evel Posted September 15, 2009 Posted September 15, 2009 Nie wiedziałam, gdzie to zawrzeć, więc postanowiłam tutaj. Jak kogoś natchnie, że to jednak nie to podforum to poproszę o przeniesienie ;) Chcę Was poprosić o pomoc. Od jakiegoś czasu pomieszkuje sobie ze mną suka w typie "wyblakniętego JRT" ;) Szczegóły techniczne: niecałe 6kg, ok. 30cm wzrostu, "pół" ogona. Aktywność średnia, jak na razie. Suka niespełna roczna, wyrzucona z jadącego samochodu, pomieszkująca na wsi przez pewien czas, pod blokami. Obecnie u mnie, w bloku, jeśli to ma jakieś znaczenie. Wet stwierdził, że pies był raczej mieszkaniowo-ogrodowy, szpony miała jak orzeł :roll: pchły po niej biegały stadami. W uszach syf nie z tej ziemi. Chciałabym ją wyadoptować, bo czuję, że to nie jest najlepszy czas na psa u mnie w domu :oops: i miałam być tylko DT ale czarno widzę jej adopcję... Problem polega na tym, że ona sobie wybrała mnie jako jedyną fajną panią z całego domu :roll: Ja karmię, ja daję smaki za komendy, ja bronię przed psami (suk cieczkuje obecnie :cool1:). Wychodzi na dwór ze mną albo z siostrą, kilka razy z TŻtem. Kiedy ja wychodzę z domu, pies przez jakieś pół godziny ryczy, niezależnie od tego z kim zostanie. Gdy mnie nie ma, nie ryczy tylko kiedy siostra jest w domu. Jak została ostatnio z TŻtem, którego dobrze zna i lubi też rypiała i zawodziła pod drzwiami i nijak się nie dała odciągnąć :shake: Poza tym - leje na dywan u moich rodziców, którzy jak się pewnie domyślacie są tym faktem zachwyceni... Nie wiem, czy to przez tę cieczkę jej się częściej chce, czy to jakieś choróbsko pęcherzowe - powinnam pójść do weta z próbką moczu? A może to po prostu brak stabilizacji? Sikanie i qpę na dworze nagradzam szynką, bo za szynkę suka dałaby się obedrzeć ze skóry... Na hasło 'dobry pies' pies się oblizuje i stawia uszy :evil_lol: Łazi za mną po domu, jak ją wysyłam na miejsce robi durną minę i się gapi, zamiast iść się położyć, choć rozumie znaczenie 'miejsce', bo czasem normalnie wykonuje komendę i idzie so siebie. Idę do WC - pies koczuje pod drzwiami. Jak wychodzę z łazienki to jest radość - jesteś! Nie pożarła Cię ta zła woda! :multi: Jeśli jakimś cudem nauczyłabym ją zostawać samą, choćby na te 6-7 godzin, prawdopodobnie mogłaby u mnie zostać, chociaż nie wiem, czy to najlepsza decyzja :roll: Rozważałam stopniowe oswajanie z klatką - ale chyba musiałabym ją od kogoś pożyczyć, bo kupię klatkę za sporą kasę (oskubałam się ostatnio przez tymczasowe koty :oops:) a się okaże, że ona nie, nie chce, nie lubi, nie będzie w niej zostawać i co ja z nią zrobię? Poza tym, nie wiem, co zrobić z tym sikaniem, nie ukrywam, że powoli mam dosyć i kończą mi się pomysły... Wychodzimy na dwór co 5h - potrafi nalać, co 3h - też potrafi, a co :cool1: Nie wiem, czy to ważne czy nie, ale nigdy nie załatwiła się bezpośrednio przy mnie. W październiku wracam na studia... A to już za chwilę :-( Quote
puli Posted September 15, 2009 Posted September 15, 2009 [quote name='evl'] Poza tym - leje na dywan u moich rodziców, którzy jak się pewnie domyślacie są tym faktem zachwyceni... Nie wiem, czy to przez tę cieczkę jej się częściej chce, czy to jakieś choróbsko pęcherzowe - powinnam pójść do weta z próbką moczu? A może to po prostu brak stabilizacji? [...........] Poza tym, nie wiem, co zrobić z tym sikaniem, nie ukrywam, że powoli mam dosyć i kończą mi się pomysły... Wychodzimy na dwór co 5h - potrafi nalać, co 3h - też potrafi, a co :cool1: Nie wiem, czy to ważne czy nie, ale nigdy nie załatwiła się bezpośrednio przy mnie. Moga byc wszystkie powody na raz a moze byc jeden z nich. Mnie to wyglada na stres z braku Ciebie (nie wiem czy jestes wtedy w mieszkaniu czy tylko w innym pomieszczeniu) ale do weta z moczem bym pobiegła. Kosztuje niewiele (ja zasuwam bezp. do laboratorium a do weta od razu z wynikami) a warto sprawdzic... Jeśli jakimś cudem nauczyłabym ją zostawać samą, choćby na te 6-7 godzin, prawdopodobnie mogłaby u mnie zostać, [...............] W październiku wracam na studia... A to już za chwilę :-( Dasz rade bez zadnych cudów i to szybko ale sie musisz solidnie przyłozyć ;) Luknij pod link - pozbierałam tam z kawałkow skuteczny przepis na samotnosc http://www.dogomania.pl/forum/12889692-post32.html Quote
zmierzchnica Posted September 15, 2009 Posted September 15, 2009 A ile sunia u Ciebie jest? Frotek przez pierwsze trzy tygodnie - miesiąc (a może nawet dłużej?) robił dokładnie to samo - plus jak wyszłam z domu to próbował się wydostać oknami. Nawet wyskoczyć z otwartego na poddaszu. Pozrzucał kwiatki, nauczył się używać klamki i otwierać drzwi. Raz w poszukiwaniu mnie przeskoczył przez bramę (1,5 m :cool1:) i pobiegł, brat go musiał szukać. Uspokoił się sam - kiedy zrozumiał, że zawsze wracam. korzystając z wakacji i wolnego czasu co chwilę wychodziłam na moment, siłą rzeczy też musiałam wychodzić z sukami (a z 3 psami naraz nie chciałam)... I dał sobie spokój. Ale oczywiście przeczekanie tego stanu histerii to nie rozwiązanie. Choć wydaje mi się, że te porzucone nagle psy tak mają (Frotek dokładnie tak samo stracił swoich "właścicieli" - wywalili go z auta), ten strach jest u nich bardzo silny. Muszą zrozumieć, że są bezpieczne i nie będą porzucone, a to zabiera dużo czasu. W każdym razie, przyzwyczajanie psa do samotności na pewno przyniesie lepsze efekty niż bierne czekanie aż mu przejdzie :cool3: Z moczem poleciałabym do weta jak najszybciej, po co kusić los... Quote
evel Posted September 15, 2009 Author Posted September 15, 2009 Dzięki za porady. A suka jest ze mną od początku września w sumie, bo najpierw w innym mieszkaniu a teraz u mnie w domu. Wiem, powiecie, że to dużo czasu i mogłyśmy czegoś się uczyć - ale ona głównie spała, była tak chuda, wyniszczona i zmęczona, że nie chciałam jej 'męczyć' to teraz mam, durna baba :/ Zapomniałam - raz (mimo moich ostrzeżeń i protestów) zostawili ją kompletnie samą w domu, w zamkniętym pokoju. Dosłownie na 15-20 minut, bo w takim czasie zdołałam wrócić. Pozrzucała kwiatki, zeżarła mi Hermana (różyczka) czyli buszowała po parapecie, plus niespodzianka za łóżkiem :cool1: Suk u mnie chyba jednak nie zostanie, bo rodzicielska cierpliwość upadła z hukiem... I jeszcze złota rada: "Nie przylałaś jej wczoraj to dzisiaj też nalała" :mdleje: Moja rodzina się nie nadaje do posiadania psa, jakiegokolwiek :roll: :placz: Do piątku-soboty muszę coś wymyślić... Tylko jak ja mam komuś ją wydać jak ona nie potrafi zostać sama w domu? :splat: Jestem w czarnej d... :wallbash: Quote
zmierzchnica Posted September 15, 2009 Posted September 15, 2009 Od początku września? Dwa tygodnie? To bardzo mało... Myślę, że mogłaby się przyzwyczaić i przestać tak panikować za jakiś czas. Ale całkowicie rozumiem Twoją decyzję, sama czasem pukam się w czoło, że takiej nie podjęłam - i mam 3 wariaty :cool1: Pozostaje szukać suczce domu. Albo u kogoś z dużym zrozumieniem wobec takich psich problemów z zachowaniem albo u kogoś kto z domu niewiele wychodzi - jakiejś rodziny gdzie jedna osoba zajmuje się domem czy kogoś na emeryturze... Quote
evel Posted September 15, 2009 Author Posted September 15, 2009 Już miałam dwie wizyty przedadopcyjne... Jednej kobity w domu nie było :cool1: a druga ma problemy i idzie do szpitala :-( To jakaś klątwa chyba... :roll: Jeszcze dwa domy do sprawdzenia, z tych sensowniejszych. Quote
zmierzchnica Posted September 15, 2009 Posted September 15, 2009 Widziałam, weszłam na wątek Twojej tymczasowiczki :p Oby któryś z tych domów okazał się odpowiedni.. Mała piękna jest, młoda, może ktoś zechce nad nią popracować?.. Quote
puli Posted September 15, 2009 Posted September 15, 2009 [quote name='evl'] :placz: Do piątku-soboty muszę coś wymyślić... Tylko jak ja mam komuś ją wydać jak ona nie potrafi zostać sama w domu? :splat: Jestem w czarnej d... :wallbash: Czyli ze masz aż trzy dni na spacerowanie tam i z powrotem na klatke schodową.... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.