justika Posted December 15, 2009 Posted December 15, 2009 Wczoraj był dzień bez fochów-zarówno poranny spacerek,jak i następne odbyłyśmy w zgodzie, bez zapierania się i orania pazurami betonu.No niestety wszystko co dobre szybko sie kończy i dzisiaj rano byłysmy na dworze 5 min,bo Shila postanowiła,że nigdzie dalej nie pójdzie i koniec.Nie wiem po kim ona jest taka uparta,ale chyba na pewno nie po mnie:). Quote
monika083 Posted December 15, 2009 Posted December 15, 2009 heh ,moze po tatusiu....:) faktcznie dziwne to jej zachowanie. Quote
justika Posted December 15, 2009 Posted December 15, 2009 No własnie tatuś mówi,że po mnie:).No dziwny pies nam się trafił,ale mam nadzieję,że z czasem dojdziemy do jakiegoś porozumienia:) Quote
yuki Posted December 17, 2009 Posted December 17, 2009 Hej Justyna , a ja jestem przekonana , ze do ladu dojdziecie, macie tyle checi , ze nie wierze , ze mogloby byc inaczej ;)A z tego co piszesz to i spacery bez humorow sie zdarzaja, wiec bedzie dobrze. Sie Wam krolewna trafila, hihi. Wymiziajcie malenka ode mnie!!! A ja Was dziewczyny wszystkie goraco pozdrawiam , bo wyczytalam , ze w Polsce straszne mrozy sa, wiec trzymajcie sie cieplutko!!! Quote
justika Posted December 19, 2009 Posted December 19, 2009 Dzisiaj byliśmy na mroźnym spacerku w parku, połączonym z pierwszą organizacyjną lekcją ze szkoleniowcem.Shilek skakała po śniegu, cieszyła się bardzo.Ogólnie ,śnieg bardzo nam "pamaga"w spacerkach, bo Shila jest bardzo podekscytowana i staje się bardzo żywiołowa(Pani szkoląca raczej nam nie uwierzyła,że ona nie chce chodzić na spacery,po tym, jak zobaczyła Shilę skaczącą ibawiącą się na sniegu:)).Zaczynamy 9 stycznia, będziemy miel szkolenie indywidualne.No i mam nadzieję,że po wszystkim współpraca między mną a Shiląbędzie układała się wzorcowo:) Quote
GoskaGoska Posted December 19, 2009 Posted December 19, 2009 moze sniegu nie bedzie , bo jak bedzie heheh to chyba szkolenie trzeba przelozyc :) Quote
justika Posted December 19, 2009 Posted December 19, 2009 GoskaGoska napisał(a):moze sniegu nie bedzie , bo jak bedzie heheh to chyba szkolenie trzeba przelozyc :) Tak, Shila na śniegu to zupełnie inni psiak.Gdyby była taka cały czas,to nie musielibyśmy wydawać 500zł na szkolenie:) Quote
justika Posted December 21, 2009 Posted December 21, 2009 Śnieg jest zdecydowanie naszym sprzymierzeńcem:).Shilka skacze,biega i nie ma mowy o żadnych fochach.Codziennie oglądam prognoze pogody i z obawą czekam na zbliżającą się odwilż:) Quote
justika Posted December 23, 2009 Posted December 23, 2009 My to jednak mamy pecha.od paru dni Shilka interesuje sie swoja tylną łapką.Myślałam,że to przez śnieg, mróz, sól sypaną na ulicach.Nie było to jakieś natarczywe,czasami po przyjściu ze spaceru lizała ją sobie.Niestety od wczoraj liże ją cały czas, próbuje cos z niej wyrywać i piszczy przy tym.Robiła tak wczoraj, pół dzisiejszej nocy i dzisiaj od rana.Oglądałam jej łapkę wiele razy i nic tam nie widzę(ale ja mało sie na tym znam),przemywałam wodą,nic to nie dało.Niestety chyba jeszcze dzisiaj będziemy musieli pojechać z nią znowu do weterynarza,bo widać,że Shilka sie męczy.Nasza ostatnia wizyta miała miejsce 2 tyg temu-więc częstotliwość mamy dośc sporą.Do tego dzisiaj wyjeżdżamy już na świeta i wrócimy za tydzień.Mam nadzieję,że z tą łapką to nic poważnego,bo nie znam chyba drugiego psa, który byłby tak częstym gościem u weterynarza jak nasza Shila. Quote
Korenia Posted December 23, 2009 Posted December 23, 2009 Ja jak swoją wzięłam ze schorniska to też bardzooo często siedziałyśmy u weta, tylko, że moja miała na zmiane - zaplenie oskrzeli, alergie, zapalenie szpar międzypalcowych, ale na szczęście wyrosła z chorowania w większym stopniu, chociaż bywamy u wetów częściej niż normlani ludzie... a to brzuch, a to łapa. Moja cyklicznie ma zaplenia szpar miedzypalowych, nie wiadomo od czego, ale ma kilka razy w roku, może Shila też to ma? Amy niedawno skończyła kurację na to. A właśnie objawia się to lizaniem łapy(ew.łap, chociaż Amy ma przeważnie jedną 'zaatakowaną'), a jest to na tle alergicznym. Quote
justika Posted December 23, 2009 Posted December 23, 2009 Maż mi mówił,że shila juz w prawie wcale nie interesuje sie tą łapką,wiec w sumie nie wiem co robić.Z jednej strony nie chce jej stresować i wozić z byle powodu do weterynarza(bo strsuje ją i jazda samochodem i sama wizyta)a z drugiej nie chciałabym zostać z tym problemem na swieta,bo u rodziców raczej nie będzie mozliwości skorzystania w tym czasie z weterynarza.Pojadę do domu i sie zastanowię,mam jeszcze 3 godz na podjecie decyzji:) Quote
GoskaGoska Posted December 23, 2009 Posted December 23, 2009 moje tez wylizuje lapy, ostatnio mowili, ze jak jest snieg to najlepiej , przed wyjscie z psem smarować lapy tlustym kremem, wazeliną lub nawet maslem, a po przyjść do domu miec miskę z ciepłą wodą i odmoczyć każdą łapkę, zeby sól się wypłukała Quote
justika Posted December 29, 2009 Posted December 29, 2009 Shila po świętach wróciła bardzo zmęczona do domu.Tłum ludzi, przechodzenie z miejsca na miejsce i wszechobecne uwielbienie w stosunku do niej spowodowały,że przez ostatnie 2 dni tylko spała i nie miała na nic siły. z łapką chyba już wszystko w porządku,bo nie interesuje sie nią prawie wcale, ale niestety jeszcze 4 dni temu w zabawie z innym psem piszczała,gdy tamtem ja nadepnął:).W ogóle Shila nie ma szczęscia jeśli chodzi o łapki,bo sama niestety przytrzasnęłam jej przednią łapkę drzwiami,a i nadepnieta została w ostatnim czasie parę razy(wynika to między innymi z tego,że ona nie jest zwinna ani "zywa"i gdy ktoś idzie na nią w ogóle nie odskakuje ani sie nie cofa). Dużo czasu spędziła z innym psem i porównując je naszła mnie znowu taka refleksja.Mianowicie nie wiem-i w sumie nie bardzo nawet wiem jak to sprawdzić-czy to,że Shila jest taka spokojna,wręcz mozna powiedzieć niemrawa,jest wynikiem jej charakteru i temperamentu,czy może coś ją boli i ona poprostu źle się czuje.Chodzi mi o to,że ona generalnie nie cieszy sie zbytnio "z życia".Zazwyczaj chodzi powili,snuje sie,że spuszczonym ogonem.Nie ma w niej radości, energii, nie lubi sie bawić.Jeśli taka już jest i to jej naturalne zachowanie,to ok,i tak ją kochamy i nie oddamy nikomu:).Gorzej,jeśli ona źle się czuje, coś ją boli a ja o tym nie wiem i nie pomagam jej. Co do dobrych wieści, to Shila przejechała spokojnie drogę do rodziców(najpierw zajęta jedzeniem ucha świńskiego, potem sobie siedziała i ogladała krajobrazy)i spowrotem też nie zwymiotowała, chociaż pośliniła sie przeokropnie.Myślę,że z tą jazdą samochodem idzie nam coraz lepiej i jeśli nie bedziemy musieli już jeździć do weterynarza,to wszystko sie jakoś unormuje:) Quote
justika Posted January 6, 2010 Posted January 6, 2010 U nas niestety gorzej.Shila nie chce w ogóle wychodzić ze mną na spacer, czasami pobiegnie tylko siku i już ucueka do domu,czasami nawet nie wyjdzie z klatki schodowej.Żadne sposoby nie pomagają,ani smaczki,ani zabawki nic.Wczoraj np byłyśmy na dworze łącznie przez cały dzień jakieś 20 minut.To nie jest normalne,a ja nie wiem co z tym zrobić.W domu Shila zachowuje się całkiem normalnie,ale gdybym jej nie zachęciła do zabawy,to przespałaby cały dzień i nie ruszyła się.Oczywiście znowu trochę się drapie,ale muszę trochę to przeczekać,bo zmieniliśmy jej karmę, tym razem na Hillsa.W sobotę mamy pierwszą "prawdziwą" lekcję ze szkoleniowcem,ale zastanawiam się, czy jest sens tego szkolenia,jeśli miałoby się ono odbywać w parku.ona tam zachowuje się całkiem inaczej,niż na normalnych spacerach bliżej domu.jest radosna, żywa, biega i niczego się boi.Porozmawiam się z tym szkoleniowcem, co o tym sądzi i czy nie lepiej przenieść tego szkolenia do nas do domu i jego okolic. Ostatnio naszły mnie takie przemyślenia,że gdy 3 miesiące temu decydowałam się na przygarnięcie psa,to najbardziej się obawiałam,czy podołam ze spacerami i z zapewnieniem mu odpowiedniej ilości ruchu.I faktycznie okazało się,że mam z tym proble,ale niestety zupełnie inny niz mogłam sobie wyobrazić... Quote
GoskaGoska Posted January 6, 2010 Posted January 6, 2010 glowa do gory :) kurcze nie wiem, moze ona nie lubi po takim zimnie chodzic - moze woli domowe warunki? jakas musi byc przyczyny - o ktorej nie wiemy. Mysle, ze szkoleniowiec powinnie sie przyjrzec najbardziej codziennym sytuacjá, ktora utrudniaja ci zycie, czyli tak jak to sie odbywa. Mysle, ze sie zgodzi w koncu Ty oplacasz go :) Quote
yuki Posted January 6, 2010 Posted January 6, 2010 Hej Justyna, nic się nie martw:)" ludzie mają gorsze problemy wychowawcze z psami. Myślę , że szkoleniowiec dużo pomoże, możesz mi napisać na priv dane o tym szkoleniu , bo coś mi się wydaje , że bedizesz chodzić do tej samej osoby, a jeśli tak to bardzo polecam. Ja muszę jeszcze swoje dokończyć, bo przez wyjazd przerwałam. No i niedługo widzimy się naobiecanym spacerku :D Quote
Korenia Posted January 6, 2010 Posted January 6, 2010 Moja sucz też taka jest, jakbym jej nie wyciągnęła na siłe, to wyszłaby raz na dzień w celu siknięcia i wróciłaby do domu. Jak już dojdziemy nad rzeke, to nie chce wracać... Quote
justika Posted January 7, 2010 Posted January 7, 2010 Wczoraj Shila dała popis a nam bylo wstyd jak jeszcze nigdy:).Otóż w związku z tym,że księżniczka nie chce wychodzic z domu w ogóle, to w ramach zachęty na dworze ściągam jej kaganiec.Czasami to pomaga i możemy zrobić chociaż rundkę wokół bloku.Musimy jednak uważać,bo jak już wcześniej pisałam,ludzie wyrzucają mnóstwo różnego jedzenia na które Shila się rzuca.Szczególnie newralgiczne są pewne krzaki,gdzie pewna pani wyrzuca"dla ptaków"wszystko co jej zostanie na stole.Zawsze tam biorę Shile na smycz i jakoś odciągam z tego miejsca.Wczoraj też tak zrobiłam i gdy już przeszłyśmy kawałek,spuściłam ją ze smyczy.Tym razem w tych krzakach musiało znajdować się cos super dobrego,bo Shila pędem wróciła jakieś 100m i łapczywie wzięła się za konsumpcję.Zanim tam dobiegłam i weszłam w te krzaki wszystko już było zjedzona i pojawiła się owa pani z nową porcją jedzenia.Gdy zobaczyła z jakim zapałem Shila to wszystko zjada, spytała się mnie,czy ja w ogóle karmię tego psa.Bo ona widzi,że on chyba dawno nic nie jadł,skoro jest taki głodny i że ona może to zgłosić odpowiednim służbom.Ona widzi z okna,że ten biedny pies, chodzi w kagańcu specjalnie by nic nie zjadał,bo ja go specjalnie głodzę.A jak już biedactwo znajdzie coś do jedzenia,to ja podchodzę i nie pozwalam mu zjeść!No i co ja mam poradzić na tego mojego niedobrego psiaka?Nie dość,że czasami ciągnę ją i zmuszam do spacerów(a ona czasami się zaprze na środku ulicy i iść dalej nie chce,więc muszę ją jakoś ściągnąć w bezpieczne miejsce)to teraz jeszcze ją głodzę, a jak biedny pies sam sobie coś upoluje,to nie pozwalam mu zjeść:) Quote
bros Posted January 7, 2010 Posted January 7, 2010 :smhair2::stupid:podpowiedz pani aby odwiedziła z tym nadmiarem jedzenia schronisko wrocławskie , gdzie jest cała masa psów, którymi się trzeba zaopiekować. Szkoda słów, następnym razem (oby takiego nie było) zapytaj czy wykręcić jej numer do TOZ-u. Mojej przyjaciólki sunia jest identyczna , musiałaby chyba resztę życia spędzić w kagańcu , w noc sylwestrową ktoś wyrzucił chyba pozostały ze świąt sernik, całą blachę , myślisz że została okruszynka?, dławiła się i polykała go aby szybciej zanim pani ją dopadnie , biedny głodzony pies :bluepaw: Quote
justika Posted January 7, 2010 Posted January 7, 2010 No to już widzę,jak dwie wygłodniałe i zabiedzone sunię biegną na wyścigi do porzuconego jedzenia:).Zmiotłyby na pewno wszystko co by napotkały:).I ten wzrok ludzi....wreszcie głodzone psy mogą się najeść:) Quote
xmartix Posted January 7, 2010 Posted January 7, 2010 o rany, kolejna jakaś nawiedzona baba, że też takie są na nowych blokach... gdzie nowoczesne myślenie?? :D jakby miała problem to powiedz że blok obok może to zgłosić do mnie hehei to ja z nią pogadam.:D:D haha OT: w schronie jest malizna, waży ze 3 kg, młoda sunieczka, marznie na boksach... może ktoś ją wciśnie gdzieś do swojego domku.. taka malizna zmieści się wszędzie.. szybko dom znajdzie, żeby nam nie zamarzła do tej pory.. http://www.dogomania.pl/threads/177030-2-suczki-mikro-i-1-piesek-z-jednego-domu-ZmarA-im-Pan-PILNY-DT-DLA-3-KG-SUCZKI Quote
justika Posted January 11, 2010 Posted January 11, 2010 Pierwsza lekcja za nami.Szkoliliśmy się w parku, sniegu pól metra i ciągle padało:).Shila jest bardzo mądra i szybko łapie o co chodzi.Następną lekcję mamy u nas w domu, a w zasadzie na terenach przydomowych,ponieważ jak wiecie naszym ciągłym problemem jest brak chęci do wychodzenia z domu(dzisiaj rano znowu tylko wyszła na sekundę,zrobiła siku i do domu-chyba będzie cierpiała,bo następny spacer dopiero o 16:().Pani,która nas szkoli,zaleciła jakiś środek uspokający dla Shili,żeby jej emocje były na w miarę równym poziomie.Srodek jest ponoć na bazie ziół i jej nie zaszkodzi,a wiele może pomóc, ponieważ wszystko wskazuje na to,że Shila jest bardzo zlękniona. Mam nadzieję,że te wszystkie zabiegi przyniosą oczekiwane rezultaty,my oczywiście ćwiczymy to co nam zlecono i czekamy na efekty:) Quote
justika Posted January 11, 2010 Posted January 11, 2010 GoskaGoska napisał(a):to trzymam kciuki za uczennice No kciuki to chyba trzeba trzymać przede wszystkim za mnie, żebym sie tak nie wkurzała jak ona się zapiera i nie chce iść, no i żebym miała bardzo dużo do niej cierpliwości:). Bo to chyba nie ona jest tu winna a ja i moje zachowanie:) Quote
justika Posted January 17, 2010 Posted January 17, 2010 [IMG]http://i45.tinypic.com/167jdec.jpg Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.