marsi66 Posted October 25, 2009 Posted October 25, 2009 Wyślę link na maila do p.Joanny -dzięki za podpowiedź Quote
monika55 Posted October 25, 2009 Author Posted October 25, 2009 No to zobaczymy jak sie ulozy. Dobrze, ze Pani Joanna w ogole chce probowac. Moze w koncu kocio zrozumie ze pies to niekoniecznie wrog. Quote
bela51 Posted October 25, 2009 Posted October 25, 2009 Żal mi Goldusia. To taki kochany psiak. Mam nadzieję, że wszystko sie uloży. Ideałem byłoby, gdyby miał swoja Pania tylko dla siebie. Quote
monika55 Posted October 26, 2009 Author Posted October 26, 2009 I jak minal dzien? Czy kocio nie zjadl nam Goldiego?:razz: Quote
bela51 Posted October 26, 2009 Posted October 26, 2009 Czy mu oczków nie wydrapał???????:-(:-(:-( Quote
marsi66 Posted October 26, 2009 Posted October 26, 2009 Nie martwcie się na zapas.Tak jak mówiłam podczas nieobecności domowników zwierzaki są rozdzielane, a po powrocie są uczone wzajemnej tolerancji. Tyle na razie.Trzeba dać kotce więcej czasu, bo Goldi dosyć szybko się zaaklimatyzował ,nawet zaczął wybrzydzać w jedzeniu:cool3: Quote
Panca Posted October 26, 2009 Posted October 26, 2009 spaniele sa wybredne:evil_lol:moj pierwszy pies byl spanielem i raczej zaliczal sie do" francuskich pieskow":diabloti: Quote
monika55 Posted October 27, 2009 Author Posted October 27, 2009 To trzeba cierpliwie czekac. Marsi, podaj wydatki na Goldiego, wypada mi sie rozliczyc z pieniedzy. Quote
marsi66 Posted October 27, 2009 Posted October 27, 2009 Jeśli można to poczekajmy z tymi rozliczeniami. Sądzę, że jak wszystko się ułoży to będziemy rozmawiać o finansach. Na razie to właściwie żyję ze ściskiem w żołądku i cały czas myślę o Goldusiu. Quote
monika55 Posted October 27, 2009 Author Posted October 27, 2009 Oczywiscie, ze poczekamy az sie wszystko ulozy. Martwie sie o Goldiego. Quote
marsi66 Posted October 27, 2009 Posted October 27, 2009 Goldusiowi krzywda się nie dzieje ani fizyczna ,ani psychiczna. Problem tkwi tylko we wzajemnych układach kotka-piesek. W tym wypadku każda decyzja była nie do końca dobra.Z jednej strony po co przedłużać nadzieję psa na dom, jeśli po jakimś czasie musiałby do mnie wracać.Z drugiej strony pani Joanna stwierdziła, że po dwóch dniach odsyłać psa z powrotem (nie dając szansy obu zwierzakom na akceptację) to też nie jest w porządku wobec Goldusia.Pies byłby narażony na dodatkowy stres. Ale zobaczymy jak się sprawy potoczą.Na pewno jest to praca dla człowieka ,aby zwierzaki zaczęły się tolerować.Ja należę do tych co wierzą w cuda ;), a przede wszystkim w inteligencję zwierząt. Dla kochającego właściciela są w stanie zrobić bardzo wiele :p. Quote
monika55 Posted October 27, 2009 Author Posted October 27, 2009 Dobrze napisalas marsi. Musimy sie uzbroic w cierpliwosc i dac wszystkim szanse. Quote
Asia & Ginger Posted October 27, 2009 Posted October 27, 2009 A cuda się zdarzają! :kciuki: :kciuki: Quote
marsi66 Posted October 27, 2009 Posted October 27, 2009 Wszyscy odetchnijcie z ulgą i cieszcie się z nowego domku dla Goldusia:multi::multi::multi: Quote
Asia & Ginger Posted October 27, 2009 Posted October 27, 2009 marsi66 napisał(a):Wszyscy odetchnijcie z ulgą i cieszcie się z nowego domku dla Goldusia:multi::multi::multi: Czyli zwierzaczki się dogadały? :cool3: :multi: :multi: :multi: Quote
marsi66 Posted October 28, 2009 Posted October 28, 2009 Pani Joanna wraz z synem i kiciunią okazali się odpowiedzialnymi właścicielami Goldusia. Po naszej wczorajszej rozmowie wynika,że zwierzaki zaczynają się tolerować.Oczywiście na razie pod kontrolą.Chociaż już miały okazję pobyć sam na sam przez godzinę.Są w całości czyli można wnioskować , że idzie ku lepszemu. Co do samego pieska to czuje się dobrze.Miał problem z biegunką ,był u weta dostał karmę poprawiającą florę bakteryjną,znowu miał czyszczone gruczoły okołoodbytowe.Trochę problemu jest też ze skórą w okolicy odbytu,gdyż pies rozlizywał sobie rankę,ma wygolony zadek:crazyeye:.Dostał na to zastrzyki i kołnierz:razz: Na szczęście jest poprawa i z kołnierza nie korzysta.Dziś idzie na kontrolę. Pani Joanna czyta nasz wątek i jak jej czas pozwoli to się odezwie, a na razie to ja będę pisać. Jeszcze raz wielkie podziękowania dla nowej rodziny Goldusia za danie mu szansy:Rose: Quote
Asia & Ginger Posted October 28, 2009 Posted October 28, 2009 Ha ha ha Goldi z wygolonym zadkiem! :turn-l: Zdrowiej tam psiaczku. :kciuki: :kciuki: Widzę, że już jego urok osobisty zaczyna działać na kotka. :cool3: Quote
bela51 Posted October 28, 2009 Posted October 28, 2009 To juz chyba możemy odetchnąć? Choc nie do konca, bo nam sie Goldus troche pochorował. Trzymamy mocno kciuki na nasze śliczne psiątko.:loveu: i za kocia, żeby nie dokuczał choremu.:evil_lol: Quote
marsi66 Posted October 28, 2009 Posted October 28, 2009 Kotka ma14 lat więc o dokuczaniu nie ma mowy.to raczej Goldi jest energiczniejszy. Ważne,że dają radę:p Quote
monika55 Posted October 28, 2009 Author Posted October 28, 2009 Ale wiadomosc.:multi::multi::multi: Jak sie ciesze. Marsi, dzieki Tobie glownie Goldi ma dom i mysle ze bedzie bezpieczny.:loveu: Oczywiscie wszystkie cioteczki, ktore pomogly Godiemu w jego drodze ze schroniska, powinny byc siarczyscie wycalowane przez niego. Jaka radosc. DZIEKUJE [IMG]http://www.gifyzosi.friko.pl/smiles/serce3.gif[/IMG] Quote
Panca Posted October 28, 2009 Posted October 28, 2009 uwielbiam czytac takie zakonczenia...:lol::lol::lol:dzieki wspolnym staraniom ten pies zyje i ma swoj dom- to takie niezwykle i zawsze mam wtedy usmiech od ucha do ucha na przemian ze lzami w oczach Quote
Panca Posted October 28, 2009 Posted October 28, 2009 musze jeszcze dodac ze najwieksze uklony dla Monik55 ktora go wyciagnela ze schronu oraz Marsi66 ktora dala mu dach tymczasowy nad glowa:loveu: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.