GoniaP Posted September 17, 2009 Posted September 17, 2009 Jest 23.30 w nocy a dzwoni telefon. Odbieram, choć przekleństwa cisną mi się na usta, bo w końcu ile można... Dzwoni sąsiadka i informuje mnie o psie, który waruje uwiązany do ogranicznika w sąsiednim lesie... Obserwuje go od godziny, pies się nie rusza, nikogo wokół... Niecierpliwie chłepce podaną mu wodę, sztywnieje wobec próby kontaktu cielesnego, rozgląda się wokół... Sytuację rozwiązuje telefon do Straży Miejskiej, która "odławia" psa i wiezie go do schroniska z braku innej alternatywy :( Dzień później odwiedzam SUNIĘ, która wygląda tak: Dwa dni później poszłam do suni z parówką. Oto efekt: Minęło parę dni, a sunia wciąż wygląda tak: Mimo moich najśmielszych chęci, nie mogę zrobić jej ani jednego, bardziej optymistycznego zdjęcia :-( To starsza sunia, która nie może pojąć co ją spotkało. Wciąż czeka na swojego Pana.... Panicznie boi się zastanej w schronisku rzeczywistości! Może właściciel zmarł, a Jego dzieci postanowiły przywiązać ją w lesie? Gubimy się w domysłach, ale wiemy jedno... Ona w schronisku długo nie pożyje!!!!!!!!!!!!! Widać, że straciła sens swojego życia :placz: Czy ktoś ma pomysł jak jej pomóc??? Quote
Isadora7 Posted September 17, 2009 Posted September 17, 2009 Goniu jestem, pamiętamo niej, szukam pomysłu. Ręce i cyki opadaja. Jej mina, spojrzenie :-(:-(:-( [SIZE=5]Podlinkowany banerek [SIZE=3]wykonała Helga&Ares [SIZE=3] :p [SIZE=3] Quote
GoniaP Posted September 17, 2009 Author Posted September 17, 2009 majqa napisał(a):Ona jest w poznańskim schronie? Tak................... Tuż pod moim nosem :( Quote
majqa Posted September 18, 2009 Posted September 18, 2009 ...więc zbiórka kasy i wyciąganie jej na tymczas lub do hotelu. Tam, gdzie jest, nie stanie w miejscu, a uwsteczni się. Tę sunię trzeba poznać, by móc choćby parę zdań sklecić do ogłoszenia. To niestety nie kieszonkowy przecinek. :-( Quote
GoniaP Posted September 18, 2009 Author Posted September 18, 2009 Zbiórka kasy i wyciąganie na tymczas.......... Majguś, potrafisz to urzeczywistnić??? Quote
Isadora7 Posted September 18, 2009 Posted September 18, 2009 GoniaP napisał(a):Zbiórka kasy i wyciąganie na tymczas.......... Majguś, potrafisz to urzeczywistnić??? Gonia trzeba próbować, nie wiem bazarki, zbiórka bo cegły z niej się nie da zrobić. Quote
majqa Posted September 18, 2009 Posted September 18, 2009 Nie jestem cudotwórcą ale z nastawieniem "na nie" niczego nie zdziałamy. Wątpliwości miałaś Goniu przy wiadomej okazji - rudym kochaniu - ale udało się. Jasne, jasne, ta sunia nie będzie tak medialna, jak tamta, szybująca z piętra ale skoro założyłaś wątek to przecież nie po to, by stwierdzić: To się nie uda. To nie ma sensu. Na innym wątku też bujam się (od x czasu) z pięknym onkiem, w kwiecie wieku, do tego otwartym na ludzi, a wyciągniętym spod igły. Można powiedzieć, nie ma farta. I co z tego? Nie ma się, co oglądać w tył tylko myśleć do przodu, co więcej iść do przodu. Kasa - allegro, cegiełkowe z naciskiem na pomoc w postaci DT, DS. Może bazarki? Rzut info na NK. Baner. Do tego operowanie, pod dyktando zwrotu akcji, tytułem. Quote
Isadora7 Posted September 18, 2009 Posted September 18, 2009 Dobra mogę wejść w cegłę z tekstem Twojego Izuniu autorstwa. Mogę wejść w baner, na klasę też mogę i u siebie rzucić. Wniosek: Bierzemy się za ratowanie Quote
GoniaP Posted September 18, 2009 Author Posted September 18, 2009 [quote name='Isadora7'] Wniosek: Bierzemy się za ratowanie All right!!!!!!!!!!!!!! Quote
Isadora7 Posted September 18, 2009 Posted September 18, 2009 GoniaP napisał(a):All right!!!!!!!!!!!!!! Spocznij :):):) Quote
majqa Posted September 18, 2009 Posted September 18, 2009 Kuj Isadorko baner. Tekst zrobię najpóźniej juterkiem. Nie można spisać tej bidy na straty bez walki. :shake: Quote
GoniaP Posted September 18, 2009 Author Posted September 18, 2009 Isadora7 napisał(a):Spocznij Nie spocznę póki ona siedzi w schronie i płacze! majqa napisał(a):Kuj Isadorko baner. Tekst zrobię najpóźniej juterkiem. Nie można spisać tej bidy na straty bez walki. :shake: Majguś, dziękuję! Z Wami pójdę na koniec świata. Z Wami na pewno dojdę. Quote
medar Posted September 18, 2009 Posted September 18, 2009 Ten koniec świata mi po drodze, będę bardziej pomocny za kilka chwil - Gonia wie jakie to chwile.. Quote
majqa Posted September 18, 2009 Posted September 18, 2009 Oj, Medar, zabrzmiało smutno, wręcz złowrogo. :-( Quote
Isadora7 Posted September 18, 2009 Posted September 18, 2009 majqa napisał(a):Oj, Medar, zabrzmiało smutno, wręcz złowrogo. :-( Też jakoś się "zabałam". Quote
GoniaP Posted September 18, 2009 Author Posted September 18, 2009 medar napisał(a):Ten koniec świata mi po drodze, będę bardziej pomocny za kilka chwil - Gonia wie jakie to chwile.. Medar, jestem gdybyś mnie potrzebował, ale to pewnie już wiesz. Quote
Isadora7 Posted September 18, 2009 Posted September 18, 2009 Majqa idziemy na piwo, ale to pewnie juz wiesz:megagrin::megagrin::megagrin: Quote
majqa Posted September 18, 2009 Posted September 18, 2009 Rozumiem, że mogę czuć się zaproszona? :razz: Quote
majqa Posted September 21, 2009 Posted September 21, 2009 Spóźniony, za co przepraszam (siła wyższa :-() tekst do cegiełek dla Perry. Uzupełnij na wątku Goniu dane wpłatowe, wstawię, by powstała całość. Isadorko, banerek, plizzzzzzz...., póki co dooopa blada, wątek leży. :-( Można pisać z samym sobą ale na dłuższą metę wizyta u specjalisty stanie się niezbędna. :razz: Owczarek Perra. Jej życie leży w Waszych rękach! Jedyną nadzieją na jakąkolwiek, dosłownie jakąkolwiek przyszłość Perry jesteście Wy. Bez krztyny przekłamania można się pokusić o sformułowanie, że ta przyszłość, na obecną chwilę, leży wręcz poza sferą marzeń. Lodowata w swoim wymiarze teraźniejszość, przewidywania, jaki owoc może ona przynieść, nie pozwalają spać "snem spokojnego", burzą ład przemyśleń, miotają uczuciami złości, bezradności, bezsilności, żalu, zwątpienia, nikłej, bardzo nikłej wiary w szansę na odmianę losu tego skrzywdzonego stworzenia. Perra, sunia owczarka, o trudnym (w tej chwili) do określenia wieku, została znaleziona w lesie. Skutecznie uwiązana, głodna i spragniona, ze zmysłami napiętymi do granic możliwości w wyczekiwaniu i wypatrywaniu powrotu swego "dobroczyńcy" (zapewne właściciela) trwała, nie mając innego wyboru, na leśnym posterunku. Gdyby nie fakt, że czujne i wrażliwe na niedolę innych istot oko ją wypatrzyło, koniec Perry, w pełnym tego słowa znaczeniu, był bliski. Stało się na szczęście inaczej, choć określenie "szczęście" należy potraktować ze smutnym przymrużeniem oka. Z trafieniem do schroniska wiąże się bowiem kolejny akt dramatu suni! Jej strach i bagaż bliżej nieokreślonych, acz bolesnych przeżyć przerosły właściwą wszystkim stworzeniom wolę życia. Sparaliżowana przerażeniem nie opuszcza budy, nie daje się skusić żadnym smakołykiem, nie próbuje nawiązać kontaktu z człowiekiem. Jej spojrzenie mówi: "Nie dotykaj, już nie krzywdź, nie zadawaj cierpienia, zapomnij o mnie...tak bardzo się boję!!!" Z tak uzewnętrznionym podejściem, biedna Perra nie ma żadnego widoku na adopcję. Nie przyciągnie niczyjej uwagi, nie skłoni do wyciągnięcia doń pomocnej dłoni. Dalszy scenariusz wydarzeń można przewidzieć z druzgocącą łatwością. Zostanie jej przypięta łatka "nieadopcyjnego psa", który dla uchronienia przed śmiercią głodową, jak i dla nie obciążania budżetu schroniska odejdzie śmiercią szumnie nazywaną humanitarną, za sprawą miłosiernego zastrzyku. Nie sposób zgadnąć, jaką tragedię nosi w sobie serce Perry. Wiadomo natomiast, że solidnie przysłużył się jej człowiek, z jego wypaczoną pełnią człowieczeństwa, a takiej dał świadectwo. Jedyną, po prostu jedyną szansą dla biedactwa (i to szansą tzw. ostatniego rzutu na taśmę) jest wyrwanie go ze schroniska i umieszczenie w hotelu dla zwierząt lub doraźnym, tymczasowym domu. Dopiero wtedy stworzy się sposobność poznania Perry, pracy z nią i nad nią, aby na powrót zawierzyła ludziom, by zechciała dźwignąć się z marazmu i odzyskać wolę życia. Ta piękna, nieprzystępna i jakże zraniona sunieczka nie wie, że wisi nad nią chwilowo odroczony wyrok. Intencja jej "pana" ma wszelkie przesłanki do ziszczenia się. Chciał pozbyć się zwierzęcia, co się udało, sposób, w jaki chciał to zrealizować odwlókł się tylko w czasie, ten działa na niekorzyść Perry i prowadzi wprost ku... Zwracamy się do Państwa z błaganiem o pomoc (!!!), nazywając ją po imieniu, o pomoc finansową. W kosztach hotelowania tkwi bowiem sedno problemu. Gdyby nie one, Perra nie tkwiłaby za kratami. Okrutna to świadomość, że los tak dotkliwie doświadczonej istoty leży w zasobności kieszeni i dobrej woli (lub jej braku) darczyńców. Tak niestety wygląda odarta ze złudzeń prawda. Jeśli w kimkolwiek z Państwa zakiełkuje potrzeba wspomożenia Perry lub, o co wręcz należy się modlić, ktoś zechce ofiarować jej dom, prosimy o kontakt z panią Małgorzatą, dzwoniąc na numer 0 - 785 03 03 03 lub pisząc na adres mailowy malgorzata.prokopowicz@canissfera.pl Osobom skłonnym wspomóc sfinansowanie "wyciągnięcia" suni ze schroniska pozostawiamy dane wpłatowe, a są nimi: Fundacja dla Ratowania Zwierząt Bezdomnych "EMIR" Oddział Poznań Nip: 529-16-64-172 Konto Fundacji: Bank Śląski O/Grodzisk Maz. 80 1050 1924 1000 0023 0438 1029 tytułem - Perra Quote
Isadora7 Posted September 21, 2009 Posted September 21, 2009 Witaj Perra wybacz, musze wyjść banerek dam jak tylko wróce Quote
GoniaP Posted September 21, 2009 Author Posted September 21, 2009 Tekist powala na kolana. Dziękuję Majguś! Quote
majqa Posted September 21, 2009 Posted September 21, 2009 Od pioruna i ciut ciut nas na wątku... :-( Uzupełnij Goniu dane wpłatowe. Quote
GoniaP Posted September 21, 2009 Author Posted September 21, 2009 Już się porawiam: Fundacja dla Ratowania Zwierząt Bezdomnych "EMIR" Oddział Poznań Nip: 529-16-64-172 Konto Fundacji: Bank Śląski O/Grodzisk Maz. 80 1050 1924 1000 0023 0438 1029 A mój tel. to: 785 03 03 03 Dziś rozmawiałam ze schroniskowym lekarzem, prosząc go o przebadanie suni - ma lekkie wyłysienia przy uszkach. Lekarz twierdzi, że Perra była bita :-( Quote
majqa Posted September 21, 2009 Posted September 21, 2009 GoniaP napisał(a):(...) Lekarz twierdzi, że Perra była bita :-( No to naprawdę bomba...:placz: Już widzę, jak ona marzy o zaufaniu człowiekowi, jeśli widzi w nim bydlaka. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.