Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • 3 months later...
Posted

Widać, że do pieska nie pałałaś zbytnio wielką miłością, skoro żeś napisała, że "zdechł" . Cóż za prymitywne określenie śmierci swojego przyjaciela. Chyba serca nie masz.

  • 11 months later...
  • 3 weeks later...
  • 3 weeks later...
Posted

a może taka krótka, zimna, wręcz prawie urzędowa relacja to tylko taka forma wyrzucenia z siebie bólu?
Nie każdy jest ekstrawertykiem. Ja muszę mój ból wykrzyczeć, wygadać, wyłożyć. Inni są jak roboty: zamknięci, a nawet hermetyczni.
Nie potępiajmy smutnata2, aczkolwiek przyznaję, że i dla mnie ta forma informacji jest trudna do przełknięcia.

Posted

smutnata2 napisał(a):
Miałam psa goldena i zdechł:
W poranek sobotę wyszłam na pole a goldenek tymczasem u weta.
raka stwierdzili i uśpili:placz:
____________
ten rak sie na pewno smial:evil_lol:

Zwłaszcza dopisek pod kreską + emotik. Dla mnie to jakiś ponury żart, a jeśli nie, to współczuję psiakowi, piękne pożegnanie!:angryy:

Posted

sybisia napisał(a):
Zwłaszcza dopisek pod kreską + emotik. Dla mnie to jakiś ponury żart, a jeśli nie, to współczuję psiakowi, piękne pożegnanie!:angryy:


Sądzę, że ten emotik miał symbolizować złośliwość raka.

Wolę myśleć, że smutnata2 napisała niezgrabnie w chwili żalu i złości na okrutny los, który odebrał jej przyjaciela, niż, że była to zimna informacja, prawie wyrachowana. Jeszcze nie straciłam wiary w ludzi, chociaż po tym co stało się z Tulą, byłam bliska tego. Podtrzymały mnie Wasze listy i posty. Tylu ciepłych ludzi, tyle życzliwości, że ta wiara utrzymała się we mnie. To jest też powodem, że wierzę w dobre intencje smutnatej2.

Może smutnata2 napisałaby kilka słów?

Posted

marta23t napisał(a):
jej post był z 2009 roku mamy 2011 - z tego co widzę ma Bana więc raczej już nic nie napisze...


o kurczę, nie zauważyłam. Zobaczyłam posty z grudnia 2010 i tak odpisałam, jak do świeżego wątku.

Tak czy siak, mam nadzieję i chcę w to wierzyć, że autorka nie miała złych intencji.

Pozdrawiam wszystkich futrzakokochaczy

  • 5 months later...
Posted

Wspólczuję, od nas też niedawno odszedł czworonożny przyjaciel, 12 lat z nami , w domu pozostał smutek żal no i dzieci pierwsze spotkanie ze śmiercią. Nie było łatwo, dzieci nie chciały się zgodzić na zakopanie ciała w lesie, znaleźliśmy jedyne chyba takie miejsce Cmentarz dla zwierząt TĘCZOWY MOST, koło Kątów Wrocławskich, mają tam też Krematoriom do indywidualnej kremacji zwierząt.
Warto było przejechać 200 km, odbyliśmy wspólną drogę, godnie pożegnaliśmy przyjaciela, czy długo cierpieliśmy było t 7 m-cy temu , córka (7 lat) czasami jeszcze płacze, ja zgrywam twardziela. Polecam kremację, mniej boli..........
( żeby zaoszczędzić bolesnych poszukiwań polecam wpisać w goglach Hotel KUBUS tam też jest link do cmentarza lub tel . 535 435 170
http://www.kremacja.republika.pl/
:shake::shake::shake::shake::shake::shake:

Posted

Też kiedyś miałam przypadek z odejściem najlepszego przyjaciela wiem jaki to ból . Miałam owczarka niemieckiego Nera . Nero dorzył 15 lat , ale niestety chorował któregos dnia zachrował na raka ucha robiliśmy wszystko co się dało . Pewnego dnia weterynarz ztwierdził że nie ma sensu i żeby już się nie meczył było trzeba go uspic :( :(:( Strasznie płakałam w końcu po paru tygodniach mój tato zdecydował sie ponownie na wilczura . Strasznie się ucieszyłam nazaliśmy go Czak . Czak pozył z nami 2 lata był wspaniały psem pewnego dnia sasiada suka dostała cieczki zaczeły się zlatywać psy i pewnego ranka mo tato wszedł z czakiem na spacer z rana . Czakiemu nie wiadomo co szczeliło do głowy i bobieg za psem !!! Mój tato bieg i wołał Czaka , ale ten nie słuchał w koću stracił ich z oczu myslał że gdzieś sobie biegają , ale znalazł Czakiego na ulicy koło kiosku juz nie żywego leciałam mu krew z pyska miał uszkodenia wewnętrze nic juz nie dało się zrobic był to wielki płacz :( najgorsze też jest to że kierowca który potrocił psa nie zatrzymał sie !!!!!!
Wiem jak to jest jest to ból dla całej rodziny :-(
Po dwuch latach dostałam na gwiazdkę suczkę owczarka szetlandzkiego :) bardzo się ucieszyłam :)

Posted

Też kiedyś miałam przypadek z odejściem najlepszego przyjaciela wiem jaki to ból . Miałam owczarka niemieckiego Nera . Nero dorzył 15 lat , ale niestety chorował któregos dnia zachrował na raka ucha robiliśmy wszystko co się dało . Pewnego dnia weterynarz ztwierdził że nie ma sensu i żeby już się nie meczył było trzeba go uspic :( :(:( Strasznie płakałam w końcu po paru tygodniach mój tato zdecydował sie ponownie na wilczura . Strasznie się ucieszyłam nazaliśmy go Czak . Czak pozył z nami 2 lata był wspaniały psem pewnego dnia sasiada suka dostała cieczki zaczeły się zlatywać psy i pewnego ranka mo tato wszedł z czakiem na spacer z rana . Czakiemu nie wiadomo co szczeliło do głowy i bobieg za psem !!! Mój tato bieg i wołał Czaka , ale ten nie słuchał w koću stracił ich z oczu myslał że gdzieś sobie biegają , ale znalazł Czakiego na ulicy koło kiosku juz nie żywego leciałam mu krew z pyska miał uszkodenia wewnętrze nic juz nie dało się zrobic był to wielki płacz :(
Wiem jak to jest jest to ból dla całej rodziny

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...