwości czy ja z takim pieskiem dam radę
dlatego ze on po przejsciach[/quote]
Miłość Ci wszystko załatwi.
Z własnych obserwacji mogę Ci napisać, że pielęgnacja nie jest straszna i kłopotliwa, szczególnie yorasa obciachanego.
Natomiast suczka po przejściach, gdy poczuje miłość i dobro odwdzięczy się z nawiązką. Nie znajdziesz wówczas wierniejszego przyjaciela.

Posted

Pielęgnacja nie jest trudna jesli robi się to systematycznie. Trzeba czesać każdego dnia i dokładnie - od spodu też. Po kilku dniach zaniedbania ciężko jest zmusić psa do szarpania kłaków.

Posted

o rany...sama mam suke yorczkę z pseudo..też nie chciała się rozmnażać...:angryy:
moja miała w kołtunach wszytsko: kamyczki, gałązki, spleśniałe rzepy...jak pojechałam z nią do weta to ręce mu opadły...obraz nędzy i rozpaczy...kilka miesięcy doprowadzałam ją do ładu ze zdrowiem, masa kasy w to poszła niestety...chciałabym Wam pomóc ale finansowo leżę:shake:

Posted


"Natomiast suczka po przejściach, gdy poczuje miłość i dobro odwdzięczy się z nawiązką. Nie znajdziesz wówczas wierniejszego przyjaciela"


To nie jest dobre podejście na początek. Z psami z takich miejsc bywają potężne problemy behawioralne.:shake:
Najgorsze nastawić kogoś na brak kłopotów, psią wdzięczność i inne takie.
Wtedy gdy zaczynają się problemy (a z kazdym psem po przejsciach się zaczynają na ogół) taki własciciel nie tylko nie jest na to przygotowany, ale i zaczyna miec pretensję - do psa (bo miał "być wdzięczny"), do ludzi ktorzy mu psa wyadoptowali (bo "nie uprzedzali"), do całego świata (bo miało być tak pięknie, a nie jest...).

A niemal kazdym dziwnym psim zachowaniem da się jakoś tam poradzić, dzieki cierpliwosci, konsekwencji, nie wpadaniu w panikę, ewentualnie konsultacji z fachowcemi.
Ale świadomośc że "coś" może się zdarzyć - warto mieć. :lol:

Posted

[quote name='Berek']To nie jest dobre podejście na początek. Z psami z takich miejsc bywają potężne problemy behawioralne.:shake:
Najgorsze nastawić kogoś na brak kłopotów, psią wdzięczność i inne takie.
Wtedy gdy zaczynają się problemy (a z kazdym psem po przejsciach się zaczynają na ogół) taki własciciel nie tylko nie jest na to przygotowany, ale i zaczyna miec pretensję - do psa (bo miał "być wdzięczny"), do ludzi ktorzy mu psa wyadoptowali (bo "nie uprzedzali"), do całego świata (bo miało być tak pięknie, a nie jest...).

A niemal kazdym dziwnym psim zachowaniem da się jakoś tam poradzić, dzieki cierpliwosci, konsekwencji, nie wpadaniu w panikę, ewentualnie konsultacji z fachowcemi.
Ale świadomośc że "coś" może się zdarzyć - warto mieć. :lol:
Coś to znaczy co?
Że yorczas nie odejdzie na krok od nowego właściciela?
Że będzie mu towarzyszył wszędzie i cierpiał, że zostaje sam?
Że będzie doceniał każdy gest?

Biorąc psa po przejściach każdy powinien się liczyć z tym, że pies może mieć lęki i swoje specyficzne zachowania ale miłością, dobrocią i spokojem wszystko można pokonać. Może nie?

Posted

zgadzam się z Berek. nie ma osobiście doświadczenia z adoptowanymi psiakami, ale mam znajomych - dzisiaj mają cudowne psiaki, ale to była długa droga, żeby z zahukanego i zastraszonego futra zrobić fajnego psiaka. Ja też uważam, że trzeba uprzedzać o najgorszym, bo sunia może sikać na podłogę, gryźć, nie dawać się pielęgnować itd... z takimi zachowaniami można sobie poradzić i to wcale nie jest takie trudne - ale trzeba wiedzieć jak... a przeważnie niestety ludzie mają psiaki, z którymi nie umieją rozmawiać i źle je wychowują, a później się dziwią, że psiaki taki niefajny, agresywny, nie daje się pielęgnować...
Poza tym moim zdaniem pielęgnacja psów ozdobnych nie jest wcale taka łatwa i o tym też trzeba uprzedzić. wymaga systematyczności, odpowiednich kosmetyków i cierpliwości - bo taki psiak nie nauczony od małego wcale nie musi chcieć współpracować...

Qti - i tak i nie, bo niestety często potrzeba do takich zmian CIERPLIWOŚCI I WIEDZY, a jak ktoś chce mieć maskotkę z kokardką - słodką i potulną, to się może zdziwić i mieć pretensje, że nie jest tak, jak sobie wyobrażał...

Posted

Qti myślę, że Berek chodziło o nie nastawianiae ludzi na wdzięczność pieska jako główny argument do adoptowania pieska z takich warunków...
Ty może zdajesz sobie sprawę, że z psem wziętym z takich warunków mogą być problemy behawioralne (w niewielu przypadkach ich nie ma) ale nie wszyscy to wiedzą i trzeba przedstawiać sytuację obiektywnie...
ja mam sukę yorka wyrwaną z pseudohodowli, poszła niesamowita kasa w zdrowotne doprowadzanie jej do ładu, a jej zachowanie to już inna bajka...wziełąm ją jak byłam w 6tym miesiącu ciąży i ostatnie miesiące intensywnie z nią pracowałam, dzień w dzień praktycznie ciągle coś u niej korygowałam(gdybym np chodziłą do pracy nie miałabym na to czasu raczej)...udało się, jest miłym sympatycznym yorkiem, cieszy się do każdego, nie rzuca się do psów, jest odwoływalna, spokojnie może chodzić bez smyczy, na smyczy nie ciągnie...naprawdę o wiele łatwiej i taniej w moim przypadku byłoby kupić sobie yorka z hodowli i wychowac go od malutkiego szczylka- nie mówię że żałuje...nie, ale ja miałam świadomość że czekają mnie tygodnie/miesiące wizyt u weta i pracy nad jej zachowaniem...ludzie biorący sukę z takich warunków muszą mieć tego świadomość...jej wdzięczność nie jest dobrym argumentem do adoptowania takiego psa bo ta "wdzięczność" może się pojawić po kilku ładnych miesiącach...a co jeśli ludzie nie przetrwają tych paru miesięcy?
moja suka na początku nie podchodziła do mnie, wychodziła z transporterka jak mnie nie było w domu, w kąpieli mnie gryzła, jak ktoś przychodził sikała po kątach, z nerwów obgryzała sobie łapki,do dzieci się rzucała...trzeba mieć śiadomośc tego że pierwsze miesiące tak mogą wyglądać...

Posted


"Coś to znaczy co?
Że yorczas nie odejdzie na krok od nowego właściciela?
Że będzie mu towarzyszył wszędzie i cierpiał, że zostaje sam?
Że będzie doceniał każdy gest?"


Zbytnia antropomorfizacja. Co to znaczy że pies docenia kazdy gest? :crazyeye:

Problemy? Począwszy od problemów z zachowaniem czystości, poprzez kennelozę (zaawansowane formy są niemal nie do zniesienia dla przeciętnego cżłowieka - i, dodajmy, dużych szans na wyjście z tego nie ma, mozna tylko łagodzić objawy) do kłopotów z zachowaniami agresywnymi wyzwalanymi przez nieznane nowemu włascicielowi bodźce.

Dużo może być tych "coś". :-(

Nie chodzi o zniechęcanie kogokolwiek. Chodzi o trzeźwą i realistyczną ocenę sytuacji. To bardzo duzo daje na początek wspolnej drogi z psem.

http://pies.onet.pl/5749,20,28,z_motyka_na_slonce,artykul.html

Posted

mam do was takie pytanie
czy te psinki jesli w domu zastepczym zachowują się poprawnie to czy u mnie moga tak raptem zmienic swoje zachowanie?
pytam się bo chcialabym wiedziec
ja się z wami bede uczyla jak zajmowac się psiorkami
i mam nadzieje ze moge liczyc na waszą pomoc
bardzo bym chciala porozmawiac z p.Małgosią u ktorej pieski są która z nimi więcej przebywa zeby opowiedziala o ich zachowaniu itd

Posted


"czy te psinki jesli w domu zastepczym zachowują się poprawnie to czy u mnie moga tak raptem zmienic swoje zachowanie?"


Taka możliwość jest zawsze. Co nie znaczy że tak się na pewno zdarzy.

Warto miec np. swiadomość że małe rasy w ogóle nie przepadają za małymi dziećmi - i że trzeba będzie mocno pilnować dziecka, żeby się yorkowi nie naprzykrzało.

Niektore yorki jakoś tolerują a nawet lubią dzieci - wiele zalezy od opiekunów dziecka i ich rozsądku, i od samego dziecka.

Podobnie jest z kotami, przy czym relacje są obustronne, pamietajmy - czasem pies nie akceptuje kotów, a czasem kot nie jest w stanie pogodzić się z obecnoscią psa. W przypadku psów ras miniaturowych jest całkiem realna mozliwość zrobienia psu solidnej krzywdy przez kota. :cool1:

Biorac do domu psa podrośniętego, zwłaszcza po przejściach MUSIMY mieć świadomość że się problemy pojawią - albo naturalne zachowania psa ktore my będziemy uważać za problematyczne. :p

Posted

Qti napisał(a):

Biorąc psa po przejściach każdy powinien się liczyć z tym, że pies może mieć lęki i swoje specyficzne zachowania ale miłością, dobrocią i spokojem wszystko można pokonać. Może nie?


Nie. Nie wszystko. Mam sunię z hodowli klatkowej i pomimo stawania na rzęsach pewnych rzeczy nie przeskoczymy.

Każdy pies ma inną odporność psychiczną, są słabsze psychicznie i mocniejsze. Na powiedzmy brak efektów terapeutycznych może mieć wpływ kruchość psychiki, długość pozostawania w złych warunkach. Pies może czuć , że jest kochany i rozpieszczany, co nie zagwarantuje, że jakieś jego niepożądane zachowania znikną.

Pomijam tu kwestię świadomości, że może zachorować (złe warunki, bliskie pokrewieństwo, itp.).

Posted

No nie demonizujmy adoptowanych psów... Sama mam sukę adoptowaną po bardzo cięzkich przejściach w pseudo. Niemłoda była kiedy ją adoptowałam, głucha do tego niemal całkiem i mimo miłości, spania w łóżku i wiecznego miziania nadal ma swoje lęki (nie wolno podejśc do niej od tyłu bo panikuje, nie wolno zamknąć za nią drzwi bo panikuje, nie wolno na nia krzyknąc bo rozpłaszcza się na ziemi etc...). Myślę, że z takimi zachowaniami przyszły DS musi się liczyć i brać pod uwagę życie z nimi ale nie róbmy z tego czegos nie do przejścia. To chyba oczywiste, że dorosła suka z pseudo nie ułozy się tak jak szczęśliwe szczenię ale....mój Boże...cała radość jest wtedy kiedy pies i człowiek otwierają się na siebie wzajemnie, poznają i akceptują swoją przeszłość...

Osobiście nie lubię szczeniaków, wolę dorosłe psy, wolę uczyć się je rozumieć i pokazywać im własny świat.

Z jednym tu się zgodzę - brudzenie w domu. To nie jest takie proste, nie wystarczy "pokazać" że to jest fe. Często mają zatrzymanie nerwowe moczu, więc kiedy nawet zleją się w domu to już jest radość, potem tylko pozytywne metody przechodzą bo negatywnymi niweluje się tą odrobinę zaufania, która w tych psach drzemie...

Agresja?...Bywa, bardzo rzadko i to raczej na tle lękowym

Dom, który chce adoptować psa po przejściach musi być świadomy trudności ale i....radości :loveu:

Posted

joasiah musisz właśnie z tą konkretną osobą rozmawiac, bo my w sumie niewiele wiemy o tych suniach. podobno są klatkowe - więc pewnie nie socjalizowane i stąd mogą wynikac problemy - ale tu nie ma co gdybac, musisz z dt porozmawiac.

Yoda i Tos: właśnie tak, jak piszesz. Tylko dla Ciebie te odrobiny, te małe kroczki to sa właśnie te radości, na które czekasz, a może się okazać, że ktoś spodziewa się małego kochanego pieska jak z filmu a rzeczywistość jest inna :) nie chodzi o demonizowanie, ale grono dogo mam wrażenie jest mocno wyedukowane - dla mnie szczekający pies nie jest problemem, ale zwyczajnym zachowaniem z jakiegoś tam powodu - a dla wielu osób psy wogóle nie powinny szczekać bo sobie tego nie życzą - same wiecie ;)

Posted

Yoda i Tos, ależ ja się z tym zgadzam w pełni.
:lol:

Natomiast niestety coraz częściej czytam posty osób chcacych adoptować psa po przejściach brzmiące trochę w stylu Wyspiańskiego "będziemy se fijołecki smykac, będziemy ku sobie pomykać" - rozumiesz... człowiek się zakochuje w psinie na zdjęciu, idealizuje ją, wyobraza jak to psiaczek będzie się tulił i go kochał, kiedy rzeczywistośc zaskrzeczy (to przecież tylko zwierzatko! i to często poranione psychicznie i fizycznie!) to część włascicieli bierze się ostro za ... siebie samych - i pracuje, i stara się - a część demontruje skrajny szok i oburzenie.
Że jak to, ze nie tak miało być itd.

Dlatego warto zawsze zadać sobie pytania o konkretne sytuacje , o reakcje psa na domowników, na dzieci (! wazne!!!), na inne zwierzeta w domu - i przemyslec wszystkie scenariusze, nawet te najgorsze.
Wtedy jestesmy jakoś tam "uzbrojeni" i nie wpadamy w panikę jak się cosik podzieje... :cool1:

Nota bene naprawdę gaam zachowań takich psów bywa bardzo różna. Zwłaszcza kiedy pies zaczyna wychodzić z depresji (na którą na ogół cierpi).
Sądzę że w tym przypadku będzie kwestia nauki czystości & ew. syndrom kennelowy, a nie agresja - choć np. znam przypadki psów z tego typu warunków calkiem nieźle agresywnych i to nie agresją lękową. Ale raczej chodzi o samce.

Problem jest w motywacji jaką mamy przy adopcji. Chęć zmiany świata jakiemuś psu, chęć pokazywani mu że życie może byćfajne, chęć wzbogacenia swojego życia przez obserwowanie najmniejszych sukcesów podopiecznego wydaje się bardzo O.K.

Gorzej jak to takie bardziej disneyowskie - dam domek biednemu pieseczkowi (na dodatek zawsze marzyłem/am o tej a nie innej rasie...) i będziemy wszyscy szczęśliwi i zadowoleni.

Wtedy się często okazuje że to była zła, za słaba motywacja.

Co obserwujemy na Dogo: krzyczace topiki "piesek z DT / DS szuka nowego domu, ma czas do poniedziału", "Reksio zwrócony do schroniska", "DT błaga o pomoc - DS oddał psa po miesiącu" itd.

Posted

Do mnie wraca teraz sunia ,która była w Krężelu.Wraca po półrocznej adopcji.Właścicielka nie jest w stanie opanować jej agresji do dziecka,agresji,która "pokazała się" dopiero po jakimś czasie pobytu w nowym domu.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...