Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

BoraBora napisał(a):
TOZ podupadł i niewiadomo czy powinien być "siła przewodnią".Przyjdzie czas ,oby jak najszybciej,że stworzymy profesjonalna organizację obrońcow praw zwierząt i będą się z nami liczyć.


Na Animal Planet leci wieczorami taki serial dokumentalny, polski tytuł to chyba "straż dla zwierząt", a akcja toczy sie w Huston czyi w Stanach. Działa tam coś na kształt policji w sprawach znęcania sie nad zwierzętami. Niestety ta polcja ma tak małe kompetencje i uprawnienia, ze ich praca ogranicza sie zazwyczaj do upomnień, mało kto staje przed sądem za znęcanie sie nad zwierzętami, mało kto jest skazywany. Ale coś takiego działa, zwierzęta są natychmiast odbierane właścicielom.
TOnZ natomiast w Polsce nie ma uprawnień żadnych! A szkoda, bo przynajmniej robili by to co robią teraz ale nie po kryjomu, tylko mieli by do tego jakiś aparat.



Być może trzeba będzie znów rozpocząć kampanię zbierania podpisów i zasypywania władz petycjami.


Jak widzisz, nie na wiele sie to przydaje. jakbyśmy uzbierali 40 milionów podpisów prezydent i jego klon i tak mnieli by nas gdzieś.

  • Replies 198
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Moskva napisał(a):
TOnZ natomiast w Polsce nie ma uprawnień żadnych! A szkoda, bo przynajmniej robili by to co robią teraz ale nie po kryjomu, tylko mieli by do tego jakiś aparat.

Zamiast pisac bzdury, to moze najwyzsza pora, abys zapoznala sie z ustawa z ...1997r!!

Posted

ARKA napisał(a):
Zamiast pisac bzdury, to moze najwyzsza pora, abys zapoznala sie z ustawa z ...1997r!!


Ja pisze o ich realnych uprawnieniach...

Po za tym znowy cie ponosi, może powinnaś pić coś na uspokojenie bo już kolejny raz na mnie naskakujesz, zresztą nie tylko na mnie...

Posted

Moskva napisał(a):
Ja pisze o ich realnych uprawnieniach...


A niby ja o jakich? Zgodnie z prawem, realnych.

A twoje fobie malo mnie interesuja.

Posted

ARKA napisał(a):
A niby ja o jakich? Zgodnie z prawem, realnych.

A twoje fobie malo mnie interesuja.


Powiedzmy, że TOnZ nie robi tak wiele jak mógłby robić.

Nie chce mi sie z tobą dyskutować na temat TOnZu, twoich fobii, moich fobii ani fobii nikogo innego. Wogóle nie uważam cie za partnera w dyskusji więc może kulturalnie ją zakończmy, zeby cie znowu nie poniosło.

Asior, nie dajmy sie sprowokować, tej pani głownie o to chodzi.

Posted

Asior napisał(a):
do jasnej cholery ARKA znowu zaczynasz jatkę!!! daj "se" siana.....


Umiesz czytac ze zrozumieniem, znasz ustawe o ochronie zwierzat? Jesli nie znasz, to sie zapoznaj.

Skoro moskva pisze bzdury to chyba normalne jest aby te bzdury prostowac, i nic do rzeczy nie ma tu TOZ. Ustawowo, kazda organizacja, jesli zachodzi potrzeba ma prawo odebrac zwierze opiekunowi-a nie jak moskva tu sugeruje ze moze ale pokryjomu?!:crazyeye:

ps. apropos kleszczy, zyja, teraz tez aktywnie, i maja sie dobrze...

Posted

Arka, może bys wyjaśniła jakie to uprawnienia "realne"? Bo z tego co ja wiem, to jeżeli idzie o łamamie ustawy o ochronie zwierzat TOnZ i inne organizacje prozwierzęce mają dokładnie TAKIE SAME UPRAWNIENIA jak szeregowy obywatel.
A mianowicie: mogą przestępstwo zgłosić na policję i w asyście policji (i tylko w tej asyście) odebrać zwierzę i przekazać je do schroniska. Mogą zawiadomić prokuraturę o przestępstwie.
To samo ma prawo zrobić każdy obywatel.
Jedyne specjalne uprawnienia dane organizacjom to to, że mogą (chyba nadal ) występować w procesie jako oskarżyciele posiłkowi.
A jeżeli idzie o t.zw. Inspektorów TOnZ, to oni własciwie są bezprawni. Pokaż mi jakąkolwiek ustawę, która mówi o jakichś teoretycznych prawach inspektorów, i pokaz mi do tego przepisy wykonawcze.

Prawo dotyczące zwierząt jest własciwie martwe.

Posted

Agata Balu napisał(a):
Arka, może bys wyjaśniła jakie to uprawnienia "realne"? Bo z tego co ja wiem, to jeżeli idzie o łamamie ustawy o ochronie zwierzat TOnZ i inne organizacje prozwierzęce mają dokładnie TAKIE SAME UPRAWNIENIA jak szeregowy obywatel.
A mianowicie: mogą przestępstwo zgłosić na policję i w asyście policji (i tylko w tej asyście) odebrać zwierzę i przekazać je do schroniska. Mogą zawiadomić prokuraturę o przestępstwie.
To samo ma prawo zrobić każdy obywatel..


Agato-pierwsze słysze aby obywatel mial takie prawo jak ustawa mowi.
Ustawa nic nie mowi, ze rowniez TYLKO Z policja.
Ustawa mowi:

Art. 7. 1. (15)Zwierzę traktowane w sposób określony w art. 6 ust. 2 może być czasowo odebrane właścicielowi lub opiekunowi na podstawie decyzji wójta (burmistrza, prezydenta miasta) właściwego ze względu na miejsce pobytu zwierzęcia i przekazane:

.
.
.1a. (16)Decyzja, o której mowa w ust. 1, podejmowana jest z urzędu lub na wniosek Policji, lekarza weterynarii lub upoważnionego przedstawiciela organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt.
.
.
.
3. (20)W przypadkach nie cierpiących zwłoki, gdy dalsze pozostawanie zwierzęcia u dotychczasowego właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu,policjant, a także upoważniony przedstawiciel organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, może odebrać mu zwierzę, zawiadamiając o tym niezwłocznie wójta (burmistrza, prezydenta miasta), celem podjęcia przez ten organ decyzji w przedmiocie odebrania zwierzęcia.


Wiec nie widze tu zadnego zapisu ze obywatel jak rowniez ze organizacja społeczna z policja czy tez policja z organizacją.

Posted

Agata Balu napisał(a):
Arka, może bys wyjaśniła jakie to uprawnienia "realne"? Bo z tego co ja wiem, to jeżeli idzie o łamamie ustawy o ochronie zwierzat TOnZ i inne organizacje prozwierzęce mają dokładnie TAKIE SAME UPRAWNIENIA jak szeregowy obywatel.
A mianowicie: mogą przestępstwo zgłosić na policję i w asyście policji (i tylko w tej asyście) odebrać zwierzę i przekazać je do schroniska. Mogą zawiadomić prokuraturę o przestępstwie.
To samo ma prawo zrobić każdy obywatel.
Jedyne specjalne uprawnienia dane organizacjom to to, że mogą (chyba nadal ) występować w procesie jako oskarżyciele posiłkowi.
A jeżeli idzie o t.zw. Inspektorów TOnZ, to oni własciwie są bezprawni. Pokaż mi jakąkolwiek ustawę, która mówi o jakichś teoretycznych prawach inspektorów, i pokaz mi do tego przepisy wykonawcze.

Prawo dotyczące zwierząt jest własciwie martwe.


O tych realnych to, zdaje sie, ja wspomniałam. A chodziło mi o to, że te organizacje mogą więcej niż robią. Skoro każda prozwierzęca organizacja moze wkroczyć na każda posesje i odebrać każdemu właścicielowi, który znęca sie nad swoim psem to zwierze to czemu czytamy ciegle o huski trzymanych 24 godziny na dobe na balkonie, maltretowanych przez leśniczego chartach, o tym, że jakaś pani pod Lublinem nie radzi sobie ze swoimi 200 pami itp.

Inspektorzy TonZu nie mają żadnych upranien, bo zawiadomić o przestępstwie(czyli o znaęcaniu sie nad zwierzętami) policje może KAŻDY OBYWATEL.

Ta ustawa, jak wiele innych, jest utopią i mija sie z rzeczywistością.

Posted

ARKA napisała:

"Art. 7. 1. (15)Zwierzę traktowane w sposób określony w art. 6 ust. 2 może być czasowo odebrane właścicielowi lub opiekunowi na podstawie decyzji wójta (burmistrza, prezydenta miasta) właściwego ze względu na miejsce pobytu zwierzęcia i przekazane:"

Czyli wpierw trzeba zgłosić do wójta, burmistrza lub prezydenta. Złożyć pismo w urzędzie i czekać miesiąc (ustawowy) na odpowiedź.
Nastepnie by n.p. stwierdzić czy zwierzę jest przetrzymywane w niewłaściwych warunkach policja musi wejść na teren prywatny .... a można to zrobić tylko wtedy gdy ma się udokumentowane przestępstwo lub jego świadków.
Policja bez tego nie wkroczy na prywatny teren.



."1a. (16)Decyzja, o której mowa w ust. 1, podejmowana jest z urzędu lub na wniosek Policji, lekarza weterynarii lub upoważnionego przedstawiciela organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt."

Kto jest "upowaznionym przedstwicielem organizacji społecznej" ? Brak w ustawie definicji, brak przepisów wykonawczych

3. (20)W przypadkach nie cierpiących zwłoki, gdy dalsze pozostawanie zwierzęcia u dotychczasowego właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu,policjant, a także upoważniony przedstawiciel organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, może odebrać mu zwierzę, zawiadamiając o tym niezwłocznie wójta (burmistrza, prezydenta miasta), celem podjęcia przez ten organ decyzji w przedmiocie odebrania zwierzęcia.

Pytanie j.w.


Wiec nie widze tu zadnego zapisu ze obywatel jak rowniez ze organizacja społeczna z policja czy tez policja z organizacją.

Ano, bo KAŻDY obywatel, zgodnie z kodeksem karnym, ma prawo zgłoszenia przestepstwa którego był świadkiem

Posted

Dla pełnej jasności cytuję odnośny artykuł kpk

Podmiotem uprawnionym do złożenia zawiadomienia o popełnionym przestępstwie jest każdy obywatel (art.304 § 1 kpk).

A tak na marginesie: oprócz cytowania paragrafów i artykułów trzeba je także rozumieć.

Posted

Lech Kaczyński zwrócił rybie wolność
Gazeta Wyborcza 2006-12-23

Prezydent ułaskawił karpia
Dla tego karpia święta będą szczególnie szczęśliwe. Bo spędzi je na
wolności. A to dzięki prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu, który zamiast
wysłać karpia na talerz, wypuścił go do wody. Ryba teraz baraszkuje w stawie
przy Pałacu na Wodzie w warszawskich Łazienkach.
Prezydent ochoczo podchwycił pomysł "Faktu". I zdecydował się na nietypowy
akt łaski. Jego głównym bohaterem stał się świąteczny karp. Wiadomo na
pewno, że ryba nie zagości na wigilijnym prezydenckim stole. Ale Lech
Kaczyński nie był zmartwiony tym faktem. Podobnie jak ryba, która teraz
pływa sobie w sąsiedztwie Pałacu na Wodzie w warszawskich Łazienkach.

"Bardzo się cieszę. Wiem, że to symboliczne ułaskawienie, bo to tylko jeden
karp, który miał szczęście, ale bardzo się cieszę, że chociaż tego
uwolnię" - mówił prezydent, uwalniając rybę i wrzucając ją do stawu.

Zadeklarował też, że nie będzie jadł karpia na Wigilię. Głowa państwa ma
nadzieję, że Polacy przestaną handlować żywymi karpiami i zabijać je na
świąteczne stoły. "Myślę, że ta tradycja powinna powoli zamierać" - dodał
prezydent.
Na jego wigilijnym stole nie będzie karpia, a "faktowa" ryba spokojnie
spędzi święta w parkowym stawie w Łazienkach Królewskich.
Magdalena Rubaj, mm

Posted

ARKA napisała:



"Art. 7. 1. (15)Zwierzę traktowane w sposób określony w art. 6 ust. 2 może być czasowo odebrane właścicielowi lub opiekunowi na podstawie decyzji wójta (burmistrza, prezydenta miasta) właściwego ze względu na miejsce pobytu zwierzęcia i przekazane:"

Czyli wpierw trzeba zgłosić do wójta, burmistrza lub prezydenta. Złożyć pismo w urzędzie i czekać miesiąc (ustawowy) na odpowiedź.
Nastepnie by n.p. stwierdzić czy zwierzę jest przetrzymywane w niewłaściwych warunkach policja musi wejść na teren prywatny .... a można to zrobić tylko wtedy gdy ma się udokumentowane przestępstwo lub jego świadków.
Policja bez tego nie wkroczy na prywatny teren.


Po pierwsze, jesli wystepuje organizacja z takim wnioskiem, to jedynie burmistrz, wojt..itd-moze ale nie musi-zwrocic sie o opinie do inspekcji wetrynaryjnej(nadzor nad ustawa ma weterynaria).
I wcale takie decyzje nie trwaja miesiac. Jesli zachodzi koniecznosc odebrania natychmiastowego zwierzecia, to odbiera sie go( najwyzej trzeba jeszcze miec nakaz prokuratorski na wejscie, na teren) i dalej sprawy proceduralne sie zalatwia ale zwierzak jest juz odebrany. Takie sa dwa tryby dzialan.


Ja nie bardzo rozumiem po co w sprawy zwierzat mieszasz policje, uwazajc ze policji nic nie mozna?! Oni jesli sami interweniuja sami prowadza dalej sprawe, jesli organizacja, organizacja a jesli inspekcja weterynaryjna to inspekcja.
Owszem, mozna prosic policje o asyste(ale nie koniecznie) jesli np. uwazam,ze moze byc jakies zagrozenie-pobicie itd.

Jesli wlasciciel posesji nie zgodzi sie aby wejsc na jego teren to o takie pozwolenie-nakaz-kazdy z wymienionych-organizacja, policja, inspekcja weterynaryjana, wystepuja do prokuratury.



."1a. (16)Decyzja, o której mowa w ust. 1, podejmowana jest z urzędu lub na wniosek Policji, lekarza weterynarii lub upoważnionego przedstawiciela organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt."

Kto jest "upowaznionym przedstwicielem organizacji społecznej" ? Brak w ustawie definicji, brak przepisów wykonawczych


Organizacja sama wyznacza osoby upowaznione do m.inn. przeprowadzania interwencji, statutowo.

3. (20)W przypadkach nie cierpiących zwłoki, gdy dalsze pozostawanie zwierzęcia u dotychczasowego właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu,policjant, a także upoważniony przedstawiciel organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, może odebrać mu zwierzę, zawiadamiając o tym niezwłocznie wójta (burmistrza, prezydenta miasta), celem podjęcia przez ten organ decyzji w przedmiocie odebrania zwierzęcia.

Pytanie j.w.


Wiec nie widze tu zadnego zapisu ze obywatel jak rowniez ze organizacja społeczna z policja czy tez policja z organizacją.

Ano, bo KAŻDY obywatel, zgodnie z kodeksem karnym, ma prawo zgłoszenia przestepstwa którego był świadkiem

Owszem moze zglosic ale INTERWENCJI, jako takiej, nie ma prawa przeprowadzic!
  • 1 year later...
Posted

ZA ZWIERĘTA SIĘ NIE SKAZUJE

Ustawa o ochronie zwierząt tak naprawdę nie jest bardzo zła. Stwierdza, że zwierzę czuje, a człowiek powinien je szanować i ochraniać. Zabrania m.in. znęcania się, nieuzasadnionego zabijania, bicia, przeciążania, porzucania, straszenia, drażnienia czy utrzymywania w niewłaściwych warunkach. Za każdy z tych czynów (oraz za wiele innych) grozi kara do roku pozbawienia wolności, a w przypadku szczególnego okrucieństwa – do dwóch lat więzienia.

Tyle teorii. W praktyce przypadki bezwzględnego pozbawienia wolności (nie w zawieszeniu, tylko naprawdę) można policzyć na palcach jednej ręki. Bardzo często nie dochodzi w ogóle do wszczęcia postępowania, bo np. policjant odmawia przyjęcia wezwania – zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. Jeśli przyjedzie i stwierdzi, że zwierzęciu dzieje się krzywda, prawdopodobnie umorzy sprawę – z braku świadków, braku dowodów albo tzw. niskiej szkodliwości społecznej czynu.

Także prokuratorzy zwykle nie nadają sprawie o zwierzaka dalszego biegu, kończąc ją na etapie umorzenia postępowania. W rzadkich, głównie tych szeroko nagłaśnianych przypadkach czasem dochodzi do sformułowania aktu oskarżenia i sprawa trafia do sądu. Jednak nawet wówczas wyrokiem jest z reguły orzeczenie o niewinności, orzeczenie o winie połączone z odstąpieniem od wymierzenia kary (ze względu na „niską szkodliwość społeczną” czynu) lub kara w porównaniu do stwierdzonego czynu symboliczna – niska grzywna bądź kilka miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu. Oto kilka przypadków:

Ozzy

Pies w typie golden retrievera, adoptowany przez Agnieszkę W. z Lubina w sierpniu 2006 roku. Kilka dni później jego zmasakrowane ciało znaleziono zakopane w lesie w foliowym worku. Przyjazny, ufny, kochający cały świat, wiecznie uśmiechnięty Ozzy został skatowany, okrutnie pobity tępym przedmiotem, a następnie zakopany (prawdopodobnie jeszcze żywcem!), co potwierdziła sekcja dokonana przez weterynarzy sądowych. Większość kości uległa złamaniu podczas bestialskiego, metodycznego bicia, ale pies żył jeszcze co najmniej kilka godzin.

Agnieszka W. najpierw twierdziła, że Ozzy uciekł, następnie (po pokazaniu miejsca zakopania zwłok), że umarł, bo nie podała mu leków, potem – że weterynarz Marek D. uśpił psa, by oszczędzić mu cierpień. Weterynarz potwierdził, że uśmiercił zwierzaka. Sekcja nie wykazała co prawda obecności w ciele Ozzy’ego środków, których rzekomo użył Marek D, a które byłyby wykryte podczas badania. Prokuratura nie zainteresowała się też licznymi złamaniami, ranami, obrzękami oraz krwiakami i po prostu umorzyła sprawę.

Krzyczki

Pseudoschronisko w Krzyczkach było dla psów miejscem kaźni. Trzymane w przepełnionych boksach bez ciepłego posłania, głodzone i bite, umierały, zagryzały się w panice lub były mordowane. Prezes fundacji, która prowadziła „schronisko”, Zdzisław L., został zatrzymany przez policję… na dwa dni, po których dalej bez przeszkód prowadził swoją działalność. Choć toczyło się przeciw niemu postępowanie w sprawie znęcania się nad zwierzętami (prokuratura dwukrotnie stawiała mu ten zarzut), okoliczne gminy przez kolejne dwa lata nadal przysyłały bezdomne psy do mordowni w Krzyczkach.

Zagłodzone, odwodnione, zastraszone psy, które dygotały na widok człowieka, a w żołądkach miały słomę i kawałki drewna, zostały uratowane tylko dzięki poświęceniu wolontariuszy. Ani policja, ani prokuratura, ani sąd nie w żaden sposób nie poprawiły ich losu, nie uratowały od okrutnej śmierci, choć takie właśnie jest ich zadanie.

Mago

Niedźwiedź z wrocławskiego ogrodu zoologicznego przez dziewięć lat żył w betonowym bunkrze, pozbawiony naturalnego światła, towarzystwa, kontaktu z otoczeniem, a nawet możliwości przebywania w swobodnej pozycji. Antoni Gucwiński, ówczesny dyrektor zoo, dzięki interwencji Fundacji Viva! został oskarżony o znęcanie się nad swoim „podopiecznym”.

Sędzia Anna Orańska-Zdych uniewinniła Gucwińskiego. Przyznała, że niedźwiedź przebywał w złych warunkach, ale dyrektor się nad nim nie znęcał, bo próbował poprawić jego los np. poprzez szukanie dla zwierzaka miejsca w innym ogrodzie zoologicznym. Wyrok nie jest prawomocny.

We wszystkich tych przypadkach winni mogliby zostać skazani na dwa lata więzienia. Wszyscy cieszą się wolnością, zdrowiem i życiem. W przeciwieństwie do ich „podopiecznych”.

  • 5 months later...
Posted

Odgrzewam ten wątek, mam nadzieje, że nie ma takiego samego o czym tu napiszę a jak jest to proszę o przekierowanie....

Czytam Dogomanię już od dłuższego czasu, od krótszego jestem zarejestrowana i próbuje na tyle ile mam możliwości i czasu jakoś działać pomagając zwierzętom... Przeglądając wątki, zwłaszcza te, na których ludzie pokazują swoją drugą, złą i beznadziejną twarz rzuca się w oczy Wasz (osób zasłużonych w działaniu) krzyk nad bezdusznym prawem...
I w związku z tym wpadłam na pomysł, jako, że mam znajomego posła aby spróbować uderzyć w to prawo w ramach interpelacji, bądź poprawek do ustawy czy innych, dostępnymi instrumentami poselskimi...
Chciałabym aby ktoś mądrzejszy ode mnie napisał co należy zmienić (oczywiście w granicach rozsądku, moja opcja oko za oko niestety odpada... ) i jak należy zmienić.
Prawnicy jak najbardziej mile widziani będą w tym wątku :loveu:
Będę wdzięczna za pomoc, a jeszcze bardziej ci, którym mam nadzieję takie działanie pomoże...

Posted

Walczymy już 2 m-ce z'' pomocą policji'' o budę dla psa ,który leży pod gołym niebem i szlag mnie trafia bo oprócz mandatu nadal nic sie nie zmieniło .

Posted

Monka jest już podobny temat coś takiego Koalicja do zmiany prawa zwierząt ,nie umie przesłać linku ale jak wejdziesz w mój podpis to na którejś stronie to będzie tam właśnie udzielają się i prawnicy i osoby które mają wiedzę

Posted

funia napisał(a):
Monka jest już podobny temat coś takiego Koalicja do zmiany prawa zwierząt ,nie umie przesłać linku ale jak wejdziesz w mój podpis to na którejś stronie to będzie tam właśnie udzielają się i prawnicy i osoby które mają wiedzę



Ok, sprawdzę to ale dopiero w domu, bo w pracy mam poblokowane i zdjęcia i podpisy :shake:


Ps. już znalazłam przy pomocy opcji szukaj ;) dzięki za informację...

Posted

Dlatego chce to zmienić... jak nie tak, to może jakaś inicjatywa obywatelska :diabloti:?? Ale najpierw musimy opracować podstawę... na resztę przyjdzie pora...


Ps. Najbardziej jednak boli fakt, ze ludzie sami z siebie nie potrafią być w porządku :shake: a dopiero fakt bata nad głową zmusza nawet nie tyle do myślenia co do działania w obawie o swoją skórę :-(

  • Margo changed the title to USTAWA o ochronie zwierzat (2006)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...