Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Nie wiedziałam, gdzie to zawrzeć, więc postanowiłam tutaj. Jak kogoś natchnie, że to jednak nie to podforum to poproszę o przeniesienie ;)

Chcę Was poprosić o pomoc. Od jakiegoś czasu pomieszkuje sobie ze mną suka w typie "wyblakniętego JRT" ;) Szczegóły techniczne: niecałe 6kg, ok. 30cm wzrostu, "pół" ogona. Aktywność średnia, jak na razie. Suka niespełna roczna, wyrzucona z jadącego samochodu, pomieszkująca na wsi przez pewien czas, pod blokami. Obecnie u mnie, w bloku, jeśli to ma jakieś znaczenie. Wet stwierdził, że pies był raczej mieszkaniowo-ogrodowy, szpony miała jak orzeł :roll: pchły po niej biegały stadami. W uszach syf nie z tej ziemi.


Chciałabym ją wyadoptować, bo czuję, że to nie jest najlepszy czas na psa u mnie w domu :oops: i miałam być tylko DT ale czarno widzę jej adopcję...

Problem polega na tym, że ona sobie wybrała mnie jako jedyną fajną panią z całego domu :roll: Ja karmię, ja daję smaki za komendy, ja bronię przed psami (suk cieczkuje obecnie :cool1:). Wychodzi na dwór ze mną albo z siostrą, kilka razy z TŻtem.

Kiedy ja wychodzę z domu, pies przez jakieś pół godziny ryczy, niezależnie od tego z kim zostanie. Gdy mnie nie ma, nie ryczy tylko kiedy siostra jest w domu. Jak została ostatnio z TŻtem, którego dobrze zna i lubi też rypiała i zawodziła pod drzwiami i nijak się nie dała odciągnąć :shake:

Poza tym - leje na dywan u moich rodziców, którzy jak się pewnie domyślacie są tym faktem zachwyceni... Nie wiem, czy to przez tę cieczkę jej się częściej chce, czy to jakieś choróbsko pęcherzowe - powinnam pójść do weta z próbką moczu? A może to po prostu brak stabilizacji? Sikanie i qpę na dworze nagradzam szynką, bo za szynkę suka dałaby się obedrzeć ze skóry... Na hasło 'dobry pies' pies się oblizuje i stawia uszy :evil_lol:

Łazi za mną po domu, jak ją wysyłam na miejsce robi durną minę i się gapi, zamiast iść się położyć, choć rozumie znaczenie 'miejsce', bo czasem normalnie wykonuje komendę i idzie so siebie. Idę do WC - pies koczuje pod drzwiami. Jak wychodzę z łazienki to jest radość - jesteś! Nie pożarła Cię ta zła woda! :multi:

Jeśli jakimś cudem nauczyłabym ją zostawać samą, choćby na te 6-7 godzin, prawdopodobnie mogłaby u mnie zostać, chociaż nie wiem, czy to najlepsza decyzja :roll: Rozważałam stopniowe oswajanie z klatką - ale chyba musiałabym ją od kogoś pożyczyć, bo kupię klatkę za sporą kasę (oskubałam się ostatnio przez tymczasowe koty :oops:) a się okaże, że ona nie, nie chce, nie lubi, nie będzie w niej zostawać i co ja z nią zrobię? Poza tym, nie wiem, co zrobić z tym sikaniem, nie ukrywam, że powoli mam dosyć i kończą mi się pomysły... Wychodzimy na dwór co 5h - potrafi nalać, co 3h - też potrafi, a co :cool1: Nie wiem, czy to ważne czy nie, ale nigdy nie załatwiła się bezpośrednio przy mnie.

W październiku wracam na studia... A to już za chwilę :-(

Posted

[quote name='evl']


Poza tym - leje na dywan u moich rodziców, którzy jak się pewnie domyślacie są tym faktem zachwyceni... Nie wiem, czy to przez tę cieczkę jej się częściej chce, czy to jakieś choróbsko pęcherzowe - powinnam pójść do weta z próbką moczu? A może to po prostu brak stabilizacji?
[...........]
Poza tym, nie wiem, co zrobić z tym sikaniem, nie ukrywam, że powoli mam dosyć i kończą mi się pomysły... Wychodzimy na dwór co 5h - potrafi nalać, co 3h - też potrafi, a co :cool1: Nie wiem, czy to ważne czy nie, ale nigdy nie załatwiła się bezpośrednio przy mnie.
Moga byc wszystkie powody na raz a moze byc jeden z nich.
Mnie to wyglada na stres z braku Ciebie (nie wiem czy jestes wtedy w mieszkaniu czy tylko w innym pomieszczeniu) ale do weta z moczem bym pobiegła. Kosztuje niewiele (ja zasuwam bezp. do laboratorium a do weta od razu z wynikami) a warto sprawdzic...


Jeśli jakimś cudem nauczyłabym ją zostawać samą, choćby na te 6-7 godzin, prawdopodobnie mogłaby u mnie zostać,
[...............]
W październiku wracam na studia... A to już za chwilę :-(
Dasz rade bez zadnych cudów i to szybko ale sie musisz solidnie przyłozyć ;)

Luknij pod link - pozbierałam tam z kawałkow skuteczny przepis na samotnosc
http://www.dogomania.pl/forum/12889692-post32.html

Posted

A ile sunia u Ciebie jest? Frotek przez pierwsze trzy tygodnie - miesiąc (a może nawet dłużej?) robił dokładnie to samo - plus jak wyszłam z domu to próbował się wydostać oknami. Nawet wyskoczyć z otwartego na poddaszu. Pozrzucał kwiatki, nauczył się używać klamki i otwierać drzwi. Raz w poszukiwaniu mnie przeskoczył przez bramę (1,5 m :cool1:) i pobiegł, brat go musiał szukać. Uspokoił się sam - kiedy zrozumiał, że zawsze wracam. korzystając z wakacji i wolnego czasu co chwilę wychodziłam na moment, siłą rzeczy też musiałam wychodzić z sukami (a z 3 psami naraz nie chciałam)... I dał sobie spokój. Ale oczywiście przeczekanie tego stanu histerii to nie rozwiązanie. Choć wydaje mi się, że te porzucone nagle psy tak mają (Frotek dokładnie tak samo stracił swoich "właścicieli" - wywalili go z auta), ten strach jest u nich bardzo silny. Muszą zrozumieć, że są bezpieczne i nie będą porzucone, a to zabiera dużo czasu. W każdym razie, przyzwyczajanie psa do samotności na pewno przyniesie lepsze efekty niż bierne czekanie aż mu przejdzie :cool3: Z moczem poleciałabym do weta jak najszybciej, po co kusić los...

Posted

Dzięki za porady. A suka jest ze mną od początku września w sumie, bo najpierw w innym mieszkaniu a teraz u mnie w domu. Wiem, powiecie, że to dużo czasu i mogłyśmy czegoś się uczyć - ale ona głównie spała, była tak chuda, wyniszczona i zmęczona, że nie chciałam jej 'męczyć' to teraz mam, durna baba :/
Zapomniałam - raz (mimo moich ostrzeżeń i protestów) zostawili ją kompletnie samą w domu, w zamkniętym pokoju. Dosłownie na 15-20 minut, bo w takim czasie zdołałam wrócić. Pozrzucała kwiatki, zeżarła mi Hermana (różyczka) czyli buszowała po parapecie, plus niespodzianka za łóżkiem :cool1:

Suk u mnie chyba jednak nie zostanie, bo rodzicielska cierpliwość upadła z hukiem... I jeszcze złota rada: "Nie przylałaś jej wczoraj to dzisiaj też nalała" :mdleje: Moja rodzina się nie nadaje do posiadania psa, jakiegokolwiek :roll: :placz: Do piątku-soboty muszę coś wymyślić...

Tylko jak ja mam komuś ją wydać jak ona nie potrafi zostać sama w domu? :splat:

Jestem w czarnej d... :wallbash:

Posted

Od początku września? Dwa tygodnie? To bardzo mało... Myślę, że mogłaby się przyzwyczaić i przestać tak panikować za jakiś czas. Ale całkowicie rozumiem Twoją decyzję, sama czasem pukam się w czoło, że takiej nie podjęłam - i mam 3 wariaty :cool1: Pozostaje szukać suczce domu. Albo u kogoś z dużym zrozumieniem wobec takich psich problemów z zachowaniem albo u kogoś kto z domu niewiele wychodzi - jakiejś rodziny gdzie jedna osoba zajmuje się domem czy kogoś na emeryturze...

Posted

Już miałam dwie wizyty przedadopcyjne... Jednej kobity w domu nie było :cool1: a druga ma problemy i idzie do szpitala :-( To jakaś klątwa chyba... :roll: Jeszcze dwa domy do sprawdzenia, z tych sensowniejszych.

Posted

[quote name='evl'] :placz: Do piątku-soboty muszę coś wymyślić...

Tylko jak ja mam komuś ją wydać jak ona nie potrafi zostać sama w domu? :splat:

Jestem w czarnej d... :wallbash:
Czyli ze masz trzy dni na spacerowanie tam i z powrotem na klatke schodową....

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...