Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

teoretycznie może, ale problem polega na tym, że tam sa 2 boksery(2 żywioły), a on powinien być w miejscu gdzie nie ma piesków ,żeby nie bawić się, nie biegać na razie.On oczywiście jest tam w klatce, ale sytuacja jest dość ciężka -on w klatce, a dookoła 2 pieski i oczywiście cała trójka chętna do zabawy.Także jeśli cos usłyszycie o domu tymczasowym, gdzie jest szansa na "spokojne" 2 tygodnie to byłoby super,a dom stały cały czas aktualny

Posted

Piesio ma dobry humor i choć troszkę jest jeszcze obolały, chęć do zabawy. Na razie zabawa wykluczona. AAAA dzwoniła jego poprzednia Pani, mówiła że się martwi..................................czy wszystko z nim w porzadku. Brak mi słów bo gdybym była tu mniej oficjalnie to bym ją odpowiednio podsumowała!!!:mad:
Szukamy Dobrego Domu dla naszego ślicznego piesia!!!!

Posted

Tonic jest naprawdę fantastyczny :loveu:
Moje boksery odpędza, jeśli nie ma ochoty być polizany. One się do niego przytulają i nawet traktują delikatnie. Kora wylizuje mu uszy, a Max brzuszek - widok niesamowity. Gdy mały śpi, moje potffforry czuwają obok niego - jak tylko zapiszczy one go wylizują...

Mały siusia na podkłady wyłącznie, jeśli zdarzy mu się zlać w klatce, to jest bardzo niezadowolony. Domaga się wyjścia na kupę - ani razu nie zrobił w domu, a przecież ma dopiero 4 miesiące ;) Myślę, że jak stanie na nogi, to i z sikaniem nie będzie problemu, bo widać, że to czyścioch jest.

No i dokładnie wie już, gdzie mieszkamy. Wczoraj chciałam pójść z nim do sąsiadów z bloku obok - mały usiadł, zwrócił ciałko w stronę domu i piszczał znacząco, że on idzie do domu :lol:

Niestety jest cały obolały - gdy go znosimy z drugiego piętra na dwór, to popiskuje cichutko. Na spacerze chodzi przy nodze tak, że cały czas pyskiem dotyka łydek. Smycz jest póki co zupełnie zbędna. Niestety spacery są krótkie - tak w sumie z 5-10 minut, dwa razy dziennie...

Gdyby ktoś miał tymczas na parterze, albo z windą, to Tonicowi byłoby lepiej niż u nas...

Posted

Oczywiście że idealnie było by na parterze. Ale teraz w domku tymczasowym ma świetnych opiekunów i wspaniałe, wyrozumiałe towarzystwo. Ciągle szukamy nowego Domku na stałe dla naszego podopiecznego!!!

Posted

Nie chcę zapeszać, ale cos się zaczynać dziać wokół tego dzieciaczka.Może jakiś domek się szykuje???ale oczywiście cały czas szukamy, bo to różnie bywa

Posted

Wczoraj Tonic miał odwiedziny :lol:
Podbił serce Pana, który póki co, deklaruje, że go weźmie - mam nadzieję, że się nie rozmyśli, bo na nas zrobił bardzo dobre wrażenie.

Malec zostanie u nas do 9 października - Tracy chce mu zrobić rentgen, by sprawdzić, jak się zrasta. Chcemy go też zaszczepić, zanim pojedzie do nowego domu (cóż, była "właścicielka" szczepień nie zrobiła... może zbyt kosztowne są, a teraz mały musi najpierw dojść do siebie po zabiegu).
Ponieważ spacery i tak są ograniczone do minimum, to już nawet noszenie słodziaka nam nie przeszkadza :p

Po weekendzie zdejmujemy szwy i rozpoczynamy rehabilitację ;)
Na razie rehabilitują malca moje boksery - codzienny masaż językiem po brzuchu i uszach poprawia Tonicowi nastrój i przyspiesza gojenie wszelkich ran :p Najbardziej dziwi mnie to, że one omijają łapę, która jest po operacji - skąd one wiedzą, że w tym miejscu nie wolno go dotykać?:crazyeye:

Posted

To prawda, niebywała jest ich delikatność w stosunku do Tonica.Ale on śliczniutki jest, pare dni go nie widziałam i jak go wczoraj zobaczyłam to jest nie do poznania.Zupełnie inaczej się zachowuje, widać, że zaczął nowe życie. Bardzo się cieszę i dziękuję za pomoc. A jeśli chodzi o dom dla niego to KCIUKI TRZYMAMY, żeby wszystko dobrze się potoczyło.

Posted

[quote name='gerta']Wczoraj Tonic miał odwiedziny :lol:
Podbił serce Pana, który póki co, deklaruje, że go weźmie - mam nadzieję, że się nie rozmyśli, bo na nas zrobił bardzo dobre wrażenie.

Malec zostanie u nas do 9 października - Tracy chce mu zrobić rentgen, by sprawdzić, jak się zrasta. Chcemy go też zaszczepić, zanim pojedzie do nowego domu (cóż, była "właścicielka" szczepień nie zrobiła... może zbyt kosztowne są, a teraz mały musi najpierw dojść do siebie po zabiegu).
Ponieważ spacery i tak są ograniczone do minimum, to już nawet noszenie słodziaka nam nie przeszkadza :p

Po weekendzie zdejmujemy szwy i rozpoczynamy rehabilitację ;)
Na razie rehabilitują malca moje boksery - codzienny masaż językiem po brzuchu i uszach poprawia Tonicowi nastrój i przyspiesza gojenie wszelkich ran :p Najbardziej dziwi mnie to, że one omijają łapę, która jest po operacji - skąd one wiedzą, że w tym miejscu nie wolno go dotykać?:crazyeye:[/QUOTE]

bo zwierzęta są mądre poprostu, tylko my jakoś o tym zapominamy i się dziwimy :razz: one się lepiej dogadują między sobą niż ludzie :eviltong:

strasznie słodkie to, co opisujesz, ta wspólna opieka. i cieszę się bardzo, że mały znalazł domek - trzymam kciuki, zeby to się definitywnie szczęśliwie zakończyło :multi::loveu:

Posted

Szwy zdjęte :) Chłopak szaleje. Zgubił u nas już 4 zęby, ale ciągle próbuje podgryzać moje psy ;)

Mały teraz ćwiczy stawanie na połamanej lapie - robi już tak, że dwa kroki robi stając na niej, a dwa kolejne kuśtykając. Tylko jak się wita z moimi bokserami, to zapomina, że w ogóle był chory, bo wtedy skacze, opierając się na tylnych nogach, jakby były całkiem zdrowe :multi:
Nie mogę się doczekać, kiedy będą mogły wyjść na spacer we trójkę - może wtedy mały spróbuje wejść po schodach sam.

Posted

Teraz tylko rehabilitacja i chłopak będzie szalał jak przystało na szczeniaka.Pisałam już to, ale jeszcze raz muszę.BARDZO DZIĘKUJE ZA SUPER SZYBKĄ POMOC.Mam może doświadczenie w pomaganiu zwierzakom pod kontem leczenia , ale jeśli chodzi o szukanie domów tymczasowych, stałych to jestem zielona, no może teraz już trochę się dowiedziałam jak to wygląda, muszę powiedzieć, że jestem pod wielkim wrażeniem.Teraz trzymam kciuki za jego nowy dom.

Posted

Spacery we trójkę mamy od wczoraj :loveu: Jest bosko. Mały śmiga po schodach, jak złoto i za moimi na spacerze pędzi, jak nakręcony.

Ale co lepsze jutro chłopak zaczyna nowe życie :multi: Zmienia imię na Frantic i hula na własną kanapę :multi:. Wątek zmieni tytuł, jak dojedzie na miejsce, bo niestety nowy domek jest 350 km od nas.

Nie jest łatwo go oddać, ale... za parę dni zawita do nas kolejna, młoda bida :shake:
Chciałabym kiedyś oddać do adopcji psa i mieć świadomość, że nie ma już więcej takich, które są bezpańskie, ech....

Posted

No i pojechał...
Nowa pani dzwoniła, żeby powiedzieć, że dojechał na miejsce, że jest śliczny, milutki i troszkę popiskiwał, ale teraz śpi słodko po podróży na kocyku od nas, z zabaweczką przy pysku :loveu:

Obiecała przysyłać zdjęcia. A nam teraz jakoś tak pusto w domu :roll:

Bradzo jesteśmy wdzięczni Tracy i Jej koleżance, za uratowanie Tonica.
Oby było więcej takich weterynarzy, z sercem dla zwierząt :loveu:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...