mora Posted September 20, 2009 Posted September 20, 2009 witajcie, mam problem z psami goniącymi za samochodami. Mieszkam na uboczu, blisko lasu i na tej leśnej (ale publicznej) drodze samochód przejechał psa dosłownie na moich oczach. Jechał powoli, mógł zahamować, ale nie zrobił tego. Zignorował plączącego się pod kołami psa, mimo iż dawałam rozpaczliwe znaki, żeby się zatrzymał. :angryy: Psiak został ciężko ranny (złamana noga). Kierowca twierdzi, że to on jest poszkodowany. Poradźcie! :placz: Quote
karjo2 Posted September 20, 2009 Posted September 20, 2009 Ma racje i moze wystapic o odszkodowanie za szkody. Skoro psy sa nieodwolywalne, to dluga linka i praca z nimi nad problemem. Tylko szkoda, ze znow za bezmyslnosc wlasciciela zaplacil pies. Quote
Karmi Posted September 20, 2009 Posted September 20, 2009 karjo2 napisał(a):Ma racje i moze wystapic o odszkodowanie za szkody. Skoro psy sa nieodwolywalne, to dluga linka i praca z nimi nad problemem. Tylko szkoda, ze znow za bezmyslnosc wlasciciela zaplacil pies. To prawda, ale równocześnie kierowca jest zobowiązany do udzielenia pomocy poszkodowanemu zwierzakowi. Jeśli zwierzę nie przeżyło a potrącenie było umyślne może byc zakwalifikowane jako zabicie lub usiłowanie zabicia zwierzęcia czyli jako przestępstwo. Quote
karjo2 Posted September 20, 2009 Posted September 20, 2009 Karmi napisał(a):To prawda, ale równocześnie kierowca jest zobowiązany do udzielenia pomocy poszkodowanemu zwierzakowi. Jeśli zwierzę nie przeżyło a potrącenie było umyślne może byc zakwalifikowane jako zabicie lub usiłowanie zabicia zwierzęcia czyli jako przestępstwo. Nierealne, lesna droga, psy luzem goniace za samochodem, brak kontroli wlasciciela. Watpie tez, by kierowca celowo gonil miedzy krzakami psy, by je przejechac, raczej jadac wolno, dawal czas na ich odwolanie, pewnie tez nie mial ochoty uszkodzic samochodu. Skoro wlasciciel byl na miejscu, kierowca moze, nie musi sie zatrzymac, by pomoc. Quote
Karmi Posted September 20, 2009 Posted September 20, 2009 karjo2 napisał(a):Nierealne, lesna droga, psy luzem goniace za samochodem, brak kontroli wlasciciela. Watpie tez, by kierowca celowo gonil miedzy krzakami psy, by je przejechac, raczej jadac wolno, dawal czas na ich odwolanie, pewnie tez nie mial ochoty uszkodzic samochodu. Skoro wlasciciel byl na miejscu, kierowca moze, nie musi sie zatrzymac, by pomoc. To czy właściciel był na miejscu nie ma nic do rzeczy. Art 25 u.o.z jest jednoznaczny nakazuje udzielenie stosownej pomocy. Nie uzależnia tego od nieobecności czy też obecności właściciela. Quote
REBEL Posted February 5, 2010 Posted February 5, 2010 Już ja bym tego kierowce poszkodował po czymś takim, że jeździłby, ale chyba już tylko na wózku dwukołowym. Kawał ch...! Serio. Gdybym jeszcze usłyszał od niego, że to on jest poszkodowany, to... Sory, ale jak słyszę o takich co mają gdzieś psa i przejmują się swoim piep... autkiem, to nie moge się opanować! K....!!! Ja też jestem kierowcą i mam po prostu zakodowaną taką czujkę, że jak widzę kątem oka psa na chodniku , to automatycznie wciskam hamulec ! Odruch bezwarunkowy. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.