Ela L&L Posted September 16, 2009 Posted September 16, 2009 Mieszkam w domu jednorodzinnym z rodzicami i bratem, mamy też dwa psy, jeden jest średniej wielkości i waży 17kg, a drugi jest nieco większy i waży 35kg. Domy stoją w szeregu z przodu od ulicy jest małe podwórko, akurat na postawienie samochodu, a z tyłu jest więcej miejsca i to właśnie tam wypuszczamy nasze pieski.Teraz coś padło na mózg naszej sąsiadce i kazała nam się pozbyć psów i oddać je na paluch, czego oczywiście nie zrobie. Psy sa zadbane i zdrowe, zaszczepione i odrobaczone, bardzo o nie dbamy. One mieszkaja razem z nami w domu.Ostatnio straż miejska odwiedziła mojego tatę w pracy i powiedzieli że mieli bardzo dużo zgłoszeń na nas że psy śmierdzą i brudzą na naszym własnym podwórku (postraszyli kara 500zł) jakby tego było mało doniosła tez że składujemy z tyłu drewno i że nie wywozimy śmieci. Ta wariatka się na nas uwzięła. Ona nadal śle skargi i to tylko ona dzwoni, Czuje sie bezsilna. Proszę pomóżcie.... Chyba nie wytrzymam tego napięcia Quote
Jami Posted September 16, 2009 Posted September 16, 2009 Niech tata posle funkcjonarisza do Waszego domu - niech sobie psy powącha :roll: A to nie można trzymac drewna z tyłu domu? Wasze podwórko to chyba nie musicie sprzątać :shake: Niech rodzice pójdą do "pani" i porozmawiają. Albo znalexć coś na nia i to samo robić ... Quote
Agmarek Posted September 16, 2009 Posted September 16, 2009 Nie rozumiem tylko czemu straż miejska odwiedziła Twojego tatę w pracy? Co ma jego miejsce pracy do zamieszkania? Przecież te psy nie są trzymane w miejscu gdzie pracuje Twój tata! Jeśli sąsiadka twierdzi że psy śmierdzą i są zaniedbane, to niech straż sama przyjedzie i to sprawdzi, no i pozostaje jeszcze kwestia wywożenia śmieci. Jeśli macie podpisaną umowę z taką firmą to nawet i straż może wam naskoczyć :diabloti: Idź za radą Jami, albo powiedz rodzicom żeby podzwonili teraz oni do straży miejskiej z informacją że sąsiadka ma np.hodowle szczurów na podwórku :evil_lol:, albo po nocach słucha głośnej muzyki :evil_lol: i nie denerwuj się. Jeśli psy są faktycznie zadbane i bez zarzutu, to nikt Wam ich nie odbierze. I pamiętaj. Jeśli Twoi rodzice raz ulegną sąsiadce, to już ona zrobi z nimi co będzie chciała w przyszłości. Quote
ChromosomekX Posted September 16, 2009 Posted September 16, 2009 w ogolę się nie martw :) straż miejska zawsze mówi ze zgłoszeń było dużo bo oni zawsze straszą,w ogóle się nie boj ze ci odbiorą zwierzaka :) jeśli pies jest u siebie i nie brudzi zaproś upierdliwa straż miejska do domu niech sami sprawdza ze wszystko jest ok i nie zapomnij powiedzieć straży miejskiej ze sąsiadka się uwzięła i kazała wam usunąć psy dla własnej jej wygody! jeszcze rura dostanie mandat ;] jeśli psy nie hałasują miedzy 6-22 to może wam nadmuchać ;] ewentualnie niech spytają innych sąsiadów ze psy są posłuszne a tak btw. pies powinien chodzic na spacer poza tym ze moze biegac po podworku :) Quote
Kiłi Posted September 16, 2009 Posted September 16, 2009 Ela tak jak wszyscy mówią. Plus - uważaj żeby Ci baba przebrzydła psów nie otruła bo niestety są i takie typy:shake: Ja pewnie bym na babe haka znalazła i też na nią skarżyła:diabloti: Quote
isabelle30 Posted September 16, 2009 Posted September 16, 2009 spokojnie. nawet gdybys sie nad psami pastwila, nie maja prawa odebrac wam ich z posesji. jezeli bedzie duzo zgloszen to w koncu przyjdzie patrol zeby sprawdzic w domu. jezeli macie wazne ksiazeczki zdrowia i wszystko jest ok to moga wam naskoczyc. malo tego istnieje taki przepis (moze uda mi sie znalezc link) ze osoba wzywajaca patrol z powodow nieuzasadnionych ponosi koszty tej interwencji i podczas wizyty mozecie wy wystapic z takim wnioskiem jak rowniez z wnioskiem o ukaranie za szkalowanie i pomawianie - to jest karalne. jeden warunek wy musicie byc w porzadku. wiec szybko psy do kapieli, szczota w reke i zapasy dobrego zarcia w kacie. juz trenowalam wojny z sasiadami. tez wzywali policje bo mam groznego duzego psa, zaniedbuje dziecko itd. moj pies to golden.....panowie policjanci bardzio chetnie udzielali mi porad jak skutecznie wojowac z sasiadami..... natomiast Quote
karjo2 Posted September 16, 2009 Posted September 16, 2009 Zasadnicze pytanie, czy psy sa wypuszczane na teren wspolny na tylach domow, czy tez odgrodzony, bedacy czescia dzialki wlasnosciowej? Quote
isabelle30 Posted September 16, 2009 Posted September 16, 2009 Karjo, dla takich ludzi jak owa sasiadka nie ma znaczenia ze psy siedza tylko w domu. jak nie bedzie psow to zacznie jej przeszkadzac kichanie, bo za glosno i wieczorem. bardzo dobrze znam ten pokroj czlowieka. mam ich wielu wokol siebie.... i troche na zlosc nakleilam sobie na drzwi plakat "poperam" akcje prozwierzece...:diabloti: nalezy bardzo uwazac aby wstretna baba nie wrzucila jakiejs trucizny psom, podczsas ich spaceru nawet we wlasnym ogrodku nie spuszczac ich z oczu i czesto i dokladnie przeczesywac trawniki i krzaki. bardzo grozny jest plyn hamulcowy zawierajacy PEG!!!!!! w przypadku poklizania nalezy jaknajszybciej podac konska dawke wit K inaczej krwotok i po ptokach! Quote
AjnaSzer Posted September 16, 2009 Posted September 16, 2009 ja mieszkam w małym mieście w bloku na 2 piętrze , mam 3 buldożki , na nas było tyyyyyle skarg, że w straży miejskiej to pewnie mamy całą szafę zajętą papierkami :lol: raz że nasze psy srają :-o , bo inne to pewnie wypróżniają się powietrzem , tak się uwzięła sąsiadka że czekała aż wyjdę na spacer i dosłownie za 2 minuty już przyjechała straż miejska , jakie było ich zdziwienie że mam specjalne woreczki do sprzątania psich kupek , widok ich min- bezcenny !!! :p , potem okazało się że tej Pani przeszkadza że ja sprzątam po nich :evil_lol::evil_lol::evil_lol: , inni właściciele nie sprzątają ! potem , któregoś dnia po 22:00 dzwonek do drzwi - straż miejska ! po co ? a po to że przed chwilą ktoś z sąsiadów zadzwonił , że z naszych drzwi słychać przeraźliwe wycie psów :crazyeye: , mogłam ich nie wpuszczać do domu , ale uznałam że będzie śmiesznie jak zobaczą że wszystkie trzy moje czterołapne słodko chrapią :evil_lol: po wyczerpującym spacerku , 2 sunie na kanapie a pies w fotelu do góry jajami , nawet nie zareagowały na nich - jedna suka podniosła powiekę , obróciła tyłek i dalej poszła w kimonko :evil_lol: no to żeby było śmieszniej , to owa Paniusia nasłała na nas znowu Straż Miejską żeby nam odebrali i uśpili przynajmniej tę jedną baaardzo chorą sukę , bo stare i chore psy śmierdzą i ona nie może nawet okna otworzyć , bo tak jej śmierdzi :crazyeye: to jest małe miasteczko i tutaj straż miejska reaguje niestety nawet na takie bzdety i urojenia różnych dewotek. ... przyjechali w związku z tym "smrodem" ! :evil_lol: no to Panom tłumaczę jak dzieciom w przedszkolu , że ta suka nie jest chora ( zresztą mogą zasięgnąć opinii miejscowego weta, który regularnie szczepi nasze psiaki) nie jest śmierdząca ze starości , jedynie co jej dolega to to że lekko niedowidzi i dlatego chodzi wolniej niż inne pieski , znowu pośmialiśmy się razem z Panami strażnikami z tej Pani i znowu musieli tym razem oni mi jak dziecku w przedszkolu tłumaczyć, że zgłoszenie było i oni musieli interweniować :lol: bo inaczej ta Pani nie dałaby im spokoju :lol: a najbardziej widowiskowy przekręt jaki zrobiła ta Pani , to w ogóle do jakiejś komedii się nadaje ! idę raz z pracy , drzwi do klatki były otwarte , słyszę że jakieś głosy są na klatce , poznałam głos tej Pani , przyczaiłam się żeby posłuchać co pieprzy babsko , domyślałam się że znowu o moje psy jej pewnie chodzi , no i nie pomyliłam się ! Pani sąsiadka razem z dozorczyni naszego bloku ( ojjj nie zgadniecie co robiły ) ... lały wodę? na wycieraczkę innej sąsiadki !!! a ja... przyczajona - nagrywałam tą akcję na kamerkę w telefonie , och jak dobrze że to zrobiłam i byłam "w dobrym miejscu o dobrym czasie"! zeszłam na dół , stuknęłam drzwiami do klatki schodowej, żeby słyszały że ktoś idzie , one zmieszane , butelkę już zdążyły schować , niby nic stoją i se gadają , weszłam do domu , wzięłam pieski na smycz i poszłam na spacer , one dalej stały na klatce , jak wróciłam ze spaceru to straż miejska już na mnie czekała :lol: , a po co ? a po to że moje pieski nasikały sąsiadce na wycieraczkę !!! hhahahahaha mało tego - Pani sąsiadka widziała razem z dozorczyni że jeden z moich piesków jak wychodziliśmy na spacer to dosłownie na ich oczach sikał !!! O tak! wysłuchałam razem z Panami strażnikami tej historyjki i powiedziałam aby Panowie wypisali mandat , tyle że nie mnie a tym Paniom :eviltong: pokazałam im nagranie z datą i godziną , śmiesznie było , a widok min tych Pań ... bezcenny :evil_lol: no i tak sobie żyjemy , Panie w ramach wdzięczności , że nie wniosłam skargi na nie za "incydenty" mówią mi teraz nawet "dzień dobry" a nasze pieski to w/g Pań to najjjgrzeczniejsze , najjjpiękniejsze i najjjbardziej wychowane psiaki na świecie :lol: tak skończyły się groźby sąsiadek, że wszelkimi siłami doprowadzą do odebrania nam psów :p Quote
Anusia&Saba Posted September 16, 2009 Posted September 16, 2009 AjnaSzer- to wesoło masz z tymi sąsiadkami :lol: Quote
AjnaSzer Posted September 16, 2009 Posted September 16, 2009 nooo , wesoło mamy :lol: , choć na początku strasznie się irytowałam i wkurzałam się , a okazuje się że chodziło o to że my mieszkamy w tym bloku dopiero 2 lata , no i jak dla nich jesteśmy dziwni , bo mamy aż 3 pieski , na dodatek te pieski to są jakieś inne - spłaszczone mordki mają , one takich jeszcze w życiu nie widziały , a na wieść że to buldogi , to oczywiście dla nich było odrazu jasne że to są te psy co zagryzają ludzi :lol: , (skoro nie szczekają , to pewnie odrazu gryzą bez ostrzeżenia :evil_lol:) no i na dodatek nie jesteśmy emerytami jak 99% tego bloku , wszystko różnica mentalna i pokoleniowa , no trudno - przeszliśmy " chrzest bojowy":evil_lol: i teraz jest OK , na tyle OK, że się nie czepiają psów i nie zawracają doopy strażnikom. Quote
isabelle30 Posted September 16, 2009 Posted September 16, 2009 rozrywkowi sasiedzi=bezcenne! ja robie fotki starych skarpet i meskich gaci lezacych pod moimi drzwiami ....pan sasiad pastuje nimi podloge na klatce schodowej....i zostawia na potem....pewnie po to zebym sobie zeby powybijala na obcasach....a ja taka wredota jestem ze laze ciagle w butach sportowych, strzelam foty i zbieram dokumentacje....bo to pan radny jest:mad: dowiedzialam sie rowniez od policjantow ze zadnych wiertarek nie mozna uzywac po godz 20, wiec dzwonie do strazy tak z 7 razy tygodniowo nie uciszam juz dziecka gdy spiewa wychodzac z domu o 6 rano... i oddalam psu taka fajna pileczke 9cm z lanej gumy (wazy jakies 2 tony). a on ja uwielbia podzrycac na golej podlodze bladym switem, glownie w soboty i niedziele:lol: Quote
PATIULA Posted September 16, 2009 Posted September 16, 2009 O matko... nie do wiary. W aspekcie prawniczym mogę pomóc / na bieżąco prowadzić (niestety w ramach niewielkich możliwości czasowych, ale ta sprawa ani skomplikowana ani czasochłonna nie jest). Ponieważ zgodnie z literą prawa żadna utrata psa Wam nie grozi (absolutnie), obawiałabym się niestety faktycznych prób trucia lub innych tego typu zagrożeń... W przypadku jakichkolwiek podejrzeń o tego typu praktyki, koniecznie zabezpieczać dowody i natychmiast zawiadamiać policję. Wracając do straży miejskiej - gdy przyjadą z "wizytą" w jakiekolwiek miejsce oraz przedstawią przyczyny, żądać PODSTAWY PRAWNEJ. Na tym powinno się zakończyć. Poinformować ponadto (do uznania, czy tylko straż miejską, czy też sąsiadkę - uważając na zaognienie wojny) że takie zgłoszenia (bez podstawy faktycznej pozwalającej na zakwalifikowanie do jakiegokolwiek czynu zabronionego) są nękaniem w rozumieniu kodeksu wykroczeń. W razie powtarzania się takowych w takim stopniu (jak rozumiem, zatruwającym życie) napisać na policję zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia nękania (wskazując dane osobowe - imię nazwisko i adres tej osoby oraz osób nękanych) - art. 107 kodeksu wykroczeń, żądając ukarania sprawcy. W przypadku Eli L&L, zgłoszenie tego zawiadomienia polecałabym natychmiast. Dodatkowo, fałszywe wezwanie interwencji jest wykroczeniem z art. 66 kw i w przypadku AjnaSzer (ze względu na stwierdzenie braku podstaw do interwencji przez patrol) można by strażnikom to zasugerować ;) Quote
AjnaSzer Posted September 17, 2009 Posted September 17, 2009 PATIULA napisał(a): Dodatkowo, fałszywe wezwanie interwencji jest wykroczeniem z art. 66 kw i w przypadku AjnaSzer (ze względu na stwierdzenie braku podstaw do interwencji przez patrol) można by strażnikom to zasugerować ;) tak, tak , ja o tym wiem, strażnicy też o tym wspomnieli i Panie też o tym się dowiedziały :razz: po incydencie "lania wody" już więcej nie było zgłoszeń na nasze pieski . na szczęście udało się załatwić wszystko polubownie i mamy spokój z "wariatkami" :multi: Quote
Ela L&L Posted September 18, 2009 Author Posted September 18, 2009 W tej chwili to my jesteśmy przez ta osobę narażeni na nieprzyjemności i wyjaśnianie różnych rzeczy. Jak wracałam z psem rano ze spaceru to widziałam radiowóz po drodze, wiec podeszłam do niego, chciałam się poradzić. Powiedziałam że moja rodzina jest nękana przez sąsiadkę, że nasłała na nas straż miejską, że straż miejska powiedziała że jest bardzo wiele skarg na nas i było w naszej sprawie wiele telefonów. Powiedziałam, że to tylko jedna osoba śle skargi i to ona dzwoni bez przerwy. Dodałam tez, że teraz mnie szantażuje, Jak się zapytałam o co jej naprawdę chodzi to powiedziała że mam jej dać kasę to się wtedy odczepi.Wtedy donośnym głosem odezwał się pan ze straży miejskiej i nawet nie dał szansy żeby policjant się wypowiedział. Nie zauważyłam, że obok policjanta siedzi facet ze straży. On mi na to że zna sytuacje i był u tej pani, musimy przynieść zaświadczenie do straży miejskiej o wywóz śmieci i powiesić tabliczkę z numerem domu oraz poukładać drewno (bo palimy w zimę drzewem i musimy gdzieś je trzymać). Mówił mi jeszcze o tym, że ta sąsiadka opisywała wiele rożnych rzeczy dotyczącej mojej rodziny, ale są to sprawy, którymi się nie zajmuje straż m.Poradził mi żebym do nich przyszła i porozmawiała i żebym sprawę zgłosiła do sądu cywilnego. Tylko mi się wcale nie chce chodzić po sadach , tracić cenny czas, który mogę inaczej spożytkować, np.: na spacerki z psami. Jak już będziemy kwita ze strażą miejską, to dam sobie spokój i odpuszczę. Zorbie tylko zasłonę przy ogrodzeniu. Przecież to wariatka i nie zrozumie co się do nie mówi, a i tak nic nie wskóra więcej. Jeśli spróbuje otruć psy to nie wiem co jej zrobię:mad:. Jeśli ...do tego dojdzie to będzie wiadomo, kto jest winien, bo z tyłu podwórka sąsiadów graniczą ze sobą i nie wychodzą na ulicę. Quote
Ela L&L Posted September 18, 2009 Author Posted September 18, 2009 PATIULA napisał(a):O matko... nie do wiary. W aspekcie prawniczym mogę pomóc / na bieżąco prowadzić (niestety w ramach niewielkich możliwości czasowych, ale ta sprawa ani skomplikowana ani czasochłonna nie jest). Ponieważ zgodnie z literą prawa żadna utrata psa Wam nie grozi (absolutnie), obawiałabym się niestety faktycznych prób trucia lub innych tego typu zagrożeń... W przypadku jakichkolwiek podejrzeń o tego typu praktyki, koniecznie zabezpieczać dowody i natychmiast zawiadamiać policję. Wracając do straży miejskiej - gdy przyjadą z "wizytą" w jakiekolwiek miejsce oraz przedstawią przyczyny, żądać PODSTAWY PRAWNEJ. Na tym powinno się zakończyć. Poinformować ponadto (do uznania, czy tylko straż miejską, czy też sąsiadkę - uważając na zaognienie wojny) że takie zgłoszenia (bez podstawy faktycznej pozwalającej na zakwalifikowanie do jakiegokolwiek czynu zabronionego) są nękaniem w rozumieniu kodeksu wykroczeń. W razie powtarzania się takowych w takim stopniu (jak rozumiem, zatruwającym życie) napisać na policję zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia nękania (wskazując dane osobowe - imię nazwisko i adres tej osoby oraz osób nękanych) - art. 107 kodeksu wykroczeń, żądając ukarania sprawcy. W przypadku Eli L&L, zgłoszenie tego zawiadomienia polecałabym natychmiast. Dodatkowo, fałszywe wezwanie interwencji jest wykroczeniem z art. 66 kw i w przypadku AjnaSzer (ze względu na stwierdzenie braku podstaw do interwencji przez patrol) można by strażnikom to zasugerować ;) Dziękuje za tą poradę, Naprawdę to mi się bardzo przyda bo wiem że ta sąsiadka nie odpuści, Nie wiem jednak czy mogę zgłosić nękanie, skoro straż m. jednak coś na nas znalazła (brak tabliczki z numerem domu)??! Niby to niewiele, ale jednak. Quote
PATIULA Posted September 18, 2009 Posted September 18, 2009 To ona zgłosiła brak tabliczki? <szok> Zgłoś tak czy inaczej. Brak tabliczki na domu to nie jest powód wystarczający do wezwania interwencji straży. W zgłoszeniu wypunktuj wszystko co zarzuciła Tobie wzywając interwencję oraz opisz całą sytuację. Jak napiszesz, zanim wyślesz możesz wrzucić tu lub na PW, to nałożę ewentualne poprawki. Quote
Ela L&L Posted September 18, 2009 Author Posted September 18, 2009 karjo2 napisał(a):Zasadnicze pytanie, czy psy sa wypuszczane na teren wspolny na tylach domow, czy tez odgrodzony, bedacy czescia dzialki wlasnosciowej? Zarówno dom jak i podwórko jest naszą własnością. Quote
Ela L&L Posted September 18, 2009 Author Posted September 18, 2009 PATIULA napisał(a):To ona zgłosiła brak tabliczki? <szok> Zgłoś tak czy inaczej. Brak tabliczki na domu to nie jest powód wystarczający do wezwania interwencji straży. W zgłoszeniu wypunktuj wszystko co zarzuciła Tobie wzywając interwencję oraz opisz całą sytuację. Jak napiszesz, zanim wyślesz możesz wrzucić tu lub na PW, to nałożę ewentualne poprawki. Ok, zrobię tak jak radzisz, dziękuje za wsparcie. Poszłam do tej wariatki i przez płot powiedziałam żeby zostawiła moją rodzinę w spokoju, kazałam jej iść do pracy, a jak się nudzi to żeby znalazła sobie towarzystwo (ona ma 50lat). Ona się wkurzyła, złapała za wąż do polewania ogrodu i podbiegła do płotu i na mnie wodę lała na ulicy:angryy: Quote
Ela L&L Posted September 18, 2009 Author Posted September 18, 2009 isabelle30 napisał(a):rozrywkowi sasiedzi=bezcenne! ja robie fotki starych skarpet i meskich gaci lezacych pod moimi drzwiami ....pan sasiad pastuje nimi podloge na klatce schodowej....i zostawia na potem....pewnie po to zebym sobie zeby powybijala na obcasach....a ja taka wredota jestem ze laze ciagle w butach sportowych, strzelam foty i zbieram dokumentacje....bo to pan radny jest:mad: dowiedzialam sie rowniez od policjantow ze zadnych wiertarek nie mozna uzywac po godz 20, wiec dzwonie do strazy tak z 7 razy tygodniowo nie uciszam juz dziecka gdy spiewa wychodzac z domu o 6 rano... i oddalam psu taka fajna pileczke 9cm z lanej gumy (wazy jakies 2 tony). a on ja uwielbia podzrycac na golej podlodze bladym switem, glownie w soboty i niedziele:lol: Tak, odwet zemsta:evil_lol:....! Ale ja mam ograniczone możliwości, bo całymi dniami nie ma mnie w domu. Ja tylko u Siebie nocuje. A na to musiałabym poświęcić czas. Nie będę specjalnie wracać wcześnie do domu, żeby pozłościć moją "ulubioną" sąsiadkę Quote
orpha Posted September 18, 2009 Posted September 18, 2009 no to widze , ze "dobrych" sasiadow jest wszedzie pełno .... Quote
Ela L&L Posted September 18, 2009 Author Posted September 18, 2009 ewentualnie rano kiedy wychodzę z psem, albo czasami w któryś weekend Quote
PATIULA Posted September 18, 2009 Posted September 18, 2009 Ja bym póki co radziła wstrzymać się z tymi uroczymi możliwościami, sprawa w sądzie jest zwykle bardzo szybko przynosi doskonałe rezultaty ("przeciwnik" wie, że może ponieść szkodę przez swoje zachowanie). Najmocniejszym Twoim argumentem jest teraz właśnie to, że Ty jesteś atakowana - bez uzasadnionej przyczyny. Gdybyś dała się wciągnąć w grę złośliwości, sprawa w sądzie byłaby znacznie trudniejsza (miałaby mocny argument obrony). Quote
isabelle30 Posted September 18, 2009 Posted September 18, 2009 mysle ze fakt lania wody nalezalo wykorzystac. wzywac w takich przypadkach patrol i juz. i na policje dzwonic a nie do strazy.... wogole z nia bym nie gadala, nawet jak cie zaczepia udawaj ze jej nie ma. jeszcze zglosi ze ja obrazasz i znajdzie swiadkow ktorzy widzieli jak z nia gadasz lub nachodzisz. omijaj z daleka mimo sasiedztwa przez plot.... na trucie serio uwazaj. nawet gdy graniczycie tylko jednym plotem musialabys za reke zlapac na wkladaniu trucizny, inaczej nie udowodnisz nijak....wlascicielowi sklepiku spozywczego obok mojej klatki schodowej otruli sasiedzi kilka psow. dal sobie facet spokoj, nie ma juz czworonogow. i co z tego ze wszyscy wiedzieli kto? Quote
Ela L&L Posted September 22, 2009 Author Posted September 22, 2009 tak przyznaje, że było błędem że w ogóle z nią gadałam, będę ją traktować jak powietrze, to nie tylko chodzi o psy, ta sąsiadka nudzi się w domu, maż jej nie chce i wypędził ja ze Stanów, pracy nie ma i znajomych też wiec sobie organizuje czas chodząc do straży miejskiej, albo dzwoniąc z donosami. Jeśli chodzi o psiaki to moja mama ich pilnuje, na podwórko wychodzą tylko się załatwić. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.