Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 161
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Jest mi przykro ale wyrzutów sumienia mieć nie będę. Prawda jest prawdą i nic tego nie zmieni. Nie podpiszę się też pod chwaleniem pomysłu skrzywdzenia psa, bo dla mnie prawdziwe człowieczeństwo jest nierozerwalnie związane z troską o najsłabszych i bezbronnych, w tym Braci naszych najmniejszych.Oczywiście całym sercem włączę się w szukanie nowego domku dla psiaka, nie zmieni to jednak ani w 1% mojego zdania na temat jego obecnych właścicieli. :angryy::angryy::angryy:

Posted

mam nadzieję, ty okrutna, zła kobieto, że twój mąż będzie Cię oszukiwał, dziecko wyrośnie na twoje podobieństwo i Ci się odpłaci, a Ty poczujesz się kiedyś tak zdradzona, jak poczuje się ta biedna sunia

Posted

Mnie też telepie, jak czytam tego typu posty, zwłaszcza, że jest ich coraz więcej i czasami brak cierpliwości na spokojne tłumaczenie.
Czasami lepiej jednak zacisnąć zęby i choć dowiedzieć się czegoś.

Choć proszę mi wierzyć pracując w schronisku i słysząc takie "wymówki" na codzień, gotuje się we mnie i nie rzadko ponosi.

Wątpię, by osoba ta miała odwagę i napisała coś jeszcze na forum, szkoda, bo zapewne do kolejnego schroniska trafi pies nie wiadomego pochodzenia, gdzie przyczepią mu łatkę agresywny z racji rasy i "przeznaczą" do eutanazji.

Czasami warto skontaktować się z taką osobą osobiście, telefonicznie i porozmawiać niż tak naskakiwać, czasami w taki klasyczny sposób można więcej zdziałać. I spróbować albo przetłumaczyć i przekonać do zostawienia psa albo znaleźć nową, kochającą rodzinę na dobre i na złe.

Bo naskakiwaniem nie da się ukryć krzywdzimy nie właścicielkę, ale samego psa...

Tylko mnie nie linczować, że tak spokojnie do tego podchodzę, bo tak nie jest, po prostu po ponad 3 latach pracy w schronisku, wyuczyłam się już pewnych schematów postępowania z tego typu "ludźmi", by przyniosły one jakiekolwiek efekty.

Posted

ale ta osoba o 14 napisała posta a o 14.01 już jej nie było ...szkoda , bo czekamy na info o suni , bo PSA W POTRZEBIE NIE ZOSTAWIŁYBYŚMY pomimo ostrych słów skierowanych do właścicielki [ na pogłaskanie po głowie chyba nie liczyła ]a tu nie ma jak pomóc :mad:

Posted

natalia_aa napisał(a):
Czasami warto skontaktować się z taką osobą osobiście, telefonicznie i porozmawiać niż tak naskakiwać, czasami w taki klasyczny sposób można więcej zdziałać. I spróbować albo przetłumaczyć i przekonać do zostawienia psa albo znaleźć nową, kochającą rodzinę na dobre i na złe.
Bo naskakiwaniem nie da się ukryć krzywdzimy nie właścicielkę, ale samego psa...


Natalio, bez wątpienia masz rację. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy. Wychowano mnie w świętym niemal przekonaniu że prawda jest prawdą i nic tego nie zmieni, bowiem półprawdy to KłAMSTWO. Prawdę też należy mówić głośno, nawet jeśli to boli. Drugą rzeczą, którą mi wpojono, to to, że nie jestem nieomylna ani w swoich decyzjach ani w swoim postępowaniu. Dlatego, jeśli dochodzi do sytuacji, w której wiele osób krytykuje moje postępowanie, to powinnam się zastanowić, "co jest ze mną nie tak". (Mądrzy na ten proces czasem mówia socjalizacja). Może warto zastanowić się jaki cel przyświecał Mikosaj w pierwszym wpisie, bo ja mam coraz więcej watpliwości, co do kierowania się przez nią dobrem psa.

Posted

Jeśli nawet mikosaj nie kierowała się dobrem psa, bo czytając jej post, nie można myśleć inaczej, nas właśnie dobro psa powinno bardziej interesować niż jej głupota, bezmyślność i nieodpowiedzialność.

Napisałam do mikosaj maila, zobaczymy...

Myślę, że już wszystko zostało powiedziane, ja w mailu w skrócie napisałam to, co zostało napisane tutaj, jeśli tej osobie choć w minimalnym stopniu na psie zależy może odpisze.

Posted

Doskonale rozumiem Wasze oburzenie i pewnie w innej sytuacji zachowalabym sie tak samo...
Niestety Honey byla ze mną nim poznałam mojego męża. Zawsze to byl mój pies, ja się nią zajmowałam i zawsze to ja obrywałam za to, że trzeba wracać do domu, aby wyprowadzić psa. Przez całą ciążę także tylko ja byłam za nią odpowiedzialna. Nawet przed wyjazdem na porodówkę wyszłam z nią na spacer. I nigdy nie myślałam, ze będę zmuszona szukać dla niej innego domu...
Niestety po powrocie ze szpitala mój mąż stał się okropny dla Honey... Cały czas każe jej siedzieć u siebie, po przyjściu do domu nawet się z nią nie wita, a ona tak czeka na jego powitanie. I widzę jak tylko się biedna męczy, a ja nie mogę nic zrobić.
Honey nie reaguje agresywnie na dziecko. Grzecznie leży pod drzwiami pokoju i tylko się przygląda. Jest tak nauczona, że nie wchodzi do nas sama... Przed porodem pytałam się swojej weterynarz jak ją przyzwyczaić do obecności dziecka. Powiedziała, że wystarczy, aby powochała maleństwo. Mój mąż nie dopuszcza takiej obcji, żeby obwąchała dziecko. Tylko przypomina ile było przypadków pogryzienia, zagryzienia dzieci przez amstafy.
I tylko tyle mogę napisać... Moja sytuacja jest beznadziejna i nie liczę na współczucie dla mnie tylko chcę dobrze dla Honey. Za Waszymi radami wysterylizują ją.

Posted

Nosz kur... :evil:
Ze względu na męża oddajesz suczkę?!
Nie lepiej mu wytłumaczyć, że to Twoja przyjaciółka, członek rodziny, tak samo jak dziecko?!
A cóż z tego, że to amstaff?! A jakby to był york, to nic by nie mógł zrobić dziecku?!
Skoro masz opinię weterynarza, suka jest z Wami od szczenięcia to w tym wypadku rasa nie ma najmniejszego znaczenia!
Owszem, gdyby była z Wami kilka dni (jako dorosły pies) to to bym może jeszcze zrozumiała, ale po 4 latach pozbywać sie jej?! Nawet nie wiecie jak zareaguje...
W tym momencie to współczuję tylko Honey, że po tylu latach pozbywasz jej sie jak zabawki...

Posted

Ale mojego męża nie da się przekonać... On nie chce nawet tego słuchać... A ja głupia myślałam, że jak będzie dziecko i faktycznie Honey nie będzie reagować agresywnie, to zostanie z nami.

Posted

[quote name='mikosaj']Ale mojego męża nie da się przekonać... On nie chce nawet tego słuchać... A ja głupia myślałam, że jak będzie dziecko i faktycznie Honey nie będzie reagować agresywnie, to zostanie z nami.

wiesz szkoda mi ciebie bo teraz pozbędziesz się swojego przyjaciela bo PAN mąz tak chce a za kilka lat on pozbędzie sie ciebie ...
Ania z Poznania pytała czy jesteś w stanie przeznaczyć 200 złotych miesięcznie na hotel dla Honey do czasu kiedy znajdzie sie ktos kto ja pokocha i zabierze do domu ????


patrzę na zdjecie ... czy sunia jest alergiczka ???? bo tak wygląda jej skóra na piersi i łapy ... chyba że jest brudna

Posted

fioneczka napisał(a):
[...ciach...]

patrzę na zdjecie ... czy sunia jest alergiczka ???? bo tak wygląda jej skóra na piersi i łapy ... chyba że jest brudna


Hmmm a cycuchy też ma takie spore chyba hmmm
Masz jeszcze inne zdjęcia?

Posted

Sorry ale ja na twoim miejscu zastanowiłabym się nad oddaniem męża a nie psa!!!!

Nie daj się wrobić w oddanie najlepszego przyjaciela tylko dlatego że mąż ma z tym problem!!!:shake: TO ON mógł się zastanowić wcześniej zanim zaczęliście być razem - albo bierze cię ze wszystkim co się z tobą wiąże (czyli z twoim ukochanym psem)albo wogóle!!!Jeżeli stawia ci takie ultimatum?????

Dziewczyno - pokaż ,że masz swoje zdanie - mąż to nie twój władca:shake:
Naprawde jeżeli zrobisz tak jak pisałaś będzie cię bolało do końca życia....
Ten pies cie kocha a ty jego- to część twojej RODZINY:-(

A poza tym masz tak grzecznego psa - nie izoluj go od dziecka, daj powąchać - jak mąż nie widzi.Problem może powstać jak będziesz go ciągle izolować od dziecka....Zastanów się prosze.

(Przypomina mi to sytuacje znajomych, którzy mieli kota...Pojawił się nowy facet w rodzinie uczulony na sierść i ciągle marudził żeby kota komuś oddać.kota-członka rodziny!!!Nikt nie chciał się na to zgodzić.W koncu kociak zmarł na białaczke ku radości tego faceta.Ale on pokazał jaki jest naprawde w stosunku do zwierząt:roll: )

Posted

A mnie mój mąż wziął z dwoma psami, choć to była nowość w jego życiu. Doły zakopuje, g....a sprząta, sierść odkurza. I jeszcze sobie 60-kilogramowego psiaczka przygarnął - takiego wyrzuconego z budowy.
I sunia z Krężela jedna, nieskutecznie powieszona, u nas dożywa swoich dni.

I jeszcze musi akceptować moje poświęcenie dla Fundacji.

Wszystko można - trzeba być tylko dobrym człowiekiem. A dziewczyna dokona złego wyboru, zostanie jej za to zapłacone.
Ona będzie następna.

Posted

A mi szkoda najbardziej psa, ale i Mikosaj. Psa -bo w jednej chwili świat Honey się zawali, sunia straci wszystko co miała i co było dla niej cenne. Mikosaj - bo jest z facetem, który nie akceptuje jej wyborów i starań, od którego jak pisze obrywała kiedy zajmowała się psem, który tak się zawziął że nie pomógł jej przy spacerach nawet kiedy była w zaawansowanej ciąży :shake:. Życzę Ci, Mikosaj żebyś nie musiała kiedyś rezygnować ze wszystkiego co jest dla Ciebie ważne, bo mąż tak chce. Od psa może się zacząć, a potem on zobaczy że pod jego wpływem zrobisz wszystko - skoro pozbyłaś się psiego przyjaciela, to co jeśl nagle zabroni Ci spotykać się z przyjaciółkami i koleżankami? Bo mu się nie podobają?

Cholerny świat na którym tak się dzieje :angryy:

Posted

[quote name='mikosaj']Ale mojego męża nie da się przekonać... (...).
Jestem w stanie w to uwierzyć. Do miłości, akceptacji nie da się nikogo zmusić. Pozostaje pytanie (odpowiesz na nie lub nie, o to mniejsza), jak z sunią postępował mąż nim pojawiło się dziecko, bo coś mi się widzi, że sunia mogła być już wcześniej solą w jego oku. Nie chce mi się wierzyć, że ten pan jest zakochany w zwierzętach, psach, kotach etc., sunię ubóstwiał, a teraz mu się odwidziało z troski o dziecko.

Moje zdanie - sunia jest tam niechciana, przez męża Mikosaj odtrącana, delikatnie mówiąc. Biedactwo tego nie rozumie i nie zrozumie. Jeśli ktoś chce się pozbyć zwierzęcia zrobi wszystko, by ten cel osiągnąć. W moim odczuciu niczego tu się nie ugra, czas działa na niekorzyść suni.

Mikosaj, jeśli oczekujesz pomocy, bo w takim celu przecież założyłaś wątek, postaraj się o więcej zdjęć Honey, podaj dane kontaktowe do ogłoszeń - tel. mail. Uzupełnij wszelkie istotne rzeczy odnośnie suni, coś co może Ci się przypomnieć, co uznasz za ważne. Ja ze swojej strony dopytam, jaki ma sunia stosunek do innych zwierząt, psów, kotów. Czy jest odrobaczona, czy ma wszystkie szczepienia, jaki jest stan jej zdrówka.

Uzupełnisz to, o co proszę, pomogę w ogłaszaniu.

Dołączam się do pytania, które pozwolę sobie zacytować:
"Ania z Poznania pytała czy jesteś w stanie przeznaczyć 200 złotych miesięcznie na hotel dla Honey do czasu kiedy znajdzie sie ktos kto ja pokocha i zabierze do domu ????"

Posted

mikosaj napisał(a):

Niestety Honey byla ze mną nim poznałam mojego męża. Zawsze to byl mój pies, ja się nią zajmowałam i zawsze to ja obrywałam za to, że trzeba wracać do domu, aby wyprowadzić psa. Przez całą ciążę także tylko ja byłam za nią odpowiedzialna. Nawet przed wyjazdem na porodówkę wyszłam z nią na spacer. I nigdy nie myślałam, ze będę zmuszona szukać dla niej innego domu...


w sumie było już napisane powyzej...ale napiszę jeszcze

gdybym miała do czynienia z takim człowiekiem, o jakim piszesz - w życiu nie zdecydowałabym się wyjsc za takie cos za mąż - skoro nie szanuje twoich uczuc, uczuc zwierząt, to daje sobie głowę uciać, ze kiedys ty zostaniesz sama...z dzieckiem...i bez twojego psa, dla którego pomimo wszystko byłaś ukochaną panią...

wiesz co...ja na twoim miejscu pogoniłabym "męża"...na chłopach swiat się nie kończy!

Posted

dziewczyny ...teraz to juz ,,po ptokach ,, nie ma co sie zastanawiac co mąż kiedys zrobi z dziewczyną .... poza tym był czas na szukanie domu ...bo był czas na pokochanie kogoś kto pokocha z całym jestestwem czyli łącznie z psem , nie wyobrażam sobie zycia zkimś kto nie szanuje innych istot..

Czy nie masz nikogo ze znajomych kto pokochałby sunię , moze przygarnąłby na czas szukania domu .

Posted

dziewczyny... nie czas teraz wskakiwać na dziewczynę..
Wiem co przeżywa, bo tez mam chłopa anty psowego raczej... Co jakiś czas są aferki o psy.. ale ja mam na tyle silny charakter, ze sobie nie dam...

Jesli wskoczymy na dziewczynę, to tylko odwrotny skutek uzyskamy.. Ważne ze nie wyrzuciła na ulicę, czy tak jak pisała ab-agnieszka nie prezywiązała do drzewa.. Trzeba uderzać do lokalnych ciotek.... LILU_Tosi moze coś wymyśli.... (ona chyba z wrocka :roll:)
KONIECZNIE WRZUĆ NA WIĘCEJ ZDJEĆ, jak nie potrafisz to wyślij mi na maila, nie musisz zmniejszać ( asior13@gmail.com )
I napisz nam coś więcej o jej charakterze...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...