Draczyn Posted November 11, 2005 Posted November 11, 2005 Nasza Magda od dwóch tygodni je wyłącznie karmę odcudzającą i nie widżę aby schudła. No ale jeszcze poczekamy. Robiliśmy jej badania tarczycowe i wszystko w porządku, a wygląda, jak kanapa
misiaczek Posted November 11, 2005 Posted November 11, 2005 Cześć dziewczyny :D Ja Wam życzę aby wasze niunie były smukłe i powabne :lol: ,ale jak przeczytałam ile ważyły przed odchudzaniem to się uśmiałam,bo Misia od Waszych nie odbiega wagowo.Waży13,3kg.Tyle,że ja jeszcze nie rozpoczęłam odchudzania.Napiszcie mi jak dawkujecie tą karmę i ile razy dziennie dajecie.Ja się wybiorę do weta po nią na początku następnego tygodnia.
Hebulka Posted November 11, 2005 Posted November 11, 2005 Hebe je dziennie 110 g tej karmy, rozbijam jej to na kilka posiłków dziennie,żeby nie była głodna,na ogół jak Emi je to daje tez Hebulce,bo są przyzwyczajone do jedzenia razem -a ostatnio to raczej do tego,ze są karmione razem;) Ale wole szybciutko nakarmic dwie mordeczki tym co trzeba niz ryzykowac ze sie pozamieniaja miseczkami i Hebuś zje juniorka a Emi karme odchudzająca :o A jak miski stoją oboksiebie to zawsze ta druga jest ciekawsza. Hebulki normalna waga ,gdzie czuła sie naprawdę dobrze,była smukła i powabna jak piszesz Misiaczku, to 11,5 takze jeszcze troche nam brakuje ale najwazniejsze z idzie ku dobremu. :D Chce jej kupić też puszeczki ROYAL OBESITY, tak dla urozmaicenia biedakowi tej diety.Tylko musze poprosic weta zeby mi wyliczył ile moge tego dziennie dać i o ile zmniejszyć porcje suchego. Powodzenia dla wszystkich odchudzających sie i odchudzanych :D
misiaczek Posted November 11, 2005 Posted November 11, 2005 Misia przed zakupem Soto ważyła 12-12,5kg.Już wtedy wydawało mi się,że jest bambaryłka.Ale to co teraz się u nas dzieje jak wystawiam miski,to ludzkie pojęcie przechodzi.Misia zaczyna gulgotać nerwowo, jakby w życiu nic nie jadła.Soto kładzie się w geście poddańczym na plecach,żeby go nie atakowała(bo jak tylko sięgałam po jeszcze puste miski,już leci do niego aby go odgonić).I to jest jedyny moment gdzie Soto jej się boi.Zawsze najpierw podaje michę Miśce,później idę do łazienki zanieść Sotkowi.Ona na ten moment zostawia swoje i leci za mną do łazienki,żeby zjeść Sotka wraz z jego miską.Misia zwariowała,jeśli chodzi o żarcie.Coś jej siadło na psyche. I tak samo gulgocze żebrając,jak my jemy.A po za tym jest normalna :wink: :D .
Draczyn Posted November 16, 2005 Posted November 16, 2005 misiaczek napisał(a):Misia przed zakupem Soto ważyła 12-12,5kg.Już wtedy wydawało mi się,że jest bambaryłka.Ale to co teraz się u nas dzieje jak wystawiam miski,to ludzkie pojęcie przechodzi.Misia zaczyna gulgotać nerwowo, jakby w życiu nic nie jadła.Soto kładzie się w geście poddańczym na plecach,żeby go nie atakowała(bo jak tylko sięgałam po jeszcze puste miski,już leci do niego aby go odgonić).I to jest jedyny moment gdzie Soto jej się boi.Zawsze najpierw podaje michę Miśce,później idę do łazienki zanieść Sotkowi.Ona na ten moment zostawia swoje i leci za mną do łazienki,żeby zjeść Sotka wraz z jego miską.Misia zwariowała,jeśli chodzi o żarcie.Coś jej siadło na psyche. I tak samo gulgocze żebrając,jak my jemy.A po za tym jest normalna :wink: :D .To jest całkiem normalne. Teraz, gdy Liza nie chce jeść , to wołam Kubusia. Kubuś staje obok miski i Liża natychmiast wszystko zjada. Konkurencja robi swoje
ats Posted November 16, 2005 Posted November 16, 2005 Draczyn, Liza ma się chyba lepiej? Bo na zdjęciach widziałam, że CAŁKIEM DOBRZE WYGLĄDA?
Draczyn Posted November 16, 2005 Posted November 16, 2005 ats napisał(a):Draczyn, Liza ma się chyba lepiej? Bo na zdjęciach widziałam, że CAŁKIEM DOBRZE WYGLĄDA?Już gdzieś tu pisałam, że ma duo lpsze wyniki badań. Prowadzący ją lekarz jest bardzo zadowolony i my też. Dziś wieczorem znów idziemy do niego
misiaczek Posted November 16, 2005 Posted November 16, 2005 Draczyn napisał(a):misiaczek napisał(a):Misia przed zakupem Soto ważyła 12-12,5kg.Już wtedy wydawało mi się,że jest bambaryłka.Ale to co teraz się u nas dzieje jak wystawiam miski,to ludzkie pojęcie przechodzi.Misia zaczyna gulgotać nerwowo, jakby w życiu nic nie jadła.Soto kładzie się w geście poddańczym na plecach,żeby go nie atakowała(bo jak tylko sięgałam po jeszcze puste miski,już leci do niego aby go odgonić).I to jest jedyny moment gdzie Soto jej się boi.Zawsze najpierw podaje michę Miśce,później idę do łazienki zanieść Sotkowi.Ona na ten moment zostawia swoje i leci za mną do łazienki,żeby zjeść Sotka wraz z jego miską.Misia zwariowała,jeśli chodzi o żarcie.Coś jej siadło na psyche. I tak samo gulgocze żebrając,jak my jemy.A po za tym jest normalna :wink: :D .To jest całkiem normalne. Teraz, gdy Liza nie chce jeść , to wołam Kubusia. Kubuś staje obok miski i Liża natychmiast wszystko zjada. Konkurencja robi swoje Mojej mamy kundelka była w początkowych latach życia styrasznym niejadkiem.Kiedyś przez przypadek tata zobaczył,że jak się z nią podrażnić udając,że się zabiera jedzonko,wtedy ona na nie się wprost rzucała i zjadała wszystko,że aż jej uszy się trzęsły.I tak przeżyła 15 lat,ale trzeba było się z nią podrażnić aby cokolwiek zjadła. Soto też jest niejadkiem(ale tylko do psiego żarcia),już drugi tydzień go ganiam z miską.Ale on ludzkie jedzenie by jadł z chęcią.Nie chce jeść suchego,a to co im gotuję,to powybiera mięcho a warzywka i ryż są fuj.Niewiem co dalej mam robić,czy dawać mu to co my jemy,czy przetrzymać go aby się przegłodził? Warzywa,owoce,jogurty,twarożki on tego niecierpi wprost.Podejrzewam,że w hodowli był karmiony tym co mu skapnęło z pańskiego stołu.Bo chlebki,bułeczki i obiadki nasze to by wcinał. Dawałam mu citropepsin,ale to chyba trochę bez sensu,bo on ma apetyt,tyle,że nie na to co trzeba.No i konkurencja w postaci Misi,na niego też nie działa.
ats Posted November 16, 2005 Posted November 16, 2005 Draczyn, to cudownie!!!! Gratuluję i bardzo się cieszę!!
Draczyn Posted November 16, 2005 Posted November 16, 2005 misiaczek napisał(a):Draczyn napisał(a):misiaczek napisał(a):Misia przed zakupem Soto ważyła 12-12,5kg.Już wtedy wydawało mi się,że jest bambaryłka.Ale to co teraz się u nas dzieje jak wystawiam miski,to ludzkie pojęcie przechodzi.Misia zaczyna gulgotać nerwowo, jakby w życiu nic nie jadła.Soto kładzie się w geście poddańczym na plecach,żeby go nie atakowała(bo jak tylko sięgałam po jeszcze puste miski,już leci do niego aby go odgonić).I to jest jedyny moment gdzie Soto jej się boi.Zawsze najpierw podaje michę Miśce,później idę do łazienki zanieść Sotkowi.Ona na ten moment zostawia swoje i leci za mną do łazienki,żeby zjeść Sotka wraz z jego miską.Misia zwariowała,jeśli chodzi o żarcie.Coś jej siadło na psyche. I tak samo gulgocze żebrając,jak my jemy.A po za tym jest normalna :wink: :D .To jest całkiem normalne. Teraz, gdy Liza nie chce jeść , to wołam Kubusia. Kubuś staje obok miski i Liża natychmiast wszystko zjada. Konkurencja robi swoje Mojej mamy kundelka była w początkowych latach życia styrasznym niejadkiem.Kiedyś przez przypadek tata zobaczył,że jak się z nią podrażnić udając,że się zabiera jedzonko,wtedy ona na nie się wprost rzucała i zjadała wszystko,że aż jej uszy się trzęsły.I tak przeżyła 15 lat,ale trzeba było się z nią podrażnić aby cokolwiek zjadła. Soto też jest niejadkiem(ale tylko do psiego żarcia),już drugi tydzień go ganiam z miską.Ale on ludzkie jedzenie by jadł z chęcią.Nie chce jeść suchego,a to co im gotuję,to powybiera mięcho a warzywka i ryż są fuj.Niewiem co dalej mam robić,czy dawać mu to co my jemy,czy przetrzymać go aby się przegłodził? Warzywa,owoce,jogurty,twarożki on tego niecierpi wprost.Podejrzewam,że w hodowli był karmiony tym co mu skapnęło z pańskiego stołu.Bo chlebki,bułeczki i obiadki nasze to by wcinał. Dawałam mu citropepsin,ale to chyba trochę bez sensu,bo on ma apetyt,tyle,że nie na to co trzeba.No i konkurencja w postaci Misi,na niego też nie działa.No to wyjątkowo odporny osobnik, bo konkurencja przeważnie najlepiej działa
Draczyn Posted November 18, 2005 Posted November 18, 2005 ats napisał(a):Draczyn, to cudownie!!!! Gratuluję i bardzo się cieszę!!A nie wyobrażasz sobie, jak ja się cieszę. Tylko to jednak nic nigdy nie wiadomo. Wszyscy tu jeszcze w tej dziedzinie eksperymentują
Draczyn Posted November 25, 2005 Posted November 25, 2005 W tych hodowlach kompletny zastój - co jest grane To było ćwiczenie ogromnych liter - zobaczymy czy udane
Joss Posted November 25, 2005 Posted November 25, 2005 Ja w temacie hodowli to mam chyba najmniej do powiedzenia z Was wszystkich:) Także z miłą chęcia ale moje moje miejsce chyba na OFFie;)
Draczyn Posted November 25, 2005 Posted November 25, 2005 Joss napisał(a):Ja w temacie hodowli to mam chyba najmniej do powiedzenia z Was wszystkich:) Także z miłą chęcia ale moje moje miejsce chyba na OFFie;)Dlaczego, zwsze przyda się jakaś rada, czy krytyka. Nie tylko praktycy mają tu pisać. Teoretycy też mile widziani
Joss Posted November 25, 2005 Posted November 25, 2005 Krytykowac nie lubie, radzić nie umiem:) Zartowałam...;) Dzieki!
Draczyn Posted November 26, 2005 Posted November 26, 2005 Joss napisał(a):Krytykowac nie lubie, radzić nie umiem:) Zartowałam...;) Dzieki!Wszystko Joss świetnie Ci idzie, wię nie wstawiaj nam tu kitu :D :D :D
Draczyn Posted December 3, 2005 Posted December 3, 2005 Dlaczego ten temat tak leży odłogiem. Hej hodowcy , wypowiadajcie sie . Niehodowcy tez mile widziani
Draczyn Posted December 3, 2005 Posted December 3, 2005 Bardzo proszę, aby to wyjaśnienie nie było traktowane, jako ukłon w stosunku do ERusos, bo ta osoba wystarczająco mnie naobrażała i nie mam zamiaru jej bronić, ale chcialabym ta sprawę wyjaśnić ku przestrodze nabywców. Buldożek to jest sztucznie wychodowana rasa, w skład której wchodzi wiele ras. Może się zdarzyć raz na jakąś ogromną ilość przypaddków, że pies jest agresywny. Takie przypadki, nie chcialabym wymieniać gdzie , już sie zdarzały. Agresja w sosunku do dzieci powinna powodować wyeliminowanie psa z hodowli. We Francji każdy pies i suka przechodzi testy. Jednym z nich jest właśnie stosunek do dzziecka. Egzemplarze, które nie cieszą się na widok dziecka są z hodowli eliminowane. U nas takich testow się nie przeprowadza, więc takie przypadki mogą się zdarzać. Hodowca powinien taką cechę zauważyć już u 8tygodniowego szczeniaczka i odradzić kupującemu, jeśli w przyszłym domu mają być małe dzieci. Ponadto hodowca powinien mieć kontakt z kupującym i doradzić mu odpowiednie szkolenie, lub psiego psychologa , jeśli taki przypadek zaistniał. To się naprawdę wyjątkowo rzadko może zdarzyć. Nie powinno się również powtarzać w tym przypadku krycia tej samej pary psów, w żadnym wypadku
ferroo Posted December 3, 2005 Posted December 3, 2005 Czesc wszystkim dawno mnie tu nie bylo ale mam nadzieje ze o mnie nie zapomnieliscie :wink: Pozdrawiam wszystkich znajomych i nieznajomych :lol:
Draczyn Posted December 3, 2005 Posted December 3, 2005 ferroo napisał(a):Czesc wszystkim dawno mnie tu nie bylo ale mam nadzieje ze o mnie nie zapomnieliscie :wink: Pozdrawiam wszystkich znajomych i nieznajomych :lol:Ogromnie się cieszymy z Twojego powrotu. Wytłumacz się dlaczego tak długo Cię nie było.???????????????????????
elżbietarusos Posted December 3, 2005 Posted December 3, 2005 Trudno nazwać 12 letnie dziecko małym. Szczenię w chwili nabycia nie wykazywało żadnej agresji. Dziwię się , że po tylu latach hodowli tej rasy nie poznałaś Draczyn psychiki rasy. Buldożek jest dokladnie taki , jakim życzy sobie mieć go właściciel. Czy sobie to uświadamia czy też nie. Pies odbiera dokładnie to, co przekazuje mu właściciel. Wyjątek stanowić może choroba psychiczna zwierzęcia , która podobnie jak i u ludzi zdarzyć się może , choć ja się jeszcze z takim przypadkiem nie spotkalam. Dlatego francuziki mieszkające u mnie nie wykazują żadnej agresji. Cała ta rozmowa wydaje mi się dziwna , celu jej także nie rozumiem.
Draczyn Posted December 3, 2005 Posted December 3, 2005 elżbietarusos napisał(a):Trudno nazwać 12 letnie dziecko małym. Szczenię w chwili nabycia nie wykazywało żadnej agresji. Dziwię się , że po tylu latach hodowli tej rasy nie poznałaś Draczyn psychiki rasy. Buldożek jest dokladnie taki , jakim życzy sobie mieć go właściciel. Czy sobie to uświadamia czy też nie. Pies odbiera dokładnie to, co przekazuje mu właściciel. Wyjątek stanowić może choroba psychiczna zwierzęcia , która podobnie jak i u ludzi zdarzyć się może , choć ja się jeszcze z takim przypadkiem nie spotkalam. Dlatego francuziki mieszkające u mnie nie wykazują żadnej agresji. Cała ta rozmowa wydaje mi się dziwna , celu jej także nie rozumiem.Prosiłam wielokrotnie i nie tylko ja , aby takie kontrowersyjne tematy kontynuować w innym wątku, ktory specjalnie w tym celu założyłaam. Nie rozumiem dlaczego zależy Ci na robieniu balaganu na forum. Odpowim w temacie "sprostowania........" I na przyszłośc wszelkie sprzeciwy odnośnie wypowiedzi prośiłabym umieszczać w wyżej wymienionym temacie. Musimy się tu liczyć z opnią innych
ferroo Posted December 3, 2005 Posted December 3, 2005 Draczyn a tak ze wzgledow rodzinnych nie mialam za bardzo okazji ani czasu na siedzenie przy kompie ale juz wszystko wrocilo do normy wiec jestem :lol: No i juz bede teraz tu stalym bywalcem :lol: Przy okazji pochwale sie stronka ktora jeszcze nie jest skonczona ale i tak zapraszam do ogladania :lol: www.dreamwater.republika.pl :lol:
elżbietarusos Posted December 3, 2005 Posted December 3, 2005 Będę odpowiadać na tym topiku , na którym zostałam zaatakowana. Obie wiemy Draczyn , że nie chodzi Ci o zasady , lecz o prywatne porachunki. Nie umiesz się jednak liczyć osobiście , więc wolałabyś zaatakować w sforze. to takie typowe dla Ciebie.Lubisz tani poklask.
Recommended Posts