karjo2 Posted October 20, 2009 Posted October 20, 2009 Eee, nie. Poprosze o madra, merytoryczna porade, co ma zrobic uzytkownik, zamiast unikow :evil_lol:. Bo z tym na forum bywa problem. Quote
loll_i_pop Posted October 20, 2009 Posted October 20, 2009 p.s. nie pisalam "wszyscy" (czytac, czytac...:shake:) w kilku watkach przeczytalam interesujace i wyczerpujace wypowiedzi, na pewno z nich skorzystam. tu takich nie znalazlam. tylko jad. a myslalam, ze jestesmy tu po to, by pomagac zwierzetom i tym, ktorzy je kochaja... Quote
loll_i_pop Posted October 20, 2009 Posted October 20, 2009 rany boskie! dziewczyno... czy ty czytasz w ogole posty w calosci? przeczytaj sobie co napisalam w pierwszym. o czym ty w ogole mowisz? mamy sie licytowac czy jak? czy ja gdzies tu pisalam, ze jestem ekspertem? czy raczej, zeszukalam pomocy? zlituj sie ... Quote
karjo2 Posted October 20, 2009 Posted October 20, 2009 Czytam i nie bardzo rozumiem Twoje pretensje, szczegolnie w tym watku :shake:. Na tyle, na ile sie da, na ile starczy wiedzy i doswiadczenia, a przynajmniej rozeznania, gdzie szukac madrej pomocy, na tyle sie wielu tu udziela. Jednak, jak juz dluzej pobedziesz na forum, zauwazysz, jak czesto ludzie postrzegaja zwierzeta przez pryzmat filmow Disneya ;). Jak czesto wymagaja, oczekuja, nic badz niewiele dajac z siebie. Jak czesto chca wlasciwie poklepania po ramieniu, pochwalenia, szukaja wytlumaczenia, zamiast przemyslec podsuwane rozwiazania, podpowiedzi, zastanowic sie, gdzie robia blad. I trudno sie czyta, jeszcze trudniej cos rozsadnego podsunac, jesli szukajacy pomocy ja neguje... A tak naprawde wiekszosc problemow bierze sie z nieznajomosci specyfiki, opieki i pracy nad/z psem, nawet w zupelnie podstawowym zakresie. Quote
loll_i_pop Posted October 20, 2009 Posted October 20, 2009 po pierwsze, nie padlo slowo pretensje, wyrazilam tylko swoja opinie. po drugie od dawna siedze na tym forum i w koncu postanowilam sie odezwac. kolejna sprawa jest to, ze jesli ktos dba o swojego psa i chce dla niego jak najlepiej, dlubie po forach, zatrudnia behawioryste, uczy zamiast oddawac do schroniska(jak pewnie robia ci od disneya, co kupuja psy pod choinke i sie dziwia po roku, ze urosly i juz nie sa slodkie) to chyba warto mu pomoc, a nie na niego naskakiwac. ten watek wrecz ocieka jadem. tak wiec sadze, ze ta twoja wypowiedz w tym watku jest nie na miejscu. obrazasz w ten sposob autorke watku. moze niektorzy ogladaja za duzo disneya, ale inni z kolei zagalopowali sie za daleko w druga strone. dobranoc Quote
Shuy Posted October 20, 2009 Posted October 20, 2009 Przeczytaj pieskowi cały wątek to się zawstydzi, że tak namieszał i przestanie wyć ;) Tak serio to miałem ten problem z dwoma psami. W obu przypadkach pomogło "wypożyczenie" towarzysza niedoli. Jeśli masz jakiś sąsiadów z psem to spróbuj się z nimi dogadać, jeśli oczywiście wasi podopieczni się dogadują. Jak w pustym domu zostają dwa psy zamiast jednego to zwykle pomaga. Tydzień dwa i problem powinien się rozwiązać. Trochę więcej o swoich doświadczeniach napisałem tutaj: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=121275&page=23 Quote
filodendron Posted October 21, 2009 Posted October 21, 2009 loll_i_pop napisał(a):ten watek wrecz ocieka jadem. No coś Ty. To jeszcze mało poczytałaś dogomanię. Tu jest bardzo spokojnie i w dodatku na temat. loll_i_pop napisał(a):tak wiec sadze, ze ta twoja wypowiedz w tym watku jest nie na miejscu. obrazasz w ten sposob autorke watku. moze niektorzy ogladaja za duzo disneya, ale inni z kolei zagalopowali sie za daleko w druga strone. dobranoc Ciekawe, że jak się zacznie pisać na dogo, to od razu "wchodzi się w rolę". Proszę jak grzecznie, miło i ze znajomością tematu :evil_lol: A jakieś uwagi na temat radzenia sobie z wyjcem poza tym, co już zostało powiedziane? Quote
loll_i_pop Posted October 21, 2009 Posted October 21, 2009 pytanie do kogo? bo widze, ze ja jestem cytowana, tylko koniec wypowiedzi taki jakis, ze nie wiem na jaki temat. czy zlosliwosc to czy pytanie, bo juz boje sie normalnie. pani od watku zniknela, a szkoda, bo ciekawa jestem jak sobie radzi. ja dzis startuje z moja sunia. poki co moge juz chodzic do innych pomieszczen bez paniki i dlubac przy drzwiach. Quote
filodendron Posted October 21, 2009 Posted October 21, 2009 Loll i pop, pytanie do Ciebie, jak najbardziej, lub też prośba o cytat albo link do tych wątków, w których znalazłaś interesujace i wyczerpujace wypowiedzi zamiast niemerytorycznego jadu tu panującego. Przydadzą się. Quote
loll_i_pop Posted October 21, 2009 Posted October 21, 2009 gdybys poprosila o to wczoraj, chetnie bym podala, bo przedzieralam sie przez wszystkie watki tutaj pol nocy. trzeba przejrzec po kolei kazda strone, zeby pomiedzy dziwnymi uwagami znalezc wypowiedzi na temat. ja teraz nie mam czasu wyszukiwac ich od nowa, bo jak pisalam - pracuje wlasnie z psem. nie pisalam tu po to zeby wytykac cos ciagle i bez konca, prztykac sie teraz, czy licytowac - tracic czas na bzdury. no i na pewno nie z toba, bo akurat twoja wczesniejsza wypowiedz w tym watku na tle pozostalych wydaje sie byc wrecz cudowna i anielsko spokojna. takze podsumowujac i wracajac do tego co tu wazne: przejrzalam wszystkie watki, poczytalam jak sobie ludzie majacy takie problemy radza, poszperalam tez w necie i przystepuje do dzialania. na szczescie mam tez pomoc mailowa kilku osob, ktore maja duze doswiadczenie z psiakami, wiec mam nadzieje, ze dam rade. i co dalej - jestem ciekawa jak poszlo autorce watku i z jakimi problemami sie borykala po drodze. co do propozycji kolegi - niestety nie mamy tu nikogo z kim by mozna pieska zostawic. a jedyny pies, ktory tu mieszka rzuca sie do wszystkich z zebami, a babulka ledwo trzymajaca go na smyczy mowi "on nie gryzie" i ledwo daje rade sie na nogach utrzymac i trzeba uciekac badz rozplaszczac sie na scianie :( takze odpada. z pieskiem w domu jest kot, ale to go chyba nie pociesza za bardzo :) zastanawiam sie tez, czy z czasem jak juz w pelni zrozumie, ze mieszka z nami i jej nie zostawimy - czy sie nie uspokoi? np kilka razy wyjdziemy na dluzej i zawsze wrocimy - zrozumie? ( do tej pory zostala sama nie dluzej niz 10 min) Quote
ana Posted October 21, 2009 Posted October 21, 2009 Ludzie czy Wam się coś nie pomieszało? Potraficie czytać ze zrozumieniem? Przytoczę tu wypowiedź loll_i_pop w całości bo chyba nie wszyscy dobrze ją przeczytali "szczerze wspolczuje autorce tego watku szukajacej pomocy. ja niedawno przygarnelam psa i poki co zauwazylam, ze pies jest bojazliwy i szczeka, gdy wychodze, weszlam wiec na dogomanie, na forum, gdzie zdawac by sie moglo, ze ludzie rozumni przebywaja i sobie wzajemnie pomagaja, a spotkalam tutaj tragedie. nie czytacie czyichs wypowiedzi, wyciagacie wlasne wnioski. napadacie na dziewczyne nie wiedziec czemu, bo skoro pisze, ze robila wszystko dokladnie tak jak powinno byc, to chyba sobie sama ani psu na zlosc nie robi? prosi o pomoc. ma problem, a wy sie wynurzacie nie na temat. slyszlam juz wiele zlego o tym forum, ale to jest przegiecie. nie wstyd wam? :/ zniechecacie ludzi. " Czy jest tu gdzieś napisane, że udzieli rady w temacie? Bo mnie się wydaje, że przedstawiła opinię, co do sposobu w jaki traktowana jest osoba prosząca o pomoc! Więc przestańcie dręczyć dziewczynę, że ma podać złoty środek na rozwiązanie problemu z wyjącym psem. Zwłaszcza, że każdy kto miał czy ma podobny problem wie doskonale, że takiego środka nie ma. Autorka watku nie jest pierwszą lepszą małolatą i wiele zrobiła i robi by rozwiązać problem wycia psa. Łatwo jest udzielać rad innym i krytykować... Quote
filodendron Posted October 21, 2009 Posted October 21, 2009 Zaraz, zaraz - napisałam przecież, że sama borykam się z problemem wycia. Chwilowo jest spokój, ale nie ma gwarancji, że problem nie wróci pod wpływem jakiegoś nagłego stresu/cieczek suk/innych niekorzystnych okoliczności. Przeczytałam cały ten wątek - nie uważam że jest od rzeczy, choć może i oschły. Przeczytałam podlinkowane materiały i szczególnie cenne uwagi pani Mrzewińskiej. Swego czasu też przedzierałam się przez inne wątki na ten temat (powstałe w czasach, gdy Z. Mrzewińska jeszcze udzielała się na forum) i wydaje mi się, że generalnie ten wątek w skrócie przypomina najważniejsze metody radzenia sobie z wyjcem i nauki zostawania w domu - jeśli nie bezpośrednio, to przez podane linki. Z wypowiedzi loll i pop wynikało, że coś przegapiłam - coś, o czym nie było mowy w tym wątku ani w wątkach podlinkowanych. I byłam tego ciekawa, bo bezpośrednio mnie to dotyczy. Pewnie, że loll i pop niczego nie obiecywała, ale byłoby miło, gdyby krytyka była konstruktywna - jeśli nie tak, jak tu piszą, to jak? Quote
loll_i_pop Posted October 21, 2009 Posted October 21, 2009 rece mi opadaja :roll: .... nie krytykowalam sposobow jakie sa podawane(!!!), ale sposoby wypowiedzi i ataki na osoby proszace o pomoc. nie mieszajcie faktow. chodzi o to, ze mozna pisac normalnie, bez niemilych uwag, zlosliwosci, albo wciskania komus, ze na pewno robi cos zle, gdy ten sie stara jak moze. zwykle fakty bez oceniania osoby szukajacej pomocy. tak ciezko to zrozumiec? :shake: nie wiem czy to sa jakies kompleksy czy co to takiego, ale czlowiek pisze o sposobie wypowiedzi, a wszyscy odbieraja to jako atak na jego wiedze. jeszcze raz prosze pieknie o czytanie ze zrozumieniem. pani filodendron, akurat pani wypowiedzi uragliwych nie zauwazylam na innych watkach, wiec prosze zakonczmy te czcze dyskusje, bo nie mam sensu tacic miejsca i czasu, ktory powinen byc poswiecony PSOM. p.s. nie jestem jedyna osoba, ktora drazni to, jak tu sie wiele osob wypowiada, i jak juz wczesniej pisano wiele osob opuscilo juz to forum... chyba nie bez powodu...? Quote
karjo2 Posted October 21, 2009 Posted October 21, 2009 Ana, nie rozumiemy sie. Zupelnie nie chodzi o jakiekolwiek napadanie na kogokolwiek ;). Sporo porad sie przewinelo, chocby link do podstawowego pomyslu wypracowania z psem spokojnego zostawania. Ale podstawa jakiejkolwiej proby pomocy jest mozliwie dokladny opis ze strony wlasciciela, jego obserwacje, okreslenie, co i jak zrobil. D&J w opisach dawala tak zmienne informacje, ze w sumie zrobil sie balagan i zamieszanie. A nastepnie poczula sie urazona probami wyjasnienia... Kazdy, do kogo sie zwrocila/ci o pomoc, postapi podobnie - sprobuje uzyskac informacje, rzeczowe, logicznie poukladane. Natomiast w jej przypadku pare rzeczy rzucalo sie w oczy, zaskakujace, ze z gory je negowala. Gdybym miala problem z psem, a ktos rzucil pomysl od innej strony, co najmniej bym to przemyslala. Loll_i_pop, wlasciwie wpadla wyrzucic z siebie, jakie to wredne forum ;). Dlatego sie usmialam z merytorycznej strony wypowiedzi osoby oburzonej, ze brak wypowiedzi na temat :evil_lol:. Co do psiaka, przede wszystkim przeczytaj zlinkowana podpowiedz p. Mrzewinskiej, zoobojetnienie wychodzenia to przede wszystkim xxxx razy w ciagu dnia wyjscie i powrot, latanie przy drzwiach wyjsciowych, spacery na klatke, zamykanie drzwi na klucz. Warto wybrac kilka wolnych dni pod rzad, np sobote, niedziele, swieta i cwiczyc do skutku. Ale znow, niewiele o psie, wieku, jak dlugo jest u Was, co robiliscie do tej pory, jak wyglada dzien psa. Quote
filodendron Posted October 21, 2009 Posted October 21, 2009 W porządku - przyszłaś, powiedziałaś, co czujesz i już. Może spodziewałam się za dużo, jakichś newsów w sprawie - bo widzisz, mam ten wątek zasubskrybowany i zaglądam tu, ponieważ wciąż oczekuję nowych, konstruktywnych rad dotyczących problemu, któremu ten wątek jest poświęcony, dotyczących psa, który wyje. Jeśli są to dobre rady, to jest mi obojętne, w jakiej tonacji emocjonalnej są napisane. Quote
loll_i_pop Posted October 21, 2009 Posted October 21, 2009 mi sie tez na poczatku smiac chcialo, ale teraz to chce mi sie juz tylko plakac. chociaz forumowicze uprzedzali mnie o cyrku jaki tu sie wyrabia. "Loll_i_pop, wlasciwie wpadla wyrzucic z siebie, jakie to wredne forum ;)" takie teksty tez sobie prosze daruj, bo ani to smieszne, ani madre, chyba probowalo byc zlosliwe, a wyszlo nie na temat. jak kazdy forumowicz mam prawo wyrazic swoja opinie i sobie takich komentarzy nie zycze. przede wszytskim wypadalo by sie zwracac wprost, a nie do kogos o mnie, a pozniej to juz do mnie z zaleceniami. to o co proponujesz przeczytac przeczytalam dawno temu. dzieki. ludzie tu pisza raczej po to, by wymienic sie informacjami z ludzmi, ktorzy maja podobne problemy, a nie by ktos ich ocenial. na reszte nie chce mi sie nawet odpisywac, zwracasz sie conajmniej niemilo do ludzi i tyle. wyciagasz wnioski niewiadomo skad i jedziesz po bandzie, ale o tym juz tu pisala autorka watku. temat uwazam za zakonczony. przynajmniej ja nie mam zamiaru juz z toba konwersacji prowadzic. dziekuje za twoja pomoc. nadal licze na to ze autorka watku sie pojawi. filodendron, mam pytanie: w jakiej sytuacji u ciebie pojawil sie problem z wyjacym psem? (po przygarnieciu/kupieniu, przeprowadzka?) czy pies przy tym jest bojazliwy? ile z nim pracowalas, by bylo tak jak jest teraz? Quote
filodendron Posted October 21, 2009 Posted October 21, 2009 loll_i_pop napisał(a): filodendron, mam pytanie: w jakiej sytuacji u ciebie pojawil sie problem z wyjacym psem? (po przygarnieciu/kupieniu, przeprowadzka?) czy pies przy tym jest bojazliwy? ile z nim pracowalas, by bylo tak jak jest teraz? Pies rzadko zostaje sam, a jeśli to góra na 4-5 godzin. Nigdy nie sprawiał problemów - zostawialiśmy podsłuch. Dostawał coś dobrego do jedzenia, zjadał i kładł się spać. Z czasem zrezygnowaliśmy z nagrywania tego, co się dzieje w domu. Potem nasza córka miała wypadek, to się stało w domu, przy psie - było mnóstwo krwi i krzyku - w panice wyjeżdżaliśmy do szpitala. Pamiętam tylko, ze pies był przerażony, wczołgał się pod półkę i kiedy mąż wrócił ze szpitala po paru godzinach, podobno nadal tam był. Zostałam z córką w szpitalu na 6 dni z krótkimi przyjazdami na prysznic i takie tam. To była pierwsza taka rozłąka. Myślę, że to wtedy się stało, choć nie od razu się zorientowaliśmy i nie od razu podjęliśmy działania. Potem stosowałam się do rad Z. Mrzewińskiej. Odczulałam wyjście, wystawałam na klatce schodowej. Nie pamiętam, ile to trwało dokładnie - wydaje mi się, że do 20-30 minut ciszy doszliśmy w jakiś tydzień - 10 dni, z tym że pies w tym czasie nigdy nie zostawał sam w sposób niekontrolowany. Później zaczęliśmy już wychodzić na dłużej zostawiając podsłuch. Zaliczyliśmy kilka wpadek, więc zainwestowałam w kilka zabawek na żarcie. Jego stres nigdy nie był aż tak duży, żeby odmawiał jedzenia, więc na tym się skupiliśmy. Zostawiamy go zmęczonego i głodnego, ze sporym zapasem jedzenia, z włączonym radiem i światłem. Nie podsłuchuję go już non stop, dzwonię do niego co 20-30 minut (telefon odbiera "się" automatycznie). Pytałam sąsiadów - nic nie słyszeli. Ale wciąż mam wrażenie, że gdybyśmy go zostawili bez tej całej inscenizacji i przygotowań, to wyłby tak, jak przedtem. Nie mam odwagi spróbować, żeby nie zepsuć tego, co już jest. Poza wszystkim on po prostu rzadko ma okazję być sam, więc nie ma nadziei na rutynę. Nie wiem, co dokładnie oznacza "pies bojaźliwy", więc nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Boi się dużych psów, które biegną wprost na niego, nie znosi psów, które po nim skaczą. Do obcych ludzi też podchodzi z dystansem jeśli próbują go dotknąć, ale szybko nabiera zaufania jeśli może pobyć z taką osobą choć krótki czas. Boi się krów. Boi się zabiegów u weta. Nie boi się hałasów, fajerwerków, burzy, deszczu, psów, które nie biegną wprost na niego i nie skaczą po nim, nie boi się dzieci, rowerów, ryczących tuningowanych samochodów. Nie wiem, co jeszcze. Quote
loll_i_pop Posted October 21, 2009 Posted October 21, 2009 dzieki za odpowiedz! jesli chodzi o bojazliwosc to chodzilo mi o to, ze sunia jest po nieudanej adopcji, z ktorej wrocila wystraszona i po ktorej zdemolowala drzwi w domu tymczasowym, co jej sie wczesniej nie zdazalo. jest u nas zaledwie pare dni. za nami biega wciaz jakbysmy mieli uciec, czasem sie chowa pod lozko lub trzesie. mam wrazenie, ze jak tylko mowie glosniej lub bardziej stanowczo to ona mysli, ze jej zrobie krzywde i sie jakby kuli :-( za to na jedno radosniejsze slowo zaczyna szalec, przytupywac, skakac, krecic sie. choc tak w ogole to sobie spi grzecznie, czasem nawet nie biegnie za mna jak widzi, ze tylko sie paletam po mieszkaniu... zastanawiam sie zatem czy z czasem jej to przejdzie jak zrozumie, ze nikt jej wyrzucac juz nie bedzie, czy musze teraz zaczac ostro cwiczyc... Quote
martooha84 Posted July 19, 2010 Posted July 19, 2010 a ja mam pytanie jedno co do tej metody wydluzania czasu wychodzenia. Co zrobic gdy uslysze ze piesek "sie rozkreca", cos zaczyna mruczec pod nosem, szczekac. Wracac, upominac,czekac na cisze, jak dlugo? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.