Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Sventata myślę, że nikt tu nie chce cię atakować i postaraj się zdystansować i na spokojnie przeczytać informacje zawarte w linkach które ci ludzie tu podrzucają.
Ja się ostatnio bardzo rzadko udzielam na dogo, ale tu postanowiałam napisać:

Kilka lat temu miałam pod opieką boksera z Palucha - Kołka - miał tu swój wątek, miał padaczkę, pod moją opieką przebywał ponad 2 miesiące - z tym czasie miał 1 raz ataki. Byłam z nim u najlepszych specjalistów w Polsce, pies miał jakby zgrubiałą skórę ( jak stara blizna) na głowie, nikt z polskich lekarzy nie sugerował konieczności wykonania zabiegu i nie łączył padaczki z tą naroślą. Kołka bardzo pokochałam, był pokazywany w telewizji, w gazetach - ale nikt nie chciał psa z padaczą a ja nie mogłam go zatrzymać. Wtedy osoba, której dziś nie ma już na dogo, zaoferowała pomoc niemieckiej organizacji od bokserów. Nie mająć wyjścia zgodziłam się na nią. Byłam zapewniana, że jest dom docelowy dla psa, byłąm zapewniana, że to sprawdzona organizacja ( na 90% właśnie ta o której ty piszesz) - pies wyjechał.
Jak wyjechał okazało się, że domu dla niego jednak nie było, ale podobno miał szczęście i zakochała się w nim wetka która go przyjmowała w Niemczech. Dostałam 2 można powiedzieć normalne zdjęcia psa - jedno jak stoi z państwem ( podobno państwem w towarzystwie innego boksera) jedno jak według mnie w klinice ( otoczenie) ma słoneczne okulary i następne już ze stołu operacyjnego. Podobno lekarze niemieccy stwierzdzili, że narośl niezbędnie trzeba operować i podobno miał włożoną jakąś płytkę pod skórę ( podobno najnowoczesniejsza ponoć metoda cud miód itd). W zaledwie kilka dni później otrzymałą info, że pies wpadł w stan padaczkowy z którego nie wyszedł i musiał zostać dośpiony. Wiesz do dziś dnia zastanawiam się, czy Kołek nie pojechał tam po to, aby jako niczyj pies - służyć jako królik doświadczalny na którym ktoś chce wypróbować jakąś komletnie niesprawdzoną, a być może nie potrzebną metodę leczenia czegośczego być może leczyć nie trzeba było. Wiesz jak się z tym czuję do dziś? Pomyśl czy chcesz się tak czuć i ty?
To o czym ktoś zapewnia i co ktoś mówi, nie zawsze musi być prawdą. To młody ładny pies, znajdzie dom tu w Polsce, potrzeba tylko trochę czasu. Fajnie jest móc się za jakiś czas skontaktować z opiekunami i spotkać psa, którego się wcześniej uratowało lub uratować chciało niż przez kilka lat płakać po kątach, że pies którego się chciało uratować być może robił za królika doświadczalnego - zapewniam cię, znam i jedno i drugie uczucie.

  • Replies 503
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ewo... bardzo mi przykro.
Sventata, po ostatnim Twoim poście sama nie wiem co myśleć. Może po prostu dałaś się sprowokować. Po to psa wyciągałaś, żeby teraz go do Niemiec wysłać? W Polsce na pewno znajdzie dom.. młody, bardzo w typie.
Twoja decyzja. Mnie dogo zaczyna przerażać i przerastać.
Mam nadzieję, że jesteś pewna swojej decyzji. Ja wolę dłużej psa trzymać u siebie, a potem co jakiś czas mieć kontakt, zdjęcia i informacje o psie, któremu oddałam cząstkę siebie, którego kochałam.. chcę mieć pewnośc, że dobrze wybrałam. Tobie też tego życzę.

Posted

wellington byłabym wdzięczna za nieprzeklejanie moich wypowiedzi w wątki w których sama się nie odzywam, postów może wiele nie mam, ale na dogo jestem dłużej niż wielu z was - umiem się nim posługiwać, jeśli chcę się gdzieś wypowiedzieć to to robię.
Przepraszam za EOT, ale nie lubię żonglowania moimi wypowiedziami.

Posted

Ewa Pikulska napisał(a):
wellington byłabym wdzięczna za nieprzeklejanie moich wypowiedzi w wątki w których sama się nie odzywam, postów może wiele nie mam, ale na dogo jestem dłużej niż wielu z was - umiem się nim posługiwać, jeśli chcę się gdzieś wypowiedzieć to to robię.
Przepraszam za EOT, ale nie lubię żonglowania moimi wypowiedziami.


Nawet jesli wnosi duzo waznych informacji ?

Nie chodzi o "żonglowanie" tylko o cytowanie.
Skoro napisalas na forum publicznym myslalam ze mozna twoj post zacytowac, podajac zrodlo.

Oczywiscie, jesli chcesz, to skasuje.

Posted

[quote name='Ewa Pikulska']Sventata myślę, że nikt tu nie chce cię atakować i postaraj się zdystansować i na spokojnie przeczytać informacje zawarte w linkach które ci ludzie tu podrzucają.
Ja się ostatnio bardzo rzadko udzielam na dogo, ale tu postanowiałam napisać:

Kilka lat temu miałam pod opieką boksera z Palucha - Kołka - miał tu swój wątek, miał padaczkę, pod moją opieką przebywał ponad 2 miesiące - z tym czasie miał 1 raz ataki. Byłam z nim u najlepszych specjalistów w Polsce, pies miał jakby zgrubiałą skórę ( jak stara blizna) na głowie, nikt z polskich lekarzy nie sugerował konieczności wykonania zabiegu i nie łączył padaczki z tą naroślą. Kołka bardzo pokochałam, był pokazywany w telewizji, w gazetach - ale nikt nie chciał psa z padaczą a ja nie mogłam go zatrzymać. Wtedy osoba, której dziś nie ma już na dogo, zaoferowała pomoc niemieckiej organizacji od bokserów. Nie mająć wyjścia zgodziłam się na nią. Byłam zapewniana, że jest dom docelowy dla psa, byłąm zapewniana, że to sprawdzona organizacja ( na 90% właśnie ta o której ty piszesz) - pies wyjechał.
Jak wyjechał okazało się, że domu dla niego jednak nie było, ale podobno miał szczęście i zakochała się w nim wetka która go przyjmowała w Niemczech. Dostałam 2 można powiedzieć normalne zdjęcia psa - jedno jak stoi z państwem ( podobno państwem w towarzystwie innego boksera) jedno jak według mnie w klinice ( otoczenie) ma słoneczne okulary i następne już ze stołu operacyjnego. Podobno lekarze niemieccy stwierzdzili, że narośl niezbędnie trzeba operować i podobno miał włożoną jakąś płytkę pod skórę ( podobno najnowoczesniejsza ponoć metoda cud miód itd). W zaledwie kilka dni później otrzymałą info, że pies wpadł w stan padaczkowy z którego nie wyszedł i musiał zostać dośpiony. Wiesz do dziś dnia zastanawiam się, czy Kołek nie pojechał tam po to, aby jako niczyj pies - służyć jako królik doświadczalny na którym ktoś chce wypróbować jakąś komletnie niesprawdzoną, a być może nie potrzebną metodę leczenia czegośczego być może leczyć nie trzeba było. Wiesz jak się z tym czuję do dziś? Pomyśl czy chcesz się tak czuć i ty?
To o czym ktoś zapewnia i co ktoś mówi, nie zawsze musi być prawdą. To młody ładny pies, znajdzie dom tu w Polsce, potrzeba tylko trochę czasu. Fajnie jest móc się za jakiś czas skontaktować z opiekunami i spotkać psa, którego się wcześniej uratowało lub uratować chciało niż przez kilka lat płakać po kątach, że pies którego się chciało uratować być może robił za królika doświadczalnego - zapewniam cię, znam i jedno i drugie uczucie.

Ja do tego moge dodac tylko pare zdan[mialam tego nie robic ale post Ewy dał mi siłe]
wysłałam psa do niemiec
mial miec dom na cito
do dzisiaj siedzi w schronie
a ja wyje :(
i wiem ze to mnie nauczyło iz kazdy pies znajdzie dom w polsce
to tylko kwestia czasu.....
od wczoraj mam boksera w schronie i same damy sobie z nim rade
tego jestem pewna...ale nigdy adopcja zagraniczna
i zapomnij o fotkach i wiadomosciach o psie....zapomnij:-(

Posted

giselle4 napisał(a):
Ja do tego moge dodac tylko pare zdan[mialam tego nie robic ale post Ewy dał mi siłe]
wysłałam psa do niemiec
mial miec dom na cito
do dzisiaj siedzi w schronie
a ja wyje :(
i wiem ze to mnie nauczyło iz kazdy pies znajdzie dom w polsce
to tylko kwestia czasu.....
od wczoraj mam boksera w schronie i same damy sobie z nim rade
tego jestem pewna...ale nigdy adopcja zagraniczna
i zapomnij o fotkach i wiadomosciach o psie....zapomnij:-(


Giselle4, czy pozwolisz zeby zwoj post wkleic na watek o wywozie psow do Niemiec ?

Posted

Ja dopiero teraz zauważyłam mój Kołek miał właśnie taką narośl jak ten boksio, przeczytałam też, że pies podobno kogoś ugryzł - pytanie więc czy osoby odpowiedzialne za psa bo zauważyłam, że nie tylko Sventata się poczuwa - wiedzą w jaki rejon pies jedzie, jakie tam obowiązują przepisy dotyczące ewentualnie agresji lub jakoby agresji - czy przypadkiem testy nie wyglądają podobnie jak te z PETA? Co będzie jeśli nawet pies znajdzie dom i np. okaże się, że nie potrafi zostawać sam i hałasuje w czasie nieobecności właściciela, czy nawykli do porządku sąsiedzi tego właściciela będą to tolerować czy zgłoszą problem na policję? I co z tego wyniknie? Moi znajomi, którzy mieszkają od kilku lat w Niemczech czasem się pośmiewują, że wody w kiblu w nocy nie można spuścić bo zaraz skargi i kłopoty a kłopotliwy pies? Jak myślicie co go spotka jak się okaże kłopotliwy?

Posted

Czytam i nie wierze wlasnym oczom. Wiecie co, gdyby zostalo tu napisane, ze bokser jedzie pod opieke SOS, BwP lub innej fundacji PL, to kazdy by gratulowal, chwalil i wogole achowal i ochowal. Jak zostalo tylko napisane, ze jedzie pod opieke fundacji niemieckiej, to my juz napewno pozbywamy sie problemu, sprzedajemy psa i to pewnie na eksperymenty medyczne, napewno skonczy marnie, tafi do schroniska, a do tego znecamy sie nad nim i wysylamy strasznie chorego psa...

Gdzie ja napisalam, ze pies "napewno nie przezyje kastracji"? Napisalam, ze jego aktualne problemy trawienne wykluczaja go z kastracji ale napewno jechac autem moze gdziekolwiek (reakcja na normalne zarcie i stres, kazdego psa przyprawia o takie klopoty). Ciekawe jest, ze jak zastanawialam sie bardzo czy wiezc pogryzionego, ledwo stojacego na nogach i w tragicznm stanie masakrycznie wychydzonego boksera do fundacji BwP do Wawy, to mnie zapewnialo grono dogomaniakow, ze napewno moze jechac i ze nic mu nie bedzie ble ble (na szczescie pojechal dopiero po czesciowej rekonwalescencji).

Jesli na sile dalej szukacie boksera w potrzebie (pregusek juz takim psem nie jest) i macie ten hotelik i pieniazki na kastracje, napiszcie do SOS-ow, u nich macie 10 psow, ktore czekaja na wyciagniecie ze schroniska. Fundacja napewno nie odmowi.

Posted

[quote name='Ewa Pikulska']Sventata myślę, że nikt tu nie chce cię atakować i postaraj się zdystansować i na spokojnie przeczytać informacje zawarte w linkach które ci ludzie tu podrzucają.
Ja się ostatnio bardzo rzadko udzielam na dogo, ale tu postanowiałam napisać:

Kilka lat temu miałam pod opieką boksera z Palucha - Kołka - miał tu swój wątek, miał padaczkę, pod moją opieką przebywał ponad 2 miesiące - z tym czasie miał 1 raz ataki. Byłam z nim u najlepszych specjalistów w Polsce, pies miał jakby zgrubiałą skórę ( jak stara blizna) na głowie, nikt z polskich lekarzy nie sugerował konieczności wykonania zabiegu i nie łączył padaczki z tą naroślą. Kołka bardzo pokochałam, był pokazywany w telewizji, w gazetach - ale nikt nie chciał psa z padaczą a ja nie mogłam go zatrzymać. Wtedy osoba, której dziś nie ma już na dogo, zaoferowała pomoc niemieckiej organizacji od bokserów. Nie mająć wyjścia zgodziłam się na nią. Byłam zapewniana, że jest dom docelowy dla psa, byłąm zapewniana, że to sprawdzona organizacja ( na 90% właśnie ta o której ty piszesz) - pies wyjechał.
Jak wyjechał okazało się, że domu dla niego jednak nie było, ale podobno miał szczęście i zakochała się w nim wetka która go przyjmowała w Niemczech. Dostałam 2 można powiedzieć normalne zdjęcia psa - jedno jak stoi z państwem ( podobno państwem w towarzystwie innego boksera) jedno jak według mnie w klinice ( otoczenie) ma słoneczne okulary i następne już ze stołu operacyjnego. Podobno lekarze niemieccy stwierzdzili, że narośl niezbędnie trzeba operować i podobno miał włożoną jakąś płytkę pod skórę ( podobno najnowoczesniejsza ponoć metoda cud miód itd). W zaledwie kilka dni później otrzymałą info, że pies wpadł w stan padaczkowy z którego nie wyszedł i musiał zostać dośpiony. Wiesz do dziś dnia zastanawiam się, czy Kołek nie pojechał tam po to, aby jako niczyj pies - służyć jako królik doświadczalny na którym ktoś chce wypróbować jakąś komletnie niesprawdzoną, a być może nie potrzebną metodę leczenia czegośczego być może leczyć nie trzeba było. Wiesz jak się z tym czuję do dziś? Pomyśl czy chcesz się tak czuć i ty?
To o czym ktoś zapewnia i co ktoś mówi, nie zawsze musi być prawdą. To młody ładny pies, znajdzie dom tu w Polsce, potrzeba tylko trochę czasu. Fajnie jest móc się za jakiś czas skontaktować z opiekunami i spotkać psa, którego się wcześniej uratowało lub uratować chciało niż przez kilka lat płakać po kątach, że pies którego się chciało uratować być może robił za królika doświadczalnego - zapewniam cię, znam i jedno i drugie uczucie.
Dziekuje za Twoja wypowiedz. Nareszcie jakies konkretne wypowiedzi osoby, ktora ma doswiadczenia osobiste z adopcja niemiecka. Przykro mi, ze tak sie wszystko potoczylo ale niestety nie masz na to zadnych dowodow, a tylko przypuszczenia podrzegane wyrzutami sumienia. Podobna sytuacje mogla zdarzyc sie w kraju ale wtedy nie miala bys takich rozterek, cociaz wyrzuty sumienia pozostaly by takie same.

Posted

giselle4 napisał(a):
Ja do tego moge dodac tylko pare zdan[mialam tego nie robic ale post Ewy dał mi siłe]
wysłałam psa do niemiec
mial miec dom na cito
do dzisiaj siedzi w schronie
a ja wyje :(
i wiem ze to mnie nauczyło iz kazdy pies znajdzie dom w polsce
to tylko kwestia czasu.....
od wczoraj mam boksera w schronie i same damy sobie z nim rade
tego jestem pewna...ale nigdy adopcja zagraniczna
i zapomnij o fotkach i wiadomosciach o psie....zapomnij:-(

To juz wiem dlaczego tak zaciekle atakujesz nasze wypowiedzi i czytasz czesto co co chesz zobaczyc. Pregusek nie trafi do schroniska, to moge zereczyc, bo ma zaklepane miejsce w fundacji. Zamieszka u nich (w przyfundacyjnym hoteliku) na tydzien max dwa i po okresleniu jego charakteru i podstawowym przeszkoleniu, zostanie oddany do DS.

Posted

Ewa Pikulska napisał(a):
Ja dopiero teraz zauważyłam mój Kołek miał właśnie taką narośl jak ten boksio, przeczytałam też, że pies podobno kogoś ugryzł - pytanie więc czy osoby odpowiedzialne za psa bo zauważyłam, że nie tylko Sventata się poczuwa - wiedzą w jaki rejon pies jedzie, jakie tam obowiązują przepisy dotyczące ewentualnie agresji lub jakoby agresji - czy przypadkiem testy nie wyglądają podobnie jak te z PETA? Co będzie jeśli nawet pies znajdzie dom i np. okaże się, że nie potrafi zostawać sam i hałasuje w czasie nieobecności właściciela, czy nawykli do porządku sąsiedzi tego właściciela będą to tolerować czy zgłoszą problem na policję? I co z tego wyniknie? Moi znajomi, którzy mieszkają od kilku lat w Niemczech czasem się pośmiewują, że wody w kiblu w nocy nie można spuścić bo zaraz skargi i kłopoty a kłopotliwy pies? Jak myślicie co go spotka jak się okaże kłopotliwy?

Informacja o pogryzieniu wyniknela od wlascicilelki, ktora psa chciala sie pozbyc najprawdopodobniej. Pies jest pod stala obserwacja szkoleniowca u kotrego jest w hoteliku oraz Sventaty. Ma kotakt z innymi psami i ludzmi oraz dziecmi i nie ma w nim najmniejszych oznak agresji. Schronisko rowniez potwierdzilo, ze zadnych takich oznak przez 3 tygodnie nie bylo nigdy.

PS Co do pytan o zachowanie sie fundacji w takiej lub takiej sytuacji. Dlaczego niekt nie zadaje takich pytan apropo fundacji polskich? Sadze, ze fundacja z tak wielkoletnim doswiadczeniem ze specyficzna rasa jaka jest bokser, nie raz spotykala sie i z gorszymi problemami.

Posted

Czyli ds nie czeka na bokserka....

Obiecanki, cacanki, a z psem nadal nie wiadomo do kogo trafi....
I tyle....

Nie ma recepty na 100 procentowa idealna adopcje, nie zmienie jednak zdania, ze wysylanie psa w nieznane, podobno z lekka chorego, ale chorego na tyle zeby go nie kastrowac to kpina z wolontariuszy, ktorzy kosztem wielu wyrzeczen probuja walczyc z bezdomnoscia zwierzat. Wasz brak reakcji na propozycje pomocy tez jest dwuznaczny. Mam nadzieje, ze sie myle....

Posted

Jak czytam wypowiedzi wolontariuszki ze Szczecina,nasuwa mi się porównanie - spróbujcie przekonać słuchacza Radia Maryja,że Ojciec Rydzyk ma wady:evil_lol:

Posted

ageralion napisał(a):
Dziekuje za Twoja wypowiedz. Nareszcie jakies konkretne wypowiedzi


Przyznam, że liczę na równei konkretne z drugiej strony

ageralion napisał(a):
Podobna sytuacje mogla zdarzyc sie w kraju ale wtedy nie miala bys takich rozterek, cociaz wyrzuty sumienia pozostaly by takie same.


Nieprawda - w kraju nie zdarzyła by się sytuacja, że ktoś mnie oszukał, że bierze psa do domu docelowego a pies wylądował w jakiejś lecznicy - pies po prostu wrócił by do mnie.
W kraju to ja osobiście byłam z nim u wielu lekarzy i nikt nawet nie sugerował cięcia psa i wkładania mu płytek w głowę. Mam też akurat najwięcej zdjęć z sali operacyjnej jakby właśnie to było tym co ktoś najbardziej chciał udokumentować.


Oczywiście dowodów nie mam - ale mam uzasadnione podejrzenia i jeden fakt - zostałam oszukana, że pies jedzie do domu docelowego.

Posted

[quote name='ageralion']Informacja o pogryzieniu wyniknela od wlascicilelki, ktora psa chciala sie pozbyc najprawdopodobniej. Pies jest pod stala obserwacja szkoleniowca u kotrego jest w hoteliku oraz Sventaty. Ma kotakt z innymi psami i ludzmi oraz dziecmi i nie ma w nim najmniejszych oznak agresji. Schronisko rowniez potwierdzilo, ze zadnych takich oznak przez 3 tygodnie nie bylo nigdy.

Wybacz ale jak jesteś doświadczoną osobą w adopcjach powinnaś wiedzieć, że zachowanie psa w schronisku i hotelu ma się często nijak do zachowania w domu. Proszę o konkretną odpowiedż - czy wiesz na pewno, że właściciel, który oddał psa kłamał i pies go nie zaatakował/ugryzł

[quote name='ageralion']PS Co do pytan o zachowanie sie fundacji w takiej lub takiej sytuacji. Dlaczego niekt nie zadaje takich pytan apropo fundacji polskich? Sadze, ze fundacja z tak wielkoletnim doswiadczeniem ze specyficzna rasa jaka jest bokser, nie raz spotykala sie i z gorszymi problemami.

Hmm jakby ci to powiedzieć kilka z polskich organizacji jak miały tego typu problemy ( z bokserami także) także mnie prosiła o pomoc w ich rozwiązaniu - więc jakby to powiedzieć nie pytam ich bo wiem jak sobie radzą z tego typu problemami. Pytanie o warunki niemieckie dotyczy nie postawy fundacji, ale przepisów i praktyki obowiązującej w Niemczech - w Polsce jak pies wyje całe dnie to naprawdę trzeba mieć wyjątkowo wytrwałych sąsiadów żeby choć mandat dostać, w Niemczech nie jest już tak luzacko z tego co wiem.

A jeśli chodzi o agresję to w Polsce pies dorosłego człowieka to musi chyba wręcz zagryźć, żeby ktokolwiek zareagował na agresywne zachowania, jak jest w Niemczech chce usłyszeć właśnie od ciebie - bo w Polsce tylko teoretycznie najczęściej usypia się psy agresywne najczęściej, a jak jest w Niemczech?

Posted

Mój wujek pracuje u ludzi, którzy adoptowali mastifa (w Berlinie). Pies ma coś z tylnimi nóżkami, w tym jedna nóżka krótsza i jeździ na wózeczku. Do psa 3 razy w tygodniu przyjezdza rehabilitantka i ćwiczy z nim m.in na trampolinie. A pies jest taki, że nikt na teren nie wejdzie bo może ugryźć w tyłek :-o.
Wiem jaki jest bokser w domu, nie szczeka... Niestety ma pare nawyków wynikających z kompletnej nieodpowiedzialności właścicieli i z psem trzeba będzie popracować, da się tego odduczyc. Rozwniez pracuje z psem, bo ciagnie jak szalony, dzisiaj zrobił znaczne postepy w posłuszeństwie. U psa widać chęć współpracy, jest otwary ale też troszkę niecierpliwy. Nie jest bojaźliwy.

Posted

Sventata ja zwyczajnie chciałabym, abyście to przemyśleli - nie zakładali, że wszystko będzie cudnie, tylko co będzie jak cudnie nie będzie - jak się będziecie czuli jak z psem wynikną problemy a ty nie będziesz miała żadnego wpływu na to czy i w jaki sposób zostaną rozwiązane?
Już jedną niezbyt przemyślaną decyzję dotyczącą tego psa masz za sobą zdaje się ( i naprawdę nie jest to atak) czy potrzebna jest druga? Pies jest ładny, nie stary nie schorowany - jeśli jeszcze ma taki charakter jak opisujecie znajdzie dom - być może gdzieś niedaleko od ciebie i może będziecie się mogli spotkać z nowymi opiekunami na spacerze ze swoją bokserką. Jeśli go wyślesz nigdy go już nie zobaczysz i jeśli okaże się, że coś nie poszło tak jak ci ktoś obiecywał i np. stanie się coś złego - dobrze ci będzie z tym żyć? Ja mam wyrzuty sumienia z powodu Kołka do dziś i na wspomnienie o nim płaczę i zastanawiam się po co oddałam psu kilka tygodni swojego życia, żeby ktoś miał mnie tak perfidnie oszukać a psa skazać na coś znacznie gorszego niż brak domu, a minęło ponad pięć lat a mnie nikt nie ostrzegał - po prostu myślę, że warto sobie oszczędzić takich uczuć.

Posted

Erazm napisał(a):
Czyli ds nie czeka na bokserka....

Obiecanki, cacanki, a z psem nadal nie wiadomo do kogo trafi....
I tyle....

A kto napisal z enie ma dla niego DS? Zadna odpowiedzialna fundacja nie wyda psa do DS, bez sprawdzenia jego charakteru.
Erazm napisał(a):

Wasz brak reakcji na propozycje pomocy tez jest dwuznaczny. Mam nadzieje, ze sie myle....

Przyjmowanie pomocy dla psa ktory jej nie potrzebuje? To Wy sobie ubzduraliscie, ze pregusek jest w niebezpieczenstwie i trzeba go ratowac.

Posted

epe napisał(a):
Jak czytam wypowiedzi wolontariuszki ze Szczecina,nasuwa mi się porównanie - spróbujcie przekonać słuchacza Radia Maryja,że Ojciec Rydzyk ma wady:evil_lol:

Calkiem obrazowe pokazanie jak odbieracie nasze posty. Jak dla mnie dyskusja na temat wlasnie sie konczy, bo ja glowa muru nie mam zamiaru przebijac. Pozdrowionka dla wszystkich bijacych piane...

Posted

Ageralion!
Czytaj ze zrozumieniem!:diabloti:
Jeśli posty p.Ewy pisane z własnego doświadczenia,są dla Ciebie biciem piany - to zastanów się,czy Ty w ogóle powinnaś się zajmować opieką nad zwierzętami?
Eksportować można towar,a nie nieszczęśliwe,chore zwierzęta!

Posted

Ja też na sam koniec bo widać, że konkretnych odpowiedzi się nie doczekam - zresztą jak zwykle.

Sventata bo z tego co rozumiem to ty decydujesz ostatecznie o psie
Na tym wątku odzywa się wiele osób ( a także na wątku "niemieckim" ) które jakiś czas temu nie widziały nic złego w tzw adopcjach niemieckich - ich własne często przykre doświadczeni spowodowały, że dziś są przeciwni takim wysyłkom, ileś psów zaginęło w niewyjaśnionych okolicznościach, ileś nie trafiło tam gdzie ktoś obiecywał, że trafią itd.
Zastanawiam się jak wielu jeszcze zaobserwuje ludzi, którzy po jakimś czasie po własnych przykrych doświadczeniach zmieni zdanie i nie mogę się nie zastanawiać czy muszą mieć swoje własne przykre doświadczenia, aby zacząć widzieć to co widzieć powinni, czy muszą poniewierką lub znacznie gorszym losem zapłacić następne psy czy nie wystarczy już tych które zapłaciły za różowe okulary i wiarę w to, że poza polską granicą pies na pewno znajdzie cudowny dom.

Ten psiak bardzo przypomina Kołka - oby nie musiał podzielić także losu mojego Kołka.

To pies naprawdę adopcyjny i mówię ci to jako osoba, która działała w kilku organizacjach - on może znaleźć dom tu w Polsce a ty możesz wiedzieć i mieć wpływ na to co się z nim dzieje. Wszystko zależy od ciebie. Od tego czy tego chcesz. Może warto przyjąć pomoc finansową od Erazm czy może jeszcze kogoś kto ją zaoferuje i po prostu poczekać, porobić mu ogłoszenia i dać szansę na napewno lepsze życie a nie marzenia o lepszym życiu.

Posted

ageralion napisał(a):
To juz wiem dlaczego tak zaciekle atakujesz nasze wypowiedzi i czytasz czesto co co chesz zobaczyc. Pregusek nie trafi do schroniska, to moge zereczyc, bo ma zaklepane miejsce w fundacji. Zamieszka u nich (w przyfundacyjnym hoteliku) na tydzien max dwa i po okresleniu jego charakteru i podstawowym przeszkoleniu, zostanie oddany do DS.

Przepraszam ,chyba napisze do moderatora[to jest kłamstwo]albo udowodnisz mi tą zaciekłosc....chociaz jednym postem ...albo:crazyeye:
ineczej bedę zmuszona umiscic CIE NA CZARNYCH KWIATKACH JAKO KLAMCE....jezeli tak zaciekle atakuje to musi byc tego duzo
a ja prosze o jeden post
Wolno mi napisac co mnie spotkało
i niech sie wypowie swentata ze na pv
napisałam jej duzo milych slow ani jednego,, za ja bym tam psa nie dała.....,,
CZEKAM

Posted

Boże ludzie przestańcie oczerniać dziewczyny za to że wysyłają psa do Niemiec,
podjęły decyzję którą uważają za słuszną i nie muszą się wam z tego tłumaczyć.
Pies nie jedzie do niemieckiego schroniska a nawet gdyby tak było to tam w schronach
jednocześnie jest max 6-7 psów, każdy z nich ma własnego opiekuna i 3-4 razy dziennie spacer wiec tam psy w schronach mają lepiej niż nie jeden pies w tych waszych "hotelikach".
Nie mówię już o warunkach jakie musi spełnić niemiecki DT i jaką kartę przedadopcyjną dostaje przyszły właściciel do wypełnienia.
A jeśli się chce to zawsze można dostać stronę internetową na której będzie opisany dokładny los każdego psa
tierkinderklappe_start - przykład

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...