Jump to content
Dogomania

złamane serduszko Koruni..... teraz nazywa sie Shila i MA CUDOWNY DOM!!!


Recommended Posts

  • Replies 763
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

monika083 napisał(a):
nooo lepiec trafic nie mogla :) A jak spotkanie?


A spotkanie, sama nie wiem. Nie umiem się wypowiedzieć co do uczuć, jakie wzbudzają u mnie metody nowego szkoleniowca. Ja chyba jestem trochę przewrażliwiona, nie krzyczę na Shiletę,nie szarpie na smyczy. A szkoleniowiec właśnie chyba to, oprócz ćwiczenia posłuszeństwa, chce bym robiła. W środę mam pierwszą lekcję, bo dotychczas były tylko spotkania organizacyj:)

Posted

monika083 napisał(a):
nooo lepiec trafic nie mogla :) A jak spotkanie?


A spotkanie, sama nie wiem. Nie umiem się wypowiedzieć co do uczuć, jakie wzbudzają u mnie metody nowego szkoleniowca. Ja chyba jestem trochę przewrażliwiona, nie krzyczę na Shiletę,nie szarpie na smyczy. A szkoleniowiec właśnie chyba to, oprócz ćwiczenia posłuszeństwa, chce bym robiła. W środę mam pierwszą lekcję, bo dotychczas były tylko spotkania organizacyjno-obserwacyjne. Zobaczymy,może to właśnie jest metoda na lepsze zachowanie Shiletki:)

Posted

to faktycznie..ja tez jestem zwolenniczka szkolenia pozytywnego. A ostatnio ogladalam tu taki program bardzo fajnego szkoleniowca ,on polecil karmic psa tylko sucha karma i wlasnie przez caly dzien ta porcja karmic-nagradzac psa za pozytywne zachowania.Bo wiadomo glodny=grzeczniejszy:)
Moj Bruno to jak widzi jakiegos psa (wiekszego) to oprostu sie wylancza,nie zauwaza mnie wtedy w ogole(rzuca sie i szczeka) i tu nawet smakolyki nie pomoga.. ale tylko na smyczy tak sie zachowuje -spuszczony bawi sie z psami.A najwiekszy problem to jego szczekanie na dzwiek dzwonka do drzwi i obszczekiwanie gosci ,jak sie tak po 15-20 minutach uspokoi to znow probuje pokazac przybyszom kto tu rzadzi i na wszystkich pokolei skacze.. no istny wariat.

Posted

No my szkolenie pozytywne z jedzeniem za dobre zachowanie zamiast z miski też przerabialismy i dzięki temu Shileta chciała i chce wychodzić w ogóle na spacery (naszym pierwszym i najwiekszym problemem z jej zachowaniem było przeciez to,że zdarzały się dni,ze ona była łacznie może z 20 min na dworze, a dzieki temu,że całą porcję jedzenia dostawała na spacerach, to przynajmniej była tam tyle,zeby porządnie się załatwić). No ale niestety kiedy widzi znienawidzone przez siebie psy, to jedzenie zupełnie nie pomaga:)

Posted

Zapiszę sobie numer, bo ja często tam spaceruję, więc może coś zauważę. Najgorsze jest to, że dzisiaj rano jadąc do pracy, widziałam na Opolskiej zwłoki jakiegoś zwierzęcia, najprawdopodobniej psa. Były już troche rozjechane i było jeszcze ciemno,ale był to raczej dość spory, ciemny pies. Mam nadzieję, że to nie ta sunia (szkoda,że nie podali jak sunia ma na imię, w razie czego byłoby łatwiej ją zawołać).

Posted

Pierwsza lekcja z nowym szkoleniowcem za nami. Nadal mam trochę mieszane uczucia. Powiedział,że Shileta wcale nie jest aż tak lękliwym psem, jak ja to opowiadam i że akurat w spotkaniach z psami (wtedy kiedy szczeka, piszczy i wyje)to absolutnie lękliwie nie reaguje. No i powiedział mi jeszcze,że to ,że ona nie chce gdzieś iść, zapiera sie i strzela focha, a ja ulegam jej i wracam z nią do domu, to powoduje, ze ona nigdy nie nauczy sie,że nie trzeba sie bać,bo nie stawia"czoła lękom".Musi mi ufać i być na tyle posłuszna,żeby pójśc tam gdzie ja chcę, nawet jeśli się boi. Powiedział tez,ze oduczy ją zjadania różnych świństw na dworze (to byłoby naprawdę super) i postaramy się ją odczulic na dźwięki wybuchów petard. No ale jego metody pracy tylko częsciowo opierają się na pozytywnym szkoleniu, np ucząc Shiletę komendy "stój" z siadu, podnosi ją nogą (wkłada jej swoją nogę pod brzuch). Do tego mówi,że mam czasami porządnie szarpnąć za smycz, kupić obrożę półzaciskową (Shileta chodzi w szelkach), krzyknąć na nią i skarcić ją (nie wiem jeszcze jak i w sumie to boję się zapytać).Powiedział,że Shiletka jest bardzo delikatna, ale,że trochę bodźców fizycznych jej nie zaszkodzi, bo psy od małego, już poprze matkę, przyzwyczajane są do karcenia fizycznego ,podgryzania itd.
Nie wiem,co mam o tym wszystkim myśleć, bo to burzy prawie całe moje dotychczasowe wyobrażenie o motywach różnych zachowań Shilety, no i przede wszystkim zmusza mnie do bycia dla niej bardziej szorstką i ostrą. Muszę to jeszcze wszystko przemyśleć. Wszelkie sygestie i opinie na ten temat są mile widziane:).

Posted

Shileta niestety znowu nie chce wychodzić na dwór. W domu najwspanialszy pies na świecie,a na dworze siku, zjedzenie jakiejś starej zapleśniałej kości i do domu. W tamtym roku o tej porze było dokładnie to samo,więc może ona po prostu nie lubi jesieni i deszczu?Trochę sie o nią martwię,bo mało ma ruchu, do parku nie zdążamy już pojechać po mojej pracy bo roni się ciemno(i ona w ogóle nie chce wysiąść z samochodu)a po ulicach chodzić w ogóle nie chce. Pozostają nam niestety tylko weekendy. Dzisiaj spotkanie z naszym "starym"szkoleniowcem, zobaczymy co powie, na tak odmienianą (niestety w sensie niezbyt pozytywnym)Shilete.

Posted

Nasz "stary"szkoleniowiec będzie nam dalej doradzał.Jego poglądy są mi jednak najbliższe i najłatwiej mi je stosować. Będziemy teraz szkolić Shiletę klikierem, zobaczymy czy to pomoze:).

  • 2 weeks later...
Posted

W sobotę mój mąż został pogryziony przez Ritę-bokserkę, miejszkającą na naszym osiedlu, która nienawidzi naszej Shilety. Krzyś szedł z Shiletą na smyczy przed blokiem , a tamta była puszczona luzem gdzieś za osiedle, ale usłyszała Shiletę i przybiegła. Rzuciła się na nią, i chwyciła za gardło. Krzyś ściągnął Ritę i też złapał ją za garło. Ta go w tym czasie gryzła po ręce (ale był tak zdenerwowany, że tego nie czuł, dopiero później zauważył,że cały jest we krwi). Przybiegła właścicielka, przepraszała. Shilecie na szczęście nic się nie stało, oprócz tego, że chodzi teraz wystraszona po dworze i na każedy najmniejszy ruch reaguje szczekaniem. Pojechalismy na pogotowie, rany szarpane (na całej dłoni)zostały opatrzone, jakieś szwy założone, opatrunek zrobiony.
Ja teraz też mam stracha,bo gdybym to ja z nią wyszła, to pewnie nie dałabym rady jej ściągnąć z Shilety.
Na dodatek Shila już boi się teraz wszystkich psów, małych i dużych, na każdego reaguje szczekaniem i piskiem

Posted

o matko!! mojego Pikusia(*) kiedys tez taka bokserowata suka pogryzla, on malutki, zlapala go za kark i szarpala nim- zanim jej go wyrwalam to zrobila mu rany na pleckach ,ale szyc nie trzeba bylo ,tylko wet opatrzyl...
Babe trzebe bylo opieprzyc!! niech psa na smyczy trzyma jak sie zachowac nie potrafi!! Biedna Shilka--biedny Twoj TZ... mam nadzieje ,ze juz wszystko ok..

Posted

My niestety z tą Ritą mamy problemy od samego początku.Shila jej nienawidzi, wpada w szał jak ją wyczuje(a potrafi to zrobić z odległości 50m)szczeka, piszczy, wyje.Ogólnie ludzie wtedy myślą, że ktoś ją maltretuje. 2 razy spotkały się luzem w parku i zawsze kończyło się to bójką a w zasadzie tym,że Rita leżała na Shilecie a ta skowytała pod nią. Na osiedlu staramy się mijać, ustaliłyśmy w miarę różne godziny wychodzenia, ta by nie robić scen pod oknami.Ale widzę,ze w Ricie eskaluje ta nienawiść do Shili, niedawno mijałyśmy się w skowycie i szczekaniu mojej Shilety, a Rita gryzła właścicielkę po ręce, żeby puściła jej smycz. Boje się, że nawet jeśli ona już nigdy nie spuści jej ze smyczy, to ta się jej po prostu wyrwie i zrobi krzywdę Shili. Oby tak się nie stało.
Narazie Rita jest na obserwacji, tak nam polecili na pogotowiu i 06.12 ma nam przynieść zaświadczenie, że pies jest zdrowy. Mąż czuje się lepiej, oprócz tego, że lewą rękę ma całkowicie wyłączona z użytku. Ale rany po oczyszczeniu goją się dość dobrze, więc mam nadzieję, że idzie ku lepszemu.
Shileta za to wychodzi z "krzykiem" z domu, robi siku i dalej ani kroku. Nie ma mowy o jakimś dłuższym spacerze niestety.

Posted

O jesooo jakie 'przygody'... Kup TZtowi maść na blizny, bo po psich zębach niestety brzydkie blizny zostają, mnie też pies pogryzł w wakacje, w podobnej sytuacji = wyciągałam swoją spod tego piesa, tylko do tego moja jeszcze 'oberwała'. Dokładnie tak samo miałam jak Twój TZ - bólu się nie czuje, jest taka adrenalina, że widać tylko krew, dopiero później zaczyna booolec... Trzeba dużo smarować i masować, mi się zrosty trochę porobiły i dopiero teraz przestało bolec, ale zrosty jeszcze czuć. I mimo tego, że sporo smarowałam, blizny dość spore...
No i dla bokserki kaganiec bezwzględny... i żadnego puszczania ze smyczy - treningówka 15 metrowa do wybiegania i tyle... jakbyś Ty szła z Shilą to pewnie gorzej by było, pewnie obie byście były pogryzione... albo dla Shili jeszcze gorzej...
Znajomej psiak ostatnio też został zaatakowany, pies nim tak rzucał, że stracił wszystkie zęby na górze :( i był calusieńki pogryziony, cudem go uratowali - napastnik został niestety uśpiony, bo był bardzo agresywny... :(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...